redakcja@prawicapolska.pl http://www.prawicapolska.pl

Poleć stronę znajomym

Ustaw stronę Prawicy Polskiej jako startową

Dodaj do ulubionych

496206

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ DYSKUSYJNĄ PRAWICA POLSKA
nazwisko
imię
e-mail

PiS i LPR chcą odrzucenia zmian w ustawach samorządowych

Kluby PiS i LPR złożyły w piątek 21 grudnia br. wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektów dotyczących zmian w ustawach samorządowych i ordynacji wyborczej do samorządu. Pozostałe kluby były za skierowaniem projektów do komisji.

PiS i LPR chcą odrzucenia zmian w ustawach samorządowych
Kluby PiS i LPR złożyły w piątek 21 grudnia br. wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektów dotyczących zmian w ustawach samorządowych i ordynacji wyborczej do samorządu. Pozostałe kluby były za skierowaniem projektów do komisji.
Spośród pięciu projektów zmian w ustroju samorządów, nad którymi debatował przed tygodniem Sejm, trzy przygotował klub SLD, a dwa Platformy Obywatelskiej.
"Samorządom potrzebna jest zmiana, bo ich stan jest nienajlepszy. Ale jeżeli ten stan jest nie najlepszy, to należy go zmienić na lepszy, a nie na gorszy, a tego rodzaju zmiana jest w tych projektach proponowana" - mówił Ludwik Dorn (PiS) uzasadniając złożenie wniosku.
Jerzy Czerwiński (LPR) skrytykował kolejno trzy projekty SLD i dwa Platformy. Propozycje SLD nazwał "prawnymi niedoróbkami, słabo albo fałszywie uzasadnionymi i nie zawsze zgodnymi z oczekiwaniami samorządów". Natomiast projektów Platformy nie można, według niego, oceniać "poważnie", ponieważ - jak mówił - są rozbudowane i dotyczą skomplikowanych kwestii, a posłowie otrzymali je dzień przed debatą.
SLD proponuje bezpośrednie wybory wójtów w gminach liczących do 20 tys. mieszkańców. Platforma chce, aby wybory bezpośrednie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast odbywały się we wszystkich gminach. Oba kluby proponują także zmniejszenie - w różnym wymiarze - liczby radnych.
SLD proponuje ponadto przesunięcie terminu wyborów samorządowych z jesieni na wiosnę oraz zmniejszenie okręgów wyborczych w wyborach do władz gmin. Według SLD, w okręgach wyborczych w gminach powyżej 20 tys. mieszkańców byłoby do zdobycia 3-6 mandatów, a nie, jak dotychczas, 8 do 12.
Sojusz chce także przy przeliczaniu głosów na mandaty powrotu do metody d'Hondta - preferującej większe ugrupowania - w miejsce obecnej metody Saint-Lague'a.
Natomiast według Platformy, bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast powinny być powszechne i nie ograniczać się tylko do części społeczności lokalnych. Wybory te powinny być także połączone z wyborem rady gminy. Ponadto, według propozycji PO, wójt miałby być jednoosobowym zarządem gminy.
Jerzy Czepułkowski (SLD) mówił, że pakiet zmian zaproponowanych przez jego klub wypełnia zapisy programu wyborczego Sojuszu.
Według niego, względy praktyczne przemawiają za przywróceniem wiosennego terminu wyborów, gdyż władze samorządowe miałyby wtedy czas na "budowanie własnych autorskich budżetów".
Według Bogdana Zdrojewskiego (PO), Platforma składa swoje projekty, ponieważ opowiada się za większą sprawnością instytucji samorządowych. Dlatego - jak mówił - proponuje ograniczenie liczby radnych oraz zastąpienie kolegialnego zarządu gminy - jednoosobowym. Według niego, wprowadzenie bezpośrednich wyborów będzie "źródłem motywacji aktywności społeczności lokalnych".
Samoobrona poprze przesunięcie wyborów samorządowych na wiosnę, jeśli jednocześnie podobnie przesunięte zostaną wybory parlamentarnn - oświadczyła Wanda Łyżwińska. Podkreśliła, że Samoobrona zdecydowanie sprzeciwia się zmianie metody przeliczania głosów na mandaty, zaproponowanej przez SLD.
Zdaniem Zbigniewa Kuźmiuka (PSL), propozycje zmniejszenia liczby radnych należy traktować z "daleko posuniętą ostrożnością". Według niego, gdyby wprowadzić proponowaną redukcję, to radnych województw byłoby mniej niż posłów z danego województwa. To - zdaniem Kuźmiuka - wydaje się rozwiązaniem "nie do końca logicznym". Ponadto PSL jest przeciwne zmianie metody przeliczania głosów.
W imieniu UP Jan Orkisz poparł proponowane przez SLD zmiany w ordynacji wyborczej, przesunięcie wyborów na wiosnę i zmniejszenie liczby radnych.
Ireneusz Niewiarowski z koła SKL opowiedział się za bezpośrednimi wyborami przewodniczących zarządów we wszystkich gminach, a nie tylko w tych najmniejszych.
(PAP)

30. 12. 2001

Gdynia: Veto dla Komisji ds. Rodziny, poparcie dla niedopracowanego budżetu

Podczas piątkowej Sesji Rady Miasta w Gdyni, radni PO i AWS po raz kolejni wykazali się nieprzejednaną postawą wobec Klubu Radnych Przymierze Prawicy – PiS odrzucając projekt uchwały dotyczący przywrócenia Komisji ds. Rodziny. Przyjęli jednocześnie niedopracowany projekt budżetu obarczony szeregiem błędów proceduralnych.

Prace nad gminnym budżetem trwają zwyczajowo kilka miesięcy. Procedura wymaga przedstawienia projektu przyszłorocznego budżetu radnym oraz Regionalnej Izbie Obrachunkowej do 15 listopada. Po pozytywnej opinii RIO samorządowcy w całej Polsce przyjmują przyszłoroczne budżety do końca pierwszego kwartału roku budżetowego, czyli do 31 marca 2002 r.
Oczywiście bardziej medialne jest przyjęcie takiego projektu, jeszcze przed rozpoczęciem roku budżetowego. Dlatego większość gmin stara się zdążyć z taką uchwałą do 31 grudnia 2001. Nie było by w tym nic zdrożnego, gdyby przedkładany radnym projekt budżetu był w pełni dopracowany i zgodny z prawem. Niestety w Gdyni przyjęty 25 głosami radnych PO i AWS w stosunku do 16 głosów opozycji budżet, był obarczony szeregiem błędów i niezgodności z prawem, na co kilkakrotnie w dyskusji nad projektem zwracali uwagę radni z klubu Przymierze Prawicy - PIS.
W rezultacie gdyńska Rada Miasta zatwierdziła inny projekt budżetu w stosunku do tego, jaki poddany został opinii RIO. Projekt przyjęty na ostatniej miejskiej sesji miał, bowiem szereg autopoprawek Zarządu Miasta, które nie zostały już zweryfikowane przez Regionalna Izbę Obrachunkową. Zresztą opinii RIO nie przedstawiono, zgodnie z obowiązkiem ustawodawczym, do wcześniejszego zapoznania się z jego uwagami radnym. Opinię tą rozdano dopiero na wyraźną prośbę opozycyjnych klubów w trakcie dyskusji.
Przedstawiona radnym opinia RIO wskazywała na kilkanaście błędów proceduralnych dotyczących omawianego projektu, z których pokaźna liczba nie została ujęta w autopoprawkach Zarządu Miasta. Niedopracowany został m.in. wieloletni program inwestycyjny, który zgodnie z ustawą o samorządzie wymaga specjalnego załącznika do budżetu. W związku z tym przyjęty głosami rządzącej koalicji budżet był niezgodny z prawem, co musiało się spotkać z protestem klubu radnych Przymierze Prawicy – PiS, z których większość zgłosiła swoje veto separatum do przyjętej w pośpiechu uchwały.
Podczas ostatniej sesji radni PO i AWS głosowali również po raz szósty z rzędu przeciwko wprowadzeniu uchwały o odtworzeniu Komisji ds. Rodziny w Radzie Miasta. Przyjęli za to uchwałę o środkach specjalnych gromadzonych w celu promocji miasta oraz wspierania i upowszechnienia idei samorządowej. Przyjęto tą uchwałę z pominięciem zasad wymuszających skuteczną kontrolę tak wydawanych środków, co spotkało się ze sprzeciwem opozycji, która zwracała uwagę, że środki te mogą zostać wykorzystane równie dobrze na promocję co na przeprowadzenie kampanii wyborczej, zwłaszcza, że specjalny fundusz tworzy się właśnie w roku w którym odbędą się wybory samorządowe w Polsce. Przy okazji długiej dyskusji nad tą uchwałą, radni z klubu Przymierze Prawicy – PIS zwrócili uwagę, że pomimo szeroko zakrojonej akcji promocyjnej w Gdyni, w mieście wcale nie przybywa dużych, strategicznych inwestorów tworzących miejsca pracy a bezrobocie w ostatniej kadencji wzrosło przeszło dwukrotnie.
Mariusz Roman
PS.
Klub radnych Przymierze Prawicy-PiS zawiązał się w Gdyni w marcu br. Powstanie klubu było odpowiedzią na schizofrenię polityczną, jaka panowała w rządzącym miastem klubie AWS. Otóż władze klubu AWS oraz większość zarządu miasta angażując się w tworzenie nowopowstałej Platformy Obywatelskiej, pozostawali w klubie radnych AWS, aby nadal pełnić niepodzielną władzę pod szyldem AWS i manipulując głosem poparcia radnych.
Po swoim ukonstytuowaniu Klub Radnych Przymierze Prawicy-PiS zaprotestował m.in. przeciwko utrudnianiu przez Zarząd Miasta realizacji prorodzinnej polityki miasta oraz utajnianiu przed Radą Miasta wyroków NSA w sprawie niezgodności z prawem niektórych jej uchwał. Radni Przymierza Prawicy-PiS zaprotestowali również w stosunku do powtarzającego się procederu fałszowania wyników głosowania rady, przez jej przewodniczącego p. Stanisława Szwabskiego.
W konsekwencji radnych z tego klubu pozbawiono wszelakich funkcji, jakie pełnili w Radzie Miasta. Odwołano dwóch wiceprzewodniczących rady, oraz jednego szefa komisji i wreszcie rozwiązano „nieukładną” omisję ds. Rodziny.

29. 12. 2001

Wspólny bilet dla Trójmiasta już w przyszłym roku

Ze wspólnego biletu dla Trójmiasta będziemy mogli korzystać najprawdopodobniej już w przyszłym roku. Będzie to bezstykowa karta, która pozwoli na wygodne opłacanie kosztów przejazdów środkami trójmiejskiej komunikacji zbiorowej i SKM.

- Aktualnie ogłoszony został przetarg na firmę, która wprowadzi system - mówi Antoni Szczyt, dyrektor Wydziału Infrastruktury Miejskiej Urzędu Miejskiego w Gdańsku. - Rozstrzygnięcie przetargu zaplanowaliśmy na styczeń 2002 roku. Miastu zależy bardzo, aby przetarg się udał. Dzięki temu będziemy mogli swobodnie przemieszczać się bez dotychczasowych niedogodności.
To już drugie podejście miasta do wprowadzenia wspólnego biletu elektronicznego dla Trójmiasta. Poprzedni przetarg ogłoszony we wrześniu br. nie udał się. Wtedy miastom zabrakło pieniędzy. Przygotowały one 4,7 mln zł, a najtańsza oferta opiewała na kwotę ponad 9 mln zł. Aby wprowadzić w końcu system, miasta podjęły decyzję o zmianie oferty. Gminy przygotują większą kwotę do wydania na system. Będzie to tym razem około 7,5 mln zł. Na zmianach ucierpi jednak system. Szukając oszczędności zarządy gmin zdecydowały się m.in. na zmniejszenie liczby kasowników oraz ładowarek do kart.
Zrezygnowano też z wprowadzenia drukarek papierowych biletów, które miały się znaleźć w pojazdach. Operator, który złoży najkorzystniejszą ofertę, będzie zarządzał całym systemem przez 7 lat, a nie jak poprzednio 10 lat. Wprowadzanie systemu rozłożone zostanie na trzy etapy. Na realizację każdego etapu przewidziano pół roku. W sumie system w całości będzie funkcjonował za półtora roku.
Władze miasta zapowiadają też, że najdalej za trzy lata kartami elektronicznymi zapłacimy za przejazd taksówką lub za benzynę. Wspólny bilet elektroniczny to nie jedyne udogodnienie, które czeka na pasażerów komunikacji zbiorowej. O dwadzieścia trzy nowe, niskopodłogowe autobusy wzbogaci się Gdańsk również w przyszłym roku. Wpłynęły trzy oferty. Jak zapowiada gmina do końca roku wybrana zostanie jedna.
(Dziennik Bałtycki)

29. 12. 2001

Radosnych Świąt Oraz Wszelkiego Błogosławieństwa Bożego

Zdrowych, Pogodnych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz Wszelkiego Błogosławieństwa Bożego w Nowym 2002 Roku życzy w ten wigilijny wieczór zespół redakcyjny "Prawicy Polskiej"

24. 12. 2001

Gdynia: Wigilia dla samotnych, ubogich i bezdomnych

Coraz większa rzesza samotnych, ubogich i bezdomnych nie ma, dokąd pójść nawet w ten najważniejszy dzień w roku, jakim jest Wigilia Bożego Narodzenia. Właśnie dla nich samorządowcy wspólnie z parafią Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Piotra Rybaka oraz Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych zorganizowali wieczerzę wigilijną w centrum miasta.

Dotychczas większość gdyńskich wigilii organizowały poszczególne rady dzielnic oraz grupy ludzi dobrej woli na swoim terenie, gdzie w miarę możliwości starano się zebrać środki i pomóc wszystkim potrzebującym. Jednak wigilie dzielnicowe odbywają się zazwyczaj w okresie poprzedzającym święta. Dlatego tak ważny był pomysł, jaki przed dwoma laty padł podczas obrad Komisji ds. Rodziny Rady Miasta Gdyni, aby przygotować świąteczny stół i zebrać potrzebujących z terenu całego miasta w samym dniu Wigilii.
Komisji ds. Rodziny oraz Radzie Dzielnicy Śródmieście udało się w 1999r. zainicjować taką akcję, organizując wieczerzę wigilijną w budynku Szkoły Podstawowej nr 21. Po roku do prowadzonej akcji dołączyły: parafia Ojców Redemptorystów oraz Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych, akcję charytatywną powtórzono z tą jednak różnicą, że tym razem wszystkim zebranym, dodatkowo wręczono paczki świąteczne. Pomoc dla najuboższych w Gdyni przyjęła się na tyle, że naszym wzorem podobną akcję przeprowadzono także w kościele Ojców Franciszkanów. W ten sposób do tradycji gdyńskiej przeszły dwie podobne akcje organizowane rokrocznie w naszym mieście.
Przygotowania do tegorocznej akcji wigilijnej trwały blisko dwa miesiące, ale opłacało się, gdyż przedsięwzięcie połączyło rzesze wolontariuszy oraz sponsorów. Do organizatorów, wśród których rozwiązaną Komisję ds. Rodziny Rady Miasta Gdyni zastąpiła kontynuatorka jej działań Społeczna Komisja ds. Rodziny przy Radzie Miasta Gdyni, dołączyło jeszcze Europejskie Forum Studentów AEGEE oraz harcerze ZHR. Wigilia 2001 r. przeszła najśmielsze oczekiwania, do świątecznego stołu zasiadło przeszło 400 osób. W pewnym momencie przybyli na wieczerzę nie mogli pomieścić się przy suto zastawionych stołach, wiktuałów jednak starczyło dla wszystkich. Ludzie często przychodzili całymi rodzinami, ale każdy osobno mógł liczyć na świąteczną paczkę. Bogato przygotowaną, na którą składały się: produkty spożywcze, słodycze oraz niejednokrotnie odzież. Śmiało można zaznaczyć, że uczestnicy tej Wigilii nie będą mogli narzekać na pusty stół w następne świąteczne dni. Dla dzieci przygotowano specjalne paczki z zabawkami oraz słodyczami i napojami.
Podczas tej Wigilii nie zabrakło życzliwości dla kogokolwiek z przybyłych, wszakże – Wigilia świąt Bożego Narodzenia, to dzień najbardziej szczególny w całym roku – mówił podczas wieczerzy Mariusz Roman, przewodniczący Społecznej Komisji ds. Rodziny przy Radzie Miasta Gdyni. – Wszakże jak każe nasza polska tradycja właśnie w tym dniu podczas uroczystej wieczerzy, w naszych rodzinnych domach, przygotowujemy dodatkową zastawę dla przysłowiowego pielgrzyma. W wymiarze symbolicznym przygotowany dla Was, Kochani, ten świąteczny stół jest przejawem solidarności całej naszej lokalnej społeczności, a łącząc się w tej chwili z podobnymi akcjami, przeprowadzanymi na terenie całego kraju, jest świadectwem solidarności całego narodu polskiego. Jesteśmy wszak wszyscy braćmi, synami tej samej Ojczyzny, modlimy się do tego samego Boga i nikomu nie powinno zabraknąć tego, co najbardziej niezbędne, zwłaszcza dzisiaj, gdy oczekujemy przyjścia na świat Naszego Pana Jezusa Chrystusa – dodał przewodniczący Mariusz Roman.
Podczas wigilii nie mogło również zabraknąć akcentów religijnych i artystycznych. Przygotowany dla zebranych opłatek poświecił i modlił się wspólnie z potrzebującymi ojciec Edward Ryba. Kolędy grał i śpiewał zespół rodzinny pp. Miszewskich. Z zebranymi opłatkiem przełamali się radni miasta oraz Rady Dzielnicy Śródmieście z jej przewodniczącym Grzegorzem Bonkiem. Jednak największą radość organizatorom sprawiły uśmiech radości na twarzach dzieci oraz podziękowania przybyłych. Dla wielu z nich, zorganizowana w holu Szkoły Podstawowej nr 21, wieczerza wigilijna była jedyna okazją do zjedzenia ciepłej strawy w tym dniu.
Marcin Dobrzyński
PS.
Działania najbardziej aktywnej Komisji ds. Rodziny w Radzie Miasta, ale też najbardziej „niepokornej”, która wielokrotnie interweniowała w obronie najbardziej pokrzywdzonych przez los, nie wszystkim były w smak. W maju br. rządząca koalicja radnych z prezydentem miasta Wojciechem Szczurkiem na czele, skasowała istnienie tej komisji. Blisko połowa radnych była temu przeciwnych, zadecydował jednak w tej sprawie głos kilku radnych, dowartościowanych następnie apanażami płynącymi z objęcia intratnych stanowisk w mieście. Niepogodził się jednak ze skasowanie tej komisji Klub Radnych Przymierze Prawicy-PiS, wielokrotnie wnosząc pod obrady Rady Miasta uchwałę o przywróceniu Komisji ds. Rodziny, oraz inicjując działanie Społecznej Komisji ds. Rodziny przy Radzie Miasta Gdyni.

24. 12. 2001

APEL DO LUDZI DOBREJ WOLI !!!

Już po raz trzeci z inicjatywy Komisji ds. Rodziny organizowana jest w Gdyni Wigilia dla osób samotnych, biednych i bezdomnych. Społeczna Komisja ds. Rodziny przy Radzie Miasta Gdyni, Parafia p.w. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Piotra Rybaka, Rada Dzielnicy Śródmieście oraz Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych apelują o wsparcie dla najbiedniejszych i potrzebujących pomocy.

Święta Bożego Narodzenia, a w szczególności ten jeden dzień – Wigilia, to okres, w którym powinna zagościć radość. Są jednak wśród nas ludzie samotni, opuszczeni. Ludzie potrzebujący pomocy drugiego człowieka. Dla nich pragniemy, już po raz trzeci, zorganizować wspólne świąteczne spotkanie.
Jeżeli zechcecie się Państwo włączyć się do tej akcji, proponujemy w zamian umieszczenie nazwy bądź logo Państwa firmy na plakatach zapraszających na Wigilię oraz zamieścić podziękowanie w prasie.
Zwracamy się z gorącą prośbą o wsparcie rzeczowe bądź finansowe. Dary rzeczowe można również przekazać przed samą Wieczerzą Wigilijną, od godz. 9.00 w Szkole Podstawowej nr 21 w Gdyni przy ul. Jana z Kolna 5. Jeżeli potrzebowalibyście państwo jakichkolwiek dodatkowych informacji, prosimy o kontakt telefoniczny pod numerami telefonów: 0501 005-732 – Grzegorz Bonk oraz 0504 253-720 – Mariusz Roman.
Za okazaną pomoc z góry dziękujemy
(Informacja własna)

21. 12. 2001

W piątek wspólny wniosek o odwołanie Kaczmarka

Kluby parlamentarne Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości złożą w piątek wspólny wniosek o wotum nieufności dla ministra skarbu Wiesława Kaczmarka.

"Złożymy wspólny wniosek o odwołanie ministra skarbu" - powiedział PAP w czwartek wiceszef klubu PO Donald Tusk.
"Uzasadnienie tego wniosku jest już praktycznie zaakceptowane przez polityków obu ugrupowań" - mówił PAP rzecznik klubu PiS Adam Bielan.
"Dalsze pełnienie przez Wiesława Kaczmarka funkcji członka Rady Ministrów grozi załamaniem obowiązującej i przyjętej przez rząd polityki energetycznej w jej najważniejszym aspekcie, jakim jest bezpieczeństwo energetyczne kraju" - według Bielana takie zdanie ma znaleźć się w uzasadnieniu wniosku.
Rzecznik PiS dodaje, że pod wnioskiem zebrano już ponad 80 podpisów posłów z obu klubów. Wniosek o odwołanie ministra musi podpisać - zgodnie z konstytucją - 69 posłów.
Siódmego grudnia Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA (PGNiG), którym jest dla spółki minister skarbu, zawiesiło prezesa i dwóch wiceprezesów tej firmy.
Następnie (10 grudnia) Rada Nadzorcza odwołała cały pięcioosobowy zarząd PGNiG i na jego miejsce powołała trzy osoby: Michała Kwiatkowskiego na prezesa oraz Stanisława Jakubowskiego i Jerzego Staniewskiego na wiceprezesów.
Prasa przypomniała, że rząd Buzka chciał przywrócić w EuRoPolGazie, firmie eksploatującej gazociąg jamalski, równy podział akcji między rosyjski Gazprom a polskim PGNiG, eliminując spółkę Gas Trading, powiązaną z Bartimpeksem Aleksandra Gudzowatego. "Gazeta Wyborcza" pisała, że teraz szefem PGNiG został partner w interesach Gudzowatego. Rząd odrzuca te zarzuty.
"Postępowanie zarządu PGNiG naruszyło standardy statutowego postępowania spółki" - tłumaczył Kaczmarek w poniedziałek w Sejmie. Wyjaśnił, że podejmując swoją decyzję chciał zapobiec zmianom właścicielskim w spółce EuRoPolGaz i wyeliminowaniu z niej spółki Gas Trading. Zapewnił, że decyzję o zmianie zarządu podjął suwerennie, a interes żadnej firmy i korporacji nie miał na nią wpływu.
Jeśli wniosek o wotum nieufności dla Kaczmarka zostanie złożony, będzie to już drugi taki wniosek wobec ministra rządu Leszka Millera. W ubiegłym tygodniu Sejm odrzucił wniosek o odwołanie ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza.
(PAP)

21. 12. 2001

OBOP: wzrost negatywnych ocen pracy rządu i premiera

Rząd, który w listopadzie uzyskiwał pozytywne oceny (33 proc.) dwakroć częściej niż negatywne (15 proc.), w grudniu częściej oceniany jest źle (38 proc.) niż dobrze (30 proc.) - wynika z grudniowego sondażu OBOP.

Premier oceniany jest nadal zdecydowanie pozytywie - 47 proc. badanych, identycznie jak miesiąc temu, natomiast w porównaniu z listopadem, grudniowy sondaż przyniósł 11-punktowy wzrost ocen negatywnych (odpowiednio 9 proc. i 20 proc.)
W grudniu OBOP zanotował również spadek odsetka osób niezdecydowanych i to zarówno w ocenie rządu jak i premiera. Zdania co do oceny rządu nie miało w grudniu 32 proc. badanych, o 20 pkt proc. mniej niż w listopadzie (52 proc.). Natomiast o działalności premiera zdania nie miało w grudniu 33 proc. pytanych, o 10 pkt proc. mniej niż w listopadzie (44 proc.).
Ze szczegółowej analizy działalności rządu wynika, że zdecydowanie dobrze jego pracę ocenia 1 proc. pytanych, raczej dobrze 29 proc., zdecydowanie źle - 9 proc., raczej źle - 29 proc.
Jeśli chodzi o premiera - 8 proc. ankietowanych ocenia jego działalność zdecydowanie dobrze, 39 proc. - raczej dobrze, 6 proc. - zdecydowanie źle, a 14 proc. raczej źle.
78 proc. Polaków pozytywnie ocenia sposób, w jaki Aleksander Kwaśniewski wypełnia obowiązki prezydenta (o 2 pkt. proc. więcej niż listopadzie). 12 proc. badanych uważa, że prezydent wypełnia je źle, a 10 proc. nie ma na ten temat zdania.
Działalność rządu najlepiej oceniają ludzie po sześćdziesiątce (35 proc.), częściej mężczyźni (34 proc.) niż kobiety (26 proc.). Oceny pozytywne najczęściej padały ze strony osób z wykształceniem wyższym (38 proc.), a w innym przekroju - emerytów (37 proc.) i rencistów (35 proc.). Pozytywne opinie były tym częstsze, im lepsza była sytuacja materialna pytanych (wśród osób znajdujących się w złej sytuacji 23 proc. oceniało rząd dobrze, w średniej - 31 proc., a w dobrej 39 proc.)
Najważniejszą rolę w warunkowaniu ocen rządu odgrywają jednak nie czynniki położenia społecznego, lecz bezpośrednio sympatie polityczne. Orientacja lewicowa i centrolewicowa sprzyjają pozytywnej ocenie nowego rządu. 56 proc. badanych, którzy głosowali w wyborach na koalicję SLD-UP dobrze ocenia rząd, jednak wśród elektoratu drugiego koalicjanta - PSL przeważają oceny negatywne (41 proc. odpowiedzi).
Sondaż został przeprowadzony przez OBOP 8-10 grudnia 2001 roku na reprezentatywnej, 1000-osobowej, losowej próbie mieszkańców Polski powyżej 15 roku życia.
(PAP)

21. 12. 2001

TNS OBOP: 70 proc. Polaków negatywnie ocenia kierunek zmian w kraju

70 proc. Polaków negatywnie ocenia kierunek zmian w kraju, 17 proc. uważa, że zmiany idą w dobrym kierunku, 13 proc. nie miało zdania na ten temat.

Negatywne oceny sytuacji przeważają wśród rolników i osób o prawicowych poglądach politycznych (80 proc. w obu grupach).
7 proc. badanych przez OBOP powiedziało, że polska gospodarka znajduje się w stanie rozwoju, przy czym rozwój oceniany jest jako powolny.
88 proc. pytanych stwierdziło, że gospodarka znajduje się w kryzysie, z czego 32 proc. oceniło, że jest on lekki, 56 proc. było przekonanych, że jest to głęboki kryzys.
O znamionach lekkiego kryzysu mówili najczęściej uczniowie i studenci (47 proc.), kierownicy i specjaliści (43 proc.) oraz najmłodsi respondenci (40 proc.).
Stan głębokiego kryzysu, częściej niż inni, dostrzegają badani, którzy ocenili swoją sytuację materialną jako złą (73 proc.), prywatni przedsiębiorcy (70 proc.), osoby o najniższych dochodach (67 proc.), robotnicy (66 proc.) oraz bezrobotni (66 proc.).
17 proc. badanych przez TNS OBOP spodziewa się poprawy warunków materialnych w ciągu najbliższych trzech lat, 49 proc. obawia się pogorszenia warunków życia.
Na poprawę warunków życia, częściej niż inni, liczą nastolatki (34 proc.), uczniowie i studenci (30 proc.), osoby dobrze oceniające swoją sytuację materialną (24 proc.) oraz badani o lewicowych poglądach politycznych (24 proc.).
Pewnego pogorszenia warunków życia obawiają się najczęściej pracownicy administracji i usług (38 proc.), znacznego robotnicy (26 proc.).
Sondaż przeprowadzono w dniach 8-10 grudnia 2001 roku, na reprezentatywnej próbie losowej 1000 mieszkańców Polski powyżej 15 rokuż życia.
Także według ostatniego sondażu CBOS - prawie dwie trzecie Polaków (64 proc.) uważa, że sytuacja w kraju zmierza w złym kierunku. Przeciwnego zdania jest 19 proc. Co szósty badany (17 proc.) nie ma zdania na ten temat.
(PAP)

21. 12. 2001

CBOS: PiS na drugim miejscu

Poparcie dla SLD i UP spadło w stosunku do listopada. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w grudniu, na SLD głosowałoby 36 proc. badanych przez CBOS Polaków, a na Unię Pracy - 3 proc.

W listopadzie - gdy CBOS analizował łączne poparcie dla koalicji SLD-UP - chęć głosowania na te ugrupowania deklarowało 45 proc. badanych. Centrum zapowiedziało, że od grudnia będzie badało poparcie dla każdej z tych partii oddzielnie.
Największy wzrost poparcia zanotowało w ostatnim miesiącu Prawo i Sprawiedliwość. W grudniu 12 proc. badanych - dwa razy więcej niż w listopadzie - deklarowało, że głosowałoby na PiS.
Platforma Obywatelska mogłaby liczyć w grudniu - niezmiennie w stosunku do listopada - na przychylność 11 proc. ankietowanych.
Na PSL głosowałoby w grudniu 7 proc. badanych, o 1 punkt proc. mniej, niż w listopadzie.
W stosunku do poprzedniego miesiąca spadło również poparcie dla Samoobrony. Chęć głosowania na to ugrupowanie deklarowało w grudniu 8 proc. Polaków; w listopadzie - 10 proc.
Poparcie dla Ligi Polskich Rodzin utrzymało się i zarówno w grudniu jaki i przed miesiącem wynosiło 6 proc.
Spośród ugrupowań pozaparlamentarnych, najwięcej - 3 proc. wyborców poparłoby w grudniu Unię Wolności, na Unię Polityki Realnej głosowałoby 1 proc. badanych, tyle samo na AWSP.
Udział w wyborach zadeklarowało w grudniu 58 proc. ankietowanych, o 5 punktów mniej niż w listopadzie.
CBOS przeprowadził badanie między 7 a 10 grudnia, na reprezentatywnej próbie losowo-adresowej 960 dorosłych mieszkańców Polski.
(PAP)

20. 12. 2001

Odmowa emisji spotu Ligi Republikańskiej bezpodstawna

Nie było podstaw prawnych do odmowy przez Polskie Radio emisji spotu reklamowego dotyczącego stanu wojennego - uznał przewodniczący KRRiT Juliusz Braun po zapoznaniu się z jego treścią.

Odmowa emisji spotu Ligi Republikańskiej bezpodstawna
O opinię w tej sprawie Braun, jak również prezes Polskiego Radia Ryszard Miazek zostali poproszeni podczas środowego posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.
Spot, który miał być częścią akcji przypominającej Polakom "o tragedii tamtych grudniowych dni" Liga chciała umieścić w paśmie reklamowym. Polskie Radio uznało jednak, że nie stanowi on reklamy. Zdaniem jednego z posłów Komisji Kultury i Środków Przekazu Marka Jurka (PiS) decyzja radia publicznego jest "groźnym naruszeniem wolności wypowiedzi" i KRRiT powinna zastanowić się nad wyciagnięciem konsekwencji wobec stacji.
Prezes Miazek tłumaczył posłom, że Polskie Radio zostało postawione w nowej sytuacji ponieważ żadna stacja dotąd nie nadawała "poglądów politycznych w reklamie". Dlatego - według niego - zgoda na emisję spotu Ligi - mogłaby być wykorzystywana przez innych, którzy chcieliby wypowiedzieć swoje opinie w różnych sprawach. "Każdy mógłby powiedzieć później coś brzydkiego nie biorąc za to odpowiedzialności" - mówił.
Ponadto - według Miazka - treścią spotu w pierwszej wersji, jaką otrzymał, było w 95 proc. przemówienie generała Wojciecha Jaruzelskiego, uzasadniające wprowadzenie stanu wojennego. Według Miazka, przez niektórych słuchaczy PR mógłby on zostać zrozumiany tylko jako promocja stanu wojennego.
Prezes Polskiego Radia uważa, że stan wojenny był aktem politycznym, więc spot Ligi nie może być uznany za reklamę społeczną. Z poglądem nie zgadza się pos. Marek Jurek, według którego jest to obecnie już fakt historyczny.
Przewodniczący KRRiT jednoznacznie stwierdził że "ustawa o radiofonii i telewizji nie daje żadnych podstaw do odmowy emisji takiego spotu". Braun podkreślił, że w Polsce nie ma zakazu nadawania reklam politycznych. Dyskusyjna jest jednak - w jego ocenie - możliwość interwencji w tej sprawie KRRiT. Jak tłumaczył, gremium to ma prawo interweniować w sprawie materiałów, które zostały wyemitowane.
Krytycznie o odmowie emisji spotu Ligi Republikańskiej wypowiadał się już wcześniej przewodniczący Rady Nadzorczej PR Andrzej Długosz. Podczas wtorkowego posiedzenia tego gremium Długosz razem z Włodzimierzem Retelskim i Krzysztofem Pawłowskim przyjęli oświadczenie w tej sprawie, uznające decyzje PR za błędną. Opinia ta ma być przekazana KRRiT.
(PAP)

20. 12. 2001

PiS: Minimum 12-letni okres przejściowy na zakup ziemi

Lech Kaczyński uważa, że zamiana 3-letniego okresu przejściowego na zakup ziemi przez rolników z UE na 7-letni i to tylko w niektórych województwach - niewiele zmienia.

"To marsz w tę samą stronę. 3 czy 7 lat nie ma takiego zasadniczego znaczenia. Powinno być minimum 12 lat i to pod warunkiem, że zostanie przyjęta dobra ustawa wprowadzająca silną kontrolę krajową nad zakupem ziemi" - powiedział Kaczyński we wtorek PAP.
Rząd zdecydował we wtorek, że okres przejściowy na zakup ziemi przez rolników z UE będzie zależał od regionu kraju. W ośmiu województwach: warmińsko-mazurskim, pomorskim, kujawsko-pomorskim, lubuskim, dolnośląskim, opolskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim - rolnicy z UE będą mogli kupić ziemię do własnoręcznej uprawy po 7 latach dzierżawy.
W przypadku pozostałych regionów, rząd podtrzymał dotychczasowe stanowisko przewidujące, że unijni rolnicy będą mogli kupić ziemię po 3 latach dzierżawy.
"Układność obecnego rządu zdumiewa - jak sądzę - także nawet tych, którzy w imieniu Unii rozmowy z nami prowadzą" - uważa Kaczyński.
Lider PiS przypomniał, że poprzedni rząd proponował tu 18 lat. "Obecne ustępstwo w sprawie ziemi idzie dalej niż wstępna opinia Unii, która mówiła o 10-letnim okresie przejściowym" - stwierdził Kaczyński.
Zdaniem Kaczyńskiego, zamiana 3 lat na 7 to drobna korekta."To jest absolutnie nie do przyjęcia. Przeciwko temu Prawo i Sprawiedliwość, jako wyraźnie proeuropejskie ugrupowanie, chce protestować. Między innymi dlatego, że nam się wydaje, iż niektórym zależy na tym, by przegrać przyszłoroczne referendum (w sprawie wejścia do UE)" - podkreśla Kaczyński.
(PAP)

20. 12. 2001

31. rocznica Wydarzeń Grudniowych

W poniedziałek, w Gdyni, Szczecinie, Elblągu i kilku innych miastach odbyły się uroczystości związane z 31. rocznicą tragicznych wydarzeń na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku.

Przed Pomnikiem Ofiar Grudnia`70 w Gdyni-Stoczni odbył się Apel Poległych. W modlitwie pod pomnikiem uczestniczyło ok. 200 osób, w tym m.in. lider "Solidarności" Marian Krzaklewski.
W Szczecinie uroczystości rozpoczęły się włączeniem syren i odśpiewaniem hymnu narodowego. Pod tablicą upamiętniającą ofiary Grudnia '70 przy bramie głównej Stoczni Szczecińskiej zebrali się przedstawiciele rodzin ofiar, duchowieństwa, władz samorządowych i administracyjnych, przedstawiciele związków zawodowych i mieszkańcy Szczecina. Modlitwę Anioł Pański w intencji ofiar poprowadził abp Zygmunt Kamiński, metropolita szczecińsko-kamieński.
W poniedziałek protest przeciw udostępnianiu czasu antenowego Wojciechowi Jaruzelskiemu wysłali do Zarządu Telewizji Polskiej i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji członkowie Stowarzyszenia Ofiar Grudnia 1970 w Gdyni. Gdyńskie stowarzyszenie zażądało umożliwienia wypowiedzenia się w takim samym czasie antenowym, jakim dysponował Jaruzelski.
Podczas krwawych pacyfikacji protestów robotniczych w Gdyni, Gdańsku, Szczecinie i Elblągu zginęły co najmniej 44 osoby; było ponad 1160 rannych. Dokładna liczba poszkodowanych nie jest ustalona. Wydarzenia grudniowe doprowadziły do zmiany ekipy rządzącej w PRL. Wybuch niezadowolenia społecznego, który przerodził się w krwawy dramat był spowodowany ogłoszeniem 13 grudnia 1970 r. podwyżek cen żywności. Protesty trwały też w Słupsku, Elblągu, Krakowie, Wałbrzychu oraz innych miastach.
W czasach PRL, za wydarzenia grudniowe nikogo nie pociągnięto do odpowiedzialności. Możliwość taka powstała dopiero po przełomie 1989 r. W 1990 r. Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku wszczęła śledztwo w tej sprawie, w 1995 r. skierowała akt oskarżenia przeciwko 12 osobom, w tym Wojciechowi Jaruzelskiemu i Stanisławowi Kociołkowi. Proces był odraczany kilkakrotnie. Ostatecznie rozpoczął się 15 czerwca 1998 r. w Gdańsku. 78-letni dziś Jaruzelski mówił przed sądem, że poczuwa się do współodpowiedzialności politycznej i moralnej za tragedię, ale nie karnej. Twierdził, że wiele działań wojska i milicji było obroną konieczną lub stanem wyższej konieczności.
(Wirtualna Polska)

17. 12. 2001

31. rocznica krwawej pacyfikacji na Wybrzeżu

Mija 31. rocznica krwawej pacyfikacji przez wojsko i milicję robotniczych protestów na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Zginęły wówczas co najmniej 44 osoby; było ponad 1160 rannych. Trwa proces oskarżonych o kierowanie tą masakrą.

12 grudnia 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen na podstawowe artykuły spożywcze. Według szefa Biura Edukacji Publicznej IPN Pawła Machcewicza, to sam ówczesny I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka podjął decyzję o podwyżce i jej terminie, bo sądził, "że sukces zawartego właśnie układu o granicach PRL-RFN zminimalizuje złe nastroje wywołane podwyżką".
Rachuby te jednak okazały się błędne - doszło do spontanicznych protestów w wielu miastach Wybrzeża, m.in. w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Elblągu i Słupsku.
Strajk zorganizowany 14 grudnia w gdańskiej stoczni rozszerzył się na wiele przedsiębiorstw Wybrzeża, doprowadzając do gwałtownych wystąpień ulicznych. 14 i 15 grudnia demonstranci atakowali oddziały milicji i podpalali budynki, m.in. gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku.
Od 15 grudnia trwały strajki i demonstracje w Gdyni i Szczecinie, od 16 grudnia demonstrowano też w Słupsku i Elblągu.
Władysław Gomułka zdecydował o użyciu wobec demonstrantów broni palnej i wprowadzeniu do Gdańska wojska. Żadna z osób obecnych na posiedzeniu ścisłych władz PZPR nie zgłosiła sprzeciwu wobec tej decyzji, także ówczesny szef MON generał Wojciech Jaruzelski. Gomułka podjął decyzję po przedstawieniu mu nieprawdziwej - jak już dziś wiadomo - informacji o zabiciu przez demonstrujących dwóch milicjantów.
16 grudnia zgromadzone przed bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej wojsko otworzyło ogień do opuszczającej teren stoczni grupy robotników (na cześć poległych wówczas osób w 1980 r. postawiono w tym miejscu pomnik Poległych Stoczniowców).
Tego samego dnia wieczorem w gdańskiej telewizji wystąpił wicepremier i były I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, Stanisław Kociołek. Wezwał wszystkich do powrotu do pracy. Gdy jednak następnego dnia o świcie na stacji kolejowej w Gdyni wysiadła grupa robotników, wojsko blokujące na polecenie Zenona Kliszki Stocznię im. Komuny Paryskiej otworzyło ogień - padły kolejne ofiary.
17 grudnia strajki i zamieszki rozpoczęły się także w Szczecinie, gdzie także były ofiary. Protesty trwały również w Słupsku, Elblągu, Krakowie i Wałbrzychu oraz w innych miastach.
17 grudnia do Gomułki dzwonił zaniepokojony sytuacją w Polsce generalny sekretarz KPZR Leonid Breżniew, który miał podkreślać, że "na ulice wyszli robotnicy". Gomułka miał mu odpowiedzieć, że to nie robotnicy, lecz kontrrewolucja i że zostanie stłumiona tak jak Lenin stłumił antybolszewickie powstanie marynarzy w Kronsztadzie w 1921 r.
Wzrost napięcia politycznego wywołał przesilenie na szczytach władzy i zmianę ekipę rządzącej. Kierujący państwem od 1956 r. Gomułka został zmuszony do ustąpienia. 20 grudnia 1970 r. nowym I sekretarzem Komitetu Centralnego PZPR został Edward Gierek, dotychczas kierujący wojewódzką organizacją partyjną w Katowicach. Zmienił się też premier - Józefa Cyrankiewicza (pełniącego tę funkcję z dwuletnią przerwą od 1947 r.) zastąpił generał Piotr Jaroszewicz.
Według oficjalnych danych, w grudniu 1970 r. na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga zginęły 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych. Prawdziwa liczba ofiar - chodzi tu przede wszystkim o rannych - może być większa. Lekarze bowiem - obawiając się represji wobec uczestników zamieszek - nie zarejestrowali udzielenia pomocy wielu osobom, wielu poszkodowanych nie podawało nazwisk. Kilka tysięcy osób aresztowano i poddano różnorodnym represjom, m.in. zwolnieniom z pracy.
Dopiero kolejne strajki w styczniu i lutym 1971 roku w Łodzi i Szczecinie doprowadziły do wycofania grudniowych podwyżek.
W PRL nikogo nie pociągnięto do odpowiedzialności za wydarzenia Grudnia. Możliwość taka powstała dopiero po przełomie 1989 r. Od 1990 r. Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku prowadziła śledztwo. W 1995 r. skierowała do Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko 12 osobom, w tym Jaruzelskiemu, Kociołkowi, wiceszefowi MON generałowi Tadeuszowi Tuczapskiemu oraz dowódcom jednostek wojska tłumiących protest. Wszystkim zarzucono "sprawstwo kierownicze" masakry, zagrożone karą dożywocia. Żaden z oskarżonych nie zgadza się z zarzutami.
Pierwszy raz sąd w Gdańsku zebrał się w marcu 1996 r., jednak proces długo nie mógł ruszyć z miejsca z powodów formalnych. M.in. na rozprawy nie stawiali się oskarżeni, tłumacząc się złym stanem zdrowia i podeszłym wiekiem. Składali też wnioski o wyłączenie ich z procesu lub o zwrot sprawy do prokuratury. Z czasem sprawy kolejnych chorych oskarżonych wyłączano z postępowania. W 1999 r. proces ten - już tylko wobec 10 oskarżonych - przeniesiono do Warszawy.
Proces 78-letniego Jaruzelskiego i sześciu oskarżonych ruszył w końcu w październiku 2001 r. przed warszawskim Sądem Okręgowym. Jaruzelski mówił przed sądem, że poczuwa się do współodpowiedzialności politycznej i moralnej, ale nie karnej. Twierdził, że wiele działań wojska i milicji to "obrona konieczna lub stan wyższej konieczności". Cytował oficjalne dokumenty z 1970 r., z których wynikało, że demonstranci mieli atakować milicjantów, podpalać gmachy, niszczyć samochody i rabować alkohol.
Okoliczności niewyjaśnionych śmierci dwóch działaczy robotniczych ze Szczecina bada dziś pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej. Bogdana Gołaszewskiego znaleziono w sierpniu 1971 r. w jego mieszkaniu; śmierć poniósł na skutek zatrucia gazem. Na Adama Ulfika w 1971 r. napadło dwóch mężczyzn. Został wówczas odurzony chloroformem; potem w jego mieszkaniu próbowano otruć go gazem. W latach 1971-76 był dwukrotnie aresztowany. Po robotniczych protestach zwolniony z aresztu zmarł nagle w 1976 r.
Do dziś spory wśród historyków budzi ocena polityczna Grudnia. Historyk PRL Jerzy Eisler przypomina teorię, że wydarzenia były prowokacją przeciwników Gomułki wewnątrz samej PZPR. "Jeśli na 11 dni przed Świętami w Polsce robi się gigantyczną podwyżkę, to nie trzeba być profesorem ekonomii, by przewidzieć reakcję ludzi" - powiedział.
W tym kontekście Eisler przypomina też fakty, mogące świadczyć o tym, że grupa antygomułkowskich spiskowców z kierownictwa PZPR (wchodził w jej skład m.in. Jaruzelski) celowo zmierzała do eskalacji konfliktu, by w konsekwencji odsunąć od władzy I sekretarza. Chodzi tu m.in. o wspomniane już podjęcie przez Gomułkę decyzji o strzelaniu pod wpływem nieprawdziwych - jeszcze wówczas - informacji o zabiciu milicjantów, a także inne przesadnie dramatyczne - w momencie składania - relacje z Trójmiasta, które docierały do Gomułki.
Według historyka Pawła Machcewicza wiele wskazuje na to, że celowo stworzono wrażenie iż, jak mówił Stanisław Kania, w 1970 roku kierownik Wydziału Administracyjnego KC (w strukturze KC zajmującego się m.in. wojskiem i MSW): "Temu, że w ogniu stanie cały kraj, można zapobiec tylko przez akt czytelny dla całego społeczeństwa - zmianę najwyższego kierownictwa i proklamację nowej polityki".
Spisek przeciw Gomułce Machcewicz określa jako "przewrót przy poparciu Moskwy, a w dużej mierze z jej inspiracji". Zwraca uwagę na to, że "spiskowcy przystąpili do działania dopiero wtedy, kiedy stało się jasne, że Moskwa życzy sobie zmiany na stanowisku pierwszego sekretarza". Dowodzi też, że "kierownictwo radzieckie sprawowało ścisłą pieczę nad wewnątrzpartyjnym przewrotem".
(PAP)

16. 12. 2001

Prawica o koalicji w wyborach samorządowych

Prawicowi liderzy deklarują chęć tworzenia wspólnych list w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Politycy PiS, LPR, RS AWS, ZChN i PPChD zapewniają, że są otwarci na współpracę, koalicje i sojusze samorządowe po prawej stronie.

Senator Krzysztof Piesiewicz z RS AWS opowiada się za szeroką koalicją centroprawicową. Jego zdaniem ideowe spory nie liczą się w lokalnych warunkach.
To inne problemy i powinno być inne myślenie niż w wyborach parlamentarnych. Pryncypialne spory ideowe mają mniejsze znaczenie w kontekście budowy drogi czy instalowania latarni - powiedział Piesiewicz.
Według niego we wspólnej koalicji samorządowej mogłyby wziąć udział między innymi RS AWS, Prawo i Sprawiedliwość, Unia Wolności i Platforma Obywatelska.
Widziałbym organizacje zawodowe, społeczne, polityczne - najróżniejsze. Jeżeli nie ma totalnego zderzenia ideowego, jeżeli nie ma wyraźnego znaku dorywania się do władzy - tylko jest kwestia odpowiedzialności za małe ojczyzny, to można się dogadywać w najróżniejszych konfiguracjach - uważa senator.
Lider PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że jego partia decyzję o ewentualnych sojuszach samorządowych podejmie w styczniu. Wtedy zapadną ustalenia, z kim PiS będzie mógł się porozumieć przy tworzeniu list na szczeblu wojewódzkim i w największych miastach.
Na niższych poziomach - w gminach, powiatach - powiemy tylko, z kim nie można tworzyć koalicji, np. z SLD czy skompromitowanymi lokalnymi politykami - powiedział Kaczyński.
Także rzecznik Ligi Polskich Rodzin Antoni Macierewicz potwierdza konieczność tworzenia prawicowego sojuszu. Jesteśmy otwarci na wszystkich działaczy prawicy, którzy się nie skompromitowali w oczach mieszkańców danej miejscowości - deklaruje.
Z kolei rzecznik ZChN Ryszard Wawryniewicz uważa, że to sprawy lokalne powinny decydować o budowie lokalnej koalicji. My możemy i chcemy rozmawiać z Ligą Polskich Rodzin i PiS. Do tych ugrupowań nam najbliżej - powiedział.
Kosma Złotowski z PPChD o tworzeniu prawicowej koalicji samorządowej mówi - proste to nie jest, ale jest możliwe. Jego zdaniem, do zaakceptowania dla chrześcijańskich demokratów jako lokalny koalicjant, są wszystkie partie prawicy oraz Platforma Obywatelska i Unia Wolności.
Natomiast PO i UW - często wymieniane przez z polityków prawicy - twierdzą, że o sojuszach w terenie będą decydować tamtejsze struktury tych partii.
(PAP)

16. 12. 2001

Sprawę "Wujka" zbada trybunał międzynarodowy?

Jeżeli polski wymiar sprawiedliwości skutecznie nie osądzi sprawców tragedii w kopalni "Wujek" przed 20 laty, "Solidarność" zwróci się w tej sprawie do trybunałów międzynarodowych - zdecydowała w niedzielę Komisja Krajowa "S".

W 20. rocznicę pacyfikacji kopalni "Wujek", podczas której zginęło dziewięciu górników, związkowcy zebrali się w Domu Kultury katowickiej kopalni. Oddali hołd zamordowanym i rannym górnikom z "Wujka" oraz innych śląskich zakładów pracy.
Jak powiedział szef "Solidarności" Marian Krzaklewski, skierowanie wniosku do trybunałów międzynarodowych możliwe będzie po wyczerpaniu ścieżki prawnej w Polsce. Jeżeli w polskim sądzie nie ma miejsca dla prawdy i sprawiedliwości, skoro brak jest możliwości osądzenia sprawców oczywistej zbrodni "Solidarność" skieruje wniosek do trybunałów międzynarodowych - napisała Komisja Krajowa w przyjętym przez aklamację stanowisku.
Przygotowujemy też wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o wykładnię prawną przepisów, które stanowiły reguły stanu wojennego, czy były one zgodne z ówczesnym prawem. To krok w dochodzeniu do prawdy i sprawiedliwości - mówił Krzaklewski. Dodał, że związek ma już wstępną opinię prawną mówiącą, że wprowadzenie stanu wojennego było sprzeczne z konstytucją. Dlatego - w opinii związkowców - sądy rozstrzygające sprawy stanu wojennego nie mogą argumentować, że ówczesne działania były zgodne z prawem.
Lider "Solidarności" zapowiedział, że jeżeli Trybunał Konstytucyjny nie przyjmie związkowego wniosku w tej sprawie, to "Solidarność" poprosi o jego złożenie prawicowych posłów. Za niesprawiedliwy i krzywdzący rodziny ofiar górników z "Wujka" Komisja Krajowa uznała wyrok katowickiego sądu, który w końcu października uniewinnił i umorzył postępowanie wobec byłych milicjantów oskarżonych o strzelanie do górników. Krzaklewski oraz szef "Solidarności" kopalni "Wujek", ranny podczas jej pacyfikacji Stanisław Płatek, nazwali wyrok katowickiego sądu haniebnym.
(Wirtualna Polska)

16. 12. 2001

20 rocznica strajku w kopalni "Piast"

W Bieruniu Nowym uczczono 20 rocznicę strajku w kopalni "Piast" na początku stanu wojennego. Podziemny strajk w tej kopalni był mniej znanym, chociaż niezwykle dramatycznym epizodem stanu wojennego.

W sobotę w kopalnianej cechowni odprawiono modlitwę przed figurką patronki górników - świętej Barbary. Górniczym stopniem dyrektora generalnego trzeciego stopnia odznaczono jednego z przywódców strajku w Piaście - Zbigniewa Bogacza, który przez władze stanu wojennego został zmuszony do opuszczenia kraju i mieszka obecnie w USA.
W drugim dniu stanu wojennego załoga bieruńskiej kopalni podjęła protest w obronie internowanych. Żądano także zniesienia stanu wojennego. Prawdopodobnie prowadzenie strajku pod ziemią, na poziomie 650 metrów, zapobiegło takiej pacyfikacji, jaka odbyła się na kopalniach "Wujek" i "Manifest Lipcowy".
(Wirtualna Polska)

16. 12. 2001

Katowice: Obchody XX rocznicy tragedii w kopalni "Wujek"

Uroczystym apelem poległych uczczono w niedzielę w Katowicach 20. rocznicę śmierci dziewięciu górników z kopalni "Wujek". Górnicy zginęli od kul milicjantów pacyfikujących zakład na początku stanu wojennego.

20 lat temu komunistyczne władze wypowiedziały własnemu narodowi wojnę - mówił przed krzyżem-pomnikiem ofiar tragedii sekretarz Rady Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik.
Podkreślił, że na mapie Polski kopalnia "Wujek" jest miejscem tragicznym, ale - jak zaznaczył - śmierć górników to jedno z ostatnich tragicznych ogniw na polskiej drodze do wolności. Ofiara "Dziewięciu z Wujka" nie zostanie zapomniana.
Zwrócił uwagę, że decyzje władz stanu wojennego i ich tragiczne konsekwencje do dziś nie zostały osądzone, a sądowe wyroki w sprawie "Wujka" - jak powiedział - napawają wstydem.
Chodzi nie o zemstę, a o sprawiedliwość i prawdę - mówił Przewoźnik.
Do niedawnego wyroku katowickiego sądu, który część milicjantów oskarżonych o strzelanie do górników uniewinnił, a wobec innych umorzył postępowanie, nawiązał również prezydent Katowic Piotr Uszok.
Historia zapisana krwią wciąż jest poprawiana atramentem, a demokratyczne państwo wciąż jest bardziej przychylne sprawcom, niż ich ofiarom - mówił prezydent Katowic.
Podczas uroczystości szef "Solidarności" w kopalni "Wujek" Stanisław Płatek oddał również hołd ofiarom wrześniowych zamachów terrorystycznych w USA. Przypomniał, że przed 20 laty prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan również dodał hołd poległym w "Wujku".
Przed pomnikiem w Katowicach przemawiał w niedzielę także ambasador USA Christopher Hill. Ambasador cytując słowa Abrahama Lincolna stwierdził, że to my, którzyśmy zostali przy życiu powinniśmy się zająć pamięcią o tych, którzy zginęli.
Wcześniej w niedzielę, z okazji 20. rocznicy wydarzeń w kopalni "Wujek" odbyła się uroczysta msza święta w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Katowicach. Mszę koncelebrowal metropolita górnośląski arcybiskup Damian Zimoń, homilię wygłosił biskup tarnowski Wiktor Skworc.
Wszyscy mamy prawo oczekiwać sprawiedliwego osądzenia sprawców śmierci dziewięciu górników z kopalni "Wujek" - powiedział podczas bp Skworc.
Czyniąc tak spełniamy obowiązek oddania z jednej strony symbolicznej sprawiedliwości ofiarom, z drugiej wymierzenia przynajmniej symbolicznej sprawiedliwości tym, którzy w imieniu systemu komunistycznego działali chroniąc go za cenę życia współobywateli - dodał. Biskup podkreślił, że rodziny pomordowanych górników, które już w 1989 r. podczas mszy św. w rocznicę tragedii przebaczyły oprawcom, mają moralne prawo oczekiwać również prośby o przebaczenie ze strony twórców stanu wojennego.
W homilii bp Skworc wskazał na balast nierozliczonej przeszłości, który staje na drodze do budowy Polski na miarę naszych marzeń i ambicji, w której słowa prawda, wolność i sprawiedliwość odzyskają swój właściwy sens.
Niedawny wyrok katowickiego sądu, który uwolnił od kary milicjantów oskarżonych o strzelanie do górników z "Wujka" obnażył - zdaniem biskupa - impotencję państwa, które aspiruje do miana państwa prawa. Biskup wskazał na brak antytotalitarnej wrażliwości władzy sądowniczej. Przez 20 lat w Polsce nie odzyskały znaczenia i sensu takie słowa jak prawda, wolność i sprawiedliwość - podkreślił Skworc.
W niedzielnych uroczystościach brali udział m.in. śląscy biskupi z metropolitą górnośląskim Damianem Zimoniem, Komisja Krajowa Solidności z jej szefem Marian Krzaklewskim, prezes IPN prof. Leon Kieres, władze wojewódzkiej i samorządowe, a także członkowie byłego rządu, m.in. premier Jerzy Buzek i wicepremier Janusz Steinhoff.
W ramach obchodów 20-lecia tragedii w Wujku w Katowicach otwarta została wystawa "Dwudziesta rocznica wprowadzenia stanu wojewnnego". Zamysłem autorów wystawy jest oddanie klimatu tamtych lat, przypomnienie faktów oraz dokumentów związanych z wprowadzeniem stanu wojennego, prezentacja ulotek, afiszy plakatów, pamiątek internowanych, a także umundurowania i wyposażenia funkcjonariuszy milicji.
Na wystawie prezentowane są także unikatowe zdjęcia dokumentujące wydarzenia w kopalni Wujek a robione zza firanki w jednym z mieszkań znajdujących się w pobliżu kopalni.
Podczas otwarcia został po raz pierwszy wykonany utwór skomponowany przez Stanisława Lasonia - ucznia Szkoły Muzycznej w Bytomiu, który wygrał konkurs na kompozycję upamiętniającą wydarzenia z 13 grudnia 1981 roku.
(Wirtualna Polska)

16. 12. 2001

20 rocznica masakry w kopalni "Wujek"

16 grudnia minęła 20 rocznica masakry górników w śląskiej kopalni "Wujek". Strajk w tej katowickiej kopalni był spontaniczną reakcją na wprowadzenie 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego.

Górnicy domagali się uwolnienia przewodniczącego zakładowej "Solidarności" i zniesienia stanu wojennego. Postanowili stawić opór w razie interwencji. Kopalnię otoczyły siły milicyjno-wojskowe, które otrzymały rozkaz przeprowadzenia akcji pacyfikacyjnej 16 grudnia.
Przy pomocy armatek wodnych rozpędzono tłum kobiet z dziećmi na rękach i wózkami, które próbowały nie dopuścić do pacyfikacji zakładu. Następnie czołgi rozbiły mur fabryczny, torując drogę dla szturmujących oddziałów ZOMO. 3 tys. górników stawiło opór, z którym napastnicy nie mogli sobie poradzić. Wówczas pluton specjalny użył broni palnej.
Na miejscu zginęło 7 górników, 2 zmarło później w szpitalu, 22 doznało ran postrzałowych, kilkudziesięciu zostało pobitych. Po masakrze rozpoczęto pertraktacje między górnikami a przedstawicielami wojska, w wyniku których strajk zakończono.
Podjęte śledztwo dla ustalenia okoliczności dokonania masakry umorzono, nie pociągając nikogo do odpowiedzialności. Do sprawy wrócono w III RP. Jednak do dzisiaj nie doczekała się ona zakończenia. Żaden ze sprawców nie został ukarany.
Pierwsze śledztwo w sprawie śmierci górników, prowadzone z naruszeniem prawa przez prokuraturę wojskową PRL umorzono w 1982 roku po przyjęciu tezy o obronie koniecznej milicjantów.
W 1989 roku prokuratura wniosła do Sądu Wojewódzkiego w Katowicach akt oskarżenia przeciwko 24 osobom oskarżonym o spowodowanie śmierci górników w kopalni "Wujek" i ranienie innych w kopalni "Manifest Lipcowy". Wśród nich był gen. Czesław Kiszczak, ówczesny minister spraw wewnętrznych. W 1997 wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni. Proces wznowiono w 1998 roku, na wniosek Sądu Apelacyjnego w Katowicach. 30 października 2001 roku sąd uniewinnił część oskarżonych i umorzył postępowanie wobec pozostałych. Sędziowie uznali, że nie ma dostatecznych dowodów ich winy.
Jeszcze w dniu masakry ustawiono na miejscu tragedii krzyż. Usunęli go nieznani sprawcy. W każdą rocznicę tragicznych wydarzeń organizowano tu pochody, niekiedy udaremniane przez milicje. W grudniu 1983 roku zostali aresztowani Anna Walentynowicz i Kazimierz Switoń za próbę przybicia tablicy pamiątkowej. Najliczniejsza manifestacja z udzialem delegacji z Gdańska, Krakowa i Warszawy odbyła się 16 grudnia 1985 roku. Milicja zatrzymała wówczas kilkadziesiąt osób.
(Wirtualna Polska)

16. 12. 2001

Katowice: Posmiertne odznaczenia dla poległych z kopalni "Wujek"

Honorowe Odznaki Miasta Katowice nadali w sobotę pośmiertnie dziewięciu górnikom poległym 20 lat temu w kopalni "Wujek" radni Katowic. Uroczysta sesja Rady Miejskiej odbyła się w Domu Kultury kopalni. W niedzielę mija rocznica pacyfikacji strajkujących górników przez siły wojska i ZOMO.

Przewodniczący Rady Miejskiej Wojciech Boroński zaapelował, by miejsce pod pomnikiem nie było wykorzystywane do celów politycznych. Niech nikt nie waży się więcej na prowadzenie w tym miejscu gorszącej dyskusji politycznej czy związkowej. Przenieśmy ludzkie swary i często zwykłe podłości tam, gdzie nie będzie to ubliżało pamięci tych, którzy przelali krew za naszą wolność - mówił podczas sesji.
Honorowe Odznaki Miasta Katowice odebrały rodziny poległych górników. W imieniu wszystkich, którzy byli ranni podczas pacyfikacji kopalni 16 grudnia 1981 r. odznakę odebrał też jeden z przywódców strajku Stanisław Płatek.
Przewodniczący Boroński i prezydent Katowic Piotr Uszok złożyli pod pomnikiem kwiaty w imieniu katowickiego samorządu.
Główne uroczystości upamiętniające tragiczne wydarzenia w kopalni "Wujek" odbędą się w niedzielę. Odprawiona będzie msza z udziałem śląskich biskupów, a pod pomnikiem odbędzie się apel poległych. W Domu Kultury kopalni "Wujek" zostanie otwarta wystawa przygotowana przez Instytut Pamięci Narodowej.
Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. władze nakazały pacyfikację strajkujących przeciw stanowi wojennemu zakładów. Największe akcje pacyfikacyjne przeprowadzono w: Hucie im. Lenina, stoczniach Gdańskiej i Szczecińskiej, Hucie Warszawa, Ursusie, WSK Świdnik, kopalniach Manifest Lipcowy, Wujek, Borynia i Staszic. Najtragiczniejszy przebieg miała akcja w kopalni Wujek, gdzie interweniujący funkcjonariusze ZOMO użyli broni, w wyniku czego zginęło dziewięciu górników, a kilkudziesięciu innych zostało rannych.
(Wirtualna Polska)

15. 12. 2001

Politycy o przejrzystości finansowania polityki

Politycy uczestniczący w piątkowej konferencji zorganizowanej w Warszawie przez Instytut Spraw Publicznych są zgodni, że należy doprowadzić do pełnej przejrzystości finansowania polityki.

W konferencji pt. "Kulisy finansowania polityki" uczestniczyli m.in.: wicemarszałek Sejmu Janusz Wojciechowski z PSL, Witold Gintowt-Dziewałtowski z SLD, Ludwik Dorn z Prawa i Sprawiedliwości oraz Mirosław Czech z Unii Wolności.
Politycy byli zgodni, że finansowanie partii politycznych powinno znajdować się pod pełną kontrolą publiczną. Podkreślali konieczność zlikwidowania luk istniejących w ustawach dotyczących finansowania partii politycznych i kampanii wyborczych: w ustawie o wyborze prezydenta, o partiach politycznych i w ordynacji wyborczej. Mówili także, że przepisy te powinny być skuteczniej egzekwowane i należy je "domknąć" odpowiednią ustawą o samorządzie.
Zwracali też uwagę na konieczność "ściślejszego oddzielenia" polityki od biznesu. Jak mówił wicemarszałek Wojeciechowski, istnieje niebezpieczeństwo, że politycy będą "wiązać się" z biznesmenami, aby zapewnić sobie "przyszłość po skończonej kadencji Sejmu".
Kontrowersje wzbudził rządowy projekt ograniczenia wydatków na partie polityczne w 2002 r. Projekt ten zakłada zmniejszenie subwencji dla partii politycznych do 25 proc., a także podział przeznaczonych dla partii dotacji na dwie części: pierwsza byłaby wypłacona w przyszłym roku, a druga - w pierwszym półroczu 2003 r.
Zdaniem Czecha, projekt ten jest sprzeczny z demokratyczną ideą wspierania opozycji przez państwo. Jak mówił, opozycja, która pozbawiona jest przywilejów związanych ze sprawowaniem władzy, potrzebuje wsparcia, by móc dobrze "kontrolować" posunięcia władzy.
Według Dorna, rząd proponując wstrzymanie dotacji, które miały być wypłacane na wiosnę (najpóźniej 5 czerwca 2002 r. - przyp. PAP) chce zlikwidować najważniejsze źródło finansowania kampanii samorządowych większości partii działających na polskiej scenie politycznej. "Rząd zastosował zasadę - nim gruby schudnie, chudy z głodu zemrze" - powiedział Dorn.
Dziewałtowski zaproponował stworzenie "małego okrągłego stołu", przy którym zasiedliby przedstawiciele wszystkich partii politycznych upoważnionych do pobierania subwencji. Mieliby oni porozumieć się w sprawie ograniczenia w przyszłym roku subwencji dla partii politycznych.
Do propozycji Dziewałtowskiego przychylnie odniósł się Czech. Dorn uznał natomiast, że na zorganizowanie takiej dyskusji jest zbyt mało czasu, ponieważ ustawa ta ma być głosowana już w poniedziałek. Aby doszło do "okrągłego stołu", rząd musiałby się z projektu ustawy wycofać - argumentował poseł PiS.
Warunkiem otrzymania przez partię dotacji za każdy uzyskany mandat posła i senatora jest przyjęcie przez Państwową Komisję Wyborczą sprawozdania finansowego komitetu wyborczego. Sprawozdania muszą zostać złożone do 23 grudnia tego roku.
(PAP)

15. 12. 2001

Za zmniejszeniem ulg na bilety tylko posłowie rządzącej koalicji

Poparcie dla propozycji rządu dotyczących zmniejszenia ulg na bilety środkami publicznego transportu zbiorowego zapowiedzieli w piątek tylko posłowie koalicji rządzącej. O odrzucenie projektu wniosła LRP.

Według szacunków Ministerstwa Finansów, zmniejszenie zniżek na bilety PKP i PKS z 50 do 37 proc. i zastąpienie biletów bezpłatnych biletami z ulgą 78-proc. przyniesie państwu 250 mln oszczędności. Rząd argumentuje konieczność zmian nadużyciami i nieprawidłowościami w systemie udzielania bezpłatnych i ulgowych biletów.
Zmiany dotyczą przejazdów koleją oraz autobusami międzymiastowymi. Miałyby wejść w życie już od 1 stycznia 2002 r.
Komisja finansów wprowadziła do projektu rządowego dwie poprawki. Dotyczą one zwiększenia ulgi z 37 do 49 proc. dla uczniów i studentów (do 26 roku życia), ale wyłącznie na przejazdy z miejsca zamieszkania do szkoły i z powrotem, na podstawie imiennych biletów miesięcznych.
Za tą zmianą opowiadają się wszystkie kluby i koła parlamentarne.
Podczas debaty nad ulgami przedstawicielka SLD podkreślała, że ulg się nie zabiera, tylko zmniejsza. "Myślę, że młodzież zrozumie, że te ulgi przywrócimy, jak tylko stan finansów publicznych ulegnie poprawie" - powiedział Janusz Lisak z UP.
Poprawki do propozycji rządowych zgłosiły kluby PO, PiS, Samoobrony. LPR wniosła o odrzucenie projektu w całości. W przypadku nie przyjęcia tej propozycji, Liga także składa szereg poprawek - m.in. o przywrócenie dotychczasowego kształtu ulg po roku. Według reprezentującej stanowisko tego klubu Haliny Nowiny-Konopczyny, propozycje rządu mają na celu zagłodzenie społeczeństwa i w rezultacie zmianę jego stanowiska w sprawie wejścia Polski do UE.
Poprawki wniesione podczas debaty dotyczą m.in. zmiany ulg 50-procentowych na 49 proc., zwolnienia z wszelkich opłat dzieci niepełnosprawnych i ich opiekunów, zwiększenia ulgi na kolej dla emerytów i rencistów (do 49 proc.).
W związku ze zgłoszonymi poprawkami i wnioskiem o odrzucenie projektu, projekt wrócił do komisji.
(PAP)

15. 12. 2001

PiS poparło wniosek o odwołanie Cimoszewicza

Marek Jurek (PiS) zapowiedział w piątek w Sejmie, że jego klub zagłosuje za odwołaniem ministra spraw zagranicznych.

Sejm debatował w piątek nad wnioskiem o wotum nieufności wobec szefa MSZ. Pod wnioskiem podpisali się posłowie LPR, PiS i Samoobrony.
"Klub PiS od początku popierał wniosek o wotum nieufności dla ministra Cimoszewicza. Uważamy, że stanowisko negocjacyjne przedstawione przez ministra w sprawie skrócenia okresów ochronnych dla sprzedaży polskiej ziemi jest szkodliwe dla kraju" - argumentował Jurek podczas debaty sejmowej.
Stwierdził, że "ziemia jest warsztatem pracy największej grupy polskich właścicieli". "Polską własność należy chronić" - dodał Jurek.
Poseł PiS mówił również, że to bardzo źle, iż polska opinia publiczna od korespondentów zagranicznych dowiaduje się, co do powiedzenia ma polski rząd w sprawie integracji z UE.
Zarzucił też rządowi, że prowadzi politykę partyjną, a nie państwową, bo naród może odmówić w referendum ratyfikacji dla układu wynegocjowanego przez rząd z UE.
(PAP)

15. 12. 2001

Wniosek o wotum nieufności dla Kaczmarka

Lech Kaczyński zapowiedział, że jeśli debata o bezpieczeństwie energetycznym Polski nie da odpowiednich rezultatów, to klub PiS rozpocznie prace nad wnioskiem o wotum nieufności dla ministra skarbu Wiesława Kaczmarka.

"Jest wniosek posła Kazimierza Ujazdowskiego o debatę w sprawie bezpieczeństwa energetycznego Polski. Jeżeli ta debata nie da odpowiednich rezultatów - a spodziewamy się, że nie da - to rozpoczniemy prace nad złożeniem tego wniosku" - powiedział szef PiS na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie.
Zdaniem Kaczyńskiego, działania ministra Kaczmarka przekreślają dorobek poprzedniego rządu w sprawie zróżnicowania źródeł dostaw gazu.
W poniedziałek Rada Nadzorcza odwołała cały pięcioosobowy zarząd PGNiG i na ich miejsce powołała trzy osoby: Michała Kwiatkowskiego na prezesa oraz Stanisława Jakubowskiego i Jerzego Staniewskiego na wiceprezesów.
Według "Gazety Wyborczej", rząd Buzka chciał przywrócić w EuRoPolGazie, firmie eksploatującej gazociąg jamalski, równy podział akcji między rosyjski Gazprom a polski PGNiG, eliminując spółkę Gas Trading powiązaną z Bartimpeksem Aleksandra Gudzowatego."GW" twierdzi, że teraz szefem PGNiG został partner w interesach Gudzowatego.
"Jest rzeczą oczywistą, że tempo i kierunek zmian personalnych wskazują, iż te interesy, które zdołano przełamać, z powrotem zaczęły triumfować" - uważa Kaczyński
Zdaniem lidera PiS, dopóki sytuacja będzie wyglądała w ten sposób, interesy Polski nie będą w pełni zabezpieczone. Przypomniał też, że premier Miller i minister Kaczmarek krytykowali warunki umowy o dostawie gazu z Norwegią.
"Jeżeli ktoś chce się od tej umowy wykręcać, to znaczy, że chce, by Polska była w sensie strategicznym zależna od jednego dostawcy. To chęć, która z interesami państwa i narodu nie da się pogodzić" - twierdzi Kaczyński.
Pod wnioskiem o wotum nieufności musi podpisać się 69 posłów. Władze PiS liczą na poparcie posłów PO i LPR.
Rzecznik klubu LPR Antoni Macierewicz powiedział PAP, że jego klub zapewne przychyli się do wniosku o wotum nieufności dla Kaczmarka.
(PAP)

15. 12. 2001

Gdyńskie obchody XX rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce

Jak co roku, z inicjatywy Ligi Republikańskiej uczczono w Gdyni pamięć ofiar okresu stanu wojennego w Polsce. Organizatorami tegorocznych obchodów były Prawo i Sprawiedliwość, Przymierze Prawicy Oddział Gdynia oraz Liga Republikańska – Oddział Pomorski.

Podobnie jak w latach ubiegłych, uroczystości rozpoczęły się mszą świętą w kościele oo. Redemptorystów w Gdyni, przy ul. Portowej 2. Wzięło w nich udział grono szacownych gości z posłem PIS Wiesławem Walendziakiem na czele. Honory poległym oddały poczty sztandarowe organizacji kombatanckich oraz związkowych NSZZ „Solidarność”. Uroczystą homilię wygłosił ojciec Edward Ryba.
Po mszy nastąpił przemarsz zebranych pod pomnik Ofiar Terroru Komunistycznego przy ul. Pułaskiego. Pod pomnikiem złożono wieńce, odczytano apel poległych oraz odmówiono modlitwę za pomordowanych. Okolicznościowe wystąpienie wygłosił Wiesław Walendziak, przewodniczący poselskiej komisji skarbu państwa. Oprawę artystyczną poprowadził Andrzej Popiel, emerytowany aktor Teatru Muzycznego w Gdyni.
Oficjalne uroczystości poprzedziła całonocna akcja plakatowa Ligi Republikańskiej, która rozwiesiła na Wybrzeżu ok. 2000 reprintów (w oryginalnych wymiarach) obwieszczeń o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Pod obwieszczeniami umieszczono jakże wymowny podpis: „20 lat temu zabito nadzieję...Pamiętamy”.
Mariusz A. Roman

14. 12. 2001

Madia publiczne odmówiły emisji spotu o stanie wojennym

Polskie Radio i katowicki oddział telewizji publicznej odmówiły emisji spotu Ligi Republikańskiej dotyczącego stanu wojennego. Liga chciała wyemitować go w paśmie reklamowym - TVP i PR stwierdziły, że spot reklamą nie jest.

O sprawie odmowy przez Polskie Radio emisji płatnych reklam przypominających o wprowadzeniu stanu wojennego napisały środowe gazety. Liga Republikańska poinformowała, że również katowicki oddział TVP odmówił emisji spotu z fragmentem wystąpienia Wojciecha Jaruzelskiego. Materiał ten miał być częścią akcji Ligi Republikańskiej mającej na celu przypomnienie Polakom o tragedii tamtych grudniowych dni.
Oprócz mediów elektronicznych, Liga wykorzystała również banery w portalach internetowych oraz ok. 20 tys. plakatów z napisem "XX lat temu zabito nadzieję... Pamiętajmy. Liga Republikańska".
(PAP)

14. 12. 2001

W 20. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego

Dwadzieścia lat temu, 13 grudnia 1981 r., w Polsce wprowadzono stan wojenny, który spowodował - bezpośrednio lub pośrednio - około stu ofiar śmiertelnych.

Posiedzenie Rady Państwa, na którym zatwierdzono przepisy prawne dotyczące wprowadzenia stanu wojennego, rozpoczęło się po północy 13 grudnia 1981 r. Tej samej nocy internowano ponad trzy tysiące osób, w tym niemal wszystkich członków Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
Władze PRL utworzyły 52 ośrodki internowania i wydały decyzje o internowaniu 9736 osób.
W czasie stanu wojennego na ulicach miast pojawiły się wspólne patrole milicji i wojska, czołgi, transportery opancerzone i wozy bojowe. Wprowadzono też oficjalną cenzurę korespondencji i łączności telefonicznej. Władze zmilitaryzowały najważniejsze instytucje i zakłady pracy, kierując do nich komisarzy wojskowych. Ograniczono też działalność Polskiego Radia i Telewizji Polskiej. Zawieszone zostało również wydawanie prasy, z wyjątkiem dwóch gazet ogólnokrajowych ("Trybuny Ludu" i "Żołnierza Wolności") oraz 16 terenowych dzienników partyjnych.
W czasie stanu wojennego trwała kampania propagandowa skierowana przeciwko opozycji, a szczególnie "Solidarności", mająca na celu przekonanie społeczeństwa o konieczności wprowadzenia stanu wojennego i pozyskanie opinii publicznej dla działań władz.
Najbardziej powszechną formą oporu były strajki okupacyjne. Władze skoncentrowały się na ich likwidacji - do strajkujących wysyłano przedstawicieli prokuratury, MO i wojska, którzy grozili konsekwencjami prawnymi strajku.
Rozwiązaniem ostatecznym była pacyfikacja strajkujących zakładów. Ten wariant zastosowano w 40 spośród 199 strajkujących w grudniu 1981 r. zakładów. Największe akcje pacyfikacyjne przeprowadzono w Hucie im. Lenina, stoczniach Gdańskiej i Szczecińskiej, Hucie Warszawa, Ursusie, WSK Świdnik, kopalniach Manifest Lipcowy, Wujek, Borynia i Staszic. Najtragiczniejszy przebieg miała akcja w kopalni Wujek, gdzie interweniujący funkcjonariusze ZOMO użyli broni, w wyniku czego zginęło 9 górników, a kilkudziesięciu zostało rannych.
Po pierwszym szoku związanym z wprowadzeniem stanu wojennego zaczęła odradzać się opozycja. Widocznym przejawem oporu społecznego w 1982 r. stały się demonstracje uliczne. Władze szykanowały uczestników demonstracji, zatrzymywano i internowano osoby podejrzewane o ich organizowanie.
2 maja 1983 roku odwołano godzinę milicyjną. 22 lipca 1983 r. zniesiono stan wojenny, rozwiązano Wojskową Radę Ocalenia Narodowego i ogłoszono amnestię dla więźniów politycznych.
Do tej pory nie została sporządzona kompletna lista ofiar stanu wojennego. Według ustaleń kierowanej przez Jana Marię Rokitę sejmowej komisji nadzwyczajnej, która w latach 1989-1991 badała zbrodnie stanu wojennego, konsekwencją ówczesnych działań MO i SB było co najmniej 91 ofiar śmiertelnych. Niektóre ofiary stanu wojennego prawdopodobnie na zawsze pozostaną anonimowe, ponieważ w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. zostały wyłączone wszystkie telefony, nie tylko zwykłych obywateli, ale też służb ratunkowych: placówek służby zdrowia, w tym pogotowia ratunkowego, i straży pożarnej.
Tylko nielicznych funkcjonariuszy PRL sądy III RP skazały za zbrodnie stanu wojennego. Dziś śledztwa w tych sprawach prowadzi pion śledczy IPN. O osądzeniu winnych przestępstw aparatu władzy PRL, także ze stanu wojennego, zaczęto mówić zaraz po przełomie 1989 r. Wymierzanie sprawiedliwości napotykało jednak liczne przeszkody. Środowiska lewicowe przestrzegały przed "polowaniami na czarownice", środowiska prawicowe zarzucały zaś pierwszym "solidarnościowym" rządom niechęć do ścigania zbrodni PRL, wynikającą - ich zdaniem - z tajnych układów z komunistami przy "okrągłym stole" w 1989 r. (PAP)

12. 12. 2001

Zjazd Krajowy Przymierza Prawicy

W Warszawie obradował w niedzielę pierwszy krajowy zjazd Przymierza Prawicy. Kazimierz Michał Ujazdowski został wybrany jednogłośnie na prezesa partii. Szefem Rady Politycznej został Marek Jurek. Zjazd przyjął deklarację polityczną i określił strategię działania partii na przyszłość.

Prezes Przymierza Prawicy zarekomendował zjazdowi swojej partii podjęcie uchwały o gotowości do zjednoczenia z partią Prawo i Sprawiedliwość braci Kaczyńskich. Podobne stanowisko zajął ostatnio kongres Prawa i Sprawiedliwości. Zjazd zjednoczeniowy obu partii ma się odbyć wiosną.
Ujazdowski i lider PiS Jarosław Kaczyński przedstawili obradującym w Warszawie delegatom cel działania: odbudowa prawicy i uzyskanie w 2005 roku zasadniczego wpływu na władzę, czyli - jak to ujął Kaczyński - rządzenie albo istotne współrządzenie.
Kaczyński wyraził nadzieję, że w ciągu kilku miesięcy prawica stanie się silnym konkurentem wobec SLD.
Ujazdowski skrytykował rządy Sojuszu. Rządowi Leszka Millera zarzucił niezdolność do twardych negocjacji z Unią Europejską, powrót do liberalnej polityki karnej, brak programu rozwoju gospodarczego, uderzenie w prawa rodziny, zahamowanie reformy edukacji i utrzymywanie złych przywilejów wielkich agencji i funduszy przy jednoczesnym podnoszeniu podatków.
Lider Przymierza Prawicy określił rządy SLD jako rządy ludzi nieprzygotowanych, którzy boją się nowej matury.
Zjednoczona prawica - oświadczył inny lider Przymierza Prawicy Marek Jurek - musi być ideowa i skupiona wokół autorytetu, a nie być - jak to określił - jednością paru panów w zadymionym pokoju.
Zjazd przyjął uchwałę, przygotowaną przez komitet założycielski partii, w której wyraża gotowość do integracji z partią Prawo i Sprawiedliwość braci Kaczyńskich. Głosi, że celem integracji obu ugrupowań powinno być utworzenie silnej formacji prawicowej działającej na rzecz ochrony chrześcijańskiej tożsamości narodu, promocji rodziny i budowy silnego i sprawiedliwego państwa.
Deklaracja polityczna wskazuje na porażki państwa oraz na wyzwania, przed którymi stoi Polska. Porażki to według Przymierza Prawicy m.in. brak dekomunizacji, kryzys demograficzny i wzrost przestępczości. Wyzwania to konieczność zmiany konstytucji, wspomaganie przedsiębiorczości, zmiana systemu emerytalnego i walka z przestępczością.
Przymierze Prawicy powstało w marcu tego roku. Utworzyli je politycy SKL-u, ZChN-u i Ligi Republikańskiej. Kandydaci Przymierza Prawicy w wyborach do parlamentu startowali z list Prawa i Sprawiedliwości. Mają w Sejmie 17 posłów w klubie PiS. (IAR)

09. 12. 2001

Zjednoczona prawica

Jarosław Kaczyński wyraził przekonanie, że do końca marca 2002 r. nastąpi połączenie Prawa i Sprawiedliwości z Przymierzem Prawicy.

"Celem jest uzyskanie w wyborach 2005 r. zasadniczego wpływu na polską władzę - rządzenie lub współrządzenie krajem" - mówił Kaczyński do delegatów I Zjazdu Krajowego Przymierza Prawicy.
Prezes Przymierza Kazimierz Ujazdowski argumentował, że integracja Przymierza z PiS oznacza umocnienie prawicy. "Nie interesuje nas 7, 8, 9 procent. Interesuje nas prawica, która współtworzy polską politykę" - podkreślał Ujazdowski.
Zjazd przyjął kilka uchwał, m.in. w sprawie zniesienia przywilejów emerytalnych dygnitarzy i funkcjonariuszy PRL oraz o polityce prorodzinnej. (PAP)

09. 12. 2001

PiS przeciw skróceniu urlopów macierzyńskich

Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za utrzymaniem 26 tygodniowych urlopów macierzyńskich.

Rząd proponuje od 1 stycznia 2002 roku skrócenie urlopu macierzyńskiego do 16 tygodni przy pierwszym porodzie, 18 tygodni przy każdym następnym dziecku i 26 tygodni w przypadku urodzenia więcej niż jednego dziecka podczas jednego porodu.
"Projektowane przepisy są niekonstytucyjne i pogarszają sytuację kobiet na rynku pracy" - powiedział we wtorek dziennikarzom lider PiS Lech Kaczyński.
Według wiceprzewodniczącego parti Ludwika Dorna, szczególnie szkodliwy może być projektowany zapis, by tylko 8 tygodni urlopu macierzyńskiego było obligatoryjne. "Pracodawcy będą wywierać na matki nacisk by nie wybierały kolejnych 8 tygodni macierzyńskiego" - uważa Dorn.
Zdaniem Kaczyńskiego, wiele kobiet zachodzi w ciążę w sposób przemyślany i planowy. "Mogły więc liczyć na 26 tygodni urlopu macierzyńskiego. Jego ewentualne skrócenie od Nowego Roku to klasyczny przypadek naruszania praw słusznie nabytych" - ocenia Kaczyński.
Według PiS okres vacatio legis w tym przypadku powinien wynosić 9 miesięcy. W przeciwnym razie zaistnieją podstawy do zaskarżenia ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.
Projekt zmiany Kodeksu Pracy w części dotyczącej urlopów macierzyńskich jest częścią proponowanych przez rząd tak zwanych ustaw okołobudżetowych. Ma to dać około 300 mln zł oszczędności. (PAP)

04. 12. 2001

CBOS: najpopularniejsi: prezydent, premier i Lech Kaczyński

Największym zaufaniem pytanych cieszyli się w listopadzie prezydent Aleksander Kwaśniewski (80 proc.), premier Leszek Miller (64 proc.) oraz lider PiS Lech Kaczyński (56 proc.) - wynika z ostatniego sondażu CBOS.

Dla prezydenta rezultat listopadowy jest o 2 pkt proc. lepszy niż miesiąc temu, dla premiera lepszy o 1 pkt proc. Natomiast w porównaniu z październikiem poparcie dla Lecha Kaczyńskiego spadło o 6 pkt proc.
Nieufność do prezydenta deklarowało w listopadzie 8 proc. respondentów, do premiera 18 proc., a do Kaczyńskiego - 23 proc.
Kolejne miejsca wśród polityków cieszących się największym zaufaniem pytanych zajęli: Andrzej Lepper (Samoobrona) - 53 proc., Jarosław Kalinowski (PSL) - 51 proc., Włodzimierz Cimoszewicz (SLD) - 46 proc., Andrzej Olechowski (PO) - 44 proc., Marek Borowski (SLD) - 37 proc., Jan Olszewski (35 proc.) i Marek Belka (34 proc.).
Szef MSZ zanotował w tym miesiącu największy spośród wszystkich polityków wzrost popularności w porównaniu z październikiem (8 pkt proc.). Notowania Leppera pozostały bez zmian, Kalinowskiemu popularność spadła o 2 pkt proc., o 4 pkt proc. obniżyła się popularność Belki, po 1 pkt procentowym stracili Olechowski i Borowski, Olszewski zyskał 1 pkt proc.
Jak zaznacza CBOS, badanie zostało przeprowadzone jeszcze przed wystąpieniem Cimoszewicza w Brukseli, gdzie zadeklarował gotowość Polski do ustępstw w negocjacjach z UE, w sprawie zakupu ziemi rolnej przez cudzoziemców, oraz przed odwołaniem Leppera z funkcji wicemarszałka Sejmu po jego oskarzeniach pod adresem kilku znanych polityków SLD i PO o branie łapówek.
Politycy, wobec których respondenci deklarują największy brak zaufania to lider NSZZ "S" Marian Krzaklewski (73 proc.) i szef NBP Leszek Balcerowicz (63 proc.). Dalej Antoni Macierewicz (LPR) - 30 proc., Andrzej Lepper (Samoobrona) - 28 proc., Donald Tusk (PO) - 27 proc.
Sondaż przeprowadzono w dniach 9-12 listopada, na 968-osobowej, reprezentatywnej próbie losowo-adresowej dorosłych Polaków. (PAP)

04. 12. 2001

Szkodniki wystąpić!

Na wniosek SLD sejmowa podkomisja zaproponuje Izbie, by lustracją objąć tylko osoby działające na szkodę Kościoła, opozycji, dążeń wolnościowych, praw obywatelskich. "Jeśli ten zapis przejdzie, Sąd Lustracyjny musiałby wykazywać, że dany agent wyrządził komuś szkodę, co przy szczątkowych archiwach specsłużb PRL jest kołem ratunkowym rzuconym agentom" - skomentował poseł Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Kamiński. Pytany o możliwość przegłosowania tego zapisu na forum Sejmu, zwrócił uwagę, że w podkomisji PSL głosowało tak jak SLD.

We wtorek sejmowa podkomisja skończyła prace nad prezydenckim projektem zmian w lustracji, który proponuje m.in., by spod lustracji wyłączyć wywiad, kontrwywiad i służby ochrony granic (dziś lustracji podlegają osoby związane z każdą służbą specjalną PRL).
Na wniosek SLD do projektu dopisano także, że lustracji podlegałyby tylko osoby działające na szkodę Kościoła i związków wyznaniowych, opozycji, związków zawodowych, dążeń wolnościowych, praw obywatelskich oraz praw innych osób.
Taki zapis SLD próbował bezskutecznie przeforsować w Sejmach dwóch poprzednich kadencji, co w latach 1996-97 uniemożliwiła postawa koalicyjnego wówczas PSL.
"Mam nadzieję, że klub PSL nie poprze tego zapisu" -powiedział we wtorek PAP poseł Bogdan Pęk, współtwórca ustawy lustracyjnej z 1997 r. "Jak komuś dziś udowodnić, czy jego współpraca komuś szkodziła?" - pytał retorycznie. Spytany, czy nie obawia się, że sprawa może się stać przedmiotem konfliktu w łonie koalicji, Pęk odparł, że "lustracja nie jest przedmiotem umowy koalicyjnej".
Podczas prac w podkomisji SLD ostatecznie wycofał się z zapisu, który mógłby doprowadzić do odwołania Rzecznika Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego przed upływem jego kadencji. SLD proponował wcześniej, by Rzecznik był powoływany nie przez I Prezesa Sądu Najwyższego, lecz przez prezydenta. "Uznaliśmy, że skoro pan prezydent nie wniósł takiej propozycji, to my po naradzie się z niej wycofaliśmy" - mówił PAP Marian Marczewski z SLD.
W projekcie znalazł się jednak zapis, że Rzecznikiem nie będzie mogła być w przyszłości osoba będąca sędzią w stanie spoczynku (jest nim Nizieński). Zarazem w projekcie zapisano, że obecny Rzecznik i jego zastępcy pełnią swe funkcje do końca kadencji.
Do projektu prezydenta podkomisja dopisała także, że osoba, która sama odejdzie z funkcji publicznej podlegającej lustracji lub zostanie z niej odwołana, nie będzie już mieć procesu przed Sądem Lustracyjnym (dziś odejście z funkcji nie wstrzymuje toku lustracji).
Sprawozdanie podkomisji trafi teraz do dwóch sejmowych komisji, a potem na posiedzenie plenarne Izby.
W listopadzie Sejm - przy sprzeciwie Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Ligi Polskich Rodzin - skierował projekt prezydenta do prac w komisjach, które powołały podkomisję. (PAP)

04. 12. 2001

Będziemy budować jednolitą formację

I Kongres Prawa i Sprawiedliwości zobowiązał władze stronnictwa do stworzenia szerokiej i jednolitej formacji politycznej - poinformował w niedzielę Jarosław Kaczyński.

W sobotę i niedzielę w Falentach pod Warszawą obradował I Walny Kongres Prawa i Sprawiedliwości. Prezesem partii wybrany został jej dotychczasowy szef - Lech Kaczyński. Kongres przyjął także Deklarację Polityczną oraz wybrał 90 członków Rady Politycznej.
Kongres upoważnił także władze krajowe PiS "do podjęcia zdecydowanych działań, mających na celu stworzenie szerokiej, wiarygodnej i zdolnej do naprawy Państwa jednolitej formacji politycznej".
"Kongres zaleca statutowym władzom partii podjęcie działań na rzecz jak najszybszego zjednoczenia z Przymierzem Prawicy i innymi bliskimi nam ideowo ugrupowaniami" - napisano w uchwale Kongresu.
Na niedzielnej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński powiedział, że PiS "z partii bardzo zamkniętej, całkowicie kadrowej zamieni się w rozwijającą się do normalnej - choć kontrolowanej liczebności (...) partię polityczną".
"Szansą prawicy jest jedność, ale jedność rozumiana nie w sposób AWS-owski - nie jak jedność różnych grup i grupek, i nie jako jedność bez selekcji, bez wyboru ktokolwiek powiewa sztandarem prawicowym, to jest dobry niezależnie od tego, jaki naprawdę jest i co o nim wiemy" - mówił Kaczyński.
Kongres Porozumienia Prawicy ma odbyć się za tydzień. W opinii Jarosława Kaczyńskiego, rozmowy w sprawie zjednoczenia obu partii "są zaawansowane". W skład PiS mają wejść także członkowie Porozumienia Centrum. Prezes PC - Adam Lipiński zapowiedział w niedziele rozwiązanie tej partii. "Wszyscy członkowie PC z pewnością wejdą w skład PiS" - powiedział Lipiński.
W opinii Kaczyńskiego, za wcześnie jest jeszcze na wskazywanie innych ugrupowań, z jakimi możliwe byłoby zjednoczenie PiS, ale w pierwszym rzędzie będą to "niewielkie ugrupowania działające na scenie politycznej".
Kaczyński potwierdził, że PiS jest też otwarty dla byłych członków AWS - "to nie jest tak, że my uważamy przynależność do AWS za jakiś moralny błąd, my uważamy tylko, że ta konstrukcja się całkowicie nie sprawdziła". Podkreślił jednocześnie, że PiS "otwiera się na ludzi nowych, tych którzy dotychczas w polityce nie uczestniczyli i bardzo szeroko otwiera się na środowiska intelektualne".
Kongres PiS przyjął także uchwały, w których m.in. wyrażono zaniepokojenie "podejmowanymi próbami nowelizacji tzw. ustawy lustracyjnej" i domagano się "skutecznego osądzenia" odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego oraz tragedii w kopalni "Wujek".
PiS sprzeciwił się także zmianie rozporządzenia w sprawie taksy notarialnej (chodzi o zniesienie górnej granicy opłat za czynności notarialne).
Jarosław Kaczyński mówił też o charakterze tworzącej się partii. Według niego, PiS ma być partią "służącą społeczeństwu". Zbudowanie takiej formacji nie jest jednak - jak mówił Kaczyński - łatwe. "Środki finansowe, które są tutaj potrzebne, są niewielkie. Rządzący SLD podejmuje decyzje prowadzące do osłabienia opozycji - czyli odbiera te środki, które były zapowiedziane, które z mocy prawa się należą".
Kaczyński tłumaczył też dlaczego Kongres był zamknięty dla prasy. "Chcieliśmy sobie szczerze o różnych sprawach porozmawiać" - mówił Kaczyński. Dodał, że chciano również poinformować członków PiS - "o różnych sprawach związanych z ostatnim okresem rządów AWS". (PAP)

02. 12. 2001

Lech Kaczyński został prezesem PiS

Lech Kaczyński został prezesem Prawa i Sprawiedliwości. Zdecydował tak obradujący w sobotę w Falentach pod Warszawą pierwszy kongres PiS.

"Lech Kaczyński został wybrany jednogłośnie na stanowisko prezesa partii" - powiedział w sobotę PAP rzecznik PiS Adam Bielan. Wybierając Lecha Kaczyńskiego na prezesa PiS, kongres potwierdził decyzję majowego kongresu założycielskiego partii.
Według Bielana, obrady kongresu mają potrwać do późnych godzin nocnych, a jego uczestnicy mają wybrać jeszcze Radę Polityczną, którą tworzyć będzie - według rzecznika PiS - ponad 90 osób, w tym - z urzędu - posłowie PiS. Wyboru zarządu partii dokona Rada Polityczna na początku stycznia.
Kongres ma także uchwalić deklarację polityczną partii. (PAP)

01. 12. 2001

ARCHIWUM AKTUALNOŚCI (LATA 2001-2006):
Sierpień 2001 | Wrzesień 2001 | Październik 2001 | Listopad 2001 | Grudzień 2001
Styczeń 2002 | Luty 2002 | Marzec 2002 | Kwiecień 2002 | Maj 2002 | Czerwiec 2002
Sierpień 2002 | Wrzesień 2002 | Październik 2002 | Listopad 2002 | Grudzień 2002
Styczeń 2003 | Luty 2003 | Aktualności z lat 2004-2006

Pomorskie Towarzystwo na rzecz Poszkodowanych Właścicieli
i Użytkowników „Petycja” w Gdańsku

którego jednym z założycieli jest gdański radny Ryszard Śnieżko udziela informacji i doraźnej pomocy w sprawach związanych z ochroną interesów właścicieli i użytkowników poszkodowanych działaniami władz, organów administracyjnych i innych instytucji publicznych; w zakresie budownictwa, ekonomiki i prawa cywilnego.

Informacje: tel. 305-03-32 „Petycja”


Redaktor naczelny: Andrzej Denis; zespół redakcyjny: Marcin Adamiak, Leszek Antoszewski, Grzegorz Bonk, Janusz Długołęcki, Marcin Dobrzyński, Artur Dziambor, Marcin Horała, Dariusz Lubański, Waldemar Pawilczus, Maciej Roman, Mariusz A. Roman, Zdzisław Urla; adres korespondencyjny: ul. Marii Curie-Skłodowskiej 15A/2, 81-231 Gdynia; wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna „Osobita” w Gdańsku; www: http://www.prawicapolska.pl; e-mail: redakcja@prawicapolska.pl. Redakcja nie zwraca tekstów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich skracania i zmiany tytułów.

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

LINKI

Dodaj do ulubionych

Ustaw stronę Prawicy Polskiej jako startową

Poleć stronę znajomym

Mariusz A. Roman

FMW

Liga Republikańska