redakcja@prawicapolska.pl http://www.prawicapolska.pl

Poleć stronę znajomym

Ustaw stronę Prawicy Polskiej jako startową

Dodaj do ulubionych

496164

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ DYSKUSYJNĄ PRAWICA POLSKA
nazwisko
imię
e-mail

Ks. Tomasz Dawidowski mistrzem szachów!

Przyjaciel naszego pisma Ks. Tomasz Dawidowski z tradycjonalistycznego Bractwa św. Piotra wygrał w Poznaniu turniej szachowy o Puchar Wiceprzewodniczącego Delegacji Polskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, posła Marcina Libickiego.

W zorganizowanych po raz pierwszy rozgrywkach obok zwycięskiego kapłana wzięli udział lokalni politycy i dziennikarze.
"Cieszę się, że pokonałem "Gazetę Wyborczą", którą czytam codziennie, chociaż mam czasem do niej zastrzeżenia" - radował się po odniesionym sukcesie ks. Tomasz, który wygrał wszystkie z siedmiu rozegranych partii, w tym dwie z dziennikarzami poznańskiego dodatku "Gazety". "Pomógł mi Pan Bóg i intelekt" - dodał młody kapłan, odbierając z rąk posła Libickiego okazały puchar, dyplom i pióro firmy "Parker".
"W szachy gram prawie od dziecka. To gra, która uczy logicznego myślenia i pomaga w podejmowaniu racjonalnych decyzji. Szachista musi być bezwzględny i bez miłosierdzia dla przeciwnika. Kapłan też musi być bezwzględny dla grzechu i prawdy, ale za to miłosierny dla grzesznika" - powiedział KAI ks. Dawidowski.
Otwierając turniej, poseł Marcin Libicki - który w Sejmie reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość - tak tłumaczył jego ideę: "Politycy, dziennikarze i księża kontaktują się z sobą na co dzień służbowo, dobrze by więc było, gdyby dać im okazję spotkania się od czasu do czasu na płaszczyźnie towarzyskiej".
(e.kai.pl)
za www.christianitas.pl
Najserdeczniejsze gratulacje dla Przyjaciela "Prawicy Polskiej", na której łamach Ks. Tomasz Dawidowski kilkakrotnie publikował i to jeszcze w czasach przed uzyskaniem święceń kapłanskich...
składa Zespół Redakcyjny "PP"

30. 1. 2002

Jan Paweł II: Nie orzekajcie rozwodów!

Jan Paweł II wystąpił z bezprecedensowym apelem do pracowników świeckiego wymiaru sprawiedliwości - sędziów i adwokatów - aby nie orzekali rozwodów.

Papież powtórzył, że dla Kościoła małżeństwo pozostaje nierozerwalne.
Nierozerwalność małżeństwa nie oznacza ograniczenia wolności osób wstępujących w związek - powiedział papież w czasie uroczystej inauguracji roku sądowniczego Roty Rzymskiej, najwyższego trybunału kościelnego, zajmującego się głównie orzeczeniami w sprawie małżeństwa.
"Nie można poddać się mentalności rozwodowej" - powiedział Ojciec święty. "Ma się wrażenie, że rozwód tak dalece zakorzenił się w niektórych środowiskach, że nie warto już z nim walczyć... A przecież warto!". Jan Paweł II zaproponował podjęcie starań o uznanie nierozerwalności małżeństwa przez prawo cywilne, czyli - jak się wyraził - "uznanie prawdziwego małżeństwa w ramach ustawodawstwa, które niestety dopuszcza rozwody".
Papież zaapelował do sędziów o sprzeciw sumienia w orzekaniu rozwodu i podejmowanie prób pogodzenia par zamierzających się rozejść. Podobnie powinni postępować adwokaci.
Apel ten jest czymś nowym. Do sprzeciwu sumienia Kościół wzywał do tej pory jedynie lekarzy i pracowników służby zdrowia, prosząc, by nie brali udziału w aborcji.
(onet.pl)
Papież potępił rozwody i przypomniał wartość małżeństwa
Jan Paweł II w ostrych słowach potępił zło, jakim są rozwody. Małżeństwo jest nierozerwalne i zgodne z prawem natury - podkreślił podczas audiencji dla pracowników Roty Rzymskiej.
- Ważną rzeczą dla pozytywnego obrazu nierozerwalnego związku - powiedział Ojciec święty - jest odkrycie jego dobra i piękna. Nade wszystko trzeba przezwyciężyć upatrywanie w nierozerwalności granic wolności kontrahentów, a zatem ciężaru, który czasem staje się nie do zniesienia.
Odwołując się do słów samego Jezusa (Mt 19, 3-12) Jan Paweł II przypomniał stanowisko Kościoła w tej sprawie i podkreślił, że do planu Bożego w tej dziedzinie "dostosowała się niezliczona liczba mężczyzn i kobiet wszystkich czasów i miejsc, także przed przyjściem Zbawiciela". Papież ostrzegł, że "pojmowanie nierozerwalności nie jako normy prawa naturalnego, lecz jako czystego ideału, pozbawia znaczenia jednoznaczne słowa Jezusa Chrystusa, który bezwzględnie odrzucił rozwód, ponieważ 'od początku tak nie było' (Mt 19, 8)".
- Nie wolno - mówił dalej Ojciec święty - poddawać się mentalności rozwodowej: nie pozwala na to ufność w przyrodzone i nadprzyrodzone dary Boże dla człowieka... Mogłoby się wydawać, że rozwód tak dalece jest zakorzeniony w niektórych środowiskach społecznych, iż właściwie nie warto dalej z nim walczyć, szerząc mentalność, obyczaj społeczny i prawodawstwo cywilne na rzecz nierozerwalności. A przecież warto!
Zdaniem Jana Pawła II, pracownicy wymiaru sprawiedliwości w dziedzinie cywilnej powinni unikać osobistego udziału we wszystkim, co mogłoby pociągać za sobą przyczynianie się do rozwodu. Może się to okazać trudne w przypadku sędziów, albowiem prawodawstwo nie uznaje sprzeciwu sumienia jako uzasadnienia powstrzymania się od wydawania orzeczeń. Z poważnych i proporcjonalnych motywów mogą oni zatem postępować według tradycyjnych zasad materialnego współudziału w złem.
Jednak i oni - dodał Ojciec święty - powinni znaleźć środki skutecznie sprzyjające związkom małżeńskim, przede wszystkim poprzez mądrze prowadzone działanie pojednawcze. Adwokaci zaś, jako ludzie wolnego zawodu, muszą zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest rozwód".
Papież nigdy jeszcze nie zachęcał pracowników wymiaru sprawiedliwości do sprzeciwu sumienia w dziedzinie rozwodów; czynił to natomiast wielokrotnie wobec lekarzy i pracowników służby zdrowia, gdy chodziło o przerywanie ciąży.
(e.kai.pl)
za www.christianitas.pl

30. 1. 2002

Pius XII uważał Hitlera za obłąkanego

Pius XII uważał Hitlera za obłąkanego i próbował poddać go egzorcyzmom na odległość.

Ujawnił to ksiądz Peter Gumpel, jezuita, relator w procesie beatyfikacyjnym papieża Eugeniusza Pacellego, w czasie publicznej debaty na temat "Pius XII, pokój czyniący", z udziałem m. in. b. premiera Włoch Giulio Andreottiego, który w czasie wojny był częstym gościem w Watykanie.
Niemiecki jezuita zauważył, że określenia w rodzaju "papież Hitlera", nie mają nic wspólnego z prawdą historyczną. Pius XII nigdy nie spotkał nazistowskiego dyktatora ani nie utrzymywał z nim kontaktów. W aktach procesu beatyfikacyjnego znalazła się opinia samego przyszłego papieża, który kończąc swą misję nuncjusza apostolskiego w Berlinie w grudniu 1929 roku - a więc na cztery lata przed dojściem Hitlera do władzy - nazwał go "opętanym".
"Niszczy wszystko, co mu nie służy, wszystko, co mówi i pisze naznaczone jest egocentryzmem. Ten człowiek zdolny jest iść po trupach i eliminować każdą przeszkodę. Nie rozumiem, jak tyle osób Niemczech, nawet spośród porządnych ludzi, nie potrafi tego zrozumieć i nie wyciąga żadnych wniosków z tego, co on mówi i pisze. Kto z nich przeczytał mrożącą krew w żyłach 'Mein Kampf'" - cytował o. Gumpel słowa Piusa XII.
Prawdą jest również, że Pius XII popierał w 1940 grupę niemieckich generałów spiskujących przeciwko Hitlerowi i ułatwił im kontakty z Anglikami. W okresie wojny, ujawnił ks. Gumpel, Papież "nie jeden raz" próbował uwolnić Hitlera od diabła. (e.kai.pl)
za www.christianitas.pl

30. 1. 2002

Pieniądze na działania przeciwpowodziowe Żuław

Prawo i Sprawiedliwość chce, aby blisko 20 mln zł z rezerwy budżetowej zostało przeznaczone na zabezpieczenie wałów oraz budowę i modernizację urządzeń melioracyjnych na Żuławach, co pomoże zapobiec powodzi.

"Gotowa już jest nasza poprawka do projektu ustawy budżetowej, która ma polegać na przesunięciu 19,7 mln zł z rezerwy ogólnej, na zabezpieczenie przeciwpowodziowe Żuław" - powiedział w Gdańsku lider PiS Lech Kaczyński.
Wg niego, działania te mają służyć temu, aby na dłuższy czas zabezpieczyć ten teren przed powodzią i zwiększyć jego wartość rolniczą.
"Jest to przedsięwzięcie, które poprzez przesunięcie środków, a nie ich zwiększenie, po pierwsze służy krajowi i regionowi, a po drugie, wprowadza większy stopień bezpieczeństwa przeciwpowodziowego" - powiedział Kaczyński.
Kaczyński jest optymistą, jeśli idzie o poparcie dla poprawki PiS. "Stopień prawdopodobieństwa poparcia jest tu bardzo wysoki" - powiedział Kaczyński.
Zapowiedział też, że PiS przygotowuje projekt ustawy, która miałaby uregulować działania związane z przeciwdziałaniem powodzi na terenach szczególnie na nią narażonych, jakim są Żuławy.
"W ciągu dwóch tygodni przedstawimy ustawę regulującą całościowo stosunki melioracyjne, zabezpieczającą środki na konieczne nakłady przeciwpowodziowe na Żuławach" - zapowiedział Wiesław Walendziak.
Dodał, że chodzi o to, aby rząd nie przeznaczał środków wtedy, gdy nieszczęście już nastąpi, ale aby mu zapobiegać i prowadzić systematyczne działania w tym zakresie. "Ważne jest to, aby stale, w sposób spójny finansować strukturalne inwestycje, które zagrożenie powodzi wyeliminują" - powiedział Walendziak.
(PAP)

29. 1. 2002

PiS i Przymierze Prawicy: trwają rozmowy

Liderzy Prawa i Sprawiedliwości oraz Przymierza Prawicy zaprzeczają, jakoby PiS postawił PP ultimatum w sprawie szybkiego zjednoczenia.

Według poniedziałkowej "Rzeczpospolitej" liderzy PiS mieli postawić PP ultimatum, że jeśli Przymierze się nie rozwiąże i nie wstąpi do ugrupowania braci Kaczyńskich, to kandydaci PP nie będą dopuszczeni na wyborcze listy samorządowe PiS.
"Nie ma żadnego ultimatum" - powiedział jednak PAP w poniedziałek jeden z liderów PiS Ludwik Dorn. "Nie ma przymuszania. Są normalne, dobrze się toczące i finalizujące rozmowy o zjednoczeniu" - dodał.
Także szef Rady Politycznej Przymierza Prawicy Marek Jurek nie potwierdza informacji o ultimatum. "Żadnych napięć nie widzę. Prowadzimy rozmowy nad znalezieniem formuły zjednoczeniowej" - powiedział.
"Na pewno jest rzeczą naturalną, byśmy podjęli szybko współpracę dotycząca wyborów samorządowych" - ocenił Jurek.
Sprawy nie chciał komentować prezes Przymierza Prawicy Kazimierz Ujazdowski. "Nie mam w zwyczaju komentować rozmów, dopóki się nie skończą" - wyjaśnił.
Lider PiS Lech Kaczyński mówił w poniedziałek, że PiS nie postawiło Przymierzu Prawicy warunków nie do przyjęcia. "Rozmowy w ostatnim okresie zrobiły olbrzymi postęp i bardzo możliwe, że w bardzo krótkim czasie zostaną już sfinalizowane" - powiedział Kaczyński w Gdańsku.
W grudniu ubiegłego roku zjazdy obu ugrupowań przyjęły uchwały o woli integracji. I Kongres PiS zalecił władzom partii "podjęcie działań na rzecz jak najszybszego zjednoczenia z Przymierzem Prawicy i innymi bliskimi ideowo ugrupowaniami" .
Jeden z liderów Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który był w grudniu gościem zjazdu PP, wyraził przekonanie, że do końca marca 2002 r. nastąpi połączenie jego ugrupowania z Przymierzem Prawicy.
Przymierze Prawicy zostało utworzone w marcu 2001 roku przez b. polityków ZChN oraz członków SKL, przeciwnych współpracy tej partii z Platformą Obywatelską.
17 posłów Przymierza Prawicy weszło do Sejmu z list komitetu Prawo i Sprawiedliwość.
(PAP)

29. 1. 2002

Najważniejszy sposób liczenia głosów

Lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński powiedział w poniedziałek w Krakowie, że dla jego ugrupowania najważniejsza w wyborach samorządowych jest metoda liczenia głosów.

"Dla nas najważniejszy jest sposób liczenia głosów, bo metoda d'Hondta służy formacjom największym, zmusza do koalicji i co za tym idzie, uniemożliwia sprawdzenie się partii w kolejnych wyborach - powiedział dziennikarzom przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS Jarosław Kaczyński. Jeśli zostanie przyjęta metoda d'Hondta, będziemy szukać koalicjantów, jeśli St. Lague'a - być może też, ale nie będzie już wtedy takiego przymusu" - dodał.
Jarosław Kaczyński powiedział, że jeśli chodzi o koalicjantów Prawa i Sprawiedliwości w wyborach samorządowych, "pierwszeństwo mają formacje parlamentarne".
"Jesteśmy w kontakcie z Platformą Obywatelską. Ostatnio wysocy rangą przedstawiciele LPR stwierdzili, że są gotowi do rozmów (...)Przyjmujemy to z zainteresowaniem i będziemy rozmawiali. Zdajemy sobie sprawę, że także w formacjach pozaparlamentarnych jest wielu interesujących polityków i jesteśmy otwarci" - mówił lider PiS.
Jednak jego zdaniem, współpraca Prawa i Sprawiedliwości z Unią Wolności oraz SKL-Ruchem Nowej Polski "byłaby w tej chwili dość egzotyczna". Szef Unii Wolności Władysław Frasyniuk i przewodniczący SKL - RNP Artur Balazs zapowiedzieli w poniedziałek we Wrocławiu współpracę swoich ugrupowań w zbliżających się wyborach samorządowych.
(PAP)

29. 1. 2002

PiS nadal rozmawia z PO o wyborach samorządowych

Lech Kaczyński zaprzeczył w poniedziałek w Gdańsku, jakoby Prawo i Sprawiedliwość zerwało rozmowy z Platformą Obywatelską w sprawie współpracy w wyborach samorządowych.

Lech Kaczyński odniósł się do poniedziałkowej publikacji "Rzeczpospolitej", która napisała, że jego partia zerwała już niemal uzgodnioną umowę z PO, gdyż liderzy PiS uznali, że bardziej opłaci im się samodzielny start w wyborach samorządowych.
"Nie jest absolutnie prawdą, że zerwaliśmy rozmowy z Platformą, raz jeszcze chciałbym powtórzyć, że jest to po prostu nieprawda" - powiedział Kaczyński w Gdańsku.
Lider PiS wyjaśnił, że rozmowy na ten temat po części odbywają się w trybie nieformalnym i że jest on na tego typu rozmowy umówiony.
"Nie jest ani zamknięta droga do koalicji, w niektórych przynajmniej województwach na szczeblu wojewódzkim, jak i też powstają liczne projekty koalicji na poziomie miejskim, dawnych miast wojewódzkich, czy powiatowym" - powiedział Kaczyński.
Zaznaczył, że proces ustalania zasad współpracy w wyborach samorządowych trwa i nie zawsze jest to proces łatwy. "Nas z Platformą głęboko łączy przekonanie o tym, że obecne rządy są bardzo złe dla Polski, natomiast w sensie programowym między nami są bardzo istotne różnice" - powiedział lider PiS.
Lech Kaczyński stwierdził też, że PiS nie postawiło Przymierzu Prawicy warunków nie do przyjęcia.
Według "Rzeczpospolitej" - liderzy PiS mieli postawić PP ultimatum, że jeśli się nie rozwiąże i nie wstąpi do ugrupowania braci Kaczyńskich, to kandydaci PP nie będą dopuszczeni na wyborcze listy samorządowe PiS.
"Rozmowy w ostatnim okresie zrobiły olbrzymi postęp i bardzo możliwe, że w bardzo krótkim czasie zostaną już sfinalizowane" - powiedział Kaczyński.
(PAP)

29. 1. 2002

I Konwencja Samorządowa PiS

Lider Prawa i Sprawiedliwości Lech Kaczyński otwierając w sobotę w Warszawie I Konwencję Samorządową tej partii postawił przed lokalnymi działaczami cel: zawęzić władzę postkomunistów po wyborach samorządowych.

"Wybory samorządowe są z punktu widzenia demokracji niezwykle istotne. Istotne też, by dały wynik, który by zakres władzy postkomunistów zawęził" - powiedział Lech Kaczyński.
Według drugiego lidera Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego, trzeba budować nadzieję wokół wyborów samorządowych dla tych, którzy źle oceniają obecny rząd.
"Trzeba budować nadzieję tej części społeczeństwa, która już widzi, że te rządy dla Polski źle się skończą. W tych warunkach politycznych, taką nadzieję można budować w wyborach samorządowych" - stwierdził Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej podczas konwencji.
Zastrzegł, że to nie jest jeszcze początek kampanii wyborczej. "To jest początek budowy tego społecznego przekonania, że te wybory samorządowe mogą nam coś dać, nie tylko w wymiarze lokalnym, ale także ogólnopolskim" - tłumaczył lider PiS.
Przemawiając podczas konwencji do około 300 działaczy terenowych, którzy przyjechali do Warszawy, Jarosław Kaczyński wzywał: "Musimy wprowadzić prawo i sprawiedliwość do samorządów, rozumiane nie tylko jako nazwa partii, ale jako pojęcia w swym właściwym znaczeniu".
Jego zdaniem, Polskę może zmienić tylko prawica i centroprawica. "Sukces w wyborach zależy od naszej aktywności i wiarygodności. Także od tego, z kim będziemy się umawiać i kogo będziemy wysuwać. To muszą być ludzie wiarygodni, nieskompromitowani, z którymi inni mogą wiązać nadzieję" - mówił lider PiS do zebranych samorządowców.
Poseł PiS Ludwik Dorn skomentował przyjęty w piątek przez Sejm - głosami opozycji i PSL - jesienny termin wyborów samorządowych. Wcześniej koalicja proponowała, by wybory odbyły się 16 czerwca.
"Postkomuniści obawiają się politycznej reakcji społeczeństwa na ich rządy. Zdają sobie sprawę, że nie mają realnej odpowiedzi na rosnące bezrobocie i stagnację gospodarczą" - stwierdził Dorn."SLD siłą woli i ducha nie jest w stanie sprawić, by na wierzbach wyrosły gruszki, ale jest w stanie sprawić, by z wierzb skonstruować stołki" - mówił odnosząc się do przedwyborczych wypowiedzi Leszka Millera.
Dorn nie był jednak pewien, czy jesienny termin wyborów oraz przyjęta metoda przeliczania głosów na mandaty korzystniejsza dla mniejszych partii, nie zostaną zmienione w Senacie.
"SLD podejmuje zabiegi, by skłonić PSL do zmiany zdania. Jeśli posłowie PSL zmienią zdanie, to kosztem swoich kolegów w terenie" - ocenił Dorn.
Według Lecha Kaczyńskiego, rozbieżności w koalicji nie oznaczają jeszcze jej rychłego rozpadu. "Ale jest jeszcze jedna wielka próba, tzn. sprawa dopłat do rolnictwa z Unii Europejskiej i być może tego koalicja nie wytrzyma" - mówił.
Jarosław Kaczyński w przemówieniu na konwencji ostro skrytykował pierwszych 100 dni rządu Leszka Millera. "Potrzebna jest w Polsce wielka przemiana, moralna rewolucja i przebudowa gospodarcza. Tych przemian nie dokonają komuniści. Oni mogą rządzić tylko źle albo bardzo źle" - mówił Jarosław Kaczyński.
Zarzucał rządowi, że jego polityka energetyczna godzi w interesy państwa i że rządowi negocjatorzy z UE poszli na zbyt daleko idące ustępstwa, nie uzyskując nic w zamian.
Ocenił, że działania rządu sa też szkodliwe dla rodzin. "Tylko diabeł może doradzać politykę, która uderza w rodzinę - skrócenie urlopów macierzyńskich, odebranie zasiłków porodowych, podwyższenie akcyzy na energię elektryczną. Polskie rodziny, które żyją skromnie, otrzymały kolejny cios" - podkreślał Jarosław Kaczyński.
W przygotowanym kilkunastostronicowym "Raporcie 100 dni rządów Leszka Millera" politycy PiS ocenili, że "obecny rząd nie jest ani fachowy, ani też w żaden sposób nie stara się ulżyć losowi najsłabszych warstw społeczeństwa".
W raporcie wypunktowano błędy i potknięcia obecnej ekipy rządzącej. Zaliczono do nich m.in.: przesunięcie terminu nowej matury, obniżenie wydatków na naukę (o 20 proc.) i kulturę (o 28 proc.), zamrożenie progów podatkowych i likwidację kilku ulg podatkowych (w tym na prywatne leczenie i budowlanej), nominację prokuratora Kaucza, projekt reformy służb specjalnych umożliwiający powrót do nich funkcjonariuszy SB.
"Prawie każdy ze stu dni Millera przynosił kolejne dowody, że lewicowa ekipa nie posiada żadnej koncepcji polityki gospodarczej, że podejmuje decyzje nieprzemyślane, wzajemnie sprzeczne i wymierzone w najsłabsze grupy społeczeństwa" - napisano w raporcie PiS
(PAP)

26. 1. 2002

Trzeba budować nadzieję

Według lidera Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, trzeba budować nadzieję wokół wyborów samorządowych, dla tych, którzy źle oceniają obecny rząd.

"Trzeba budować nadzieję tej części społeczeństwa, która już widzi, że te rządy dla Polski źle się skończą. W tych warunkach politycznych, taką nadzieję można budować w wyborach samorządowych" - powiedział w sobotę Kaczyński na konferencji prasowej podczas I Konwencji Samorządowej PiS.
Dodał, że to nie jest jeszcze początek kampanii wyborczej. "To jest początek budowy tego społecznego przekonania, że te wybory samorządowe mogą nam coś dać, nie tylko w wymiarze lokalnym, ale także ogólnopolskim" - tłumaczył Kaczyński.
Jeden z liderów PiS, Ludwik Dorn, skomentował przyjęty w piątek przez Sejm - głosami opozycji i PSL - jesienny termin wyborów samorządowych. Wcześnie koalicja ustaliła, że wybory miałby by się odbyć 16 czerwca.
"Postkomuniści obawiają się politycznej reakcji społeczeństwa na ich rządy. Zdają sobie sprawę, że nie mają realnej odpowiedzi na rosnące bezrobocie i stagnację gospodarczą" - stwierdził Dorn.
"SLD siłą woli i ducha nie jest w stanie sprawić, by na wierzbach wyrosły gruszki, ale jest w stanie sprawić, by z wierzb skonstruować stołki" - dodał Dorn, odnosząc się do przedwyborczych wypowiedzi Leszka Millera.
Dorn nie był jednak pewien, czy jesienny termin wyborów oraz przyjęta metoda przeliczania głosów na mandaty korzystniejsza dla mniejszych partii nie zostanie zmieniona w Senacie.
"SLD podejmuje zabiegi, by skłonić PSL do zmiany zdania. Jeśli posłowie PSL zmienią zdanie, to kosztem swoich kolegów w terenie" - ocenił Dorn.
Według Kaczyńskiego, rozbieżności w koalicji nie oznaczają jeszcze jej rychłego rozpadu. "Ale jest jeszcze jedna wielka próba, tzn. sprawa dopłat do rolnictwa z Unii Europejskiej i być może tego koalicja nie wytrzyma" - zauważył Kaczyński
(PAP)

26. 1. 2002

Zawężyć władzę postkomunistów

Lider Prawa i Sprawiedliwości Lech Kaczyński otwierając w sobotę w Warszawie I Konwencję Samorządową tej partii postawił przed lokalnymi działaczami cel: zawężyć władzę postkomunistów po wyborach samorządowych.

"Wybory samorządowe są z punktu widzenia demokracji niezwykle istotne. Istotne też, by dały wynik, który by zakres władzy postkomunistów zawężyły" - powiedział Lech Kaczyński.
Drugi z liderów PiS, Jarosław Kaczyński w przemówieniu ostro skrytykował pierwszych 100 dni rządu Leszka Millera.
"Potrzebna jest w Polsce wielka przemiana, moralna rewolucja i przebudowa gospodarcza. Tych przemian nie dokonają komuniści. Oni mogą rządzić tylko źle, albo bardzo źle" - mówił Jarosław Kaczyński.
Zarzucał rządowi, że jego polityka energetyczna godzi w interesy państwa, i że rządowi negocjatorzy z UE poszli na zbyt daleko idące ustępstwa, nie uzyskując nic w zamian.
Dodał, że działania rządu godzą w rodzinę. "Tylko diabeł może doradzać politykę, która uderza w rodzinę - skrócenie urlopów macierzyńskich, odebrania zasiłków porodowych podwyższenie akcyzy na energię elektryczną. Polskie rodziny, które żyją skromnie otrzymały kolejny cios" - podkreślał Jarosław Kaczyński.
"Musimy wprowadzić Prawo i Sprawiedliwość do samorządów" - wzywał na konwencji.
(PAP)

26. 1. 2002

Głosami PSL Sejm utrzymał jesienny termin wyborów samorządowych

Zdaniem lidera Prawa i Sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego jesienny, czyli późniejszy, niż chciała koalicja, termin wyborów samorządowych, jest dobry dla jego partii.

"Z naszego punktu widzenia to rozwiązanie dobre. To koalicja w pędzie do pogłębiania swojej władzy chciała przyspieszenia terminu wyborów" - powiedział Kaczyński w piątek dziennikarzom w Sejmie.
Zdaniem Kaczyńskiego było to przede wszystkim w interesie SLD. "Koalicjant jest pewnym dodatkiem przy sprawowaniu władzy. Dodatkiem koniecznym, ale rozgrywającym jest SLD" - stwierdził.
Głosami PSL Sejm utrzymał jesienny termin wyborów samorządowych. Zmniejszona została liczba radnych.
Sejm nie zgodził się ponadto na wprowadzenie w wyborach samorządowych metody d'Hondta przy przeliczaniu głosów na mandaty, która preferuje większe ugrupowania. Tym samym, Sejm utrzymał obowiązujący system St. Lague'a, który sprzyja małym i średnim ugrupowaniom.
Zdaniem posła PiS Ludwika Dorna dobrze, że została utrzymana metoda St. Lague'a. "Wybory będą dużo bardziej proporcjonalne niż życzyło by sobie SLD" - ocenił.
Teraz nowelizacja trafi do Senatu. Zdaniem Dorna, nawet jeśli senatorowie SLD zmienią metodę przeliczaniu głosów na mandaty, "to są poważne szanse, że Sejm senackie zmiany odrzuci".
(PAP)

26. 1. 2002

Głosowania w sprawie lustracji to sukcesy opozycji

Lider Prawa i Sprawiedliwości Lech Kaczyński uznał za sukces opozycji piątkowe głosowania w sprawie nowelizacji ustawy lustracyjnej

"To, co przeszło, jest trochę lepsze od tego, co zostało zaproponowane. Przede wszystkim sprawa wywiadu, kontrwywiadu i definicji współpracy. To są jakby dzisiejsze sukcesy opozycji" - powiedział Kaczyński w piątek po głosowaniach dziennikarzom w Sejmie.
Funkcjonariusze wywiadu i kontrwywiadu nadal będą lustrowani, nie zmieni się też definicja współpracy; postępowania lustracyjne będą mogły być jawne - postanowił w piątek w nocy Sejm, nowelizując ustawę lustracyjną.
Inne zmiany to: uznanie, że utrata mandatu parlamentarnego nastąpi po rozpatrzeniu kasacji przez Sąd Najwyższy i likwidacja możliwości umorzenia procesu lustracyjnego z braku wystarczających dowodów.
Zdaniem Kaczyńskiego projekt nowelizacji przynosił zmiany na niekorzyść. "Jest oczywiste, że w interesie obecnej władzy były te zmiany. Polegały na tym, że ograniczało się możliwości ścigania byłych tajnych współpracowników wywiadu i kontrwywiadu, czyli tych ludzi, którzy bardzo często byli członkami PZPR. To się nie udało" - stwierdził lider PiS.
"Jest to więc koalicja, która władzę traktuje czysto instrumentalnie, z punktu widzenia swojego interesu" - ocenił Kaczyński.
(PAP)

26. 1. 2002

Wywiad i kontrwywiad nadal pod lustracją

Funkcjonariusze wywiadu i kontrwywiadu nadal będą lustrowani, nie zmieni się też definicja współpracy; postępowania lustracyjne będą mogły być jawne - postanowił w piątek w nocy Sejm, nowelizując ustawę lustracyjną.

Sejm głosował nad prezydenckim projektem zmian w lustracji, m.in. wyłączającym spod jej działania wywiad, kontrwywiad i służby ochrony granic PRL.
Sejm nie przyjął jednak tej zmiany, ani innej - autorstwa posłów SLD - która zakłada, by lustrować tylko tych agentów służb specjalnych PRL, którzy szkodzili Kościołowi, opozycji, prawom obywatelskim itp. Stosunkiem głosów 218:214 Izba przegłosowała wniosek mniejszości, by w żaden sposób nie zmieniać definicji współpracy.
Prezydent proponował, by współpracą w rozumieniu ustawy były działania "tajne, świadome i faktyczne" (dziś mowa jedynie o współpracy "świadomej i tajnej") oraz by współpracą nie było "współdziałanie pozorne lub uchylanie się od dostarczania informacji pomimo formalnego dopełnienia czynności i procedur" (dziś nie ma takiego przepisu).
Przeszła zaś poprawka Ryszarda Kalisza (SLD) przewidująca, że niezakończone dotychczas procesy lustracyjne toczyłyby się według nowej ustawy.
Kilku głosów zabrakło, by Sejm uchwalił poprawkę Mariusza Kamińskiego (PiS) mającą uniemożliwić "kłamcom lustracyjnym" pełnienie funkcji ministerialnych, co dziś jest teoretycznie możliwe. Obecnie minister, członek RPP, prezes NBP i członkowie władz mediów publicznych po wyroku uznającym "kłamstwo lustracyjne", mogą pełnić nadal swoje funkcje, jeśli zdecyduje tak organ, który ich powoływał.
Sejm przyjął też zmianę w przepisach o jawności procesów lustracyjnych - dziś wystarczy wniosek jednej ze stron, lub decyzja sądu z urzędu, jeśli akta sprawy mają nieuchylone klauzule tajności. Według nowelizacji, postępowanie będzie z zasady jawne, ale "w szczególnych przypadkach, mogących powodować zagrożenie bezpieczeństwa państwa, sąd może na wniosek Rzecznika Interesu Publicznego lub jego zastępcy, orzec tajność rozprawy".
Przyjęto inne propozycje, m.in. by:
osoba uznana za "kłamcę lustracyjnego" nie oddawała mandatu parlamentarnego, zanim Sąd Najwyższy nie rozpatrzy kasacji (dziś traci się mandat wcześniej - po wyroku sądu II instancji);
Rzecznik informował osobę, co do której ma podejrzenia, by mogła ona wtedy zapoznać się z aktami sprawy oraz złożyć swe wnioski dowodowe (dziś nie ma takiego przepisu, a Rzecznik ma kontakt z lustrowanym dopiero w sądzie). Za takim pomysłem opowiada się Rzecznik Interesu Publicznego Bogusław Nizieński;
wykreślić z ustawy tzw. "donos poselski", czyli możliwość zwrócenia się przez posła lub senatora do Rzecznika o lustrację wskazanej osoby;
wykreślić z ustawy zapis, pozwalający na umorzenie procesu przez sąd bez jednoznacznego orzeczenia prawdziwości lub nieprawdziwości czyjegoś oświadczenia.
Ustawa trafi teraz do Senatu
(PAP)

26. 1. 2002

Nie głosowaliśmy, bo prokuratura działa w interesie koalicji

Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość w oświadczeniu wyjaśnił, że nie wziął udziału w głosowaniu nad uchyleniem immunitetu Andrzeja Leppera, bo "działania prokuratury w tym wypadku dyktowane są interesem politycznym koalicji".

"W naszym kraju dochodziło wielokrotnie do oszczerczych pomówień osób uczestniczących w życiu politycznym. Do takich zdarzeń dochodziło również z mównicy sejmowej, co nigdy dotąd nie spotkało się z jakąkolwiek reakcją prokuratury. Dowodzi to nierównego traktowania przez prokuraturę pomówionych polityków (w zależności od opcji politycznej, jaką reprezentują) - napisał przewodniczący klubu PiS, Jarosław Kaczyński.
"Zasadnicze wątpliwości budzi fakt, że wniosek o pozbawienie Andrzeja Leppera immunitetu złożony został dopiero, gdy pomówił on grupę parlamentarzystów, w tym właśnie polityków z SLD" - wyjaśnił lider PiS.
Jednocześnie podkreślił, że "PiS potępia oszczerstwa, jakie Andrzej Lepper kiedykolwiek bezpodstawnie kierował pod adresem różnych osób".
Według PiS, każde oszczerstwo powinno być ścigane i ukarane, a Kodeks karny daje możliwość ścigania takiego przestępstwa z oskarżenia prywatnego.
"Dlatego klub PiS zdecydowanie poprze uchylenie immunitetu Lepperowi, jeżeli któryś z pomówionych posłów zdecyduje się złożyć przeciw niemu prywatny akt oskarżenia" - głosi oświadczenie.
(PAP)

26. 1. 2002

"Nudy i odgrzewanie starych potraw"

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Kazimierz Marcinkiewicz określił wystąpienie Andrzeja Leppera słowami "nudy i odgrzewanie starych potraw".

"To jest pewnego rodzaju odwrotność jeśli chodzi o tempo, w porównaniu do walki Andrzeja Gołoty. Tam było krótko i po krzyku, a tu było bardzo dużo i też bez krzyku. Po prostu nudy i odgrzewanie całkiem starych potraw" - powiedział Marcinkiewicz w piątek dziennikarzom w Sejmie.
"Przedłużanie pracy parlamentu, by zastanawiać się nad takimi sprawami nie ma sensu. Mamy dużo ważniejsze sprawy do załatwienia" - dodał poseł PiS.
Marcinkiewicz przypomniał, że większość spraw wymienianych z trybuny sejmowej przez Leppera była w ciągu ostatnich 10 lat opisywana przez media. "Były one też badane przez upoważnione instytucje. Stare, odgrzewane potrawy kompletnie nie smakują i są niestrawne" - podsumował poseł.
(PAP)

26. 1. 2002

Polacy o "100 dniach Millera"

56% Polaków uważa, że rząd Leszka Millera podczas 100 dni swojej działalności nie rozpoczął realizacji obietnic wyborczych. 20% twierdzi, że rząd realizował te obietnice. To wyniki opublikowanego w piątek sondażu, jaki na zlecenie Polskiego Radia przeprowadził Instytut Badania Opinii i Rynku PENTOR.

Na pytanie czy rząd podjął skuteczne kroki w celu poprawy sytuacji gospodarczej blisko 30% ankietowanych odpowiedziało twierdząco. 59% respondentów nie zauważyło, by rząd podjął takie kroki.
59% Polaków uważa natomiast, że rząd doprowadził do przyśpieszenia negocjacji z Unią Europejską. Inne zdanie wyraziło 24% pytanych. Tylko 29% ankietowanych stwierdziło, że rząd postąpił słusznie zmieniając stanowisko negocjacyjne z UE w sprawie sprzedaży ziemi. Zdecydowanie więcej, bo 57% respondentów jest innego zdania.
40% badanych popiera decyzję rządu w sprawie zawieszenia nowych matur i zmiany systemu szkolnictwa ponadgimnazjalnego, 39% uważa, że była to niesłuszna decyzja.
Tylko 17% ankietowanych popiera wprowadzenie przez rząd podatku od odsetek od lokat bankowych . Przeciwnych tej decyzji jest 73% badanych.
Zdaniem Jerzego Głuszyńskiego z PENTORA, wyniki badań pokazują, że efekty działania rządu zostały zauważone, ale w większości przypadków nie są one zgodne z oczekiwaniami społecznymi. Bronią się decyzje w sprawie nowych matur. Rzadziej jest akceptowana zmiana stanowiska w sprawie UE. Najbardziej boli Polaków zaglądanie fiskusa do naszych portfeli
(IAR)

26. 1. 2002

Staniszkis: Rząd nie docenia powagi sytuacji

"Życie": Socjolog Jadwiga Staniszkis ocenia 100 dni pracy rządu Leszka Millera. Rozmówczyni gazety uważa, że gabinet nie docenia powagi sytuacji, w jakiej znalazł się kraj.

Zdaniem Jadwigi Staniszkis, Sojusz Lewicy Demokratycznej nie przygotował się do sprawowania władzy., a otoczenie prezydenta nie zrobiło nic, aby zapobiec nadciągającemu kryzysowi. O braku przygotowania rządzącej ekipy ma świadczyć polityka odsuwania problemów i brak scenariuszy adekwatnych do kryzysowej sytuacji.
Według Staniszkis, rząd podjął dwie złe decyzje.
Po pierwsze, uznał, że jedynym remedium jest szybkie wejście do Unii Europejskiej i przyjął pasywną strategię przesuwającą problemy w przyszłość.
Po drugie, uznał, że wobec trudnej sytuacji należy postawić na wzmocnienie bazy politycznej SLD, choćby kosztem państwa.
"Stąd zapowiadane cięcia w administracji okazały się fikcją, podobnie jak likwidacja agencji i funduszy. Trzeba było po prostu znaleźć miejsce dla tych ludzi, którzy nie trafili do rządu".
Zapytana, co doradziłaby rządowi, Jadwiga Staniszkis mówi: "Całkowite przekonstruowanie budżetu na 2002 rok. Likwidacja funduszy i przejęcie ich majątku. Wprowadzenie nadzwyczajnej ścieżki legislacyjnej w celu liberalizacji kodeksu pracy i odbiurokratyzowania gospodarki. Może głębsze cięcia płac w sektorze publicznym oraz mniejszą rewaloryzację emerytur i rent, a także zmniejszenie wydatków na klasę polityczną".
(IAR)

26. 1. 2002

Komunikat dla mediów

Działacze 24 partii, stowarzyszeń i organizacji społecznych, rzemieślniczych, kupieckich i przedsiębiorców od chwili zakończenia wyborów parlamentarnych wypracowują wspólną formułę zawiązania koalicji do wyborów samorządowych w Gdyni. Wspólne uzgodnienia obejmują:

1.Osią porozumienia powinna być współpraca wyborcza partii: Prawo i Sprawiedliwość, Przymierze Prawicy oraz Liga Polskich Rodzin ze stowarzyszeniami: Cech Rzemiosł i Przedsiębiorczości oraz Konwencji Gdyńskiej.
2.Wspólna koalicja zostanie ogłoszona, po zaakceptowaniu jej kształtu przez władze naszych partii i organizacji.
3.Hasłem wyborczym wspólnej koalicji, w przypadku jej zawiązania będzie termin: „Naprzód Gdynio!”. W nazwie samej koalicji będą zapisane nazwy głównych ugrupowań parlamentarnych tworzących naszą koalicję.
4.W przypadku zmiany ordynacji wyborczej, skutkującej bezpośrednim wyborem prezydenta miasta, przedstawiciele naszej koalicji podejmą starania w celu wyłonienia wspólnego kandydata na najwyższy urząd w mieście z innymi ugrupowaniami obozu posierpniowego w Gdyni.
5.Lista ugrupowań tworzących naszą koalicję jest wciąż otwarta.
6.Mając na uwadze zbliżający się termin wyborów samorządowych, już dziś podejmiemy działania w celu powołania zespołów problemowych, mających przygotować samorządowy program wyborczy dla Gdyni.
za Przymierze Prawicy
(-) Andrzej Czaplicki
za Ligę Polskich Rodzin
(-) Jacek Głowacz
za Cech Rzemiosł i Przedsiębiorczości
(-) Zenon Błachowiak
za Konwencję Gdyńską
(-) Adam Sobiech

24. 1. 2002

Gdynia: Rozbudowa hipermarketu wstrzymana

Wojewoda pomorski unieważnił w środę uchwałę Rady Miasta Gdyni umożliwiającą rozbudowę hipermarketu HIT w mieście. Przeciwko tej inwestycji oraz bezprawnej procedurze z nią związanej protestowało środowisko kupieckie oraz Klub Radnych Przymierze Prawicy – PiS.

Wniosek o stwierdzenie nieważności uchwały ze względu na rażące naruszenie prawa zgłosiło czterech radnych: Andrzej Czaplicki, Mariusz Roman, Piotr Tymański i Zdzisław Urla z Przymierza Prawicy-PiS. Zdaniem radnych nie została przeprowadzona ocena wpływu inwestycji na środowisko, rynek pracy, komunikację, choć takie są ustawowe wymogi. Rządząca miastem koalicja AWS – PO przeforsowała po prostu w listopadzie ub. roku uchwałę niezgodną z prawem.
- Niech prawo zawsze znaczy prawo a sprawiedliwość – sprawiedliwość – skomentował unieważnienie uchwały radny Zdzisław Urla, przewodniczący klubu radnych PP-PiS.
W uzasadnieniu rozstrzygnięcia wojewody czytamy, że sporna uchwała narusza obowiązujące procedury. Naruszenie to polega m.in.: „na zmianie treści przedmiotowej uchwały i załącznika graficznego (...) dokonanej po niezbędnym, wynikającym z ustawy, wyłożeniu projektu planu wraz z prognozą do publicznego wglądu (...). W konsekwencji powyższy akt prawny jest sprzeczny z prawem dlatego, iż ustalenia w nim zawarte są niezgodne z ustaleniami projektu planu wyłożonego do publicznego wglądu, jak również z ustaleniami planu wcześniej przedłożonego do uzgodnienia z właściwymi organami.” Dodatkowo w decyzji wojewody podniesiono fakt braku dowodu na wymagane przedłożenie planu wojewodzie.
Tymczasem prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, wbrew interesowi kupców oraz mieszkańców dzielnic położonych w obrębie HIT-u, którzy już cierpią z powodu kłopotów komunikacyjnych, a które z pewnością wzrosną w wyniku rozbudowy hipermarketu, zamierza zaskarżyć decyzję wojewody do Najwyższego Sadu Administracyjnego.
Na razie jednak decyzja wojewody wstrzymuje wykonanie uchwały.
(informacja własna)

24. 1. 2002

SLD wykazało nieprzygotowanie do rządzenia

Według lidera Prawa i Sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, po stu dniach rząd Leszka Millera wykazał nieprzygotowanie polityków SLD do rządzenia.

"To jest charakterystyczne dla tego rządu, że demonstrowaniem pewności siebie pokrywa zdecydowany brak przygotowania do rządzenia" - skomentował Kaczyński w środę dziennikarzom w Sejmie wystąpienie premiera.
Lider PiS zarzucał obecnej koalicji, że nie ma "planu przebudowy kraju i jasnej koncepcji ekonomicznej". "Na razie jest poszukiwanie nowych rozwiązań, które się sprowadzają do kontynuowania polityki Leszka Balcerowicza z ostatnich lat" - powiedział Kaczyński.
Jego zdaniem, podawane przez premiera osiągnięcia rządu, to rozwiązania zdecydowanie złe. "Na przykład sprawy negocjacji z Unią Europejską czy odsunięcie terminu nowych matur" - wymieniał Kaczyński.
"W sensie gospodarczym rząd zaprezentował +puste szuflady+. W sensie społecznym - politykę zgoła niesocjaldemokratyczną" - dodał wskazując na redukcję świadczeń socjalnych i skrócenie urlopów macierzyńskich.
Jako pozytywne osiągnięcie obecnego rządu Kaczyński wymienił przygotowanie projektu tegorocznego budżetu. "W tym sensie, że z jednej strony przewiduje możliwy do zniesienia deficyt, z drugiej - zamyka wpływy i wydatki państwa" - ocenił.
Kaczyński skrytykował też gabinet Leszka Millera za zmiany w służbach specjalnych, politykę gazową oraz za - jak to określił - "zawłaszczanie państwa i arogancję". "Widać bardzo silną tendencję do arogancji i podejmowania istotnych decyzji bez wiedzy opinii publicznej" - zaznaczył.
"To wszystko wróży źle. Społeczeństwo oczekiwało po nowym rządzie skutecznej praktyki rządzenia i realizowania jasnej koncepcji. To nie nastąpiło" - podsumował Kaczyński.
(PAP)

24. 1. 2002

PiS przeciw bezpośrednim wyborom

Poseł PiS Ludwik Dorn powiedział, że jego ugrupowanie jest przeciwne bezpośrednim wyborom wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Krytycznie ocenił też termin wyborów samorządowych, proponowany na 16 czerwca.

Przedstawiciele koalicji SLD-PSL-UP uzgodnili w środę, że wybory samorządowe powinny odbyć się 16 czerwca; wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast mają być wyłaniani w wyborach bezpośrednich; ma być mniej radnych.
"Prawo i Sprawiedliwość jest przeciwko bezpośrednim wyborom wójtów, burmistrzów i prezydentów miast" - powiedział PAP w środę Dorn. To powoduje takie skupienie władzy kompetencji w ręku wybranego w bezpośrednich wyborach wójta, burmistrza, że umyka on spod jakiejkolwiek kontroli".
Według Dorna, wprowadzenie bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast "będzie tworzyło Polskę klik z jednoosobowym przywództwem".
Dorn krytycznie ocenił też proponowany termin wyborów. Podkreślił, że należałoby najpierw wprowadzić antykorupcyjne przepisy regulujące zasady finansowania kampanii samorządowej.
Zdaniem posła PiS, gdyby ustalono termin wyborów na jesień lub na wiosnę przyszłego roku, wówczas można byłoby uchwalić realny projekt rozwiązań dotyczących finansowania kampanii wyborczej w samorządach.
Według Dorna, "samorządy są niesłychanie dotknięte korupcją, a w wyborach do samorządów odbywa się przekazywanie pieniędzy pod stołem". "Jeśli do tego dołożyć bezpośrednie wybory na wójta, prezydenta, burmistrza to będziemy mieli festiwal jawnej, bezczelnej i skutecznej korupcji politycznej w tych wyborach samorządowych" - powiedział Dorn.
Jego zdaniem, "przy terminie wyborów 16 czerwca i braku woli politycznej większości ugrupowań - SLD, PSL, PO do wprowadzenia regulacji antykorupcyjnych do ordynacji samorządowej, choroba samorządów utrwali się, a nawet pogłębi".
(PAP)

24. 1. 2002

40 proc. Polaków ocenia obecną sytuację polityczną jako złą

65 proc. Polaków uważa, że sytuacja w kraju zmierza w złym kierunku - wynika z sondażu CBOS. 75 proc. badanych ocenia negatywnie sytuację gospodarczą.

65 proc. ankietowanych przez CBOS jest zdania, że sytuacja w kraju zmierza w złym kierunku, przeciwnego zdania jest 22 proc. Nie ma zdania na ten temat 14 proc. Polaków. W porównaniu do poprzedniego badania (w grudniu 2001 r.), o 3 proc. wzrosły oceny pozytywnego rozwoju sytuacji w kraju, o jeden proc. wzrosła ocena negatywnego rozwoju sytuacji, a o trzy proc. spadła liczba osób, które nie umiały odpowiedzieć na to pytanie.
Trzy czwarte respondentów (75 proc.) negatywnie ocenia sytuację gospodarczą w kraju. Pozytywnie ocenia ją tylko 3 proc. Za przeciętną uważa ją mniej niż jedna piąta Polaków (18 proc.). 97 proc. respondentów CBOS negatywnie ocenia sytuację na rynku pracy.
Po 40 proc. ankietowanych ocenia obecną sytuację polityczną w kraju jako złą oraz jako przeciętną. Jako dobrą ocenia ją co dziesiąty badany (10 proc.).
Na dalszy rozwój gospodarczy Polski optymistycznie zapatruje się 13 proc. Polaków. 46 proc. uważa, że sytuacja nie zmieni się, a 35 proc. uważa, że będzie gorzej.
46 proc. ankietowanych przez CBOS uważa, że w ich miejscowości lub okolicy nie można znaleźć żadnej pracy. Blisko dwie piąte (38 proc.) jest zdania, że trudno jest znaleźć jakąkolwiek pracę. Co siódmy badany (14 proc.) sądzi, że można znaleźć jakąś pracę, ale trudno jest znaleźć odpowiednią.
Wśród osób, które mają pracę, wzrosło poczucie zagrożenia jej utratą. Boi się tego blisko połowa badanych (49 proc.). W grudniu 2001 r. było to 44 procent. Takich obaw nie ma 47 proc. mających zatrudnienie.
Sondaż nt. nastrojów społecznych CBOS przeprowadził w dniach 10-14 stycznia na 973-osobowej grupie dorosłych mieszkańców Polski.
(PAP)

24. 1. 2002

PiS protestuje przeciwko upolitycznieniu mediów publicznych

Prawo i Sprawiedliwość jest przeciwne komercjalizacji mediów publicznych. Uczestnicy zorganizowanej przez PiS konferencji oskarżyli też lewicę o zdominowanie publicznych mediów oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Media publiczne "są kontrolowane i dokonują bezkarnej manipulacji opinią publiczną w wielu dziedzinach w interesie liberalnego światopoglądu lewicowego" - głosi wspólne stanowisko polityków PiS i naukowców Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którzy uczestniczyli w sobotniej dyskusji w Warszawie.
Prawo i Sprawiedliwość uważa, że Sejm powinien podjąć uchwałę w sprawie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Posłowie mieliby wezwać Radę do "wykonania jej konstytucyjnego obowiązku przywrócenia wolności słowa, obiektywnej informacji, otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji publicznej oraz równego dostępu do publicznych mediów wszystkich partii politycznych, które w ostatnich wyborach uzyskały dostęp do finansów publicznych".
Zdaniem lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, należy również ustawowo ograniczyć ilość reklam w telewizji publicznej. Wprowadzenie takiego limitu przez Krajową Radę dopuszcza projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Rada, która opracowała ten projekt, przekazała go niedawno rządowi.
PiS chce też zwołania w Sejmie debaty na temat sytuacji w mediach publicznych i powołania podkomisji sejmowej, która miałaby dbać o przestrzeganie pluralizmu w tych mediach. W jej skład weszliby przedstawiciele wszystkich partii reprezentowanych w Sejmie
(PAP)

23. 1. 2002

Projekt ustawy przeciw budowie nowych hipermarketów

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości chcą ograniczeń w budowie nowych hipermarketów. W tej sprawie przygotowali projekt ustawy.

Jak powiedział w piątek poseł PiS Artur Zawisza, projekt ustawy "O działalności kupieckiej" jest odpowiedzią na "plany ekspansji supermarketów". Podkreślił jednocześnie, że posłowie PiS nie są wrogami supermarketów w ogóle. "Chcemy po prostu racjonalizacji w procesie ich lokalizacji" - zapewnił.
Projekt ustawy zawiera m.in. zakaz wydawania przez gminę zgody na lokalizację supermarketu jeśli jego powierzchnia handlowa przekraczałaby 30 proc. powierzchni sprzedaży wszystkich na terenie tej gminy.
"Powierzchnia sprzedaży" wszystkich punktów handlowych byłaby, według projektodawców, obliczana na podstawie rejestrów punktów handlowych prowadzonych przez Gminy. Rejestry takie miałyby zawierać m.in. informacje o powierzchni sprzedaży wszystkich punktów handlowych działających na danym terenie.
Posłowie PiS chcą ponadto, aby na lokalizację supermarketu musiał zgodzić się również wojewoda. Jak zaznaczył Zawisza to rozstrzygnięcie jest "osobistym wkładem" w projekt ustawy przewodniczącego klubu PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Nadzór przedstawiciela administracji rządowej miałby ograniczyć korupcję często - jak powiedział Zawisza - towarzyszącą wydawaniu decyzji o lokalizacji supermarketów przez władze samorządowe. "Ten łańcuszek korupcyjny, kiedyś musi się skończyć" - dodał.
Projekt ustawy przewiduje także zakaz handlu w niedziele i święta. Nie obejmowałby on jednak handlu na terenie m.in. dworców, hoteli, poczt, lotnisk oraz stacji paliw. Spod zakazu wyjęte zostałyby także małe rodzinne przedsiębiorstwa kupieckie (nie zatrudniające więcej niż pięć osób z kręgu najbliższej rodziny - do I stopnia pokrewieństwa i powinowactwa).
Ponadto minister właściwy ds. handlu miałby na mocy projektowanej przez PiS ustawy, wydać rozporządzenie określające warunki umów zawieranych pomiędzy supermarketami a ich kontrahentami. Celem tego rozporządzenia miałoby być, jak powiedział Zawisza, "wyrównanie statusu obu stron umowy tak, aby producent czy dostawca towarów do supermarketów, nie był dyskryminowany przez te placówki".
Posłowie PiS zebrali już podpisy pod projektem ustawy. W przyszłym tygodniu trafi ona do laski marszałkowskiej.
PiS chce także, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu odbyła się "rzetelna debata" dotycząca działalności supermarketów w Polsce.
"W Polsce zabrakło szczegółowej analizy i debaty nad istotą działalności supermarketów i hipermarketów oraz nad jej konsekwencjami" - powiedział w piątek inny poseł PiS Michał Kamiński.
Debatę miałaby poprzedzić informacja rządu na temat "korzyści i szkód" jakie - według PiS - pociąga za sobą działalność supermarketów. Jak powiedział Kamiński, posłowie PiS chcą dowiedzieć się od rządu m.in. ile miejsc pracy dają supermarkety, jak przestrzegane są w nich prawa pracowników, jak wygląda ilościowy stosunek sprzedawanych w supermarketach towarów importowanych do wyprodukowanych w Polsce, a także jak wyglądają finansowe warunki działania supermarketów w naszym kraju (chodzi m.in. o ulgi podatkowe).
"Informacja rządu ma służyć rzetelnej debacie - abyśmy wszyscy wiedzieli jakie są skutki działalność wielkopowierzchniowych obiektów handlowych" - powiedział Kamiński. Zaznaczył też, że PiS chce debaty "odideologizowanej", która nie byłaby "atakiem" na supermarkety, które nazwał "istotnym elementem pejzażu handlowego i społecznego RP".
(PAP)

20. 1. 2002

"Rzeczpospolita": Co dadzą bezpośrednie wybory wójta, burmistrza, prezydenta?

Wzmocnienie pozycji wójta, burmistrza, prezydenta praktycznie spowoduje, że znajdą się oni poza bieżącą kontrolą. Jedyną kontrolą będą następne wybory. Pogłębi to już rozwinięte procesy patologiczne i korupcyjne w samorządzie. Wprawdzie niektórzy twierdzą, że już gorzej być nie może, ale moim zdaniem może być gorzej. I to rozwiązanie temu będzie sprzyjać - brak kontroli ze strony rady, nawet ze strony konkurencyjnej lokalnej kliki. Klika prezydencko-wójtowsko-burmistrzowska będzie miała zdecydowaną przewagę nad innymi i powstanie całkowicie niezrównoważony w samorządzie układ, jeśli chodzi o dostęp do funduszy publicznych, kontrolę nad ich wydatkowaniem i kontrolę nad majątkiem.

Nawet jeżeli pewne decyzje zastrzeże się do kompetencji rady, to znana jest praktyka przekupywania radnych przez szefów władz wykonawczych - a to zatrudnienie krewnego, a to jakaś koncesyjka.
Znam takie przykłady, np. wyjazd studyjny przewodniczącego rady, który prezydentowi sprawiał pewne kłopoty, do Tunezji. Przewodniczący i paru członków zarządu z tego miasta wylądowali za kratkami. Raczej mamy teraz do czynienia z samorządowcami - nie twierdzę, że to reguła bez wyjątku - skupionymi na interesach własnych.
Straty spowodowane wprowadzeniem ustawy o wyborze bezpośrednim będą większe niż zyski.
Ubolewam, że w SLD przegrała linia ministra Krzysztofa Janika [chciał ograniczenia bezpośrednich wyborów do gmin liczących nie więcej niż 20 tys. mieszkańców - red.]. SLD nie chce, żeby ta taca z ciastkami samorządowymi uciekła im sprzed nosa i wszystko zrobią dla wcześniejszego terminu wyborów.
(Rzeczpospolita)

20. 1. 2002

Dezyderat ws. odszkodowań dla Polaków pokrzywdzonych przez ZSRR

Sejmowa komisja spraw zagranicznych odrzuciła we wtorek wniosek Mariana Piłki z Prawa i Sprawiedliwości o rozszerzenie swojego posiedzenia o projekt dezyderatu w sprawie odszkodowań dla Polaków pokrzywdzonych przez ZSRR.

Piłka chciał, żeby przygotowanym przez niego dezyderatem komisja zajęła się właśnie we wtorek, po to by trafił on do rządu jeszcze przed wizytą prezydenta Rosji Władimira Putina w Warszawie.
Za rozszerzeniem porządku obrad komisji o ten punkt głosowało czterech posłów, przeciwko - 10, a jeden wstrzymał się od głosu. Komisja ma się zająć tą sprawą na następnym posiedzeniu, które ma być poświęcone stosunkom polsko-rosyjskim.
Projekt dezyderatu głosi: "Komisja spraw zagranicznych wzywa rząd Rzeczpospolitej Polskiej, aby podejmując w Polsce prezydenta Rosji Władimira Putina ustalił kwestie odszkodowań dla Polaków skrzywdzonych w XX wieku przez Związek Sowiecki. Obywatele Rzeczpospolitej doznali wielu cierpień od państwa komunistycznego i słusznie oczekują oni należnego im zadośćuczynienia przy pełnym poparciu władz polskich. Dzisiejsza Federacja Rosyjska jest prawną kontynuatorką ZSRR, zaś jej reakcje na oczekiwania skrzywdzonych obywateli będzie miała wymiar dystansu moralnego i politycznego od państwa komunistycznego i będzie rzeczywistym probierzem stosunku do Polski" - głosi projekt dezyderatu.
Aleksander Małachowski (UP) przestrzegał członków komisji przed przyjęciem propozycji posła PiS. Podkreślił przy tym, że jest jedyną osobą na tym spotkaniu, która jest uprawniona do otrzymania takiego odszkodowania.
"Myślę, że nic tak nie pogorszy stosunków polsko-rosyjskich jak ten wniosek" - powiedział poseł Unii Pracy. Przypomniał, że razem z Polakami w obozach było "dziesiątki milionów obywateli państwa radzieckiego różnych narodowości", którzy - jego zdaniem nie mają szans na jakiekolwiek odszkodowanie.
Małachowski - który uważa, że jest to "manifestacja, która do niczego nie prowadzi" - przewiduje, że taki dezyderat "wywoła wrogą reakcję na słowo +Polska+ w tych sferach, które są dotknięte identycznym nieszczęściem", zarówno w Rosji, jak i w innych krajach poradzieckich.
(PAP)

18. 1. 2002

Wypowiedź ministra Kaczmarka to insynuacja

Poseł PiS Mariusz Kamiński chce, by prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wypowiedzi ministra skarbu Wiesława Kaczmarka w Sejmie, podczas debaty nad wotum nieufności dla ministra.

Według Kamińskiego, Kaczmarek postawił mu wówczas "fałszywy zarzut korupcji politycznej".
Poseł PiS zwrócił się w poniedziałek do minister sprawiedliwości-prokuratora generalnego Barbary Piwnik o "podjęcie działań analogicznych jak w przypadku posła Andrzeja Leppera", w stosunku do ministra skarbu.
"W swoim wystąpieniu 9 stycznia minister Kaczmarek publicznie sformułował wobec mnie zarzut korupcji politycznej" - napisał Kamiński w piśmie do minister Barbary Piwnik, przekazanym PAP. Według Kamińskiego, podczas sejmowej debaty nad wnioskiem o odwołanie ministra skarbu, Kaczmarek zwrócił się do niego z pytaniem: "Pana organizacja też chyba brała kasę, co? Czy nie?"
"Chcę, żeby zostało wszczęte postępowanie w tej sprawie" - powiedział PAP Kamiński. Poseł PiS oczekuje też dalszego ciągu sprawy - wystąpienia do Sejmu o uchylenie immunitetu Kaczmarka i postawienia mu zarzutów w związku z tą wypowiedzią.
Kamiński wystąpił też do sejmowej komisji etyki o ukaranie Kaczmarka za jego słowa i spodziewa się, że komisja udzieli ministrowi nagany.
Według posła PiS, z kontekstu wypowiedzi ministra skarbu wynikało, że chodziło o "wyprowadzanie pieniędzy na działalność polityczną ze spółki +Ruch+". W piśmie do prokuratora generalnego, Kamiński oświadczył, że ani Liga Republikańska, ani Przymierze Prawicy, których jest członkiem, "nigdy nie otrzymywało pieniędzy na działalność polityczną ze spółki +Ruch+".
"Wypowiedź ministra to insynuacja, której celem było skompromitowanie mnie jako posła w oczach opinii publicznej, tym bardziej, że jej treść była na żywo transmitowana przez telewizję publiczną" - czytamy w piśmie Kamińskiego do prokuratora generalnego.
Według posła PiS, wypowiedź Kaczmarka była "analogiczna" do wypowiedzi Andrzeja Leppera, który "z trybuny sejmowej znieważył kilku parlamentarzystów". Dlatego też prokurator generalny powinien - zdaniem Kamińskiego - podjąć wobec ministra "analogiczne działania" jak w stosunku do byłego wicemarszałka Sejmu.
"Oczekuję, że prokurator postąpi w tej sprawie analogicznie, jak w przypadku posła Leppera, który zelżył kilku posłów z trybuny sejmowej" - powiedział PAP Kamiński. Jego zdaniem, wypowiedź Kaczmarka była "brutalnym, chamskim i bezpodstawnym atakiem".
W związku z zarzutami stawianymi przez Leppera politykom SLD i PO z trybuny sejmowej, oraz wypowiedziami szefa Samoobrony dla olsztyńskiego radia, w której nazwał on szefa MSZ Włodzimierza Cimoszewicza "kanalią", a jego ojca "zbrodniarzem", Barbara Piwnik zwróciła się do Sejmu o wyrażenie przez Sejm zgody na pociągnięcie Leppera do odpowiedzialności karnej - uchylenie immunitetu liderowi Samoobrony.
Komisja etyki, która zaczęła działać z opóźnieniem, ma do rozpatrzenia kilka wniosków. Na najbliższym, zaplanowanym na środę posiedzeniu komisja ma przyjąć plan pracy i ustali kolejność rozpatrywania spraw.
(PAP)

18. 1. 2002

Ktoś, kto źle rządził nie może jednoczyć prawicy

Szef klubu parlamentarnego PiS Jarosław Kaczyński powiedział w niedzielę, że jego partia "chce jedności na prawicy", ale nie chce, by o tym co się dzieje po prawej stronie sceny politycznej decydowali "ci, którzy źle rządzili".

"My chcemy jedności, przełamujemy dawne niechęci i chcemy iść tą drogą, ale nie może być tak, że ktoś, kto rządził źle, teraz współdecydował albo zgoła decydował na prawicy. Nie dotyczy to Artura Balazsa, ale wielu innych gości kongresu. Oczywiście moim dawnym kolegom z PC życzę jak najlepiej" - tak Kaczyński skomentował w niedzielę zmiany w SKL i zaplanowane na niedzielę połaczenie PPChD i Stronnictwa.
Kaczyński podkreślił, że PiS dobrze życzy SKL-owi, ale "stawianie kwestii zjednoczenia w trakcie przedsięwzięcia, które zjednoczeniem jednak nie jest, to nie jest może politycznie najbardziej właściwe rozwiązanie".
Zdaniem Kaczyńskiego, który został zaproszony na kongres SKL, "jeśli chce się obecności PiS na kongresie" to "warto wspomnieć o tej partii mówiąc o jednoczeniu prawicy".
"Prawica nie może funkcjonować wedle zasady, którą sformułował kiedyś Ludwik Dorn, żartobliwie nazywanej +pierwszym prawem Dorna+: +w polskiej polityce nie sposób się skompromitować+" - podkreślił Kaczyński. Jego zdaniem, jeśli to prawo będzie nadal obowiązywać na prawicy, to "nawet gdy przy pomocy lewicy, która działa, jakby na zamówienie", prawica odzyska władzę, nie będzie w stanie jej wykorzystać dla dobra Polski.
Kaczyński zapowiedział też w niedzielę, że posłowie PiS złożą wkrótce w Sejmie projekt "daleko idących" zmian w prawie karnym, zawierający propozycje "bardziej surowych kar".
"Złożymy projekt bardzo daleko idących zmian, tak daleko, że można będzie mówić o nowej jakości" - podkreślił szef klubu PiS. Kaczyński nie ukrywa, że będą w nim propozycje bardziej surowych" kar.
Rada Polityczna PiS skrytykowała na sobotnim posiedzeniu proponowane przez prezydenta w projekcie nowelizacji kodeksów karnych "złagodzenie kary dla morderców działających ze szczególnym okrucieństwem", a także ostatnie ułaskawienie zabójcy przez Aleksandra Kwaśniewskiego.
Według Kaczyńskiego, to ułaskawienie które dotyczy zbrodni popełnionej wobec kobiety w ciąży, "jest niezrozumiałe, bulwersujące i wskazuje na pewne rozzuchwalenie nie tylko prezydenta, ale również środowisk, które za tym aktem łaski stoją".
Prezydent ułaskawił w czwartek Jana Sz., skazanego na początku lat 90. na 25 lat więzienia za zabójstwo dziennikarki we Wrocławiu. Ofiara była w ósmym miesiącu ciąży.
Podczas sobotniego posiedzenia Rady Naczelnej PiS, ukonstytuowały się władze partii. Jarosław Kaczyński został przewodniczącym ponad 30-osobowego zarządu. Partia musi jeszcze wybrać wiceprezesów.
Rada przyjęła też instrukcję wyborczą, dotyczącą wyborów samorządowych. Napisano w niej, że PiS może tworzyć własne listy i współtworzyć komitety wyborcze oraz koalicje przede wszystkim z ugrupowaniami parlamentarnymi "o zbliżonym do PiS kierunku". "Prowadziliśmy już rozmowy z PO w tej sprawie i mogę powiedzieć, że były udane" - powiedział Kaczyński. Dodał, że PiS "nie odrzuca" też współpracy z LPR i uważa ją za "dopuszczalną".
Instrukcja wyklucza możliwość wchodzenia w koalicje z SLD, PSL i UP oraz Samoobroną.
Na pytanie, z jakimi ugrupowaniami pozaparlamentarnymi PiS mógłby startować w wyborach, Kaczyński odpowiedział, że w RS AWS są "ludzie cenni" dla polityki, a "polska polityka nie odznacza się ich nadmiarem". Nie chciał wymienić jednak żadnego nazwiska.
Kaczyński spodziewa się, że rozmowy zjednoczeniowe PiS z Przymierzem Prawicy zakończą się jeszcze przed wyborami samorządowymi. Obecnie są one na etapie "konkretów". "Rozmowy są niełatwe, takie jest życie. Ale my te sprawy załatwimy jestem przekonany" - podkreślił.
Przypomniał, że PiS będzie stosował weryfikację członków PP, którzy wejdą do jednej partii po zjednoczeniu. "My wiemy, że nie jesteśmy doskonali, ale chodzi o poziom grzeszności i stąd ta weryfikacja - chcemy wiedzieć, kto skąd jest, co robił, co ma i tak dalej" - mówił Kaczyński.
(PAP)

14. 1. 2002

Prezydent i rząd powinny wystąpić do Rosji o odszkodowania

Rada Polityczna Przymierza Prawicy wezwała w sobotę prezydenta i rząd, aby podejmując w Polsce prezydenta Władimira Putina, "postawił kwestię odszkodowań dla Polaków skrzywdzonych w XX wieku przez Związek Sowiecki".

"Dzisiejsza Federacja Rosyjska jest prawną kontynuatorką ZSRS, zaś jej reakcja na oczekiwania skrzywdzonych obywateli będzie miarą jej dystansu moralnego i politycznego od państwa komunistycznego" - czytamy w uchwale Rady Politycznej PP.
Podczas sobotniego posiedzenia Rada Polityczna Przymierza Prawicy dokonała wyboru trzech wiceprezesów stronnictwa: Mariusza Kamińskiego, Mariana Piłki i Wiesława Walendziaka oraz członków Zarządu Krajowego. Wiceprzewodniczącymi Rady Politycznej PP zostali: Marcin Libicki, Grzegorz Stopiński i Grzegorz Wąsowski.
Prezesem PP jest Kazimierz M. Ujazdowski, a przewodniczącym Rady Politycznej Marek Jurek.
W komunikacie przekazanym PAP Rada polityczna PP wyraża niezadowolenie wobec ostatnich posunięć rządu: "Pierwsze miesiące działalności postkomunistycznego rządu potwierdzają w pełni obawy, które pokazywaliśmy polskiemu społeczeństwu podczas niedawnej kampanii wyborczej".
Zdaniem Przymierza Prawicy, "cięcia budżetowe uderzyły w wychowanie dzieci, oszczędności rodzinne, kulturę i naukę. Atak na rodzinę był najłatwiejszy, bo młodym rodzinom, rozproszonym wśród różnych grup społecznych, bronić się najtrudniej. Na dodatek prowadząc tak jednostronną i dotkliwą politykę fiskalną rząd nie pokazuje żadnej, nawet odległej, perspektywy zmian".
Ugrupowanie krytykuje także politykę zagraniczną rządu. "Rząd poczynił szerokie ustępstwa w negocjacją z Unią Europejską, zupełnie nie biorąc pod uwagę potrzeb i sytuacji Polski" - czytamy w komunikacie.
Przymierze Prawicy zwraca uwagę, że "działalność ministra skarbu stała się zagrożeniem dla skutecznej kontroli przez państwo polityki energetycznej", zaś poparcie lewicy dla prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy lustracyjnej "nawiązuje do ponurej praktyki niszczenia (w okresie schyłku PRL) dokumentów przestępczej działalności SB i organizacji pokrewnych".
"Ostatnie deklaracje minister Jarugi-Nowackiej, podważające prawną ochronę życia oraz postulujące wprowadzenie w polskim prawie +ślubów homoseksualnych+, każą się obawiać o same postawy ładu społecznego w Polsce" - podkreśla PP.
PP przyjęło także uchwałę - Kartę Samorządu Terytorialnego, w której opowiada się za wzmocnieniem pozycji samorządu, m.in. poprzez gwarancje stabilnych źródeł dochodów samorządów, uniezależnienie wypłacania dotacji i subwencji od wojewodów oraz poddania pracowników administracji samorządowej regułom służby cywilnej. Ugrupowanie jest także za ograniczeniem do minimum działalności gospodarczej samorządu.

13. 1. 2002

PiS chce odwołania ministra Kaczmarka

Zdaniem szefa klubu parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego, działalność ministra skarbu Wiesława Kaczmarka zagraża bezpieczeństwu energetycznemu państwa. Dlatego klub PiS popiera wniosek o jego odwołanie.

Lider PiS przyznał jednocześnie, że nie liczy na przegłosowanie w Sejmie wotum nieufności wobec Kaczmarka.
"My oczywiście wiemy, że to nie przejdzie, ale chcemy mieć okazję do tego, żeby publicznie napiętnować sytuację, w której tworzy się zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego państwa" - powiedział Kaczyński PAP we wtorek po posiedzeniu klubu.
"Prowadzi się politykę personalną w oczywisty sposób mającą związek z interesami jednej wielkiej firmy. Ma to kontekst międzynarodowy, bo pan Gudzowaty jest osobą, która w stosunkach polsko-rosyjskich odgrywa rolę bardzo poważną i nie do końca jasną" - dodał lider PiS.
Pod koniec grudnia kluby Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości złożyły wspólny wniosek o wotum nieufności dla ministra Wiesława Kaczmarka. Podpisało się pod nim 87 posłów.
W środę w Sejmie przewidziana jest dyskusja w tej sprawie, a głosowanie - w czwartek.
"Minister Skarbu działaniami kadrowymi w PGNiG uniemożliwił zmiany własnościowe zmierzające do ograniczenia roli zbędnego pośrednika w przedsiębiorstwie EuroPolGaz, przez co przyczynił się do utrwalenia niekorzystnej z punktu widzenia interesów państwa polskiego sytuacji w tej spółce" - czytamy w uzasadnieniu wniosku.
7 grudnia Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA (PGNiG), którym jest dla spółki minister skarbu, zawiesiło prezesa i dwóch wiceprezesów tej firmy.
Trzy dni później Rada Nadzorcza odwołała cały pięcioosobowy zarząd PGNiG. Na jego miejsce powołała trzy osoby, w tym Michała Kwiatkowskiego na prezesa.
Kaczmarek zapewniał, że decyzję o zmianie zarządu PGNiG podjął suwerennie, a interes żadnej firmy i korporacji nie miał na nią wpływu.
(PAP)

8. 1. 2002

PiS za ustawą o zakazie promowania przemocy w mediach

Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość popiera obywatelski projekt ustawy o zakazie promowania przemocy w środkach masowego przekazu. W środę w Sejmie ma się odbyć pierwsze czytanie tego projektu.

"Apelujemy do innych klubów parlamentarnych, by po pierwszym czytaniu projekt trafił do komisji sejmowych do dalszych prac" - powiedział we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie poseł PiS Marek Kuchciński.
"To jedna z porażek państwa przez ostatnich 10 lat - nieskuteczność walki z masowo występującymi zjawiskami demoralizacji" - ocenił inny poseł PiS, Marek Jurek.
Poseł zwrócił uwagę, że projekt zakłada m.in zakaz nadawania zwiastunów filmów oraz reklam gier komputerowych ze scenami przemocy np. podczas przerwy transmisji meczu albo młodzieżowego programu.
Także wypożyczalnie kaset video miałyby obowiązek nie pożyczać dzieciom filmów niewskazanych w ich wieku.
Posłowie PiS argumentowali, że pod wpływem przemocy w mediach obniża się wrażliwość i wzrasta agresja wśród młodzieży.
"Skala przestępczości i patologii wśród młodych ludzi nie jest kwestią wyłącznie okoliczności społecznych, ale przede wszystkim złych wzorów płynących z kultury masowej" - taką opinię cytował Jurek z prac znanego politologa Francisa Fukuyamy.
Podobne zdanie miał jego klubowy kolega Tadeusz Cymański. "Obniżenie progu wrażliwości na skutek długotrwałego kontaktu z przemocą w mediach jest dowiedzione w badaniach naukowych. Dyskutuje się tylko jak wielki jest ten wpływ" - podkreślał.
W komitecie obywatelskim - jak wymieniali posłowie PiS - byłby m.in. Krzysztof Zanussi. A pod projektem ustawy o zakazie promowania przemocy w środkach masowego przekazu zebrano ponad 160 tys. podpisów.
Według Cymańskiego oznacza to, że po stronie projektowanych przepisów są rodzice i wychowawcy. "Nie jesteśmy naiwni, że sprawa ta może generalnie rozwiązać problem przemocy. Warto jednak podkreślić, że ograniczenie przemocy w mediach nie wymaga nakładów finansowych, tylko woli politycznej" - zauważył Cymański.
Poseł PiS Zbigniew Wassermann przytaczał dane, według których w 2000 roku nieletni popełnili 77 tys. czynów karalnych - to 15 proc. wszystkich tego typu czynów. "40 proc. kradzieży, 30 proc. rozbojów i 20 proc. uszkodzeń ciała to były przestępstwa popełnianie przez nieletnich" - wyliczał Wassermann.
Posłowie PiS przytaczali też raport dziennika "Rzeczpospolita". Przez tydzień dziennikarze tej gazety oglądali 4 główne polskie stacje telewizyjne i odnotowali w tym czasie: ponad 500 scen zabijania, ponad 500 słów wulgarnych i ponad 60 ostrych scen erotycznych.
"W krajach zachodnich: Hiszpanii, Niemczech, Holandii, Austrii są odpowiednie ustawy i sankcje prawne za tego typu działania" - powiedział Wassermann.
"Jeśli ta inicjatywa poniesie porażkę to będzie porażka rodziców i wychowawców" - podkreślił Cymański
(PAP)

8. 1. 2002

“Frankfurter Rundschau”: Błędy rządu wywołują spadek poparcia

Dziennik niemiecki “Frankfurter Rundschau” z 8 stycznia 2002, Thomas Roser, Blask wyborczego zwycięstwa Millera szybko wyblaknął. Premier stracił dramatycznie na sympatii / Obrany kurs oszczędności i błędy rządu wywołują spadek poparcia

Ze swego zwycięstwa w wyborach polska koalicja rządowa już nie może czerpać korzyści. Deficyt budżetowy zmusza szefa rządu Leszka Millera do obrania niepopularnego kursu oszczędności. Jednak obok recesji, rządowi przysparzają kłopotów też problemy wywołane własnymi decyzjami.
Pierwsza wizyta zagraniczna szefa rządu w nowym roku odbyła się w Watykanie, gdzie Miller spotkał się na prywatnej audiencji z Janem Pawłem II. Jednak nawet papieskie błogosławieństwo Noworoczne dla uniżenie klęczącego szefa rządu nie ułatwi Millerowi, według opinii polskich gazet, wypełniania obowiązków premiera. Komentatorzy przepowiadają koalicji rządowej "ciężki i chudy" rok.
I faktycznie, zaprzysiężony w październiku gabinet męczy się z górą zadań, z którą najwyraźniej nie może sobie dać rady. (...) Opracowanie koncepcji zwalczania bezrobocia zostało utrudnione (szefowi rządu) z powodu kryzysu gospodarczego i pustej kasy państwa. Odziedziczony po rządzie Jerzego Buzka deficyt zmusza Millera do niepopularnych kroków: nawet u własnych zwolenników koalicjanci stracili już po tych tygodniach mocno na popularności. (...) Jednak nie tylko recesja, ale i problemy wewnętrzne koalicji sfatygowały wizerunek rządu. Próba Millera poskromienia partii "Samoobrona" poprzez nadanie tytułu wicemarszałka Sejmu jej szefowi Andrzejowi Lepperowi okazała się żałosna: po dużych gafach populista ten musiał zostać szybko odwołany ze stanowiska. Krytyka polityki wysokich stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego – ze strony polityków rządu - poruszyła natomiast kręgi gospodarcze, podobnie jak propozycja obsadzania urzędów państwowych przez ministrów poszczególnych resortów. Euro - sceptyczne PSL w negocjacjach akcesyjnych z UE manewruje na osobliwy kurs. Najpierw zapowiada kompromis w kwestii nabywania ziemi, ale zaraz potem Warszawa żąda dłuższych okresów przejściowych.
Od prawicy po lewicę, polscy komentatorzy zarzucają "macherowi" Millerowi przede wszystkim brak własnych koncepcji.
(PAI)

8. 1. 2002

Lepperyzm w polityce i ... kulturze

O fenomenie politycznym Andrzeja Leppera napisano już bardzo wiele. Trudno nie pisać wiele o polityku, który najpierw korzystając z mównicy sejmowej oskarża czołowych polityków rządu i opozycji o łapówkarstwo, następnie w charakterze dowodów przynosi stenogram swego własnego wystąpienia, by w końcu zgłosić świadka koronnego w osobie fachowca nie tylko od krajowych sfer korupcyjnych, ale i takich spraw jak terroryzm i fabrykowanie broni biologicznej ...w podolsztyńskich Klewkach. Kolegę Słowika, Chińczyka i ...bin Ladena, jak sugerują notatki jego kalendarza - pisze w swoim komentarzu znany publicysta Konrad Szymański.

O fenomenie politycznym Andrzeja Leppera napisano już bardzo wiele. Trudno nie pisać wiele o polityku, który najpierw korzystając z mównicy sejmowej oskarża czołowych polityków rządu i opozycji o łapówkarstwo, następnie w charakterze dowodów przynosi stenogram swego własnego wystąpienia, by w końcu zgłosić świadka koronnego w osobie fachowca nie tylko od krajowych sfer korupcyjnych, ale i takich spraw jak terroryzm i fabrykowanie broni biologicznej ...w podolsztyńskich Klewkach. Kolegę Słowika, Chińczyka i ...bin Ladena, jak sugerują notatki jego kalendarza.
Komiczny wątek zaczyna dominować, lecz nie należy bynajmniej do tego właśnie sprowadzać całej sprawy. Jest ona poważniejsza, niż się wydaje.
Andrzej Lepper i jego ugrupowanie otrzymało w ostatnich wyborach ponad 1.300.000 głosów Polaków. 10% głosujących zaufało osobie, która dotychczasową działalnością nie pozostawiała żadnych złudzeń co do swych kwalifikacji.
Następnie cały Sejm siłą głosów nie tylko umiarkowanej, socjaldemokratycznej i europejskiej lewicy, ale i posłów odwołujących się do najbardziej szlachetnych politycznych tradycji Polski wybrał go Marszałkiem Sejmu. Andrzej Lepper był wszak marszałkiem z poparcia nie tylko SLD, ale także części narodowców z Ligi Polskich Rodzin, którzy nadal chcą widzieć w nim zdrowy odruch polskiego ludu.
Sukces Andrzeja Leppera jest pochodną ograniczonej reprezentatywności polskiej polityki, jej oligarchizacji. Od lewa do prawa jest ona słabo umocowana w przed-politycznych strukturach życia społecznego. Politycy wszystkich opcji mają ogromną pokusę porzucania swych deklarowanych planów, reprezentowania realnych interesów, ponieważ społeczna kontrola nad klasa polityczną jest w Polsce niemal fikcją. Jedynie media, często także uwiązane wokół układów politycznych lub biznesowych, spełniają czasem swą rolę. Opinia publiczna, obywatelska natomiast w Polsce zanika.
Jest jednak wątek, który do tej pory nie został dotknięty w sprawie Leppera.
Nie ulega dla mnie wątpliwości, że jego dzisiejsza zaskakująco mocna pozycja w życiu publicznym Polski, wynika także z rozchwiania wszelkich miar i norm, w jakich toczy się życie społeczne, kulturalne, czy polityczne Polski. Mamy z tym do czynienia od poziomy ulicy po polityczny salon.
Na polskiej ulicy rządzi dziś ten, kto tym bezczelniej zaneguje jej porządek. Zwykły cham, którego jeszcze niedawno można było przepędzić jednym słowem ma dziś bowiem na ustach zdeprawowaną, wykolejoną wersję swych niezbywalnych praw – praw do plucia, pokrzykiwania, mazania po murze, czy moczenia wszystkiego na około. Takiej oto wersji swobód doczekaliśmy się w życiu społecznym. Przyzwolenie, a nawet uznanie zyskuje świński spryt, buta i bezczelność.
W polskim życiu kulturalnym jeszcze nie dominację, ale już wspomniane przyzwolenie i uznanie zyskują fekalno-aberracyjne instalacje i bluźniercze wynurzenia lepperów naszych galerii. Głośno o nich coraz częściej. Wystarczy, że jeden beknie coś o traumie związanej z dominacją Kościoła nad życiem psychicznym, czy społecznym kultury zachodniej i już taki lepper zyskuje niezmazywalne, obywatelskie prawo - nie tylko do swej twórczości, ale i do jej obecności w całym krwioobiegu naszej kultury.
W polskim życiu politycznym nie jest inaczej. Prawa obywatelskie służą przede wszystkim do tego uwalniać od odpowiedzialności za słowo, odpowiedzialności za zachowanie, czy zwykłe chamstwo. I nie dotyczy to tylko Andrzeja Leppera, choć dziś najłatwiej i modnie jest zwracać uwagę właśnie na niego. Najbardziej bulwersujący jest w tej sprawie fakt, że najgłośniej krzyczą zasłużeni dewastatorzy norm życia publicznego – politycy SLD – Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller. To oni bowiem z uporem powtarzali, że swobody obywatelskie na początku lat. 90-tych mają służyć ochronie UB-eków, czy też legitymacji ich własnej działalności w okresie PRL. I wtedy w znacznej części udało się im wywrócić ten szlachetny republikański ideał. Jego kufajkowa wersja zapanowała wszędzie - od obsikanej klatki schodowej po salony polityczne. Wszędzie zaczęło się aż roić od obrońców praw obywatelskich i ogólnie różnych swobód.
Leszek Miller nie tylko wybierał Andrzeja Leppera Marszałkiem Sejmu RP, ale i stosunkowo niedawno do innego beneficjenta kufajkowej wersji praw obywatelskich Jerzego Urbana pisał m.in.: „Drogi Jurku! (...) Ufając, że moje „usprawiedliwienie" zostanie uwzględnione, pozwolę sobie przekazać na Pana ręce serdeczne pozdrowienia dla całego zespołu redakcyjnego i tych wszystkich, którzy w minionych latach przyczynili się do sukcesu tego jakże poczytnego pisma. Jest ono bowiem, jak wino – z wiekiem coraz lepsze, dojrzalsze i bardziej smakowite, a grono jego zagorzałych amatorów, tak jak w przypadku dobrych, markowych trunków – utrzymuje stały, wysoki poziom. (...) Życzę aby tygodnik NIE – wbrew zaklęciom swych przeciwników i ku zadowoleniu tych, którzy w każdy wtorek rozpoczynają od jego lektury, utrzymywał swoją linię, poziom i specyfikę; by w bezkompromisowy sposób obnażał – tak powszechnie obecne w polskiej rzeczywistości – głupotę, fałsz, zakłamanie i inne nie mniej dolegliwe przywary naszego życia publicznego" („Nie", 12 października 2000).
Znamy dobrze „tych, którzy [w] każdy wtorek rozpoczynają od jego lektury". Znamy dobrze linię i „wysoki poziom" tygodnika Jerzego Urbana. Plugawe i posługujące się językiem rynsztoka pismo zostaje podniesione przez lidera polskiej lewicy, dziś Premiera Millera do rangi głosu wolność ubezpieczającego, a jego redaktor ubrany w szaty Piotra Skargi! Taki jest smak, taka jest wyobraźnia, taka jest świadomość polskiej lewicy.
Zatem nie dziwny się lepperom polskiej kultury, czy polskiej polityki, bo to nie oni są problemem polskiej demokracji! Problemem jest autoryzacja zwykłego chamstwa, głupoty i warcholstwa przez najwyższe osoby w życiu państwowym przy każdej okazji, kiedy to podpowie krótkowzroczny polityczny interes. Nieprzypadkowo problem Andrzeja Leppera nabrzmiał wraz ze zwycięskim pochodem do władzy postkomunistycznej lewicy.
To co się stało w polskiej polityce na skutek zwycięstwa lewicy nie powinno nikogo zaskakiwać. Andrzej Lepper – polityk i Marszałek Sejmu - nie jest samorodkiem. Wysiewali go w trudzie i znoju luminarze całej polskiej lewicy – tej politycznej i tej kulturalnej - od lat.
Konrad Szymański za "Christianitas" (www.christianitas.pl)

6. 1. 2002

ARCHIWUM AKTUALNOŚCI (LATA 2001-2006):
Sierpień 2001 | Wrzesień 2001 | Październik 2001 | Listopad 2001 | Grudzień 2001
Styczeń 2002 | Luty 2002 | Marzec 2002 | Kwiecień 2002 | Maj 2002 | Czerwiec 2002
Sierpień 2002 | Wrzesień 2002 | Październik 2002 | Listopad 2002 | Grudzień 2002
Styczeń 2003 | Luty 2003 | Aktualności z lat 2004-2006

Pomorskie Towarzystwo na rzecz Poszkodowanych Właścicieli
i Użytkowników „Petycja” w Gdańsku

którego jednym z założycieli jest gdański radny Ryszard Śnieżko udziela informacji i doraźnej pomocy w sprawach związanych z ochroną interesów właścicieli i użytkowników poszkodowanych działaniami władz, organów administracyjnych i innych instytucji publicznych; w zakresie budownictwa, ekonomiki i prawa cywilnego.

Informacje: tel. 305-03-32 „Petycja”


Redaktor naczelny: Andrzej Denis; zespół redakcyjny: Marcin Adamiak, Leszek Antoszewski, Grzegorz Bonk, Janusz Długołęcki, Marcin Dobrzyński, Artur Dziambor, Marcin Horała, Dariusz Lubański, Waldemar Pawilczus, Maciej Roman, Mariusz A. Roman, Zdzisław Urla; adres korespondencyjny: ul. Marii Curie-Skłodowskiej 15A/2, 81-231 Gdynia; wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna „Osobita” w Gdańsku; www: http://www.prawicapolska.pl; e-mail: redakcja@prawicapolska.pl. Redakcja nie zwraca tekstów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich skracania i zmiany tytułów.

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

LINKI

Dodaj do ulubionych

Ustaw stronę Prawicy Polskiej jako startową

Poleć stronę znajomym

Mariusz A. Roman

FMW

Liga Republikańska