redakcja@prawicapolska.pl http://www.prawicapolska.pl

Poleć stronę znajomym

Ustaw stronę Prawicy Polskiej jako startową

Dodaj do ulubionych

496097

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ DYSKUSYJNĄ PRAWICA POLSKA
nazwisko
imię
e-mail

Gdynia: Budżet do poprawki

Zbyt duże uprawnienia dane zarządowi miasta – to zarzut Regionalnej Izby Obrachunkowej w Gdańsku wobec projektu budżetu Gdyni. Jak donosi środowe wydanie „Głosu Wybrzeża” – gdyńska rada miasta przekroczyła swoje uprawnienia, przyjmując projekt budżetu niezgodny z prawem.

Rada Miasta udzieliła upoważnienia zarządowi na zaciąganie zobowiązań w sprawie inwestycji i remontów do 50 milionów złotych.
- Rada przekroczyła swoje uprawnienia – mówi Henryk Ledóchowski, prezes RIO w Gdańsku. – Takie upoważnienie może być udzielone tylko i wyłącznie w wypadku, gdy w uchwale znajdzie się przynajmniej wykaz inwestycji z przypisanymi im kwotami. Nie można dać zarządowi takich uprawnień bez określenia zadań, na które zobowiązania można zaciągnąć.
Gdyńscy radni z opozycyjnych klubów zarzutami RIO nie są zaskoczeni. -Zarząd Miasta już definitywnie łamie obowiązujące prawo – komentuje radny Adam Borkowski, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej SLD w Gdyni. - Mając większość w Radzie Miasta, koledzy z zarządu prowadzą działalność, która jest sprzeczna z podstawowymi normami. Takiego stanowiska RIO można było się spodziewać, gdyż te same kwestie podnosiliśmy podczas sesji, ale argumenty nie trafiały do rządzącej miastem większości.
Podobne stanowisko zajmuje jedyny opozycyjny klub prawicowy w gdyńskiej Radzie Miasta, który również wcześniej wykazywał nieprawidłowości zakwestionowanego projektu budżetu i złożył protest do RIO. – Buta rządzących po prostu doprowadza do takich sytuacji, że radnym opozycyjnym pozostaje tylko zaskarżać uchwały, gdyż żadne argumenty podnoszone podczas sesji nie odnoszą skutku – mówi radny Mariusz Roman z Przymierza Prawicy-PiS. –Zarząd Miasta jest rozpieszczany przez kluby koalicyjne AWS-PO, które przegłosowują wszystko, nawet, gdy ewidentnie łamane jest prawo.
Zdaniem prezydenta miasta o żadnym łamaniu prawa nie ma mowy. – RIO zwróciło nam po prostu uwagę, żeby „skonsumować” zapisy zawarte w uchwale budżetowej, trzeba przyjąć długoletni program inwestycyjny i nad takim programem pracujemy – mówi Wojciech Szczurek. – W uzasadnieniu, które otrzymaliśmy, jest stwierdzenie, że przyjęcie uchwały z programem inwestycyjnym doprowadzi do zgodności z prawem projektu budżetu. Stawiany nam zarzut łamania prawa wynika chyba z jego nieświadomości. Może należy się przyzwyczajać, że tego typu sprawą towarzyszą polityczne emocje, gdyż zbliża się kampania wyborcza.
Tomasz Nalikowski, za „Głos Wybrzeża” z 13 lutego 2002 r.
Przypomnijmy, że odesłana do poprawki przez RIO uchwała budżetowa jest drugą obok unieważnionej przez wojewodę pomorskiego uchwały dotyczącej rozbudowy hipermarketu HIT, zakwestionowaną przez organy nadzorcze w ciągu ostatnich trzech tygodni.
Prace nad gminnym budżetem trwają zwyczajowo kilka miesięcy. Procedura wymaga przedstawienia projektu przyszłorocznego budżetu radnym oraz Regionalnej Izbie Obrachunkowej do 15 listopada. Po pozytywnej opinii RIO samorządowcy w całej Polsce przyjmują przyszłoroczne budżety do końca pierwszego kwartału roku budżetowego, czyli do 31 marca 2002 r.
Oczywiście bardziej medialne jest przyjęcie takiego projektu, jeszcze przed rozpoczęciem roku budżetowego. Dlatego większość gmin stara się zdążyć z taką uchwałą do 31 grudnia 2001. Nie było by w tym nic zdrożnego, gdyby przedkładany radnym projekt budżetu był w pełni dopracowany i zgodny z prawem. Niestety w Gdyni przyjęty podczas grudniowej sesji 25 głosami radnych AWS w stosunku do 16 głosów opozycji budżet, był obarczony szeregiem błędów i niezgodności z prawem, na co kilkakrotnie w dyskusji nad projektem zwracali uwagę radni z klubu Przymierze Prawicy - PIS.
W rezultacie gdyńska Rada Miasta zatwierdziła inny projekt budżetu w stosunku do tego, jaki poddany został opinii RIO. Projekt przyjęty na ostatniej miejskiej sesji miał, bowiem szereg autopoprawek Zarządu Miasta, które nie zostały już zweryfikowane przez Regionalna Izbę Obrachunkową. Zresztą opinii RIO nie przedstawiono, zgodnie z obowiązkiem ustawodawczym, do wcześniejszego zapoznania się z jego uwagami radnym. Opinię tą rozdano dopiero na wyraźną prośbę opozycyjnych klubów w trakcie dyskusji.
Przedstawiona radnym opinia RIO wskazywała na kilkanaście błędów proceduralnych dotyczących omawianego projektu, z których pokaźna liczba nie została ujęta w autopoprawkach Zarządu Miasta. Niedopracowany został m.in. wieloletni program inwestycyjny, który zgodnie z ustawą o samorządzie wymaga specjalnego załącznika do budżetu. W związku z tym przyjęty głosami rządzącej koalicji budżet był niezgodny z prawem, co musiało się spotkać z protestem klubu radnych Przymierze Prawicy – PiS, z których większość zgłosiła swoje veto separatum do przyjętej w pośpiechu uchwały.
(informacja własna)

15. 2. 2002

W Komisji Etyki wniosek o zbadanie oświadczeń majątkowych Millera

27 lutego sejmowa Komisja Etyki rozpatrzy wniosek o przeanalizowanie oświadczeń majątkowych premiera Leszka Millera z poprzedniej kadencji Sejmu - poinformował szef tej komisji Franciszek Stefaniuk (PSL).

Stefaniuk powiedział w rozmowie z PAP, że taki wniosek zgłosił w środę "ustnie jeden z członków komisji", nie ujawnił jednak, kto. Potwierdził, że wniosek wiąże się z kredytem zaciągniętym przez Millera w BWE SA, i że jego autorowi chodzi o to, żeby wyjaśnić, czy Miller wykazywał kredyt w tamtych oświadczeniach.
Jak dowiedziała się PAP z kręgów zbliżonych do komisji, wniosek o zbadanie oświadczeń majątkowych Millera złożył Jarosław Kaczyński.
Stefaniuk dodał, że sekretariat komisji ma przygotować na piśmie zgłoszony ustnie wniosek. Według niego, komisja ma prawo wglądu w archiwalne oświadczenia majątkowe posłów.
"Życie" napisało 6 lutego, że Miller zaciągnął w 1998 r. kredyt mieszkaniowy w wysokości 42914,41 euro (ok. 155 tys. zł) w banku BWE SA. Według spisu NBP jest to Bank Współpracy Europejskiej SA. Główni udziałowcy to spółka Aleksandra Gudzowatego Bartimpex SA (43 proc.), sam Gudzowaty (10 proc.) i jego syn Tomasz (24 proc.).
Miller przyznał, że wiedział, że bank, w którym zaciągnął kredyt mieszkaniowy, należy do Gudzowatego.
(PAP)

15. 2. 2002

"Neue Luzerner Zeitung": Tajna policja wkracza do polityki gospodarczej

Dziennik szwajcarski “Neue Luzerner Zeitung” z 12 lutego 2002, Gabriele Lesser, Tajna policja wkracza do polityki gospodarczej

Polskiej gospodarce grozi czystka w starym komunistycznym stylu. "Pucz" w największym koncernie naftowym przeraża opinię publiczną.
W relacji o zmianach w zarządzie PKN Orlen korespondentka pisze między innymi:
(...) Andrzej Modrzejewski, człowiek z konserwatywnego obozu Solidarności, chciał przed rokiem inwestować we wschodnioniemieckiej rafinerii Leuna. Do realizacji tego interesu nie dopuścił wówczas poseł SLD Manicki, który na parę dni przed podpisaniem umowy wyjawił prasie jej wszystkie szczegóły. Tym razem chodzi zapewne o to, aby nie dopuścić do przejęcia 18 procent akcji koncernu przez austriacką OMV i zachować dotychczasowe wpływy państwa w koncernie Orlen. (...)
Natomiast nie zostało podane do publicznej wiadomości, co takiego reprezentuje sobą właściwie postkomunista Zbigniew Wróbel, dotychczasowy doradca prezydenta w sprawach rolnych, aby kierować tym przedsiębiorstwem lepiej od swego poprzednika. Ten długoletni przyjaciel ministra skarbu był przygotowany do objęcia nowego stanowiska i po jego "wyborze" wyciągnął z teczki gotowy plan biznesowy. Premier Leszek Miller zapowiedział, że w następnych tygodniach i miesiącach dojdzie do fali zwolnień we wszystkich 1200 przedsiębiorstwach z udziałem skarbu państwa.
(PAI)

15. 2. 2002

Bartimpex finansuje fundację Millera

Zdaniem Zbigniewa Wassermanna (PiS), premier powinien zrezygnować z zajmowania stanowiska w swej fundacji, by "odciąć wszelkiego rodzaju spekulacje" wynikające z łączenia obu funkcji. Rzecznik rządu Michał Tober uważa że nie stało się nic nagannego.

Środowa "Gazeta Polska" napisała, że fundację charytatywną Leszka Millera "Łódzkim Dzieciom - Łódzkim Szkołom" finansowała spółka Bartimpex Aleksandra Gudzowatego, która w ubiegłym roku wpłaciła na jej konto 100 tysięcy złotych.
Rzecznik rządu Michał Tober nie widzi nic nagannego w fakcie, iż Bartimpex wpłacił 100 tys. zł na realizację celów fundacji.
"Można zarzucać politykowi, że pełniąc funkcję premiera nie zrezygnował z funkcji w fundacji po to, żeby odciąć wszelkiego rodzaju spekulacje, co może wynikać z takiego związku" - powiedział Wassermann w środowej rozmowie w radiu RMF FM.
"Myślę, że jest to rzecz, która nakazuje ocenić to w sferze związków polityki ze światem gospodarki. Nakazuje zwrócić uwagę na delikatność etyczności takiego postępowania. Przecież pan premier jest człowiekiem, który wszystko może jeżeli chodzi o decyzje gospodarcze, pan Gudzowaty wcale nie jest osobą odgrywającą poślednią rolę w świecie gospodarczym" - powiedział Wassermann.
Firma Gudzowatego - pisze "GP" - przekazała różnym podmiotom darowizny o łącznej wysokości ponad 2 mln 270 tys. zł. M.in. po 100 tys. dostały fundacja "Łódzkim Dzieciom - Łódzkim Szkołom" Leszka Millera i fundacja Jolanty Kwaśniewskiej "Porozumienie bez barier".
Aleksander Gudzowaty powiedział "Gazecie Polskiej", że z prośbą o dofinansowanie zwracają się do jego firmy setki organizacji fundacji i stowarzyszeń. Wybrał fundację Millera, bo po pierwsze jest z Łodzi (rodzinnego miast szefa Bartimpexu), a po drugie "rzeczywiście pomaga dzieciom" - czytamy w "GP".
"Gazeta" pisze, że fundacja "Łódzkim Dzieciom - Łódzkim Szkołom" jest ściśle powiązana z działalnością polityczną lidera SLD: jej siedziba mieści się w łódzkim biurze poselskim Leszka Millera przy ul. Piotrkowskiej 203.
Akt notarialny Fundacji został podpisany 27 lipca 1992 roku, sąd rejonowy w Warszawie wpisał ją do rejestru w grudniu 1993 roku. Inicjatorem powstania fundacji był Leszek Miller.
"W fakcie iż firma Bartimpex wpłaciła 100 tys. zł na realizację statutowych celów fundacji +Łódzkim Dzieciom - Łódzkim Szkołom+, nie widzę niczego sensacyjnego, ani tym bardziej nagannego" - powiedział Tober PAP.
Dodał, że fundacja zajmuje się pozyskiwaniem środków na dożywianie dzieci z najuboższych rodzin, na organizację wypoczynku letniego i zimowego dzieci i młodzieży oraz na zakup sprzętu komputerowego dla szkół.
"Jeżeli ktoś uważa, że wpłacanie pieniędzy na taki cel jest czymś nagannym i nie powinno mieć miejsca, niech to głośno powie" - podkreślił.
"Leszek Miller jest jednym z założycieli fundacji i zasiada w jej Radzie. To chyba nic dziwnego, że jako parlamentarzysta od lat związany z Łodzią patronuje akcji pozyskiwania środków dla łódzkich dzieci i łódzkich szkół" - powiedział Tober.
Rzecznik rządu dodał, że Miller był jednym z inicjatorów powołania fundacji i zdefiniowania jej celów. "Tak czy inaczej ta fundacja jest ściśle związana z jego osobą" - powiedział odnosząc się do sugestii, że premier powinien zrezygnować z pełnienia funkcji w fundacji.
"Mogę tylko wyrazić żal, że niektóre środowiska dziennikarskie i polityczne w swej niechęci do Leszka Millera posuwają się tak daleko, że są gotowe nawet do używania w walce politycznej dzieci pokrzywdzonych przez los" - powiedział Tober.
(PAP)

15. 2. 2002

PiS będzie głosować przeciwko budżetowi

Przemawiający w środę w Sejmie w imieniu Prawa i Sprawiedliwości poseł Wojciech Jasiński zapowiedział, że jego klub zagłosuje przeciw koalicyjnemu projektowi tegorocznego budżetu.

"Projekt budżetu kontynuuje złe tradycje w polityce budżetowej, nie zawiera zapowiadanych reform, pokazuje, że rząd zamierza wyłącznie sięgać do kieszeni obywatela. Dlatego będziemy głosować przeciw" - powiedział Jasiński w środę podczas sejmowej debaty.
Według PiS, proponowany projekt budżetu nie pobudzi polskiej gospodarki do wzrostu. "W projekcie nie ma przesłanek, by stwierdzić, że zamiarem gabinetu jest prowadzenie aktywnej polityki gospodarczej, której celem byłoby przełamanie tendencji stagnacyjnych czy wręcz recesyjnych" - powiedział Jasiński.
Zwrócił też uwagę, że w dochodach budżetu są jeszcze rezerwy."Tkwią w sprawności ściągania podatków. Według Polskiej Izby Paliw Płynnych, na przemycie paliw budżet traci rocznie około 2 mld zł" - podkreślił poseł PiS.
"Rząd sięgnął do kieszeni obywatela, np. zamrożono progi podatkowe, zlikwidowano ulgi. Ale nie zrobiono nic dla likwidacji patologii" - dodał.
Jasiński krytykował też - jego zdaniem - niepotrzebne wydatki np. w Kancelarii Prezydenta. "Czy potrzebny jest akurat w tym roku panu prezydentowi remont pałacyków w Wiśle i Ciechocinku? Zagrożona jest natomiast realizacja programu działalności Instytutu Pamięci Narodowej" - zauważył poseł.
Jego zdaniem, koalicja biernie czeka na odwrócenie cyklu koniunktury gospodarczej na lepszą. "Obłożenie akcyzą energii elektrycznej czy zwiększenie obciążenia VAT-em nie są prowzrostowe" - ocenił Jasiński.
(PAP)

15. 2. 2002

Rzecznik TVP: Dziennikarze TAI nie są inspirowani przez UOP

Szef telewizyjnych "Wiadomości" Piotr Sławiński zaprzecza, że informacje o zatrzymaniu b. prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego pochodziły od p.o. szefa UOP Zbigniewa Siemiątkowskiego.

"Informacje zostały zdobyte ze źródeł nie związanych z Urzędem Ochrony Państwa, a szczególnie ze Zbigniewem Siemiątkowskim" - napisał powołując się na Sławińskiego, we wtorek w oświadczeniu rzecznik TVP Janusz Cieliszak.
Niektóre media, powołując się na nieoficjalne informacje sugerowały, że z informacją o zatrzymaniu Andrzeja Modrzejewskiego dzwonił do "Wiadomości" Siemiątkowski. Taką informację zamieściło np. wtorkowe "Życie", które powołało się na radio RMF FM. W poniedziałek w tym radiu dziennikarz prowadzący rozmowę z szefem rady programowej TVP Janem Dworakiem powiedział, że do "Wiadomości" z informacją o zatrzymaniu Modrzejewskiego przez UOP zatelefonował sam p.o. szef Urzędu Zbigniew Siemiątkowski.
Rzecznik TVP Janusz Cieliszak zastrzega możliwość podjęcie kroków prawnych wobec tych, którzy narażając dobre imię telewizji publicznej sugerują, że dziennikarze TAI są inspirowani przez służby specjalne.
(PAP)

14. 2. 2002

SLD zawłaszcza państwo

Lider Prawa i Sprawiedliwości Lech Kaczyński, komentując ostatnie zmiany personalne w spółkach Skarbu Państwa, zarzucił SLD upartyjnianie i zawłaszczanie państwa.

Szef PiS odnosząc się do sobotnich słów premiera Leszka Millera, zapowiadającego dalsze roszady we władzach spółek Skarbu Państwa, przypomniał sejmowe wystąpienie swojego brata Jarosława z ub. roku ostrzegającego, że Polsce grozi restauracja PRL.
"Można powiedzieć, że zarysowano pewien scenariusz w tym przemówieniu i ten scenariusz sprawdza się z szybkością, która nawet nas zaskakuje i z otwartością, która nas zaskakuje" -powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej w Sopocie Lech Kaczyński.
Zdaniem Kaczyńskiego, rządzące SLD postępuje według prostej zasady. "Zawłaszczamy państwo wszędzie tam, gdzie się da to zrobić. Sądzę, że elementem tego planu jest też oddziaływanie za pomocą różnych środków na sektor prywatny - są przecież kontrole finansowe, sanitarne, sprawy związane z ulgami podatkowymi lub brakiem tych ulg" - tłumaczył polityk PiS.
"To wszystko razem ma dać obraz państwa, które będzie państwem SLD, oczywiście bez proklamowania kierowniczej roli, bez likwidowania zewnętrznych form demokratycznych" - mówił Lech Kaczyński.
W opinii Kaczyńskiego, o charakterze obecnej władzy świadczy najlepiej m.in. zatrzymanie przez funkcjonariuszy UOP b. prezesa zarządu PKN "Orlen" Andrzeja Modrzejewskiego.
Prezes "Orlenu" został zatrzymany przez UOP w ubiegły czwartek i był przez kilka godzin przesłuchiwany. Został zwolniony, a przesłuchanie kontynuowała następnego dnia prokuratura. Tego samego dnia, w piątek, Modrzejewskiego Rada Nadzorcza odwołała z funkcji prezesa zarządu spółki.
"Użycie UOP do załatwiania spraw z pracą tego urzędu nie mających żadnego związku, a z czymś takim mieliśmy w sposób oczywisty do czynienia, wskazuje na głęboko postkomunistyczny, PRL-owski charakter obecnej władzy" - argumentował lider PiS.
"To co robi SLD, jest niebezpieczeństwem dla demokracji znacznie większym niż działania pana Leppera, choć i te trzeba potępiać" - uważa Kaczyński.
(PAP)

11. 2. 2002

PiS zgłosi projekt ustawy o ochronie przeciwpowodziowej Żuław

Do laski marszałkowskiej wpłynie w tym tygodniu projekt ustawy dotyczący poprawy ochrony przeciwpowodziowej Żuław - zapowiedzieli w poniedziałek posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Projekt ustawy został przedstawiony przez trzech pomorskich posłów PiS: Tadeusza Cymańskiego, Lecha Kaczyńskiego i Wiesława Walendziaka podczas konferencji prasowej w Sopocie.
Proponowany przez Prawo i Sprawiedliwość "Program poprawy podstawowego systemu ochrony przeciwpowodziowej na Żuławach Wiślanych na lata 2003-2010" przewiduje przeznaczenie na ten cel ponad 457 milionów złotych.
"Kwota ta daje gwarancję podniesienia stanu zabezpieczenia kultury urządzeń wodnych na terenie Żuław do poziomu, nazwijmy to przyzwoitego. Nie będą to normy holenderskie, ale będzie to nadrobieniem wieloletnich zaniedbań" - powiedział Cymański.
60 procent postulowanej przez PiS kwoty wydano by na inwestycje, pozostałą część na bieżące utrzymanie i konserwację systemu przeciwpowodziowego na Żuławach.
(PAP)

11. 2. 2002

Interpelacja w sprawie czeczeńskich uchodźców

Mariusz Kamiński (PiS) pyta w interpelacji do szefa MSWiA czy osoby, które złożyły skargę do NSA na decyzję Rady ds. Uchodźców odmawiającej przyznania tego statusu, muszą być wydalane z kraju przed jej rozpatrzeniem.

"W ostatnim czasie dotarło do mnie szereg oburzających sygnałów o narastającej fali decyzji odmawiających przyznania statusu uchodźcy osobom narodowości czeczeńskiej podejmowanych przez prezesa Urzędu do spraw Repatriacji i Cudzoziemców i Radę do spraw Uchodźców - pisze Kamiński. Osoby, które złożyły na te decyzje skargi do NSA, usuwane są z obozów dla uchodźców".
Kamiński pyta szefa MSWiA Krzysztofa Janika, czy osoby, które złożyły skargę do NSA na decyzję Rady ds. Uchodźców odmawiającej przyznania statusu uchodźcy, muszą być usuwane z obozów przed rozpatrzeniem tej skargi.
Jan Węgrzyn, dyrektor generalny Urzędu do spraw repatriacji i cudzoziemców w rozmowie z PAP, odpowiada: "tak".
Tłumaczy, że zgodnie z ustawą o cudzoziemcach, cudzoziemcowi zapewnia się na jego wniosek zakwaterowanie, wyżywienie, opiekę socjalną w ośrodkach dla uchodźców na czas trwania procedury. Procedura ta kończy się wydaniem ostatecznej decyzji przez Radę do spraw Uchodźców. Natomiast kwestia czy ktoś złoży skargę do NSA czy nie jest kwestią nie związaną z procedurą uchodźczą. Cudzoziemiec może przebywać po takiej decyzji w kraju, w którym stara się o azyl, do trzech miesięcy.
Na kolejne pytanie posła, o to, czy sprawa uchodźców czeczeńskich była przedmiotem rozmów rządu z przedstawicielami władz rosyjskich i czy rząd poczynił w tej sprawie jakieś zobowiązania, Węgrzyn odparł: "nic mi na ten temat nie wiadomo".
Jednocześnie przypomniał, że rząd polski ratyfikując w 1991 roku konwencję genewską dot. uchodźców, jak i parlament przyjmując w 1997 ustawę o cudzoziemcach, zobowiązały się że dane o cudzoziemcach wobec których toczy się postępowanie uchodźcze nie będą udostępniane innym organizacjom za wyjątkiem Biura Komisarza ONZ ds. uchodźców.
"Na pewno dane osobowe osób starających się o status uchodźcy nie mogą być podane również władzom kraju, z którego ta osoba pochodzi" - dodał.
Ponadto Kamiński domaga się też odpowiedzi na pytanie, czy Czeczeńcy, którym odmówiono statusu uchodźcy, będą wydalani do Rosji.
Minister SWiA na pisemną interpelację zobowiązany jest odpowiedzieć w ciągu dwóch tygodni.
Również Komitet Wolny Kaukaz, w oświadczeniu przesłanym w piątek PAP, wyraził oburzenie "drastycznymi, dyskryminującymi działaniami ministra SWiA Krzysztofa Janika w stosunku do czeczeńskich uchodźców przebywających w Polsce".
Piotr Lisiewicz, jeden z liderów Komitetu napisał w oświadczeniu: "Jak nieoficjalnie wiadomo, zmiana stosunku polskich władz do czeczeńskich uchodźców wiązała się z wizytą prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina w naszym kraju. Obecne działania zostały podjęte wyłącznie w stosunku do uchodźców czeczeńskich".
Również zatrudnienie Tomasza Świdzińskiego na kierowniczym stanowisku w podlegającym MSWiA Centralnym Ośrodku Recepcyjnym w Dębaku dowodzi - zdaniem Lisiewicza - zmiany polityki rządu dotyczącej Czeczenii.
Wolny Kaukaz utrzymuje, że Świdziński, gdy był zastępcą kierownika ośrodka dla uchodźców w Lublinie, miał traktować swoich podopiecznych w sposób "nieludzki, urągający wszelkiej przyzwoitości".
Według Wolnego Kaukazu, zachowanie Świdzińskiego zostało udokumentowane przez komisję społeczną, która w listopadzie ubiegłego roku badała sprawę ośrodka w Lublinie. Raport komisji został przesłany w sierpniu 2001 roku do MSWiA.
Komitet Wolny Kaukaz domaga się odwołania Świdzińskiego z obecnej funkcji.
W 2000 roku 1170 Czeczenów starało się o status uchodźcy; przyznano go 26. Natomiast w 2001 roku 1491 osób złożyło wnioski a 207 przyznano ten status.
(PAP)

11. 2. 2002

Poprawione ustawy do Trybunału Konstytucyjnego

Klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość zapowiedział, że jeśli Sejm zaakceptuje poprawki Senatu dotyczące wiosennego terminu wyborów samorządowych, to zaskarży ustawy o wyborach do Trybunału Konstytucyjnego.

Senat opowiedział się w piątek za przeprowadzeniem wyborów w czerwcu i zmianą metody przeliczania głosów na mandaty z systemu St. Lague'a na system d'Hondta - sprzyjający dużym ugrupowaniom.
"Gdyby te poprawki zostały przyjęte przez Sejm, będziemy występowali do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie zgodności tych ustaw z konstytucją" - powiedział w piątek na konferencji prasowej w Sejmie poseł Przemysław Gosiewski z PiS.
Według Prawa i Sprawiedliwości, skrócenie kadencji organów samorządu terytorialnego narusza konstytucyjne zasady: zaufania do państwa prawa, stabilności i pewności prawa oraz równości podmiotów wobec prawa.
"Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, kadencja radnych nie może być skracana bez zaistnienia szczególnie ważnych przyczyn społecznych. Nie mamy obecnie do czynienia z takimi ważnymi przyczynami" - argumentował Gosiewski.
Jego zdaniem, senackie poprawki mają cel polityczny, a nie merytoryczny. "Jedna z formacji politycznych chce sobie zapewnić taką zmianę systemu wyborczego, by mogła odnieść jak największy sukces w wyborach samorządowych" - uznał poseł PiS.
"SLD traci popularność i obawia się, że ta utrata może być tak duża, że we wrześniu, czyli w konstytucyjnym terminie wyborów, Sojusz nie zapewniłby sobie oczekiwanej przewagi w wyborach samorządowych" - dodał Gosiewski.
W jego opinii, przyjęte przez Senat ustawy naruszają też konstytucyjną zasadę równości podmiotów wobec prawa. "Chodzi o to, że teraz są różne przepisy dotyczące finansowania kampanii wyborczej, inne dla komitetów tworzonych przez partie polityczne, inne dla komitetów tworzonych przez wyborców" - zauważył Gosiewski.
Jeden z liderów PiS Ludwik Dorn uznał senackie zmiany za "przykład awanturnictwa politycznego i skrajnej nieodpowiedzialności".
"Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że po zaskarżeniu spornych przepisów Trybunał Konstytucyjny przychyli się do skargi. Oczywiście będzie to po wyborach i to orzeczenie nie unieważni wyborów, ale podważy konstytucyjną legitymację samorządów" - mówił Dorn.
"Naraża to państwo polskie na trwały, gnilny kryzys konstytucyjno-polityczny" - dodał.
Dorn zarzucił też SLD, że "handluje z Platformą Obywatelską kwestie ustroju samorządowego, a z PSL - metodę przeliczania głosów na mandaty".
"Ponieważ SLD jest tu najsilniejszym partnerem, z jednymi wyhandluje hak, z drugimi powróz, a potem partnerzy zawisną na stryczku" - powiedział Dorn.
Według polityków PiS, zmiany w ustroju samorządowym są "niedopracowane prawnie i legislacyjnie i doprowadzą do niesłychanego bałaganu oraz sporów prawnych i pomieszania kompetencji w samorządach".
(PAP)

10. 2. 2002

Lustracja X immunitet / fotel prezesa = metoda d'Hondta

SLD i Unia Pracy chcą, by wybory samorządowe odbyły się wiosną i by zastosowano metodę d'Hondta przy przeliczaniu głosów na mandaty. Przeciwko tym propozycjom są PO, PiS i LPR. Obydwa rozwiązania nie podobają się także PSL.

Samoobrona jest przeciwko wiosennemu terminowi, ale rozważa poparcie metody d'Hondta.
Senatorowie zajęli się "poprawianiem" uchwalonej przez Sejm ustawy lustracyjnej. Na ostatnim posiedzeniu posłowie zdecydowali, że wbrew woli prezydenta będą jej nadal podlegać dawni współpracownicy wywiadu i kontrwywiadu oraz, że obowiązywać ma dotychczasowa definicja współpracy z PRL-owskimi służbami bezpieczeństwa.
Tymczasem występujący z projektem nowelizacji tej ustawy prezydent chciał, by wywiad i kontrwywiad wyłączyć spod jej zakresu, zaś definicję współpracy uściślić do działań świadomych, tajnych i faktycznych wymierzonych przeciwko Kościołowi i opozycji.
Te dwie kwestie wzbudziły w Senacie wiele emocji. Senatorowie SLD zdecydowali się bowiem zgłosić powtórnie odrzucone przez Sejm poprawki. Senator Henryk Kłosowski z SLD oskarżył Sejm o nonszalancję w stosunku do propozycji prezydenta, zaś dotychczasowy sposób lustracji nazwał "głupim prawem".
W obronie ustawy wystąpiła Teresa Liszcz z Bloku Senat 2001.
- Wywiad i kontrwywiad był elementem służb bezpieczeństwa. Ich zadaniem była inwigilacja środowisk polonijnych, Radia Wolna Europa, wnikanie w wewnętrzne sprawy Watykanu - przekonywała. - Jest rzeczą powszechnie znaną, że członków PZPR nie werbowało się do SB, natomiast do wywiadu i kontrwywiadu - tak. Za tą poprawką kryje się więc interes polityczny SLD, który chce chronić przed lustracją swoich członków - uważa Liszcz.
Sprzeciw opozycji wywołała też propozycja Sojuszu, by rozprawy lustracyjne były nadal tajne. (Sejm zdecydował, że mogłyby być one utajniane jedynie na wniosek rzecznika interesu publicznego, a nie jak to jest teraz - osoby lustrowanej).
Obradom Senatu przysłuchiwał się zastępca rzecznika, sędzia Krzysztof Kauba. Jego zdaniem zmiana definicji współpracy pociągnęłaby za sobą poważne konsekwencje organizacyjne i prawne w procesie lustracji.
- Jeżeli przyjmiemy nową definicję, będzie to oznaczało, że żądamy, by osoba lustrowana stała się sędzią w swojej sprawie i sama oceniała, czy informacje, które przekazywała, były wymierzone przeciwko opozycji, Kościołowi czy związkom zawodowym. A przecież osoba przekazująca informacje z zasady nie wiedziała, w jaki sposób będą one wykorzystane - tłumaczy Kauba.
Kauba uważa też, że jeśli znowelizowana wedle prezydenckich pomysłów ustawa wejdzie w życie, sąd może mieć problem z tym, jak powinien traktować złożone do tej pory oświadczenia (jest ich 23 tys.) - Powstanie dylemat, czy należy je anulować i zażądać nowych, czy też oceniać je według nowego prawa, wiedząc, że były składane w czasie, gdy obowiązywała inna ustawa - zauważa Kauba.
Głosowania poprawek lustracyjnych zaplanowano na dziś. Aby ustawa weszła w życie, musi ją jeszcze rozpatrzyć Sejm, a następnie podpisać prezydent.
(Życie/PAP)

10. 2. 2002

Miller jednym z 50 kredytobiorców BWE w osiedlu Dębina

Bank Współpracy Europejskiej SA udzielił w latach 1998-2000 ok. 100 kredytów na budowę mieszkań i domów - poinformował bank. Ponad 50 z nich przyznano mieszkańcom osiedla Dębina w Warszawie, w tym Leszkowi Millerowi.

O tym, że Miller otrzymał kredyt w BWE, poinformowało środowe "Życie". Głównym udziałowcem banku jest Bartimpex Aleksandra Gudzowatego. W środę w Łodzi premier przyznał, że wziął kredyt w BWE. Miller powiedział też, że orientował się, kto jest głównym udziałowcem banku.
Środowe "Fakty" TVN podały, że chodzi o mieszkania na warszawskim osiedlu Dębina. Na osiedlu mieszkają też m.in. Jerzy Jaskiernia i Michał Tober.
W sprawie Dębiny od kilku lat, z przerwami, toczy się śledztwo w związku z domniemanymi nieprawidłowościami przy przekazaniu działki pod budowę osiedla. Jak poinformowała PAP w środę rzeczniczka warszawskiej prokuratury Katarzyna Konwerska-Grześkowiak, śledztwo w tej sprawie nadal trwa.
Działkę przekazał "w dwóch ratach" wojewoda warszawski. W latach 1995-96 spółdzielnia otrzymała w sumie około 8 ha na warszawskim Ursynowie.
Grunty należały do skarbu państwa. Wcześniej z zarządzania terenem zrezygnował Urząd Rady Ministrów.
Przeprowadzona następnie przez Gospodarstwo Pomocnicze Kancelarii Prezesa Rady Ministrów kontrola wykazała nieprawidłowości przy przekazywaniu gruntów zarządzanych poprzednio przez URM. Na tej podstawie w 1998 r. KPRM złożyła w Prokuraturze Wojewódzkiej w Warszawie doniesienie o popełnieniu przestępstwa w związku z przekazaniem gruntów spółdzielni Dębina. Śledztwo zostało umorzone w październiku 1999 r.
Z dokumentów przedstawionych przez działaczy Ruchu Młodego Pokolenia, którzy w 1998 r. zwrócili się do ówczesnego ministra sprawiedliwości o "szczególną kuratelę" nad śledztwem w sprawie gruntów Dębiny, wynikało, że spółdzielnia powstała w 1994 r., a jej założycielami byli głównie pracownicy ówczesnego URM.
Według Julii Pitery, warszawskiej radnej i szefowej Transparency International, Dębina kupiła atrakcyjna działkę dzięki tzw. ustawie Glapińskiego, która pozwalała na nabywanie gruntów bez przetargu.
"Trzy spółdzielnie: Dębina, Nad Fosą i Przyszłość przejęły grunty będące w zarządzie byłego URM-u" - powiedziała w środę PAP Pitera.
"Osoby będące pracownikami biura administracyjno-gospodarczego KPRM były jednocześnie założycielami spółdzielni mieszkaniowej Dębina" - powiedziała Pitera, cytując raport z kontroli przeprowadzonej w Kancelarii Premiera na początku kadencji rządu Jerzego Buzka.
Pitera podkreśliła, że "i lewica miała swoje spółdzielnie, i prawica". "Nikt do dziś nie podjął żadnej kontroli gospodarki tymi gruntami. Przychodzi następny rząd, zapowiada porządki w państwie i na zapowiedziach się kończy" - dodała.
Według Pitery, sprawa kredytu zaciągniętego przez Millera to "klasyczny konflikt interesów". "W życiu politycznym krajów rozwiniętych istnieją dwie kategorie: łamanie prawa i konflikt interesów, który prowadzi np. do nadużycia stanowiska" - powiedziała.
Zdaniem szefowej polskiej Transparency International, "to jest sytuacja nieprzejrzysta, która może rodzić podejrzenia o następstwa - ktoś może mieć na kogoś pole nacisku". Pitera przypomniała, że Miller był posłem, gdy zaciągał kredyt. "Już poseł sobie na to nie powinien pozwolić. To są sprawy niedopuszczalne" - oceniła.
W 2001 r. prokuratura, po zażaleniu KPRM, wznowiła umorzone wcześniej śledztwo o działanie na szkodę interesu publicznego dotyczące przekazywania gruntów spółdzielniom Przyszłość, Dębina i Nad Fosą.
(PAP)

7. 2. 2002

"Życie": Miller ma dług u Gudzowatego

Dziennikarze "Ż" Joanna Bichniewicz i Piotr Śmiłowicz piszą, że przyjrzeli się oświadczeniu majątkowemu Leszka Millera, złożonemu w Sejmie 15 października 2001 r.

W rubryce: "zobowiązania pieniężne powyżej 10 tys. zł" lider SLD wpisał kredyt mieszkaniowy w wysokości 42914,41 euro (czyli ok. 155 tys. zł), zaciągnięty w banku BWE SA.
Dziennikarze "Ż" sprawdzili. Pod tą nazwą w oficjalnym spisie NBP figuruje tylko jeden bank - Bank Współpracy Europejskiej SA. Główni jego udziałowcy to spółka Aleksandra Gudzowatego Bartimpex SA (43 proc.), sam Gudzowaty (10 proc.) i jego syn Tomasz (24 proc.).
Gazeta pisze, że Bartimpex zajmuje się m.in. handlem gazem. Gudzowaty zaangażował się w budowę gazociągu jamalskiego i - zdaniem opozycji - jest zainteresowany tym, by Polska korzystała głównie z tego źródła. Miller zaś stoi przed strategicznymi decyzjami, dotyczącymi zaopatrzenia kraju, kwestii dywersyfikacji dostaw i umowy z Norwegią, budowy drugiej nitki "jamała" itd. Czy nie zachodzi tu konflikt interesów? - stawiają pytanie dziennikarze "Ż".
Kiedy Leszek Miller zaciągnął kredyt? W czasie kampanii wyborczej w sierpniu 2001 r. na stronie internetowej SLD kandydaci ujawnili deklaracje majątkowe. Wówczas Miller o kredycie w BWE nie wspominał. Czy znaczy to, że zaciągnął go w trakcie wyborów? - pytają dziennikarze.
Jak udało się im dowiedzieć, w końcu 2001 r. premier przeprowadził się na strzeżone osiedle w Warszawie, gdzie mieszkają także m.in. Jerzy Jaskiernia, Marek Ungier, Grzegorz Rydlewski oraz Michał Tober. Nie wszyscy jednak wzięli kredyt z banku Gudzowatego. Tober nie wziął, bo nie potrzebował.
Tymczasem w banku poinformowano dziennikarzy "Ż", że BWE nie udzielał i nie udziela kredytów mieszkaniowych.
(PAP)

7. 2. 2002

Ustawa o podatku PIT w Trybunale Konstytucyjnym

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o uznanie za niezgodne z konstytucją przepisów nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.

Nowelizacja zamraża na dwa lata progi podatkowe i wprowadza 20-proc. podatek od niektórych zysków kapitałowych, w tym od odsetek z oszczędności.
"Wniosek wpłynął dziś do Trybunału" - powiedział w środę PAP rzecznik PiS, Adam Bielan.
We wniosku posłowie PiS zarzucają przepisom nowelizacji, że naruszają między innymi konstytucyjne zasady "ochrony zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, sprawiedliwości społecznej, niedziałania prawa wstecz, zakazu wprowadzania zmian w trakcie roku podatkowego".
W uzasadnieniu przypomniano, że znowelizowane przepisy opublikowano 23 listopada 2001 roku (piątek ), a dotyczyły między innymi zwolnienia z podatku odsetek od oszczędności, jeśli podatnik zawarł umowę przed 1 grudnia 2001 roku.
"Wyznaczono zbyt krótki, de facto zaledwie kilkudniowy, okres dostosowawczy, co uniemożliwiło zgodne z wolą, świadome zagospodarowanie swych oszczędności przez obywateli" - napisali posłowie PiS w uzasadnieniu wniosku do TK.
Przypominają też opinię TK, według której "regulacje podatkowe muszą obowiązywać od początku roku podatkowego, aby obywatel nie był nimi zaskakiwany i mógł odpowiednio pokierować swoimi interesami".
Zdaniem wnioskodawców znowelizowane przepisy naruszają też "zasady prawidłowej legislacji", bo ustawodawca "w sposób zakamuflowany wprowadził nowy podatek".
Chodzi o zapis mówiący, że "w okresie od 1 stycznia 2002 roku do 31 grudnia 2003 roku podlegają opodatkowaniu kwoty stanowiące obrót kapitałowy w rozumieniu prawa dewizowego, przekazywane za granicę przez osoby fizyczne".
Według PiS, jest to podatek obrotowy i nieprawidłowe jest określenie go mianem podatku dochodowego, a cały przepis jest nieprecyzyjny.
"Brzmienie przepisu nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, czy np. hipoteza wynikającej zeń normy obejmuje również zakupy dokonywane przy użyciu karty płatniczej, czy tylko wywóz gotówki za granicę" - argumentują wnioskodawcy.
6 grudnia 2001 roku wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych złożyła do Trybunału Konstytucyjnego Platforma Obywatelska.
Zgodnie z konstytucją, wniosek do Trybunału Konstytucyjnego mogą złożyć m.in. prezydent, marszałek Sejmu, marszałek Senatu, premier, 50 posłów albo 30 senatorów.
(PAP)

7. 2. 2002

Likwidujmy Kasy chorych, ale nie twórzmy Funduszu Ochrony Zdrowia

Prawo i Sprawiedliwość oceniło, że zapowiedź likwidacji kas chorych to krok w dobrym kierunku, niekorzystne byłoby natomiast powołanie na ich miejsce Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia.

W poniedziałek minister zdrowia zapowiedział, że od przyszłego roku zamiast kas chorych ma powstać Narodowy Fundusz Ochrony Zdrowia podległy jego resortowi. Przedtem minister Mariusz Łapiński chce sam powoływać rady kas, dotychczas powoływane przez sejmiki wojewódzkie.
"Kierunek, który przywraca odpowiedzialność rządu i ministra zdrowia nad systemem jest słuszny. Natomiast mamy złą praktykę funkcjonowania kas chorych i mamy złą praktykę funkcjonowania funduszy celowych. Rząd jedno gorsze zamienił na drugie gorsze" - powiedział we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie poseł PiS Ludwik Dorn.
Według PiS, ochrona zdrowia powinna być finansowana z budżetu, ale z zachowaniem zasad systemu kontraktowego.
"Należy zmniejszać liczbę pośredników w przekazie pieniędzy między lekarzem, a zasobami finansowymi, bo koszty finansowania systemu w miarę wzrostu liczby pośredników rosną" - argumentował Dorn.
Według koncepcji PiS, płatnikiem dla placówek lecznictwa powinni zostać wojewodowie. Oni też mieliby przejąć majątek i część pracowników kas chorych.
"Rząd natomiast zmienił tylko formę pośrednictwa. Jeżeli jest niewielka baryłka piwa - nalewa się je do dużego dzbanka, potem do małych dzbanków, a potem do kufelków - to zawsze ta piana na ściankach osiada, czyli koszty administrowania systemu rosną" - opisywał Dorn.
Zdaniem polityków PiS, zapowiedź utworzenia Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia stoi w sprzeczności z przedwyborczymi obietnicami SLD - zlikwidowania agencji i funduszy celowych.
"Obecne działania są kolejnym budowaniem synekur dla członków SLD" - stwierdził na konferencji inny poseł PiS i członek sejmowej Komisji Zdrowia, Bolesław Piecha.
Jako przykład podał mianowanie posła SLD Alfreda Owoca na stanowisko konsultanta ministra Łapińskiego ds. zdrowia publicznego.
"Poseł Owoc w tej kadencji Sejmu był zwolennikiem ostrych cięć w budżecie opieki zdrowotnej. W poprzedniej kadencji stracił immunitet, po tym jak spowodował wypadek i nie poddał się kontroli na obecność alkoholu we krwi" - przypomnieli posłowie PiS.
Dorn zauważył też, że nie jest realizowana delegacja dla ministra zdrowia z ustawy o ZOZ z 1997 roku, o ustaleniu sieci publicznych szpitali.
"Miałyby one gwarancje finansowania ze strony państwa. A to właśnie interesuje pacjentów, lekarzy i pielęgniarki, a nie kolejne opowieści o systemie +rurek i kurków+, którymi mają płynąć pieniądze. Pacjent idzie bowiem nie do funduszu czy kasy chorych, a do szpitala" - podkreślał Dorn.
Według ministra Łapińskiego, udział w leczeniu ofiar wypadków komunikacyjnych powinny mieć firmy ubezpieczeniowe. Łapiński chce podzielić ofiary wypadków na trzy grupy: tych, którzy wymagają relatywnie taniego leczenia, średniodrogiego i drogiego. Ubezpieczyciele mieliby płacić za ofiary wypadków zryczałtowaną składkę Funduszowi Ochrony Zdrowia.
"To mogłoby doprowadzić do wzrostu składki OC o kilkadziesiąt procent. A co z wypadkami spowodowanymi przez pieszych?" - pytał Dorn.
"Lepiej byłoby podnieść składkę na ubezpieczenie zdrowotne, bo to by było uczciwsze niż wprowadzanie systemu, w którym ogół kierowców przez drastyczne zwiększenie OC sfinansuje opiekę zdrowotną" - proponował poseł PiS.
Według PiS, wydatki na służbę zdrowia w najbliższych kilku latach powinny dojść do 5 proc. PKB, to jest "do poziomu właściwego dla krajów o zbliżonym do Polski stopniu rozwoju".
(PAP)

6. 2. 2002

Polacy nie wierzą, że Millerowi się uda

Ponad połowa Polaków nie wierzy, że rządowi Leszka Millera uda się zrealizować założenia strategii gospodarczej na najbliższe cztery lata. Tak wynika z sondażu, jaki na zlecenie Polskiego Radia przeprowadził instytut PENTOR.

Ogłoszony we wtorek program przewiduje między innymi wybudowanie 600 kilometrów austostrad, rozwój budownictwa mieszkaniowego i wprowadzenie tanich kredytów mieszkaniowych, a także zmniejszenie bezrobocia do 10 procent i wspieranie przedsiębioczości.
W to, że rząd zrealizuje te cele nie wierzy 57 procent ankietowanych przez PENTOR. Przeciwnego zdania jest nieco ponad 30 procent, a 11 procent nie ma w tej sprawie zdania.
"Przed rządem stoi teraz poważne zadanie, że nie jest to program wirtualny, tylko do pokazania, a nie do realizowania" - powiedział Jerzy Głuszyński z PENTORA.
Wśrod tych, którzy nie wierzą w realizację rządowego programu najwięcej jest osób z wyższym wykształceniem i dobrze zarabiających. Wiarę w rządowe założenia deklarują natomiast najczęściej urzędnicy i osoby starsze.
Cierpliwości - tak premier Leszek Miller komentuje wyniki sondażu Pentora na temat możliwości powodzenia programu gospodarczego, przyjętego przez rząd we wtorek na najbliższe cztery lata.
Niech wszyscy, którzy tak uważają trochę poczekają. Wszystkiego w jednym momencie nie da się zrobić - powiedział Leszek Miller. Przystępujemy do pracy i dlatego myślę, że gdy Pentor zrobi podobne badania w przyszłym roku wyniki będą zupełnie inne - podkreślił.
PENTOR przeprowadził sondaż na 800-osobowej próbie mieszkańców Polski.
(IAR)

1. 2. 2002

SLD tnie budzety instytucji państwowych kierowanych przez ludzi związanych z opozycją

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych głosami posłów koalicji SLD-UP-PSL zdecydowała o zmniejszeniu budżetu Instytutu Pamięci Narodowej, Najwyższej Izby Kontroli i Rzecznika Praw Dziecka.

Opozycja uznała to za decyzję polityczną, gdyż na czele tych instytucji stoją osoby wywodzące się z dawnego AWS. Szefem NIK-u jest były poseł akcji Mirosław Sekuła, rzecznikiem praw dziecka inny były poseł tej partii Paweł Jaros, a na czele IPN stoi Leon Kieres - były senator AWS.
IPN stracił 20 milionów złotycyh - czyli jedną piątą budżetu przeznaczonego na wydatki. NIK straciła 15 milionów złotych, a Biuro Rzecznika Praw Dziecka - niecałe 2 miliony, czyli jedną trzecią swojego budżetu.
Największe oburzenie wśród posłów opozycji wywołało obcięcie budżetu IPN-u. Szef tej instytucji profesor Leon Kieres, odnosząc się do projektu posłów, powiedział IAR, że zmniejszenie wydatków Instytutu znacznie utrudni jego pracę. Profesor Kieres zapewnił jednak, że po ewentualnych cięciach budżetu będzie robił wszystko, aby IPN pracował jak dotąd. Jego zdaniem argumenty sejmowej komisji za zmniejszeniem budżetu Instytutu są - jak to ujął - krótkowzroczne i niesprawiedliwe. Zdaniem Leona Kieresa ratowanie finansów publicznych nie powinno odbywać się kosztem Instytutu Pamięci Narodowej.
Posłom udało się obronić budżet Ośrodka Studiów Wschodnich. Większość członków komisji głosowało przeciwko obcięciu jego budżetu o jedną piątą.
(IAR)

1. 2. 2002

ARCHIWUM AKTUALNOŚCI (LATA 2001-2006):
Sierpień 2001 | Wrzesień 2001 | Październik 2001 | Listopad 2001 | Grudzień 2001
Styczeń 2002 | Luty 2002 | Marzec 2002 | Kwiecień 2002 | Maj 2002 | Czerwiec 2002
Sierpień 2002 | Wrzesień 2002 | Październik 2002 | Listopad 2002 | Grudzień 2002
Styczeń 2003 | Luty 2003 | Aktualności z lat 2004-2006

Pomorskie Towarzystwo na rzecz Poszkodowanych Właścicieli
i Użytkowników „Petycja” w Gdańsku

którego jednym z założycieli jest gdański radny Ryszard Śnieżko udziela informacji i doraźnej pomocy w sprawach związanych z ochroną interesów właścicieli i użytkowników poszkodowanych działaniami władz, organów administracyjnych i innych instytucji publicznych; w zakresie budownictwa, ekonomiki i prawa cywilnego.

Informacje: tel. 305-03-32 „Petycja”


Redaktor naczelny: Andrzej Denis; zespół redakcyjny: Marcin Adamiak, Leszek Antoszewski, Grzegorz Bonk, Janusz Długołęcki, Marcin Dobrzyński, Artur Dziambor, Marcin Horała, Dariusz Lubański, Waldemar Pawilczus, Maciej Roman, Mariusz A. Roman, Zdzisław Urla; adres korespondencyjny: ul. Marii Curie-Skłodowskiej 15A/2, 81-231 Gdynia; wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna „Osobita” w Gdańsku; www: http://www.prawicapolska.pl; e-mail: redakcja@prawicapolska.pl. Redakcja nie zwraca tekstów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich skracania i zmiany tytułów.

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

LINKI

Dodaj do ulubionych

Ustaw stronę Prawicy Polskiej jako startową

Poleć stronę znajomym

Mariusz A. Roman

FMW

Liga Republikańska