|
672532
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ DYSKUSYJNĄ PRAWICA POLSKA
|
|
|
|
 |
Dla demokracji zagrożeniem jest każdy ekstremizm. Opamiętajcie się! Reakcje europejskich mediów na wyborczy sukces Le Pena trudno ocenić inaczej niż jako krańcowo żenujące, a wręcz groźne. Wrzask, histeria, groteskowa egzaltacja i mnóstwo obłudy. Lamentom nad zagrożeniem ze strony "skrajnej prawicy" towarzyszy całkowite przemilczenie faktu, że jeszcze więcej głosów od Le Pena otrzymali ekstremiści lewicowi. Mało, w ogólnej histerii zaliczono tych ostatnich do "antyfaszystowskiego" frontu. Trzeba doprawdy ulec całkowitemu zaczadzeniu, by "obrońców republiki" szukać wśród trockistów. Demokratyczny werdykt, dotąd będący dla liberalnych elit fetyszem, okazuje się w najlepszym wypadku niegodnym przyjęcia do wiadomości. Dotąd słyszeliśmy, iż istotą demokracji jest rozstrzygający głos większości przy maksymalnym poszanowaniu mniejszości - okazuje się jednak, że są mniejszości, którym żadne prawa nie przysługują, na przykład ci, którzy mieli czelność oddać swoje głosy na kandydata nieakceptowanego przez media i intelektualistów, choćby stanowili ponad 10 procent społeczeństwa.
"Francja nie może przecież - zwracam uwagę na słówko "przecież", które usprawiedliwia i wyjaśnia wszystko - wpaść w ręce populisty". Takimi słowami komentuje francuskie wybory "Gazeta Wyborcza", dostosowując się do ogólnego tonu. Nie może "przecież"? To co zrobić, jeśli odsetek głosujących na Le Pena nadal się będzie zwiększał? Odebrać prawa wyborcze tym, którzy korzystają z nich niewłaściwie? Sfałszować wybory? Dokonać wojskowego zamachu stanu i wprowadzić w celu ratowania demokracji liberalną dyktaturę? Uzbroić uliczny tłum w pałki i kastety, aby wyperswadował zwolennikom Le Pena, że "faszyzm nie przejdzie", demolując biura wyborcze i rozbijając głowy aktywistom Frontu Narodowego? W bezprzykładnej histerii, jaka zapanowała od niedzieli, nietrudno wyobrazić sobie, że podobne działania zyskałyby aprobatę "kręgów opiniotwórczych".
Opamiętajcie się! Histeria naprawdę nie służy myśleniu, a może doprowadzić do tragedii. To, że niemiły elitom kandydat wszedł do drugiej tury wyborów, nie jest końcem świata ani końcem demokracji. Nie byłoby jeszcze końcem demokracji nawet ostateczne zwycięstwo Le Pena. Dałoby przecież władzę tylko w granicach konstytucyjnych zapisów. Choćby chciał, nie mógłby, wbrew temu, co wypisują ogarnięte szaleństwem media, wygnać z Francji wszystkich obywateli obcego pochodzenia - chyba że zyskałby dla takiej inicjatywy poparcie dwóch trzecich deputowanych. Albo gdyby wcześniej, przed jego hipotetycznym dojściem do władzy, mechanizmy demokratyczne zostały zniszczone przez samych "obrońców republiki", gotowych za wszelką cenę, prawem i lewem, zagrodzić drogę do władzy "superfaszyście".
Oczywiście, taki rozwój wypadków jest na razie mało prawdopodobny. Raczej stanie się to, co po wyborczym sukcesie austriackiej FPO: nic. Front Narodowy wejdzie na jesieni do francuskiego parlamentu i również nie stanie się nic. Wzrośnie tylko liczba obywateli nabierających przekonania, że owi tak bardzo atakowani i nienawidzeni przez rządzących "faszyści" są atrakcyjną alternatywą dla ciągłego wybierania między oszustem z socjaldemokracji a oszustem z chadecji.
Więc także w kolejnych wyborach, w innym kraju, "faszyści" zwiększą swój stan posiadania. Wprawi to oczywiście establishment w jeszcze większą i jeszcze gwałtowniej wyrażaną panikę. Jeśli taka spirala absurdu będzie rozkręcać się dalej, skutkiem może być przyzwolenie europejskich elit dla ekstremizmu lewicowego. Obserwowane od lat pobłażanie dla antyglobalistów, antyfaszystów czy radykalnych ekologów każe uważać to niebezpieczeństwo za bardzo realne.
Opamiętajcie się i zdajcie sobie sprawę - kieruję te słowa do liberalno-lewicowych intelektualistów - że dla demokracji zagrożeniem jest każdy ekstremizm, zarówno "prawicowy", jak i lewacki. Demokracje obronić może tylko silne centrum. We Francji centrum to zostało osłabione poprzez próbę zawłaszczenia państwa i całego dyskursu medialnego przez jedną, liberalno-lewicową ideologię. W ten sposób duża grupa obywateli nieidentyfikująca się z tą ideologią została odepchnięta od dyskursu publicznego i w naturalny sposób uległa radykalizacji.
Podgrzewanie histerii i wpuszczanie na salony trockistów radykalizację tę nieuchronnie pogłębi. Zamiast szczuć przeciwko wyborcom Le Pena, należy się zastanowić nad ich racjami i otworzyć się na nie. Dopóki ideologiczny obłęd lewicy każe wpychać do "faszyzmu" walkę z przestępczością, dopóty ludzie bojący się wyjść na ulicę będą głosować na "faszystów". Dopóki tenże obłęd z wszelkich problemów z imigracją czyni tabu, dopóty propozycje "faszystów" okazują się jedyne. Skoro "faszyzmem" jest każde odmienne spojrzenie na zadekretowany sposób budowania jedności europejskiej... I tak dalej.
Doprawdy najwyższy czas, by europejskie elity intelektualne przestały powtarzać histeryczne slogany, a zaczęły robić to, za co im się płaci: myśleć.
RAFAŁ A. ZIEMKIEWICZ za "Rzeczpospolitą" z 25.04.2002 r. 28. 4. 2002
Na marginesie wyborów we Francji Widmo krąży po Europie, widmo ksenofobii, oszołomstwa, ciemnogrodu i faszyzmu. Jean Marie LePen, przywódca prawicowo-nacjonalistycznego Frontu Narodowego awansował do drugiej tury wyborów prezydenckich. Elity polityczne Europy są zaszokowane. Ksenofob, oszołom, faszysta, a może nawet zjadacz dzieci jest w drugiej turze wyborów prezydenckich. Cała Francja jest oburzona! Czy cała Francja? A ci co na LePena głosowali również, czy te 17,8% wyborców jest również oburzone?! Bo jeśli tak, to po co na niego głosowali? Żeby teraz być oburzonym? No a jeśli te 17,8% wyborców nie jest oburzone, to i nie cała Francja jest oburzona. A jeśli nie cała Francja, to może i nie cała Europa?
Należy sobie zadać pytanie kto protestuje. To przede wszystkim ci, którzy skreślili Austrię z mapy Europy po sukcesie wyborczym Partii Wolności Jörga Haidera. To ci, którzy tropią wszelkie przejawy faszyzmu i dla których nawet Ojciec Święty, Margaret Thacher, Ronald Reagan czy Helmut Kohl to faszyści. To ci, którzy nie mogą znieść, że państwem nie rządzą geje, imigranci i wielbiciele amfy i marychy. Mówię do was, pamiętajcie! Jestem jednym z tych, którzy są w każdym państwie i którzy nie godzą się z takimi jak wy. Chcą żyć normalnie, mieć zwykłe rodziny, dzieci i wychowywać je na uczciwych obywateli. Brzydzą się tymi gejami, którzy manifestują swe upodobania niezgodne z prawem naturalnym, nie znoszą narkomanów i odnoszą się nieufnie do tych imigrantów, którzy nadużywają gościnności państwa, które ich przyjęło.
Pamiętajcie! Tolerujemy was, którzy chcecie niszczyć nasze rodziny, nasze obyczaje i religię, bo nie jesteśmy tacy jak wy, bluzgający na każdym kroku słowem "FASZYSTA !!!", plującymi na to co jest dla nas najcenniejsze i wyszydzającymi nasze wartości. Pamiętajcie! W każdym kraju takich jak my jest około 20%, to poważna siła. Zapamiętajcie! Za nami pójdą inni, bo naszym orężem jest prawda!
Lezuraj za witryna internetową: http://www.raaktor.org.pl/reaktor/ 28. 4. 2002
Koncepcja SLD służy doraźnym interesom postkomunistów Lider PiS Lech Kaczyński uważa, że propozycja SLD dotycząca wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast ma służyć Sojuszowi. Kaczyński ocenił, że "SLD nie jest w stanie wyjść poza swoje partykularne interesy". Zarząd Krajowy SLD opowiedział się w czwartek za bezpośrednimi wyborami wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w tegorocznych wyborach samorządowych.
Jednocześnie Sojusz chce, by w przypadku, gdy żaden z kandydatów nie uzyska bezwzględnej większości głosów, w drugiej turze wójta, burmistrza lub prezydenta miasta wybierała rada spośród osób, które uzyskały pewien próg poparcia, prawdopodobnie 15 proc.
"To jest koncepcja, która ma służyć Sojuszowi. Niczego więcej się nie spodziewałem, ponieważ SLD nie jest w stanie wyjść poza swoje partykularne interesy i to jest jedno z największych polskich nieszczęść" - powiedział dziennikarzom w czwartek Kaczyński.
Jego zdaniem, "taki model jest przyjęty tylko i wyłącznie pod zamówienie SLD". Lider PiS ocenił, że "chodzi o to, aby właściwie nigdy nie eliminować kandydata SLD na wójta, burmistrza czy prezydenta".
Według Kaczyńskiego, ponieważ niewielu kandydatów może uzyskać w pierwszej turze ponad 50 proc. głosów, Sojusz zbudował sobie taką koncepcję, która pozwoli mu zbudować bardzo wiele układów samorządowych.
Lider PiS dodał, że SLD dysponuje jednocześnie władzą centralną, z którą łączy się możliwość korzystania z określonych profitów. "Wiec dla tych, dla których sojusz z SLD nie jest wykluczony ze względów ideologicznych i patriotycznych, SLD jest sojusznikiem poręcznym" - powiedział.
Kaczyński uważa, że "SLD zawsze będzie działał tak, żeby wyszło na jego". W jego opinii, wybór w drugiej turze wójtów, burmistrzów, prezydentów przez radę jest nieporozumieniem. "To jest system złamany, jest jednocześnie bezpośredni i pośredni" - powiedział.
(PAP) 27. 4. 2002
Wyniki konkursu "Państwo prawa i sprawiedliwości" Konkurs "PAŃSTWO PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI", nad którym patronat sprawował Profesor Lech Kaczyński oraz Redakcja "Głosu Szczecińskiego" miał charakter ogólnopolski i skierowany był do uczniów szkół średnich i gimnazjów. Regulamin konkursu opublikowany został na stronie internetowej partii "PiS" (www.pis.org.pl), na łamach "Głosu Szczecińskiego", w miesięczniku "PiSmo", a także w niektórych gazetkach gminnych województwa zachodniopomorskiego. Zadaniem uczestników konkursu było przedstawienie w formie pisemnej, jak według nich powinno funkcjonować państwo, w którym obowiązuje prawo i sprawiedliwość i co na-leży uczynić, aby takie państwo powstało.
W konkursie wzięło udział 366 uczniów z całej Polski, w tym 250 z gimnazjów i 116 ze szkół średnich. Najliczniej reprezentowane było województwo zachodniopomorskie. Wpłynęły także prace uczniów szkół średnich z Gdańska, Łodzi, Olsztyna i Radomska.
Tak duże zainteresowanie konkursem przerosło nasze oczekiwania i bardzo miło nas zaskoczyło. Stworzyło także podstawę do przygotowania II edycji konkursu w nowym roku szkolnym. Wychodząc naprzeciw postulatom zgłaszanym w trakcie konkursu, pragniemy zaprosić młodzież i nauczycieli do zaproponowania tematu wypracowania II edycji konkursu "PAŃSTWO PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI" oraz do wzięcia w nim udziału. Po zebraniu propozycji uczniów i nauczycieli oraz dokonaniu analizy wniosków wynikających z I edycji konkursu, ogłosimy kolejną edycję (na przełomie października i listopada bieżącego roku).
Wysoki poziom nadesłanych prac był dla Komisji Konkursowej powodem dużej satysfakcji i jednocześnie olbrzymim wyzwaniem. Wyłonienie zwycięzców wśród tak licznej grupy prac o zbliżonym, bardzo wysokim poziomie, było nie lada problemem. Starając się jak najbardziej obiektywnie ocenić nadesłane prace, zdaliśmy sobie sprawę, że zwycięzców powinno być znacznie więcej, lecz regulamin przewidział tylko trzy nagradzane miejsca w każdej kategorii. Będziemy czynili starania, aby w kolejnych edycjach konkursu lista zwycięzców i nagradzanych laureatów została powiększona.
Komisja Konkursowa składająca się z przedstawicieli "PiS" i Redakcji "Głosu Szcze-cińskiego" dokonała następujących rozstrzygnięć:
Kategoria SZKOŁY ŚREDNIE (województwo zachodniopomorskie): Olga Dragańska opiekun - Katarzyna Bąk, Liceum Ogólnokształcące w Białogardzie Aleksandra Zalewska opiekun - Irena Owczarek, I Liceum Ogólnokształcące w Stargardzie Szczecińskim Adam Morawski opiekun - Jarosław Usowicz, I Liceum Ogólnokształcące w Szczecinie Paulina Karpała opiekun - Maria Gruca, Zespół Szkół Nr 1 w Choszcznie Małgorzata Klimaszewska opiekun - Teresa Franczak, Centrum Kształcenia Ustawicznego w Koszalinie Kategoria SZKOŁY ŚREDNIE (Polska): Piotr Mytych opiekun - Wiesława Chałubińska, I Liceum Ogólnokształcące w Radomsku Magdalena Cygan opiekun - Małgorzata Jastrzębska, I Liceum Ogólnokształcące w Olsztynie Kamil Grzeszczyk opiekun - Marek Pieczonka, XLII Liceum Ogólnokształcące w Łodzi Bogusław Wieczorek opiekun - Elżbieta Grzonkowska, ZSE Liceum Ogólnokształcące Nr XIII w Gdańsku Michał Skwira opiekun - Wiesława Chałubińska , I Liceum Ogólnokształcące w Radomsku Kategoria GIMNAZJA (województwo zachodniopomorskie): Marta Cherbetko opiekun - Bogdan Salamucha, Publiczne Gimnazjum w Gwdzie Wielkiej Paulina Tomczyk opiekun - Małgorzata Bonikowska, Publiczne Gimnazjum w Płotach Oddział w Modlimowie George Nakielski opiekun - Katarzyna Zajączkowska, Publiczne Gimnazjum Nr 4 w Szczecinie Piotr Kostrzanowski opiekun - Danuta Karolczak-Bachorz, Gimnazjum w Mostach Aleksandra Serafińska opiekun - Beata Dziedzic-Szewczyk, Publiczne Gimnazjum w Moryniu Uroczyste ogłoszenie wyników oraz wręczenie nagród dla laureatów pierwszych trzech miejsc i nauczycieli z województwa zachodniopomorskiego odbyło się podczas wizyty w Szczecinie Profesora Lecha Kaczyńskiego - prezesa partii "Prawo i Sprawiedliwość", w dniu 23 kwietnia br. Nagrody dla laureatów z Radomska, Olsztyna i Łodzi zostaną wysłane pocztą.
Nagrody zostały ufundowane przez członków "PiS" z województwa zachodniopomorskiego. Jedną z nagród - karykaturę - ufundował znany karykaturzysta Pan Krzysztof Toboła, Centrum Handlowe FALA ze Szczecina ufundowało dla laureata rower , a Wydawnictwo ARCANA z Krakowa - książki.
WNIOSKI wynikające z prac konkursowych uczniów: Młodzież wykorzystała w swoich pracach wiadomości zaczerpnięte z dzieł Platona, Cycerona, Drakona, Monteskjusza, Morusa i innych. Głównym wnioskiem wynikającym z przytłaczającej większości prac jest wielkie pragnienie stworzenia państwa prawa i sprawiedliwości i jednocześnie poczucie ogromnej bezradności, beznadziei i niewiary w skuteczność zrealizowania marzeń i pragnienia życia w państwie sprawiedliwym i prawym. Z wielu prac przebija głęboki patriotyzm młodych ludzi i zatroskanie o losy Ojczyzny. Młodzież wyrażała swoje opinie i postulaty w sposób bardzo jednoznaczny. Przytłaczająca większość jako główny postulat zgłaszała przywrócenie i stosowanie kary śmierci dla najgroźniejszych przestępców, a także: zaostrzenie rygorów odbywania kary więzienia (cele więzienne nie mogą być luksusowymi pokojami hotelowymi), w tym obowiązek pracy przez więźniów, oczyszczenie polityki z wszelkich osób, na których ciążą podejrzenia o najmniejszą nawet nieuczciwość, zniesienie immunitetów parlamentarzystów oskarżanych o pospolite przestępstwa, zmniejszenie wynagrodzeń parlamentarzystów, zdecydowaną walkę z przestępczością (również poprzez wprowadzenie godziny policyjnej dla młodzieży) sprawowanie rządów przez kompetentnych i uczciwych polityków Były też prace, w których chęć stworzenia państwa prawa i sprawiedliwości zgłaszano poprzez pryzmat doświadczeń własnych lub swoich rodziców. Podawane były przykłady: bezduszności urzędników, konieczności wręczenia łapówki za leczenie itp. W wielu takich pracach dominował pesymizm, iż prawa i sprawiedliwości nigdy nie było, nie ma i nie będzie, zaś marzenia o nich to mrzonki, a państwo, gdzie istnieje prawo i panuje sprawiedliwość to utopia. W jednej z prac wyrażony został pogląd, iż prawdziwym państwem prawa i sprawiedliwości był socjalizm, zaś w innej podano przykład państwa hobbitów - Shire - jako państwa powszechnej szczęśliwości. Opracował: Przewodniczący Komisji Konkursowej Błażej Gruszczyński za witryną internetową: http://www.pis.org.pl/ 27. 4. 2002
PiS i Przymierze Prawicy podpisały umowę zjednoczeniową "Stworzyliśmy jedną partię, która będzie w stanie odegrać na prawej stronie sceny politycznej - sięgającej aż do centrum - rolę integratora, rolę formacji, która jest w stanie zdobyć znaczące poparcie społeczne" - powiedział w środę na konferencji prasowej w Sejmie przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Jarosław Kaczyński. Liderzy Prawa i Sprawiedliwości oraz Przymierza Prawicy podpisali w środę umowę zjednoczeniową.
Przewodniczący Przymierza Prawicy Kazimierz Michał Ujazdowski uważa, że "wyborcy prawicowi czekali na ten znak jedności".
"Jedność jest warunkiem sukcesu prawicy. Ta decyzja będzie dobrze przyjęta przez naszych sympatyków, tych, którzy traktują rządy SLD jako niedobry incydent w historii naszego kraju" - dodał Ujazdowski.
Jak poinformował Kaczyński, zjazd zjednoczeniowy członków PiS i Przymierza Prawicy odbędzie się najprawdopodobniej 2 czerwca w Warszawie.
Według Ujazdowskiego po zjednoczeniu w PiS "istnieją wszystkie ważne kierunki ideowo-programowe polskiej prawicy". "Kierunek państwowy, którego istotą jest walka o silne państwo - to kierunek utożsamiany z braćmi Kaczyńskimi; kierunek chrześcijańsko-narodowy, reprezentowany i budowany przez Marka Jurka; i kierunek konserwatywny, który ja mam zaszczyt reprezentować. Zjednoczony PiS jest to więc formacja polityczna o pełnym charakterze" - mówił Ujazdowski.
Kaczyński powiedział, że PiS opowiada się za jednością prawicy "nastawioną na wybory parlamentarne w 2005 roku".
"Ale jesteśmy też za wyciągnięciem wniosków personalnych z tego, co było. W żadnym razie nie mamy zamiaru przywracać do życia politycznego ludzi, którzy się skompromitowali, którzy pokazali, że nie mają żadnych umiejętności politycznych ani uczciwości potrzebnej do uprawiania polityki" - zastrzegł Kaczyński.
Lider PiS potwierdził, że trwają rozmowy jego ugrupowania z Platformą Obywatelską na temat wspólnego startu w wyborach samorządowych.
"Rozmowy toczą się w bardzo dobrej atmosferze, ich finał jest nieodległy. Jest pewna różnica zdań. My byśmy chcieli koalicji szerszej - podmiotu, który by zrównoważył polską scenę (polityczną). Nasi koledzy i przyjaciele z Platformy mają tu inne zdanie. Nie jest to różnica zasadnicza. Oczywiście dla nas to porozumienie z Platformą jest najważniejsze" - relacjonował Kaczyński.
Umowa zjednoczeniowa z Przymierzem Prawicy zakłada, że na czele PiS będą - tak jak obecnie - stali bracia Kaczyńscy: Lech jako prezes partii i Jarosław jako przewodniczący zarządu. Partią ma kierować 12-osobowy komitet polityczny (7 polityków PiS i 5 polityków obecnego Przymierza Prawicy). Będzie 4 wiceprzewodniczących: 2 z Przymierza Prawicy, 2 z PiS. W 5 województwach prezesami lokalnych struktur mają zostać politycy obecnego Przymierza, w pozostałych będą wiceprezesami.
"Wiceprezesami najprawdopodobniej zostaną Ludwik Dorn, Adam Lipiński, Kazimierz M. Ujazdowski, Marek Jurek" - powiedział PAP rzecznik PiS Adam Bielan.
Partia Prawo i Sprawiedliwość została zarejestrowana w czerwcu 2001 roku. Społeczne komitety "Prawo i Sprawiedliwość" zaczęły powstawać w marcu 2001 roku z inspiracji braci Kaczyńskich. Pod koniec kwietnia ogłoszono powstanie komitetu ogólnokrajowego, który zapowiedział start w wyborach.
W maju 2001 roku, po fiasku rozmów w sprawie jednej listy ugrupowań centroprawicowych, komitet "Prawo i Sprawiedliwość" podpisał porozumienie o wspólnym starcie w wyborach z Przymierzem Prawicy.
Według władz partii, PiS liczy 10 tys. członków, działających w komitetach na szczeblu powiatów.
Przymierze Prawicy zostało utworzone w marcu 2001 roku przez byłych działaczy ZChN, a także polityków SKL przeciwnych współpracy tej partii z Platformą Obywatelską. Partia ma struktury we wszystkich województwach i liczy ok. 2,5 tys. członków.
PiS ma 44 posłów. W Senacie to ugrupowanie reprezentuje tylko jedna osoba - Maria Anna Kurska.
(PAP) 25. 4. 2002
Rada polityczna Przymierza Prawicy za zjednoczeniem z PiS "Zatwierdziliśmy porozumienie w przekonaniu, że polskiej polityce potrzebna jest ideowa i silna formacja prawicowa. Taką formacją z pewnością będzie zjednoczony PiS" - powiedział PAP w sobotę prezes Przymierza Prawicy Kazimierz Michał Ujazdowski. Rada polityczna Przymierza Prawicy zaakceptowała w sobotę warunki zjednoczenia z partią Prawo i Sprawiedliwość.
Tydzień wcześniej rada polityczna PiS zaakceptowała warunki zjednoczenia z Przymierzem Prawicy. "Jeżeli Przymierze Prawicy także te warunki przyjmie, to do początku czerwca nasze dwie partie zmienią się w jedną partię" - mówił wtedy lider PiS Jarosław Kaczyński.
Ujazdowski nie chciał na razie ujawniać formuły i warunków zjednoczenia. "To ogłosimy oficjalnie z naszymi partnerami politycznym w przyszłym tygodniu" - zapowiedział. Jak ujawnił polityk Przymierza Mariusz Kamiński, umowa zjednoczeniowa zakłada, że na czele PiS będą - tak jak obecnie - stali bracia Kaczyńscy - jeden jako prezes partii, drugi jako przewodniczący zarządu. Partią ma kierować 12-osobowy komitet polityczny (7 polityków PiS i 5 polityków obecnego Przymierza Prawicy). Będzie 4 wiceprzewodniczących: 2 z Przymierza Prawicy, 2 z PiS. Inny, pragnący zachować anonimowość polityk Przymierza powiedział PAP, że "wiceprezesami komitetu politycznego najprawdopodobniej zostaną Kazimierz M. Ujazdowski i Marek Jurek".
Przymierze Prawicy zostało utworzone w marcu 2001 roku przez byłych działaczy ZChN, a także polityków SKL przeciwnych współpracy tej partii z Platformą Obywatelską. 17 posłów Przymierza Prawicy weszło do Sejmu z list komitetu Prawo i Sprawiedliwość.
Partia Prawo i Sprawiedliwość została zarejestrowana w połowie czerwca 2001 roku. W maju 2001 roku, po fiasku rozmów w sprawie jednej listy ugrupowań centroprawicowych, komitet "Prawo i Sprawiedliwość" podpisał porozumienie o wspólnym starcie w wyborach z Przymierzem Prawicy.
(PAP) 22. 4. 2002
Koalicje samorządowe - jak to wygląda w Rzeszowie Zbliżają się wybory samorządowe, niby tak jak zwykle, wszystko wiadomo, ale tak naprawdę to nie wiadomo nic. Problemy polskiej prawicy w takich warunkach są jeszcze bardziej niestety zauważalne i przeszkadzają w konkretnym działaniu. Rzeszów jest tego dobitnym przykładem. Prawo i Sprawiedliwość bawi się w gierki, raczej jej poszczególni członkowie się bawią i skutek jest taki , że nie wie prawica co czyni lewica. Z góry słyszy się głosy, że do wyborów PiS i Przymierze Prawicy pójdą jako jedna partia. Ale... pewnie jedna partia na dwóch różnych listach. Marek Jurek (PP)- poseł z tego okręgu prowadzi, lub przynajmniej prowadził dość zaawansowane rozmowy z Ligą Rodzin Polskich i dodatkowo z Unią Polityki Realnej. Wszystko szło dobrze, gdy nagle okazało się to wszystko fikcją, gdyż pan Marek Kuchciński postanowił dogadać się z panem Tomaką (PO). Oczywiście poseł PiS wcale nie pytał posła PP o zdanie bo i po co, skoro do wyborów idzie tylko PiS (PP będzie jego częścią) więc rozmowy pana Jurka, a tym samym jego prywatne czy też partyjne zdanie nie ma znaczenia. Chyba, że.... (i tutaj nie chcę niczego insynuować). W takiej sytuacji na lodzie zostaje LPR. Mimo ogromnego poparcia jakie ma na Podkarpaciu, potrzebuje ona wsparcia osobowego, gdyż samodzielnie nie jest w stanie utworzyć list. Unia Polityki Realnej jest jej chętna pomóc, ale to również nie obywa się bez problemów. Pani poseł XY bardzo chętnie rozmawia i w ogóle.
Ale w tym wypadku ogóły nie wystarczą, gdyż pan Wrzodak nie jest chętny do współpracy z antychrystami, a nawet nie bardzo mu się współpracuje z ideową koleżanką, która z tymi z UPR-u chce rozmawiać. Problem który dotyczy LPR nie jest również obcy politykom z PO i PiS a jeszcze bardziej UPR, gdyż ich listy też będą świecić pustkami jeśli nie znajdą z tej sytuacji odpowiedniego wyjścia. Wyjściem awaryjnym może być wzięcie ludzi z poboru, czyli zgarnięcie resztek AWS "P". Skutki będą takie, że sukces (???) prawicy będzie jej największą porażką, gdyż ludzie pozostaną ci sami a ideały pójdą się przespać do następnych wyborów. Jeżeli ktoś coś z tego zrozumiał to gratuluję. Bo dla mnie sytuacja, gdzie poszczególni ludzie niby poważni stawiają osobiste sympatie i antypatie ponad dobro swojej partii, nie mówiąc już o dobru regionu, jest chora.
Ewa Pokrywa za http://www.reaktor.org.pl/ 19. 4. 2002
Katolickiego biskupa nie wpuszczono do Rosji Władze rosyjskie nie wpuściły do Rosji katolickiego biskupa diecezji irkuckiej na Syberii, Jerzego Mazura, który z ważną wizą przyleciał w piątek na lotnisko moskiewskie "Szeriemietiewo-2". Biskup podróżował z Polski do Rosji. Hierarcha wrócił do Warszawy. Przez 5 godzin trwały na moskiewskim lotnisku rozmowy z udziałem nuncjusza apostolskiego w Rosji, arcybiskupa Giorgio Dzura, jednak bez rezultatu.
Przedstawiciele władz rosyjskich zakomunikowali biskupowi Mazurowi, że nie może przekroczyć granicy i zwrócono mu paszport z anulowaną wizą rosyjską.
Nie wiadomo jeszcze jakie będą dalsze losy hierarchy, który miał dotychczas ważną wizę rosyjską, uprawniającą go do wielokrotnego przekraczania granicy.
48-letni biskup Mazur otrzymał sakrę biskupią w 1998 roku. Najpierw był biskupem pomocniczym administratury apostolskiej Syberii, a po ustanowieniu przez Jana Pawła II w 1999 roku administratury apostolskiej Syberii Wschodniej został jej pierwszym biskupem.
Administratura ta, z siedzibą w Irkucku, jest od 11 lutego diecezją świętego Józefa. (IAR/PAP, mp, miz) za "Wirtualną Polską" 19. 4. 2002
PiS i LPR poprze wniosek Platformy w sprawie Łapińskiego Kluby PiS i LPR poprą wniosek Platformy Obywatelskiej o wotum nieufności wobec ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego. Ministra będą bronić koalicyjne kluby SLD, PSL i UP, a także Samoobrona. Jarosław Kaczyński (PiS) zapowiedział, że PiS poprze wniosek Platformy. "Cały ten rząd jest nieporozumieniem, a w ramach rządu są ministrowie, którzy się +wyróżniają+. Pan minister Łapiński do nich należy" - powiedział dziennikarzom polityk PiS.
Według rzecznika klubu LPR, Antoniego Macierewicza, Liga poprze wniosek PO. "Dla nas najważniejsza jest sytuacja dostępności społeczeństwa do leków, do szpitali, do usług medycznych. Ona się pogarsza po pół roku rządów pana Łapińskiego. To rzeczywiście jest rzecz negatywna, z której należy sobie zdać sprawę" - powiedział PAP Macierewicz.
Przeciwne wnioskowi Platformy są kluby koalicyjne i Samoobrona.
Platforma Obywatelska chce złożyć wniosek wobec ministra Łapińskiego, aby zaprotestować przeciw jego działaniom i sposobowi wyrażania przez niego poglądów.
(PAP) 19. 4. 2002
„Nasz Dziennik”: PiS - Z kim do wyborów ? Do najbliższych wyborów samorządowych politycy Prawa i Sprawiedliwości chcieliby pójść w ramach możliwie jak najszerszego porozumienia sił centroprawicowych. W tym kontekście pada tu najczęściej nazwa Platformy Obywatelskiej, ale podczas niedzielnego posiedzenia Rady Politycznej PiS, Jarosław Kaczyński wspomniał też o sojuszu z Ligą Polskich Rodzin. Koalicję z PO wyklucza jednak wiceprzewodniczący LPR Roman Giertych. Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości oficjalnie upoważniła prezesa PiS do przeprowadzenia rozmów i zawarcia porozumienia w sprawie koalicyjnego startu w wyborach samorządowych. Jarosław Kaczyński zaznaczył, że ci, którzy chcą z PiS-em wchodzić w sojusze muszą z góry wyrzec się porozumień z SLD i Samoobroną. Kaczyński potwierdził, że trwają rozmowy polityków jego formacji z Platformą Obywatelską w sprawie stworzenia samorządowej koalicji. - To jest partner racjonalny, z którym rozmawia się łatwo. Jestem przekonany, że się porozumiemy. Ale nie zamykamy się na rozmowy z innymi. Chodzi nam jednak o podmioty, które reprezentują jakąś siłę i pewien poziom zorganizowania i odpowiedzialności - mówił lider PiS. - Podsumujmy głosy Platformy i PiS - to daje dwadzieścia kilka procent. Jeśli przyjąć, że jednocześnie daje pewien element ofensywności politycznej i my nie wykluczamy w pewnych sytuacjach sojuszy z LPR - to szanse na sukces są poważne - ocenił Kaczyński. Ale sojusz z LPR wykluczył Giertych. - Życzymy powodzenia PiS-owi w kontaktach z Platformą. - Nawet wolelibyśmy, by połączyli się w jedną formację, bo tak naprawdę niewiele ich różni - mówił wiceprzewodniczący Ligi Roman Giertych. - PiS musiałoby go [Millera - przyp. red.] przestać popierać, a tymczasem słyszymy, że w referendum, będącym de facto głosowaniem nad wotum zaufania dla rządu, ta partia będzie głosować za Leszkiem Millerem - stwierdził Giertych.
Mikołaj Wójcik za „Naszym Dziennikiem” z 16 czerwca 2002 r.
Od redakcji:
Nierozważny, ostry atak skierowany przez posła Romana Giertycha w stosunku do PiS jest nieuzasadniony. Prawo i Sprawiedliwość obwarowało poparcie dla wejścia Polski do UE, szeregiem warunków gwarantujących naszemu krajowi pełnoprawne uczestnictwo a nie na zasadach kraju II kategorii o czym informuje oświadczenie PiS, zamieszczone w całości m.in. w dziale aktualności na naszych stronach internetowych. Nieprzemyślane wypowiedzi posła Giertycha szkodzą również zaawansowanym rozmowom, prowadzonym przez działaczy PiS, LPR oraz Przymierza Prawicy w szeregu gminach, dotyczącym zawiązaniu ewentualnych koalicji samorządowych przed zbliżającymi się wyborami. Koalicje PiS - LPR są możliwe i bardzo realne np. w pomorskich gminach, gdzie bardzo zaawansowane rozmowy są prowadzone m.in. w Słupsku i Gdyni. Rozmowom tym przychylni są posłowie: Wiesław Walendziak (PiS), Robert Strąk (LPR) oraz Dorota Arciszewska –Mielewczyk (SKL-RNP). W Trójmieście podobnie jak w Warszawie mało realna wydaje się współpraca PO z PiS, gdyż właśnie w tych samorządach doszło do wielu nieprawidłowości i nadużyć w obecnej kadencji samorządowej. Za nieprawidłowości te odpowiedzialność ponoszą działacze, dzisiaj w większości związani z PO, których działania zmierzają m.in. do reelekcji obecnych układów władzy. Tymczasem władze krajowe PiS w uchwale dotyczącej wyborów samorządowy ostro piętnują wszelkie nieprawidłowości obecne w polskich samorządach (uchwała w całości przytoczona na naszych stronach internetowych). O wszystkich tych działaniach oraz zdarzeniach na bieżąco informujemy na stronach internetowych „Prawicy Polskiej”. 17. 4. 2002
CBOS: Sondaż przedwyborczy Gdyby wybory do Sejmu i Senatu odbywały się w najbliższą niedzielę, 33 proc. respondentów CBOS głosowałoby na SLD. Na PSL i PO - 12 proc., na PiS - 11 proc., na Samoobronę - 10 proc. - wynika z badań CBOS prowadzonych od 5 do 8 kwietnia. Na LPR głosowałoby 6 proc., o 4 punkty mniej niż miesiąc wcześniej.
Wśród osób deklarujących uczestnictwo w wyborach i mających sprecyzowane sympatie, największe poparcie nadal ma SLD, na który chciałaby głosować jedna trzecia potencjalnych wyborców - 33 proc. W porównaniu z ubiegłym miesiącem poparcie dla SLD nieznacznie spadło (o 2 punkty).
Notowania startującej w wyborach razem z partią Leszka Millera Unii Pracy wzrosły o 2 punkty. Obecnie chęć głosowania na UP deklaruje 4 proc. wyborców mających wykrystalizowane sympatie polityczne. Łącznie obie partie tej koalicji mają takie samo poparcie jak miesiąc wcześniej - 37 proc. potencjalnych uczestników głosowania poparłoby blok wyborczy SLD-UP.
Poprawiły się notowania wchodzącego w skład koalicji rządowej PSL - poparcie dla tego ugrupowania zadeklarowało 12 proc. potencjalnych wyborców, o 3 punkty więcej niż przed miesiącem. W kwietniu 3 proc. wyborców chciałoby poprzeć pozostającą w koalicji rządowej KPEiR.
Wśród partii opozycji parlamentarnej siły trzech najbardziej liczących się ugrupowań - mierzone ich społecznym poparciem - pozostają wyrównane. W tym miesiącu stosunkowo najwięcej zwolenników zyskała PO (12 proc., wzrost o 2 punkty). Tyle samo sympatyków, co miesiąc wcześniej, ma PiS (11 proc.). Co dziesiąty uczestnik wyborów deklaruje chęć głosowania na Samoobronę (10 proc., o 1 punkt mniej niż w marcu).
Ugrupowaniem, które w tym miesiącu najwięcej straciło, jest LPR - poparło ją 6 proc. wyborców, o 4 punkty mniej niż miesiąc wcześniej. Po ubiegłomiesięcznym wzroście, poparcie dla tego ugrupowania powróciło do poziomu z początku roku.
Partie pozostające poza parlamentem nie przyciągnęły do siebie zbyt wielu nowych zwolenników. Podobnie jak przed miesiącem, na UW głosowałoby 3 proc. potencjalnych uczestników wyborów. Natomiast na RS AWS, a także UPR chciałoby oddać głos po 2 proc. wyborców, a na ZChN - jeszcze mniej (1 proc.).
Gdyby wybory odbywał się w kwietniu, udział w nich wzięłoby - według własnych deklaracji - 60 proc. ankietowanych, czyli dokładnie tyle samo, co miesiąc wcześniej.
Wśród osób deklarujących udział w głosowaniu na relatywnie wysokim poziomie utrzymuje się odsetek potencjalnych wyborców nie mających jednoznacznych sympatii partyjnych - podobnie jak w ubiegłym miesiącu 12 proc. deklarujących udział w głosowaniu nie wie, na które partie oddałoby głos w ewentualnych wyborach.
Badanie przeprowadzono w dniach 5-8 kwietnia na liczącej 1044 osoby reprezentatywnej próbie losowo-adresowej dorosłej ludności Polski.
(PAP) 17. 4. 2002
Uchwały Rady Politycznej PiS Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości podjęła w sobotę uchwały w sprawie warunków wejścia Polski do UE, koalicji w wyborach samorządowych i natychmiastowego zaniechania działań militarnych zagrażających betlejemskiej bazylice. Uchwała nr 2 Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości z 13.04.2002 r.
Rada Polityczna upoważnia Prezesa Prawa i Sprawiedliwości i Zarząd Główny do przeprowadzenia rozmów i zawarcia porozumienia w sprawie wspólnego (koalicyjnego) wystąpienia w wyborach samorządowych do Sejmików Wojewódzkich oraz do władz 11 największych miast polskich. Umowa może zawierać zalecenie zawarcia analogicznych koalicji w wyborach do władz powiatów i gmin. Porozumienie powinno spełniać następujące warunki: 1. Płaszczyzną polityczno-moralną która powinna stanowić podstawę porozumienia, musi być postulat odnowy samorządów, który sprowadzałby się do realizacji następujących przedsięwzięć: a. powinna być przeprowadzona selekcja kandydatów na listy wyborcze, tak by wyeliminować osoby skompromitowane nieuczciwością lub nieudolnością. Procedury selekcyjne powinny być jawne. b. należy postulować wspólnie zmiany ustawodawcze a jeśli będzie to nieskuteczne przygotować odpowiednie regulacje prawa lokalnego, które zobowiązywałyby osoby pełniące funkcje samorządowe do ujawnienia majątków w tym w szczególności majątku przejętego w jakiejkolwiek formie z mienia komunalnego. c. należy podjąć działania, które zmierzałyby do ujawnienia warunków i okoliczności zawarcia wszystkich ważniejszych kontraktów i innych decyzji o poważnym wymiarze finansowym jakie zostały podjęte w trakcie mijającej kadencji samorządu. Konieczne jest równolegle opracowanie przepisów, które uniemożliwiałyby albo co najmniej znacznie utrudniały dokonywanie nadużyć w trakcie kolejnych kadencji samorządów (jawność, obowiązek ujawniania kontaktów lobbystycznych). d. przygotowanie działań prawnych i politycznych, które pozwoliłyby umocnić oddziaływanie opinii publicznej na samorząd. Chodzi szczególnie o powołanie konwentów obywatelskich, które miały prawo oceniania finansowej działalności władz samorządowych (wykonywania budżetu, zawieranie ważniejszych kontraktów), informowania o tym opinii publicznej a w razie potrzeby także organów kontroli i organów ścigania. e. opracowanie nowego statusu urzędników samorządowych, który pozwoliłby wyeliminować nepotyzmu, niekompetencje i przerosty zatrudniania. 2. Strony porozumienia muszą zobowiązać się do nie zawierania koalicji z SLD i Samoobroną.
Uchwała nr 4 Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości z 13.04.2002 r.
Polska opinia publiczna jest wstrząśnięta działaniami zbrojnymi naruszającymi świętość i pokój Bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem.
Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości zwraca się do władz Państwa Izraela o natychmiastowe zaniechanie działań militarnych zagrażających betlejemskiej bazylice.
Pragnąc pokoju dla wszystkich mieszkańców Ziemi Świętej, oświadczamy, że pokój ten musi obejmować poszanowanie w każdych warunkach najświętszych miejsc całego chrześcijaństwa.
Uchwała nr 1 Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości z 13.04.2002 r.
Negocjacje z Unią Europejską wchodzą w decydującą fazę. Wszystko wskazuje na to, że władze Unii podjęły polityczną decyzję o rozszerzeniu. Trwa jednak spór o jego kształt, o realny status nowych członków, w tym w szczególności o status największego spośród państw kandydujących, tj. Polski. Nasz kraj jest stroną tego sporu, a od jego wyników zależy w niemałej mierze nasz przyszły los. Negocjacje są dziś prowadzone przez rząd koalicji SLD-PSL, a zarysowujący się powoli ostateczny kształt traktatu akcesyjnego budzi rosnący niepokój. Wszystko wskazuje na to, że ludzie rządzący dziś Polską traktują wejście do Unii Europejskiej jako element doraźnej taktyki politycznej i gospodarczej, nastawionej na zaspokojenie interesów grupowych, a w pewnych wypadkach i indywidualnych, a przede wszystkim na utrwalenie pozycji SLD jako hegemona polskiego życia publicznego. Podejścia takiego nie może zaakceptować żadna odpowiedzialna formacja polityczna. Dotyczy to w szczególności ugrupowań, które jak Prawo i Sprawiedliwość opowiadały się i nadal opowiadają za wejściem do Unii. Dlatego naszym obowiązkiem jest sformułowanie podstawowych zasad, jakimi powinny kierować się polskie władze prowadzące negocjacje, a także minimalnych warunków, jakich spełnienie pozwoli w trakcie referendum naszemu stronnictwu wezwać obywateli do głosowania za przyjęciem traktatu akcesyjnego.
Zasady, jakimi powinny kierować się władze prowadzące rokowania akcesyjne: a. Wejście do Unii Europejskiej nie jest celem samym w sobie, nie może być też traktowane jako sposób na załatwianie partykularnych interesów czy też tworzenie nowych atrakcyjnych perspektyw dla ludzi należących lub aspirujących do elit politycznych. b. Wejście do Unii musi być traktowane jako element strategii narodowej zmierzającej do zapewnienia Polsce trwałego rozwoju, który będzie prowadził do rozwiązywania najtrudniejszych problemów społecznych, szczególnie ograniczenia, a w perspektywie likwidacji bezrobocia, deficytu mieszkań, pustyni kulturalnych i oświatowych, jakie istnieją dzisiaj na znacznej części terytorium Polski i w różnych sferach społecznych. c. Wejście do Unii nie może w żadnym razie prowadzić do podważania tożsamości narodowej oraz tradycji i instytucji, które ją tworzą i podtrzymują. Nie może też niszczyć czy pogłębiać kryzysu akceptowanego powszechnie zespołu norm, który określa wzór współżycia społecznego. W szczególności chroniona musi być rodzina i Kościół. d. Wejście do Unii nie może podważać ani w jakikolwiek sposób zagrozić polskiemu stanowi posiadania, jeśli chodzi o te dobra, którymi dysponowanie określa faktycznie przynależność danego terytorium do sfery panowania politycznego i kulturowego narodu. Dotyczy to całego obszaru państwa, ale w szczególności ziem zachodnich i północnych. e. Prowadząc negocjacje akcesyjne, trzeba brać pod uwagę, iż konsekwencją nierozważnego i pospiesznego akceptowania niekorzystnych dla Polski rozwiązań może być przegrane referendum albo też, mimo jego pozytywnego wyniku, wielki wzrost niezadowolenia społecznego, które bezpośrednio albo przez mechanizmy wyborcze może zagrozić zarówno porządkowi wewnętrznemu, jak i międzynarodowemu usytuowaniu Polski. f. Wejście do Unii musi zapewnić Polsce status godny dużego europejskiego narodu współdecydującego o losach Wspólnoty Europejskiej. Uzyskanie odpowiednich uprawnień w instytucjach unijnych jest celem na dziś, uzyskanie siły gospodarczej, politycznej i militarnej odpowiedniej do tego statusu musi być celem na jutro. g. Polska powinna dysponować planem alternatywnym na wypadek niepowodzenia rokowań akcesyjnych lub też odrzucenia warunków wejścia do Unii w referendum. Wypełnienie wyżej wskazanych zasad oznacza w praktyce spełnienie minimalnych warunków, jakim powinien odpowiadać traktat akcesyjny i inne akty polityczne i prawne, które muszą mu towarzyszyć; 1. Polska może znaleźć się w Unii Europejskiej na podstawie traktatu nicejskiego dającego naszemu krajowi m. in. 27 głosów w Komisji Europejskiej. Ratyfikacja tego traktatu w jego obecnym kształcie jest warunkiem, bez którego spełnienia nie możemy znaleźć się w Unii. 2. Inne (nie ujęte w traktacie nicejskim) warunki wejścia do Unii nie mogą być sprzeczne z zasadą pełnoprawnego członkostwa - chodzi w szczególności o odrzucenie tych propozycji Unii, które uniemożliwiałyby Polsce pełnoprawny udział w kształtowaniu budżetu Unii na lata 2006-2012. 3. Musi być całkowicie wykluczone niebezpieczeństwo, iż wraz z wejściem do Unii zostaną zgłoszone jakiekolwiek roszczenia w stosunku do polskiej własności na ziemiach, które w 1939 roku należały do Rzeszy Niemieckiej, a dziś są częścią terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Chodzi zarówno o roszczenia windykacyjne, jak i odszkodowawcze. Jednoznacznie musi by też sformułowana prawda, że zmiany terytorialne i własnościowe po II wojnie światowej kosztem Rzeszy Niemieckiej miały nie tylko pełną podstawę prawną, ale także pełną podstawę moralną. Spełnienie tego warunku jest szczególne ważne wobec pojawiania się ostatnio tendencji do kwestionowania powojennego ładu terytorialnego i własnościowego w Europie Środkowej (żądanie unieważnienia dekretów Benesza). 4. Regulacje dotyczące własności ziemi zawarte w traktacie akcesyjnym muszą być uzupełnione przepisami wewnętrznymi, chroniącymi Polskę przed masowym wykupem ziemi (nie tylko gruntów rolnych i leśnych, ale także ziemi o innym przeznaczeniu), a także tworzeniem terenów zwartego osiedlenia cudzoziemców. Chodzi szczególnie o ziemie zachodnie i północne. 5. Warunki dotyczące rolnictwa w żadnym razie nie mogą pogarszać jego sytuacji i prowadzić do jego upadku. Pełne dopłaty muszą być uzyskane w krótkim czasie. Kwoty produkcyjne muszą być dostosowane do wielkości polskich potrzeb i wielkości produkcyjnych. 6. Ogólna suma dopłat musi zdecydowanie przewyższać polskie wpłaty, a w przeliczeniu w dłuższym okresie także koszty, jakie poniosła Polska w związku z dostosowaniem się do wymogów Unii. 7. Przyjęte wobec Unii zobowiązania nie mogą godzić w rozwój budownictwa zarówno ze względu na jego szczególną wagę społeczną, jak i duże znaczenie gospodarcze. W szczególności nie do przyjęcia jest 22% VAT na budownictwo. 8. Polskie zobowiązania w innych dziedzinach nie mogą narażać na dewastację polskiej infrastruktury, prowadzić do upadku lub radykalnego skomprymowania ważnych dziedzin gospodarki (np. hutnictwa) lub też postawienia drobnych polskich przedsiębiorców w sytuacji, gdy nie będą w stanie sprostać konkurencji, nawet przy najlepszym gospodarowaniu, albo też nie będą mogli tej konkurencji podjąć (rybołówstwo, transport kabotażowy). Sprawa wejścia do Unii Europejskiej powinna stać się przedmiotem szerokiej i autentycznej dyskusji, w której swoje racje będą mogli przedstawić zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy przystąpienia. Dyskusja ta powinna toczyć się nie tylko w środkach masowego przekazu, ale także na spotkaniach obywatelskich, które należy organizować w każdej gminie.
"Prawo i Sprawiedliwość" podejmie własną inicjatywę organizowania tego typu spotkań. 14. 4. 2002
PiS łączy siły z Przymierzem Prawicy Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości uznała odnowę samorządów za podstawę budowania koalicji w wyborach do rad gmin i powiatów oraz sejmików wojewódzkich. Rada Polityczna PiS zaakceptowała też warunki zjednoczenia z Przymierzem Prawicy. Jeżeli Przymierze Prawicy także te warunki przyjmie, to do początku czerwca nasze dwie partie zmienią się w jedną partię - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie lider PiS Jarosław Kaczyński.
Nie chciał jednak ujawnić warunków tego połączenia, bo - jak określił - nie zostało jeszcze zatwierdzone przez przyjaciół Przymierza Prawicy. Władze Przymierza mają zająć się tą sprawą w ciągu najbliższego tygodnia.
To jest połączenie mające bardzo dobrą podstawę w dobrze i całkowicie wspólnie, bez podziałów, funkcjonującym klubie parlamentarnym - dodał Kaczyński.
Rada Polityczna oficjalnie upoważniła też prezesa PiS do przeprowadzenia rozmów i zawarcia porozumienia w sprawie koalicyjnego startu w wyborach samorządowych.
Tu nie chodzi o to, by po raz kolejny +urządzać się w samorządach+. Tu chodzi o to, by zacząć dobrze rządzić. Żeby nadużycia, nepotyzm, przerosty zatrudnienia - te choroby samorządów - zostały ograniczone, a jeśli się da całkowicie wyleczone - wyjaśnił Kaczyński.
PiS proponuje m.in. powołanie konwentów obywatelskich, które miałyby umocnić oddziaływania opinii publicznej na samorząd, np. oceniając decyzje finansowe lokalnych władz.
Konwenty to ma być przedsięwzięcie społeczne, które miałoby ewentualne podstawy prawne w uchwałach miejscowych rad czy sejmików. Chodzi o to, by grupa ludzi mająca autorytet i aktywna społecznie mogła pewne sprawy oceniać i podejmować decyzje, np. o skierowaniu tych spraw do NIK - tłumaczył Kaczyński.
Jego zdaniem, to jeden ze sposobów utrudniania dokonywania nadużyć w samorządach. Dziś często jest tak, że w danej gminie wszyscy wiedzą co się dzieje, mówiąc najprościej wiedzą, że kradną, a mimo wszystko ci sami ludzie są dalej wybierani. Trzeba szukać tu jakiegoś wyjścia - opisywał Kaczyński.
Dodał, że to oczywiste, że ci, którzy chcą z nami wchodzić w sojusze muszą z góry wyrzec się sojuszy z SLD i Samoobroną.
Kaczyński potwierdził, że trwają rozmowy polityków PiS i Platformy Obywatelskiej w sprawie samorządowej koalicji.
To jest partner racjonalny, z którym rozmawia się łatwo. Jestem przekonany, że się porozumiemy. Ale nie zamykamy się na rozmowy z innymi. Chodzi nam jednak o podmioty, które reprezentują jakąś siłę i pewien poziom zorganizowania i odpowiedzialności - mówił lider PiS.
Zdaniem Kaczyńskiego, realny jest sukces centroprawicy w wyborach samorządowych, czyli pokonanie SLD. Podsumujmy głosy Platformy i PiS - to daje dwadzieścia kilka procent. Jeśli przyjąć, że jednocześnie daje pewien element ofensywności politycznej i my nie wykluczamy w pewnych sytuacjach sojuszy z LPR - to szanse na sukces są poważne - ocenił.
Uchwała Rady Politycznej PiS głosi także, że powinna być przeprowadzona selekcja kandydatów na listy wyborcze tak, by wyeliminować osoby skompromitowane nieuczciwością lub niewydolnością. Procedury selekcyjne powinny być jawne.
Należy postulować zmiany ustawodawcze, a jeśli to będzie nieskuteczne przygotować odpowiednie regulacje prawa lokalnego, które zobowiązywałyby osoby pełniące funkcje samorządowe do ujawnienia majątków, w szczególności majątku przejętego w jakiejkolwiek formie z mienia komunalnego - głosi uchwała Rady Politycznej PiS.
(and) za Wirtualną Polską 14. 4. 2002
"DB": Przed wyborami samorządowymi Gdańscy radni mówią o sojuszach Kto z kim pójdzie do wyborów samorządowych? Mimo że mają się one odbyć dopiero w październiku, radni z poszczególnych partii już teraz zastanawiają się, z kim zawrzeć przedwyborcze koalicje. Dziś dyskutować mają o tym choćby politycy z gdańskiego PiS. W 1998 roku wszystko było jasne. O zwycięstwo w wyborach samorządowych walczyły trzy wielkie ugrupowania: AWS, SLD oraz Unia Wolności. Zwyciężyła AWS, która do Rady Miasta Gdańska wprowadziła aż 36 rajców. Lewica - 16, a UW - 8. Tyle tylko, że później sytuacja w radzie skomplikowała się wskutek rozpadu AWS. Radni z tego ugrupowania przeszli do Platformy Obywatelskiej, Forum Gdańskiego, a kilku pozostało w Ruchu Społecznym, ale już bez przyrostka AWS. Okrojona i osłabiona została także Unia Wolności. Krzepko trzymał się za to przez całe cztery lata SLD, mimo że jeden z jego radnych został wykluczony z klubu za jazdę samochodem po pijanemu.
Marzenia gdańskiej lewicy
Nie jest tajemnicą, że w tym roku SLD chciałby wygrać wybory w Gdańsku. Niektórzy radni lewicy nie ukrywają, że mają dosyć bycia opozycją, nawet jeśli jest ona stosunkowo silna.Sojusz rozpoczął już przygotowania do kampanii wyborczej i stara się pozyskać wsparcie przede wszystkim gdańskich środowisk kupieckich. Stąd też wyraźne ukłony w jego stronę, choćby w uzasadnieniu odwołania Zarządu Miasta Gdańska, gdzie znalazł się fragment o inwazji hipermarketów w mieście, które szkodzą polskiemu handlowi. Czy Sojusz zawrze koalicję przedwyborczą z kupcami?- Tego nie można wykluczyć - mówi radny Aleksander Żubrys, szef gdańskiego SLD. - Wspieramy przecież środowiska kupieckie i przedwyborcza współpraca z nimi jest możliwa... Jednak na pewno nie ze wszystkimi organizacjami kupieckimi działającymi w mieście. Szyki gdańskiego SLD pomieszała bowiem... decyzja wojewody Jana Ryszarda Kurylczyka, który ostatnio zezwolił na budowę hipermarketu Real na Przymorzu. Oburzyło to część kupców - m.in. tych skupionych wokół polskiej sieci handlowej Lewiatan. Można się spodziewać, że ta SLD przed wyborami nie poprze.
Romansują na prawicy
Głównym konkurentem w wyborczych szrankach ma być dla lewicy Platforma Obywatelska. Od początku tego roku mówi się, że ta partia może zawrzeć koalicję z PiS - partią braci Kaczyńskich, która w Gdańsku ma spory apetyt na władzę. Na razie jednak politycy obu ugrupowań mówią o tym małżeństwie bardzo ostrożnie.- Nic nie jest przesądzone - stwierdza Wiesław Kamiński, lider PO w RMG.- Toczą się rozmowy z PiS, ale myślę, że koalicja miałaby sens tylko wtedy, gdyby wybory prezydenta odbywały się w sposób bezpośredni. Sensowne byłoby wtedy wystawienie wspólnego kandydata...- Dziś Zarząd Wojewódzki naszej partii ma dyskutować o możliwych koalicjantach przed wyborami - mówi z kolei Andrzej Jaworski, radny PiS. - Naszymi partnerami mogą być takie ugrupowania jak PO czy RS, ale za wcześnie mówić o konkretach.
Forum lubi Ligę
Politycy PO i PiS nie ukrywają jednak, że warto byłoby zjednoczyć siły, aby zdecydowanie pokonać SLD. Na pewno nie jest w stanie tego zrobić ani UW, ani Forum Gdańskie. Pojawiły się przypuszczenia, że unici i Sojusz mogłyby zawrzeć koalicję przedwyborczą, bo ostatnio dobrze dogadują się w RMG. Aleksander Żubrys mówi jednak, że to nieprawdopodobny scenariusz, choć nie wyklucza możliwości współpracy z UW po wyborach z zawarciem koalicji włącznie. Jednak najpierw Unia do rady musi w ogóle wejść.Podobne wyzwanie stoi przed Forum Gdańskim, które swojej wyborczej szansy dopatruje we współpracy z Ligą Polskich Rodzin. Radni FG i posłowie LPR w zeszłym miesiącu bronili już wspólnie Roty w Gdańsku, która - ich zdaniem - powinna być częściej grana z Ratusza Głównego Miasta. Zaś Stefan Grabski z FG chciał być senatorem z listy LPR.- Współpracujemy z tą partią i wiele nas łączy. Koalicja jest możliwa, ale zależy nam na zachowaniu naszej odrębności - mówi Ryszard Biały, szef radnych forum.Kto może wygrać tegoroczne wybory? To pytanie zadaliśmy kilkunastu gdańskim radnym. PO, SLD, PiS, ewnetualnie Unia Wolności. Taki powyborczy porządek przedstawiła większość z nich. W Gdańsku rządziłaby wtedy najprawdopodobniej koalicja Platformy i PiS.
Sopocka koalicja
W Sopocie na 31 radnych 11 należy do Platformy Obywatelskiej, 4 reprezentuje RS AWS, trzech SLD, dwóch Przymierze Prawicy, jeden Unię Wolności, a 10 samorządowców deklaruje bezpartyjność. Przed wyborami grono sprawującej w kurorcie władzę Platformy prawdopodobnie będzie jeszcze większe.- Wszystko wskazuje na to, że koalicję zawrzemy z Prawem i Sprawiedliwością - mówi Jacek Karnowski, prezydent miasta z PO.Tymczasem, jak twierdzi Wieczesław Augustyniak (z RS AWS), przewodniczący Rady Miasta deklarację o chęci przyłączenia się do PiS wyraziło w marcu br. wszystkich czterech, sopockich radnych z RS AWS. Również w maju br. okazać ma się także, czy z PiS połączy się Przymierze Prawicy. Reprezentujący je w Sopocie Bartosz Piotrusiewicz deklaruje, że do wyborów pójdzie wraz ze swoim ugrupowaniem.Być może pod szyldem Platformy startować będzie także ,samotny biały żagiel" czyli Piotr Bagiński z Unii Wolności.- Do wyborów zamierzam startować z listy Unii Wolności, zdając sobie jednocześnie sprawę, że szanse mam w tym momencie niewielkie - dodaje Bagiński. - Jeżeli jednak uda się Unii pójść do wyborów z Platformą wówczas będę miał prywatną satysfakcję, że nie skakałem z jednego ugrupowania na drugie.
Gdyńskie sojusze
Aktualnie w gdyńskiej Radzie Miasta są trzy kluby partyjne: SLD, Samorządność i Prawica Polska. W tej kadencji tylko Sojusz Lewicy Demokratycznej sojuszy nie zawierał, choć...- Ostatnio nie partie, a ich pojedynczy członkowie zaczynają się do nas uśmiechać - twierdzi radny Adam Borkowski, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej SLD. - Jeśli zaakceptują nasz program prospołeczny, kto wie, może i będzie z tego trwalszy związek.Mariusz Roman, jeden z gdyńskich liderów Prawa i Sprawiedliwości-Przymierza Prawicy myśli teraz nad szeroką koalicją Prawa i Sprawiedliwości oraz Ligi Polskich Rodzin ze środowiskami rzemieślniczymi i kupieckimi.Prezydent miasta, Wojciech Szczurek, kiedyś oficjalnie lider gdyńskiej AWS, dzisiaj też jest liderem ale gdyńskiego "Klubu Samorządność". Z którego będzie startował w wyborach samorządowych.
(dybleś), (vera,RM) za "Dziennikiem Bałtyckim" z 12 kwietnia 2002r. 12. 4. 2002
Prowokacja artystyczna nie popłaca Dwa lata więzienia grożą oskarżonej o obrazę uczuć religijnych artystce Dorocie N. - autorce pracy pt. "Pasja", której częścią była fotografia męskich genitaliów umieszczona w krzyżu. Pracę wystawiano w gdańskiej galerii. Szef Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Południe, Krzysztof Skierski powiedział w piątek, że akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu. W ocenie materiału dowodowego zebranego przez prokuraturę działanie Doroty N. wyczerpało znamiona występku - dodał Skierski.
Według prokuratury, naruszony został art. 196 Kodeksu Karnego. Mówi on, że kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
Instalację pt. "Pasja" Doroty N. - absolwentki gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, której częścią była fotografia męskich genitaliów umieszczona w krzyżu, można było oglądać w gdańskiej galerii od połowy grudnia 2001 do 20 stycznia 2002 r. Ekspozycji towarzyszyły liczne protesty.
Doniesienia w związku z prezentowaną na wystawie instalacją w styczniu do prokuratury złożyła najpierw osoba prywatna, a później m.in. posłowie Ligi Polskich Rodzin.
To nie jest znieważanie uczuć, tu chodzi o współczesną sztukę - tłumaczyła wtedy artystka. Przyznawała, że jej praca spotkała się z kontrowersyjnym przyjęciem. Powiedziała też, że nie zakładała prowokacji i że jest zdziwiona "atakiem mediów". "To tylko kolejna praca, którą stworzyłam, dotycząca płci i wiary" - mówiła.
(reb) za Wirtualna Polską
Redakcja serwisu Aktualności zmieniła tytuł notatki oraz poczyniła pewne skróty w pierwotnym tekście.
12. 4. 2002
CBOS: 9 z 10 Polaków jest dumnych z bycia Polakami Niemal 90 proc. Polaków jest dumnych z faktu, że są Polakami. Ponad połowa najsilniej identyfikuje się ze społecznością lokalną; znikomą - 2-procentową - grupę stanowią ci, którzy czują się przede wszystkim Europejczykami. Takie m.in. wyniki uzyskało Centrum Badania Opinii Społecznej, które od 25 do 29 października ub. roku przeprowadziło na reprezentatywnej, tysiącosobowej grupie dorosłych Polaków sondaż dotyczący tożsamości Polaków.
"Polacy najczęściej wskazują na swoją +małą ojczyznę+ jako na najmocniejsze źródło samoidentyfikacji - ponad połowa respondentów (57 proc.) czuje się najsilniej związana ze swoim miejscem zamieszkania, czy społecznością lokalną" - pisze o wynikach sondażu Agnieszka Cybulska z CBOS.
Ponad jedna piąta badanych (22 proc.) na pierwszym miejscu stawia "identyfikacją narodową"; 15 proc. czuje się najbardziej związanych z regionem gdzie mieszka, bądź z którego pochodzi. Dwa proc. Polaków czuje się przede wszystkim Europejczykami.
Dumę z bycia Polakami wyraża 88 proc. społeczeństwa. Dla co dziesiątego Polaka własna narodowość nie jest powodem do dumy. Według sondażu, dumę z polskości deklarują częściej osoby słabiej wykształcone, silniej religijne i z prawicowymi poglądami politycznymi. Najczęściej dumę narodową czują mieszkańcy wsi i mniejszych miast.
(PAP) 12. 4. 2002
PiS: Proponujemy jednoosobowy zarząd w mediach publicznych Klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość zwrócił się do ministra skarbu o wprowadzenie zasady jednoosobowego kierownictwa prezesów w spółkach publicznej radiofonii i telewizji. Propozycja jest związana z nadchodzącymi wyborami nowych władz publicznych mediów. Według PiS prezesi Telewizji Polskiej S.A., Polskiego Radia S.A. oraz 17 regionalnych rozgłośni radia publicznego, powinni być wybierani w drodze konkursu.
"Wprowadzenie zasady jednoosobowego zarządu zmusi rady nadzorcze publicznych mediów do wyłonienia ludzi cieszących się autorytetem, doprowadzi do oszczędności, uprości zarządzanie, stworzy pewne szanse dla pluralizmu" - powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie poseł PiS Marek Jurek.
W obecnej formule zarządy Polskiego Radia S.A. i TVP S.A. liczą po 5 osób, po 3 osoby kierują rozgłośniami regionalnymi radia.
Według PiS wyboru jednoosobowych zarządów dokonywałyby tak jak teraz rady nadzorcze, ale w zamkniętym konkursie kandydatów na prezesów zgłaszałyby "organizacje reprezentujące środowiska twórcze, naukowe i dziennikarskie oraz stowarzyszenia odbiorców".
"Kandydatów będą rekomendowały instytucje zaufania publicznego. Np. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich albo Kolegium Rektorów Szkół Wyższych dawałoby rekomendację i brało na siebie odpowiedzialność za wysunięcie kandydata. I z zamkniętej puli kandydatów rada nadzorcza wybierałaby najlepszego, który przedstawi swój program" - stwierdził na konferencji prasowej poseł PiS Wiesław Walendziak.
Zdaniem polityków PiS, zredukowanie liczby członków zarządów publicznych mediów z 61 do 19 osób dałoby oszczędności rzędu kilku milionów złotych.
"To oszczędności, które by pozwoliły sfinansować jedną rozgłośnię regionalną radia publicznego. Albo pozwoliłoby KRRiT zwolnić z obowiązku płacenia abonamentu jakąś istotną grupę społeczną, spośród najuboższych" - podkreślał Jurek.
Jego zdaniem w obecnym systemie zarządy mediów publicznych działają jak "polityczne komitety koalicyjne".
"Zarządy reprodukują też koszty w dół. Bardzo często każdy z wiceprezesów w koalicyjnym zarządzie chce mieć swoich ludzi w niższych komórkach organizacyjnych danej instytucji. Chcemy to przeciąć" - opisywał Jurek.
Według PiS wprowadzenie tych propozycji "podniesie spadający autorytet mediów publicznych i zwiększy zaufanie społeczne do nich". Rzecznik PiS Adam Bielan przytaczał argumenty dowodzące - jak stwierdził - "upartyjnienia mediów publicznych".
"To jest 29 konferencja prasowa PiS w tym roku. Na żadnej z nich nie było telewizji publicznej" - zauważył Bielan.
Pokazywał też, uzyskane z KRRiT zestawienie, sporządzone przez Biuro Polityki Koordynacji Programowej TVP S.A., a dotyczące czasu informacji o działaniach władz, partii, organizacji związkowych i społecznych oraz polityków w programach TVP1 i TVP2.
"Stosunek zarówno w lutym udziału koalicji rządzącej do opozycji wynosi jak 3 do 1. 78 proc. czasu przeznaczono dla koalicji w lutym, 77 proc. w styczniu" - mówił Bielan.
Jako "koalicję" politycy PiS liczyli czas przeznaczony dla prezydenta, rządu oraz partii: SLD, UP, PSL.
"Dużo bardziej dramatyczny jest udział poszczególnych partii w programach informacyjnych w lutym. Dla przykładu - SLD było obecne przez 45 minut, PiS przez 6 minut, a oprócz tego rząd przez 4 godziny i 43 minuty" - wymieniał Bielan.
Walendziak wzywał też władze telewizji publicznej do "finansowej przejrzystości".
"Telewizja publiczna jest finansowana z podatków, z abonamentu i nie może zasłaniać się tajemnicą handlową. W Europie zachodniej jest pełna dostępność do informacji o sprawozdaniach finansowych i zarobkach szefów telewizji publicznych" - argumentował Walendziak.
W środę Rada Nadzorcza TVP zaproponowała zmianę statutu spółki, zgodnie z którą liczba członków zarządu mogłaby wynosić od 1 do 5. Zmiana umożliwiłaby radzie zmniejszenie składu zarządu.
Zgodnie z procedurą rada przesłała projekt zmian ministrowi skarbu, jako właścicielowi Telewizji Polskiej. Ten przesłał go do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji musi go ostatecznie zatwierdzić lub nie.
Zapis widełkowy (od 1 do 5) jest zgodny z obecnym brzmieniem ustawy o radiofonii i telewizji.
(PAP) 12. 4. 2002
PiS: Przeciw działaniom zagrażającym bazylice w Betlejem Klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość w wydanym w środę oświadczeniu zwrócił się do "władz państwa Izrael o natychmiastowe zaniechanie działań militarnych zagrażających Bazylice Narodzenia Pańskiego w Betlejem". "Pragnąc pokoju dla wszystkich mieszkańców Ziemi Świętej, oświadczamy, że pokój ten musi obejmować poszanowanie w każdych warunkach najświętszych miejsc całego chrześcijaństwa" - napisano w oświadczeniu.
Około 200 palestyńskich bojowników, wielu z bronią w ręku, schroniło się w betlejemskiej bazylice w poprzedni wtorek (2 kwietnia) po południu. Stało się to dzień po wejściu do Betlejem izraelskiej armii. Wcześniej na obrzeżach centralnego placu Betlejem, w rejonie kościoła zbudowanego na pamiątkę narodzin Chrystusa, doszło do starć izraelsko-palestyńskich.
"Jest to jedno z najświętszych miejsc chrześcijaństwa. Nie może być tak, żeby dla celów militarnych to święte miejsce było naruszane, uszkodzone, profanowane czy zniszczone" - powiedział w środę na konferencji prasowej w Sejmie lider PiS Jarosław Kaczyński.
"Jest inicjatywa mediacyjna ze strony Watykanu. Chcemy, żeby ta sprawa została załatwiona w sposób, który nie pozwoli na profanację tego miejsca, i który będzie wyrazem szacunku Izraela dla religii chrześcijańskiej" - podkreślał Kaczyński.
W ciągu ostatnich 18 miesięcy - od wybuchu powstania palestyńskiego, tzw. drugiej intifady - armia izraelska wielokrotnie wkraczała do biblijnego Betlejem, jednakże wcześniej trzymała się z dala od centralnego placu miasta i znajdującej się tam Bazyliki Narodzenia.
(PAP) 11. 4. 2002
Proces ws. Grudnia`70: Jaruzelski milczy Gen. Wojciech Jaruzelski nie chce odpowiadać na pytania prokuratora, przedstawiciela NSZZ "Solidarność" i pełnomocników oskarżycieli posiłkowych. Czwartek jest kolejnym dniem toczącego się przed warszawskim Sądem Okręgowym procesu o "sprawstwo kierownicze" masakry robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r. 26 lutego sąd musiał zacząć proces od nowa - po przerwie w rozprawie dłuższej niż 35 dni, wystarczy do tego wniosek jednej ze stron, a zażądało tego pięciu podsądnych.
Tak jak w poprzednim procesie, 78-letni Jaruzelski nie odpowiada na pytania. Strony dyktują je tylko do protokołu.
Według oficjalnych danych, w grudniu 1970 r., podczas tłumienia przez milicję i wojsko robotniczych protestów przeciw drastycznym podwyżkom cen, zginęły 44 osoby. Decyzję o użyciu broni wydał nieżyjący już szef PZPR Władysław Gomułka. W PRL nikogo nie pociągnięto za to do odpowiedzialności.
Warszawski proces w sprawie Grudnia`70 ruszył 16 października 2001 r., przy 10. próbie rozpoczęcia przewodu. Nie udawało się to od połowy maja 2001 r., wskutek m.in. różnych zabiegów obrony.
Oskarżonymi są: Jaruzelski (w 1970 r. szef MON), Stanisław Kociołek (b.wicepremier PRL), gen. Tadeusz Tuczapski (b.wiceszef MON) oraz czterej dowódcy jednostek wojska tłumiących robotnicze protesty. Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do zarzucanych czynów. Wszystkim grozi dożywocie. Odpowiadają z wolnej stopy.
(and) za Wirtualną Polską 11. 4. 2002
Włamanie do biura senator PiS w Gdańsku Podczas włamania do gdańskiego biura senator Prawa i Sprawiedliwości Anny Kurskiej skradziono komputer. Policja szuka sprawców przestępstwa. Do włamania i kradzieży sprzętu komputerowego doszło w nocy z piątku na sobotę, ale dopiero w poniedziałek poinformowała o tym pomorska policja.
Jak ustalili policjanci, sprawcy odgięli kraty w oknie, wybili szybę i weszli do biura.
"Pracownik biura nie potrafił określić wartości skradzionego sprzętu. Wyjaśnił, że na twardym dysku nie było informacji objętych klauzulą tajności" - podał Zespół Prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.
(PAP) 9. 4. 2002
Lech Kaczyński zrezygnuje z szefowania sejmowej komisji Lider PiS Lech Kaczyński potwierdził PAP, że zrezygnuje z przewodniczenia sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Informacje o decyzji Kaczyńskiego podały sobotnie "Rzeczpospolita" i "Życie". "Mam tego rodzaju zamiar, bo nie ma żadnego sensu firmowanie komisji, która będzie działała w sposób, w jaki SLD traktuje prawo. A SLD traktuje prawo jako narzędzie rządzenia, pod tym względem są to najczystsi komuniści" - argumentował Kaczyński w sobotniej rozmowie z PAP.
Dodał, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu poinformuje o swojej decyzji marszałka i komisję.
Kaczyński powiedział, że przyczyną jego rezygnacji jest decyzja komisji z 12 marca o umorzeniu postępowania w sprawie pociągnięcia do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu członków rządu poprzedniej koalicji SLD-PSL - Zbigniewa Siemiątkowskiego i Leszka Kubickiego.
We wniosku złożonym w 1998 roku przez posłów AWS zarzucono obu b. ministrom, że od kwietnia do września 1996 roku, działając wspólnie i w porozumieniu, ujawnili tajemnicę państwową.
Kubicki jako minister sprawiedliwości, a Siemiątkowski jako minister spraw wewnętrznych podjęli decyzję o ujawnieniu akt śledztwa Prokuratury Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Dokumenty te - opublikowane w prasie - dotyczyły domniemanego udzielenia informacji obcemu wywiadowi przez Józefa Oleksego. Akta - zdaniem wnioskodawców - zawierały tajemnicę państwową: chodziło o formy i metody pracy UOP oraz dane identyfikujące funkcjonariuszy tego urzędu.
Kaczyński przyznaje, że w sprawie Kubickiego nie było prawdopodobnie innego wyjścia, niż umorzenie sprawy, ze względu na jego immunitet sędziowski. Jednak - jego zdaniem - było na to jeszcze za wcześnie. Natomiast w sprawie Siemiątkowskiego umorzenie postępowania jest - według Kaczyńskiego - "co najmniej wysoce dyskusyjne".
(PAP) 7. 4. 2002
Deklaracja o suwerenności w dziedzinie moralności i kultury Klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość proponuje, by Sejm przyjął uchwałę zatytułowaną "Deklaracja o suwerenności państwa w dziedzinie moralności i kultury". Postulat ten jest związany z naszymi negocjacjami o członkostwo w UE. Deklaracja zwraca między innymi uwagę, że "wyrastająca z chrześcijańskich korzeni duchowa tożsamość Europy oparta jest na podstawowych zasadach: szacunku dla godności osoby ludzkiej i płynącego zeń nakazu prawnej ochrony życia ludzkiego; szacunku dla małżeństwa będącego związkiem kobiety i mężczyzny".
"Sejm Rzeczypospolitej Polskiej (...), zobowiązany do nadzoru negocjacji akcesyjnych Polski z UE(...), a zarazem pełen szacunku dla naturalnych uprawnień osób, rodzin i narodów, zaniepokojony, że instytucje międzynarodowe współcześnie występują przeciw tym prawom (...), wzywa do poszanowania zasady suwerenności państwowej w dziedzinach moralności i kultury" - głosi fragment deklaracji.
Przewodniczący klubu PiS Jarosław Kaczyński wyjaśniał we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie, że deklaracja ma rozwiewać pewne obawy Polaków dotyczące wejścia do Unii Europejskiej.
"Może przyjść taki dzień, że komuś wpadnie do głowy, żeby nakazać wszystkim państwom europejskim, żeby uznawały małżeństwa homoseksualne lub eutanazję. My nie chcemy, żeby ustalono większością głosów, że eutanazja jest dopuszczalna i żeby europejskie trybunały egzekwowały ten przepis w Polsce" - tłumaczył Kaczyński.
Jego zdaniem, "uchwała może być przyjęta przez wszystkie siły polityczne w Sejmie".
"Uchwały sejmowe mają pewien walor praktyczny. Są politycznym, choć nie prawnym zobowiązaniem. Byłoby to pewne zobowiązanie dla rządu, choć nie byłoby egzekwowalne w trybie ujętym w przepisach prawa" - stwierdził Kaczyński.
Projekt uchwały jest wzorowany na deklaracji przyjętej przez parlament Słowacji i na tzw. protokole dodatkowym, wynegocjowanym w traktacie akcesyjnym przez Irlandię.
Jeden z autorów tekstu deklaracji, poseł PiS Wiesław Walendziak, uważa, że jest ona "głosem wpisującym się w dyskusję na temat postulowanej konstytucji europejskiej".
"Chcielibyśmy zdefiniować na początku tej dyskusji nasze poglądy. Uchwała miałaby istotne znaczenie dla naszych obserwatorów w Konwencie Europejskim - posła Józefa Oleksego i senatora Edmunda Wittbrodta" - podkreślił Walendziak.
Deklaracja wzywa też "do respektowania polskiego porządku prawnego, chroniącego podstawowe zasady moralne i kulturowe, oraz do trwałego poszanowanie uprawnień polskiego Trybunału Konstytucyjnego do oceny prawodawstwa Unii Europejskiej w aspekcie zgodności z zasadami Konstytucji RP".
"Ten dokument jest też skierowany do naszych zewnętrznych partnerów. W naszym zamyśle Sejm potwierdza suwerenność państwową RP, szczególnie w dziedzinach moralności i kultury" - tłumaczył poseł PiS, Artur Zawisza.
Według Kaczyńskiego, chodzi też o odróżnianie w polskiej polityce wewnętrznej prawa Unii Europejskiej od prawa europejskiego. Jak wyjaśnił, w tym drugim przypadku to różne uchwały czy decyzje konwencji europejskich czy Rady Europy, które nie mają charakteru obowiązującego.
"Jest w Polsce praktyka, by różne inicjatywy zmierzające do podważenia porządku moralnego, tradycji, rodziny, odnosić do Europy. Na takiej zasadzie, że proponowane zmiany mają być wyrazem przystosowania Polski do wymogów Europy czy UE. Takie zabiegi wynikają z niewiedzy lub świadomej socjotechniki" - zauważył Kaczyński.
Lider PiS zadeklarował, że jego ugrupowanie jest za wejściem Polski do UE, ale "w imię polskiego interesu narodowego".
"Każdy, kto sprawę wejścia do Unii traktuje odpowiedzialnie, nie wybucha euroentuzjazmem, analizuje sytuację, musi brać pod uwagę polski interes narodowy" - powiedział Kaczyński.
Pod koniec stycznia deklarację o niezależności Słowacji od Unii Europejskiej, gdyby przyjmowanie jej prawa "zagroziło wartościom chrześcijańskim", przyjął parlament tego kraju.
Rzeczniczka UKIE Ewa Haczyk powiedziała PAP, że w UE "wszystko, co dotyczy systemu wartości, np. stosunku do przerywania ciąży, eutanazji czy konkubinatów, podlega autonomicznej decyzji państwa członkowskiego".
Według niej, nie ma żadnej unijnej regulacji, która by te sprawy ujednolicała. "Wszystko należy do jurysdykcji państw członkowskich. Te kwestie są wewnętrzną sprawą poszczególnych państw" - powiedziała Haczyk.
(PAP) 3. 4. 2002
ARCHIWUM AKTUALNOŚCI (LATA 2001-2006):
Sierpień 2001 |
Wrzesień 2001 |
Październik 2001 |
Listopad 2001 |
Grudzień 2001
Styczeń 2002 |
Luty 2002 |
Marzec 2002 |
Kwiecień 2002 |
Maj 2002 |
Czerwiec 2002
Sierpień 2002 |
Wrzesień 2002 |
Październik 2002 |
Listopad 2002 |
Grudzień 2002
Styczeń 2003 |
Luty 2003 |
Aktualności z lat 2004-2006

Pomorskie Towarzystwo na rzecz Poszkodowanych Właścicieli
i Użytkowników „Petycja” w Gdańsku
którego jednym z założycieli jest gdański radny Ryszard Śnieżko udziela informacji i doraźnej pomocy w sprawach związanych z ochroną interesów właścicieli i użytkowników poszkodowanych działaniami władz, organów administracyjnych i innych instytucji publicznych; w zakresie budownictwa, ekonomiki i prawa cywilnego.
Informacje: tel. 305-03-32 „Petycja”

Redaktor naczelny: Andrzej Denis; zespół redakcyjny: Marcin Adamiak, Leszek Antoszewski, Grzegorz Bonk, Janusz Długołęcki, Marcin Dobrzyński, Artur Dziambor, Marcin Horała, Dariusz Lubański, Waldemar Pawilczus, Maciej Roman, Mariusz A. Roman, Zdzisław Urla; adres korespondencyjny: ul. Marii Curie-Skłodowskiej 15A/2, 81-231 Gdynia; wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna „Osobita” w Gdańsku; www: http://www.prawicapolska.pl; e-mail: redakcja@prawicapolska.pl. Redakcja nie zwraca tekstów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich skracania i zmiany tytułów.
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY
LINKI
Dodaj do ulubionych
Ustaw stronę Prawicy Polskiej jako startową
Poleć stronę znajomym



|