![]() |
|
496193
|
Dziękujemy Gdynianom! Dziękujemy Gdynianom, którzy pomimo wszystko głosowali na listę prawicową Naprzód Gdynio! Poparło nas blisko 10 tysięcy wyborców, co daje ok. 12 proc. wszystkich oddanych głosów. W Radzie Miasta zasiądą ponownie Mariusz Roman oraz Andrzej Czaplicki, związani od samego początku z redakcją "Prawicy Polskiej". Wybory w Gdyni wygrała demoliberalna „Samorządność”, która skutecznie wmówiła wyborcom, że jest jedyną alternatywą dla SLD. Przy bardzo restrykcyjnej ordynacji wyborczej „Samorządność”, która uzyskała cztery razy więcej głosów niż „Naprzód Gdynio” będzie miała dziesięć razy więcej mandatów niż 2-osobowe przedstawicielstwo gdyńskiej prawicy w Radzie Miasta. Dlatego tym bardziej chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy zaangażowali się społecznie w kampanię wyborczą naszej prawicowej koalicji. Nie mogliśmy mierzyć się na środki materialne z naszą konkurencja wyborczą, ale byliśmy o wiele mocniejsi jeśli chodzi o przesłanie ideowe. Niestety, z tym przesłaniem nie byliśmy w stanie dotrzeć do ludzi zniechęconych, pozbawionych perspektyw, pragnących zmian na lepsze. Oni pozostali w domach, oddając po raz kolejny władzę ludziom cynicznym i pozbawionym skrupułów, dla których wybory nie są środkiem do budowania dobra wspólnoty mieszkańców, a stają się jedynie celem dla budowania strefy prywatnych wpływów. Ludziom wielokrotnie zmieniającym szyldy w ciągu ostatniej dekady, nigdy jednak koncepcji działania dla Miasta. Tymczasem dla nas te wybory stały się jedynie początkiem długiego marszu. Nadszedł już bowiem Czas na zmianę stylu rządzenia Gdynią! Redakcja „Prawicy Polskiej” 30. 10. 2002Gdyński pejzaż powyborczy Na fotelu prezydenckim i w Radzie Miasta Gdyni po wyborach właściwie bez zmian. Komitet „Samorządność” zdobył 21 mandatów, SLD-UP pięć, a „Naprzód Gdynio” dwa. Głosowało 41 procent uprawnionych. Zwycięstwo odniósł urzędujący prezydent Wojciech Szczurek, na którego oddano 77 procent głosów. - Były różne prognozy, ale ten wynik zaskoczył nawet największych optymistów wśród moich przyjaciół – powiedział Wojciech Szczurek. – To oczywiście ogromna satysfakcja, gdyż sprawowaliśmy władzę przez ostatnie cztery lata i te wyniki to ocena naszej dotychczasowej pracy. To także olbrzymia odpowiedzialność. Drugie miejsce zajął Jarosław Duszewski z SLD ( 13 procent głosów ), któremu pozostał mandat radnego. Pozostali kandydaci praktycznie nie liczyli się w rozgrywce. - Tragedią dla demokracji była frekwencja – mówi Jarosław Duszewski. – Ludzie są tak zniechęceni do polityki, że zostali w domach. W walce o urząd prezydenta przegrałem, zostałem jednak radnym miasta, widać ludzie uważają, że potrzebny jest jakiś kontroler poczynań władzy. To będzie kadencja zdecydowanie trudniejsza niż poprzednio, gdyż opozycja została praktycznie zmarginalizowana. Władze muszą przejąć pełną odpowiedzialność za zadłużone miasto. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy na mnie głosowali. W nowej Radzie Miasta zobaczymy praktycznie te same twarze - na dwadzieścia osiem mandatów dwadzieścia trzy otrzymali dotychczasowi radni. Bezapelacyjne zwycięstwo odniosła „Samorządność”, otrzymując 21 miejsc w RM. Dalej uplasowała się koalicja SLD-UP (5 miejsc) i „Naprzód Gdynio” (2 miejsca). -To niewątpliwie porażka naszego ugrupowania, ale również porażka wszystkich komitetów ze względu na niską frekwencję – mówi Mariusz Roman z „Naprzód Gdynio”. – Taki wynik wyborczy stwarza bardzo czytelny układ, „Samorządność” rządzi samodzielnie, musi się jednak liczyć z przejęciem pełnej odpowiedzialności za miasto, łącznie z całym bagażem problemów do jakich doprowadzono wcześniej. Znane są też wstępne wyniki wyborów sejmiku wojewódzkiego z Gdyni. Największe, bo prawie 42-procentowe poparcie uzyskała koalicja PO-PiS. Koalicja SLD-UP uzyskała 21 proc., LPR 9,4, Samoobrona 6,5, a Unia Samorządowa 5,5. pozostałe komitety nie przekroczyły 5 procent poparcia, a najsłabiej wypadło PSL-1,22 proc. (...) TN za „Głos Wybrzeża”, str. 2, z dnia 29 października 2002 r. 29. 10. 2002Plakatowa wojna w Gdyni W prokuraturze może skończyć się sprawa niszczenia plakatów innych ugrupowań w Gdyni przez ludzi związanych z "Samorządnością" obecnego prezydenta Wojciecha Szczurka, który twierdzi, że o niczym nie wie. - Zaczęło się od tego, że na Chwarznie zaczęły nam masowo ginąć plakaty - mówi Mariusz Roman kandydujący z komitetu "Naprzód Gdynio". - Postanowiliśmy jeździć po okręgach w nocy i sprawdzić o co chodzi. W jednym miejscu, gdzie pół godziny wcześniej wisiał mój plakat, zauważyłem samochód z ludźmi jednego z kandydatów "Samorządności". Plakatu już nie było, oni twierdzili, że nic nie wiedzą. Bagażnik w samochodzie był jednak otwarty i pod stertą innych rzeczy zobaczyłem swoje płyty do wieszania plakatów. Sprawa za pierwszym razem została załatwiona polubownie, zadzwoniłem jednak do Wojciecha Szczurka. Obiecał, że to się już nie powtórzy. Ale kolejnych plakatowych wandali związanych z "Samorządnością" ludzie z "Naprzód Gdynio" łapali w ostatnim tygodniu niemal codziennie. - W jednym wypadku wezwałem policję, by sprawa została odnotowana, potem przyłapaliśmy kolejnych ludzi, którzy doklejali czarny pasek na plakatach jednego z naszych kandydatów, by przekręcić jego nazwisko - mówi Mariusz Roman. - To już były zorganizowane akcje, a nie przypadkowe wybryki. Za każdym razem Wojciech Szczurek przepraszał i obiecywał ukrócenie takich działań, ale jak w to wierzyć, gdy prawie każdego dnia w ostatnim tygodniu łapaliśmy kogoś z "Samorządności" na niszczeniu naszych plakatów? Jeśli nic się nie zmieni, to złożymy w trybie wyborczym doniesienie do prokuratury, a mamy dowody i świadków. Jest jeszcze jedna niesympatyczna kwestia: nasz lider Lech Kaczyński poparł kandydaturę Wojciecha Szczurka na prezydenta, a teraz jego ludzie niszczą plakaty PiS. Komitet "Naprzód Gdynio" nie jest jednak jedynym celem ataków w plakatowej wojnie. Podobne problemy ma w Gdyni lewica. - Plakaty niszczą przede wszystkim ludzie z "Samorządności" - mówi Jarosław Duszewski, kandydat SLD-UP na prezydenta Gdyni. - Rozumiem, że czasem trudno wpłynąć na wszystkich rozwieszających plakaty, czasem ktoś się zapędzi. Z wszystkimi komitetami wyborczymi, z wyjątkiem tego pod rządami Wojciecha Szczurka, wszystko można jednak spokojnie wyjaśnić, zrekompensować ewentualne straty. "Samorządność" niszczy z premedytacją. Oni muszą się w końcu nauczyć wygrywać wybory w sposób demokratyczny, a nie metodą biegania z grabiami i zrywania plakatów ugrupowań o innych poglądach. - Nic mi nie wiadomo, by jakieś komitety zgłaszały nam sprawę niszczenia wyborczych plakatów - odparł Wojciech Szczurek. TN za „Głos Wybrzeża”, str.3, z dnia 21.10.2002 r. 21. 10. 2002Krew dla Gdyni Lista prawicowa "Naprzód Gdynio!" liczy na to, że będzie największym klubem w Radzie Miasta Gdyni. Podtrzymuje poparcie dla obecnego prezydenta Gdyni jako kandydata na prezydenta przyszłej kadencji, jednocześnie deklaruje, że Gdyni trzeba świeżej krwi i zburzenia "zmurszałych układów". - Nasi kandydaci to ludzie z krwi i kości, funkcjonują tu i teraz – mówił na wczorajszej konferencji Wiesław Walendziak, poseł PiS, członek komitetu politycznego PiS. – Nie są to ludzie establishmentu, ale ludzie służby publicznej i z takim nastawieniem idą do wyborów samorządowych. Dążyliśmy do tego, żeby naprzeciw reprezentanta lewicy stanął jeden kandydat centroprawicy i władze naczelne PiS uznały, że największe szanse w konfrontacji z reprezentantem lewicy ma prezydent Wojciech Szczurek. To poparcie podtrzymujemy. Natomiast wspieramy listę „Naprzód Gdynio!”. bo ten komitet jako jeden z niewielu ma szczegółowy program dla Gdyni. Na tych listach jest dużo młodych ludzi, którzy mają energię żeby coś zrobić. To nie są ludzie, którzy wejdą w układy, ale te układy (czasami nazbyt zmurszałe) podważą. Gdynia była liderem przez ostatnie lata, wydawało się że jest nadzieją na tle Trójmiasta i można powiedzieć, że w ostatnich miesiącach czy latach ta energia trochę osłabła. Dzisiaj Gdyni potrzebny jest zastrzyk świeżej krwi. Z list „Naprzód Gdynio!” startują reprezentanci UPR (lider – Zbigniew Kozak), Cechu Rzemiosła i Przedsiębiorczości (Karol Kowalski), PiS (Rafał Olszewski, Mariusz Roman) oraz SKL RNP (Igor Zakrzewski). Wystawiono maksimum kandydatów do Rady Miasta – 56. władze PiS wiele sobie obiecują po funkcjonowaniu tak wybranej Rady Miasta (liczą, że będą tu największym klubem). „Naprzód Gdynio!” utworzy po wyborach wspólny klub. Będzie szukał koalicjantów, ale już wykluczył SLD. JAGA za „Głos Wybrzeża”, str.2, z dnia 15.10.2002 r. 15. 10. 2002Kadencja Rady Miasta: Pracowicie ale mało demokratycznie Upływająca kadencja Rady Miasta Gdyni była bardzo pracowita, niemniej Gdyni mocno zaszkodziła wszechwładza zarządu, który nie liczył się z opiniami nie tylko opozycji, ale i własnego ugrupowania. To wnioski płynące z czterech ostatnich lat działania samorządu w Gdyni. To była bardzo ambitna kadencja, gdyż prawo zmieniało się często – mówi Mariusz Roman, w opozycji w Radzie Miasta Gdyni. – Wprowadzono przede wszystkim reformę administracji publicznej i oświaty. W związku z tym w porównaniu z poprzednimi ta kadencja była bardzo pracowita. Pozostaje jednak pewien niedosyt, że zrobiono tak mało za tak duże pieniądze. Powstaje pytanie, czy na przykład inwestycje drogowe ukierunkowano właściwie. Miasto zaciągnęło na to duży kredyt, ale dalej nie mamy załatwionych ulic Janka Wiśniewskiego i Morskiej, które są chyba najistotniejsze dla miasta. Estakada Kwiatkowskiego to osobna sprawa, ale Droga Różowa to chyba nie był najlepszy kierunek. Kadencja była też ciekawa politycznie, gdyż często zmieniała się przynależność partyjna radnych. Przykro powiedzieć, ale po raz pierwszy nie dyskutowano merytorycznie na sesjach. Pewne rzeczy wypracowane przez zarząd rządzący klub przyjmował w ciemno traktując merytorycznie argumenty opozycji „per noga”. Również prezydent Szczurek to dużo mniejsza indywidualność niż Franciszka Cegielska. „Maszynka do głosowania”, jaką stanowiło zaplecze Wojciecha Szczurka w radzie miasta, nie podobała się również Zdzisławowi Urli, w poprzedniej kadencji wiceprezydentowi Gdyni z ramienia UW, dziś kandydującego z list PiS. - Dyscyplinę klubową stosowano niemal przy każdej uchwale, co moim zdaniem zabija demokrację – mówi Zdzisław Urla. – Dawniej po ten środek sięgano w wyjątkowych przypadkach. W mojej ocenie poprzednia rada miasta i zarząd były silniejsze. We wszystkich obradach zarządu brali udział też wówczas urzędnicy, którzy współuczestniczyli w wypracowywaniu decyzji. Z tego zrezygnowano. Nie wiadomo, czy zarząd poczuł się tak silny i mądry, że stwierdził, że nie potrzebuje nikogo pytać, czy też tak słaby, że nie chciał tego nikomu pokazywać obradując za zamkniętymi drzwiami. Obie teorie są możliwe. Ta kadencja to w dużej mierze kontynuacja tego, co robiono poprzednio. Po stronie sukcesów można umieścić kolejną nagrodę od Unii Europejskiej, choć na uroczystościach zabrakło mi wspomnienia zmarłego Macieja Brzeskiego, który zajmował się tymi sprawami. Teraz prezydent Szczurek zbiera wszelkie laury. Były niestety też wpadki prawne zarządu, moje wątpliwości budzi również prywatyzacja służby zdrowia. W jej efekcie po opłaceniu kosztów leasingu, zarządów, rad nadzorczych i podatków, pieniędzy dla pacjentów zostało dużo mniej, a w efekcie wydłużyły się kolejki. Natomiast podnoszone argumenty o zadłużeniu miasta są moim zdaniem przesadzone. Rosnące trudności finansowe miasta podkreśla natomiast Wiesław Byczkowski, wiceprezydent w ubiegłej kadencji, obecnie w Platformie Obywatelskiej. Zaznacza jednak, że wcześniejsze zadłużenie miasta było po prostu konieczne, niemniej budżety miasta w najbliższych latach będą dużo trudniejsze niż poprzednio. - Kadencję uważam za udaną, jednak bez szczególnych fajerwerków – mówi Wiesław Byczkowski. – To było dobre zarządzanie miastem w ramach istniejących środków finansowych. Mijająca kadencja ze względu na dużą przewagę układu rządzącego była dużo spokojniejsza. Dzięki temu można było podejmować więcej decyzji stricte merytorycznych, opartych na rzeczywistym rozeznaniu potrzeb i możliwości, a nie będących kompromisem między tym co zrobić się powinno z punktu widzenia racjonalnej analizy, a możliwym ze względu na istniejące układy polityczne. Nadchodząca kadencja będzie jednak trudna. Po pierwsze rada miasta będzie miała znaczenie symboliczne przy ogromnym wzroście kompetencji działającego jednoosobowo prezydenta. W przypadku niespójności między jego zapleczem politycznym a zapleczem w radzie miasta, może dojść do ciągłych pyskówek medialnych, czego ludzie tak bardzo nie lubią. Zdaniem gdyńskiej lewicy upływająca kadencja była merytoryczna, gdyż Rada Miasta Gdyni przyjęła prawie półtora tysiąca uchwał. - Mimo działania w opozycji zabieraliśmy głos we wszystkich sprawach, choć rządzący nie bardzo liczyli się z naszym zdaniem – mówi Adam Borkowski, szef Klubu Radnych SLD w Gdyni, w RM od 8 lat. - Prawie czterysta interpelacji z pięciuset jest autorstwa naszych radnych. Niestety, zarząd wpadł w samouwielbienie i z niczym się nie liczył, dysponując stabilną większością. Największą różnicą w porównaniu do poprzedniej kadencji jest brak Franciszki Cegielskiej, która potrafiła dostrzegać lewicę i opozycję, szanowała każdego radnego, słuchała odmiennych poglądów. Arogancja obecnej władzy jest dla nas czymś niepojętym. TN za „Głos Wybrzeża”, str.5, z dnia 08.10.2002 r. 8. 10. 2002Lista numer 8 Miejska Komisja Wyborcza w Gdyni w działając na podstawie art. 109 Ordynacji wyborczej do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw wylosowała dla naszego komitetu wyborczego ósmy numer listy. Oznacza to, że w dniu wyborów kandydatów Komitetu Wyborczego Wyborców Naprzód Gdynio! – Lista Prawicowa będzie można znaleźć na liście oznaczonej numerem ósmym. 5. 10. 2002
ARCHIWUM AKTUALNOŚCI (LATA 2001-2006):
Pomorskie Towarzystwo na rzecz Poszkodowanych Właścicieli którego jednym z założycieli jest gdański radny Ryszard Śnieżko udziela informacji i doraźnej pomocy w sprawach związanych z ochroną interesów właścicieli i użytkowników poszkodowanych działaniami władz, organów administracyjnych i innych instytucji publicznych; w zakresie budownictwa, ekonomiki i prawa cywilnego. Informacje: tel. 305-03-32 „Petycja”
Redaktor naczelny: Andrzej Denis; zespół redakcyjny: Marcin Adamiak, Leszek Antoszewski, Grzegorz Bonk, Janusz Długołęcki, Marcin Dobrzyński, Artur Dziambor, Marcin Horała, Dariusz Lubański, Waldemar Pawilczus, Maciej Roman, Mariusz A. Roman, Zdzisław Urla; adres korespondencyjny: ul. Marii Curie-Skłodowskiej 15A/2, 81-231 Gdynia; wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna „Osobita” w Gdańsku; www: http://www.prawicapolska.pl; e-mail: redakcja@prawicapolska.pl. Redakcja nie zwraca tekstów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich skracania i zmiany tytułów. |
|||||