![]() |
|
496147
|
Gdyńskie obchody XXI rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce Jak co roku, z inicjatywy Ligi Republikańskiej uczczono w Gdyni pamięć ofiar okresu stanu wojennego w Polsce. Organizatorami tegorocznych obchodów były: NSZZ „Solidarność” Prawo i Sprawiedliwość, Ruch Społeczny, oraz Liga Republikańska – Oddział Pomorski. Podobnie jak w latach ubiegłych, uroczystości rozpoczęły się mszą świętą w kościele oo. Redemptorystów w Gdyni, przy ul. Portowej 2. Honory poległym oddały poczty sztandarowe organizacji kombatanckich oraz związkowych NSZZ „Solidarność”. Uroczystą homilię wygłosił ojciec O. Jacek Aniszewski CSsR Po mszy nastąpił przemarsz zebranych pod pomnik Ofiar Terroru Komunistycznego przy ul. Pułaskiego. Pod pomnikiem złożono wieńce oraz modlono się za pomordowanych. (informacja własna) 13. 12. 2002Dzień Pamięci Ofiar Stanu Wojennego W piątek w całej Polsce obchodzono 21. rocznicę stanu wojennego. IPN prowadzi 42 śledztwa o przestępstwa tego czasu. Zarzuty będą wkrótce postawione prokuratorom wojskowym, którzy utrudniali śledztwo w sprawie mordu w kopalni "Wujek" w grudniu 1981 r. Prezes IPN prof. Leon Kieres poinformował, że katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej na początku przyszłego roku przedstawi zarzuty osobom odpowiedzialnym za utrudnianie śledztw w sprawie pacyfikacji kopalń "Wujek" i "Manifest Lipcowy" na początku stanu wojennego. Chodzi głównie o prokuratorów z Prokuratury Garnizonowej w Gliwicach, którzy zdaniem IPN, celowo nie dopełnili obowiązków po to, żeby zacierać ślady zabicia 9 górników "Wujka" (m.in. nie zabezpieczyli łusek ani broni). Ogółem IPN prowadzi dziś 42 śledztwa o przestępstwa aparatu władzy ze stanu wojennego - mówił PAP Kieres. Są wśród nich takie sprawy jak śmierć Grzegorza Przemyka, śmierć syna i synowej Mariana Jurczyka, represje wobec internowanych i aresztowanych, głównie - naruszanie ich nietykalności przez funkcjonariuszy, bezprawne skazania i pozbawiania wolności działaczy NSZZ "S". Nie wiadomo, ile tych śledztw zakończy się aktami oskarżenia. Kieres wraz z metropolitą górnośląskim abp. Damianem Zimoniem złożył kwiaty pod krzyżem-pomnikiem przy kopalni "Wujek". "Jestem, byłem i będę zwolennikiem przebaczenia, ale nie można przebaczać, zapominając o przeszłości, nie wiedząc komu i co mamy przebaczyć. To my odpowiadamy za przywrócenie godności tym, którzy nie mogą się o nią upomnieć - jak polegli w kopalni +Wujek+, ale i ci, którzy teraz nie są w stanie o to prosić. IPN jest za ich godność odpowiedzialny" - dodał. "Problem stanu wojennego w Polsce ma wymiar historyczny i moralny. Chcemy pamiętać, a jednak myślimy o przebaczeniu. Pamiętając o przeszłości jesteśmy mądrzejsi. Trudne chwile należy przezwyciężać, ale nie można o nich zapomnieć" - powiedział abp Zimoń. W nocy z czwartku na piątek ok. 70 osób pikietowało dom gen. Wojciecha Jaruzelskiego na warszawskim Mokotowie. Pikietujący ułożyli przed willą generała krzyż ze zdjęć ofiar stanu wojennego, a dookoła niego zapalili znicze. Demonstranci, m.in. mieszkańcy Warszawy i działacze Ligi Republikańskiej, przynieśli ze sobą duży transparent z napisem: "Jaruzelski pamiętamy twoje zbrodnie" oraz zdjęcia archiwalne z okresu stanu wojennego. Porządku pilnowała policja. Pikieta przebiegała w ciszy. Nie doszło do żadnych incydentów. "Stan wojenny to była jedna z najstraszniejszych rzeczy jakie wydarzyły się w Polsce, bo wtedy zostały zamrożone nadzieje ludzi; przedtem były wspaniały wybuch najwspanialszej organizacji jaką znał świat, czyli +Solidarności+" - mówiła Barbara Labuda podczas lekcji poświęconej stanowi wojennemu. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta poprowadziła w piątek lekcję dla 30 uczniów III klasy Gimnazjum nr 42 w Warszawie. Lekcję zorganizowano w ramach akcji "Gazety Wyborczej" "Lekcje z... - czyli sławni ludzie was uczą". Piątek 13 grudnia gen. Jaruzelski spędził w stołecznym sądzie jako jeden z siedmiu oskarżonych o "sprawstwo kierownicze" masakry robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r. Pod sądem odbyła się pikieta stoczniowców. Kilkanaście osób z Gdańska uczestniczyło w pikiecie zorganizowanej przez NSZZ "S" przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Uczestnicy z transparentami oraz zdjęciami i nazwiskami zabitych w 1970 r. stali najpierw przed głównym wejściem do sądu od al. Solidarności, potem przenieśli się na tyły gmachu - na ul. Ogrodową, gdzie wychodzą okna sali rozpraw, w której trwał proces. Mimo że protest miał spokojny charakter - manifestanci stali w ciszy - sąd zarządził godzinną przerwę w rozprawie. Oficjalnie nie podano jej przyczyn, ale obserwatorzy wiązali ją właśnie z pikietą, tym bardziej, że dało się zauważyć wzmożoną nerwowość policji i ochroniarzy. Akcję plakatową Radykalnej Akcji Antykomunistycznej, manifestację milczenia i oficjalne obchody organizowane przez NSZZ "Solidarność" przygotowano w Poznaniu w 21. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Oryginalną, ocenzurowaną przez sąd korespondencję od internowanych do ich rodzin oraz ulotki i biuletyny wydawane przez działaczy "Solidarności" można w piątek oglądać na ogrodzeniu Archiwum Państwowego w Białymstoku. Złożeniem wiązanki kwiatów pod Pomnikiem Ludzi Skrzywdzonych w 1976 roku i zapaleniem zniczy radomska Solidarność uczciła w piątek ofiary stanu wojennego, w 21. rocznicę jego wprowadzenia. Za ofiary stanu wojennego oraz w intencji ojczyzny modlono się w piątek na Jasnej Górze. W piątek w Przemyślu z okazji Dnia Pamięci Ofiar Stanu Wojennego w Ośrodku Kultury i Formacji Chrześcijańskiej otwarto wystawę "Stan wojenny - spojrzenie po dwudziestu latach". Kilkudziesięciu członków Konfederacji Polski Niepodległej-Obóz Patriotyczny manifestowało przed katowickimi sądami. Jak sami mówili, protestowali "przeciwko bezkarności zbrodniarzy PRL oraz dyspozycyjności sądów". (PAP) 13. 12. 2002Kryptonim "Klan" Mimo buńczucznych zapowiedzi komunistycznej władzy, że w każdej chwili "opozycjonistów można zapakować do jednego autobusu", wybuch Sierpnia '80 kompletnie zaskoczył bezpiekę. Jeśli nawet rozważać niezliczone warianty hipotezy o "prowokacji SB" jako detonatorze strajku w dawnej Stoczni im. Lenina, wszystko wskazuje na to, że rozwój wydarzeń wymknął się spod kontroli włodarzy PRL. Służba Bezpieczeństwa szybko jednak przystąpiła do precyzyjnie skoordynowanej kontrofensywy przeciw "elementom antysocjalistycznym". Nie bez sukcesów. W pierwszej połowie listopada 1980 r. w MSW podjęto decyzję o rozpoczęciu akcji, której nadano kryptonim "Klan". Jej głównym celem miała być "operacyjna kontrola i eliminacja [z "Solidarności"] osób prezentujących wrogie postawy w stosunku do ustroju społeczno-politycznego PRL". W centrum zainteresowania SB znalazł się Gdańsk, gdzie mieściła się siedziba krajowych władz "Solidarności". W działaniach bezpieki najważniejszą rolę odgrywali agenci, oficjalnie nazywani tajnymi współpracownikami (tw). Ich wprowadzanie w szeregi żywiołowo powstającego związku, a także werbowanie nowych agentów wśród tysięcy działaczy "Solidarności" nie było szczególnie trudne. Już w grudniu 1980 r. trójmiejska SB mogła się pochwalić wprowadzeniem do struktur kierowniczych "S" 41 tw, z których pięciu (Albinos, Cezary, Teofil, Zbyszek i Konrad) znalazło się we władzach regionu gdańskiego. To dzięki nim, jak donosiło kierownictwo gdańskiej SB do centrali w Warszawie, możliwe było "podjęcie z naszej strony określonych kombinacji operacyjnych zmierzających do pozyskania bądź kompromitacji określonych osób, prowadzącej do ich eliminacji z władz związkowych". Przeciw Wałęsie SB starała się wykorzystywać do działań dezintegracyjnych napięcia wewnątrz kierownictwa "Solidarności". W Gdańsku najważniejsze znaczenie miał podział na zwolenników Lecha Wałęsy i Andrzeja Gwiazdy. W obu grupach ("liberalnej" - skupionej wokół Wałęsy - i "radykalnej" - reprezentowanej przez małżeństwo Gwiazdów, a także Annę Walentynowicz i Bogdana Lisa) bezpieka miała agenturę. Obok dostarczania informacji jej podstawowym zadaniem było podsycanie walki o przywództwo, wyniszczającej rywalizujące frakcje "Solidarności". W Trójmieście zmierzano do powołania alternatywnej struktury zarządu regionu, którą tworzyliby "ludzie Gwiazdy". Agenci SB mieli to wobec związkowców uzasadniać tym, że "Wałęsa nie spełnia oczekiwań, nadziei i dążeń robotników", sięga po autokratyczne metody kierowania związkiem, a ponadto ma "powiązania z klerem" i jest "ugodowy w negocjacjach ze stroną rządową". Wśród argumentów miał paść także i ten, że "powołanie nowego zarządu regionu pozwoli w pełni wykorzystać wiedzę i doświadczenie osób, które rzeczywiście walczyły o ten związek i za swoją działalność były represjonowane, na przykład Joanny i Andrzeja Gwiazdów, Aliny Pienkowskiej i Anny Walentynowicz". Zjazd SB Prawdziwym egzaminem dla trójmiejskiej bezpieki stał się I Krajowy Zjazd Delegatów "Solidarności", który obradował w Gdańsku we wrześniu i październiku 1981 r. Dwa tygodnie przed jego rozpoczęciem SB przystąpiła do operacji o kryptonimie "Sejmik", której celem było wyeliminowanie z udziału w zjeździe radykalnych działaczy. W trakcie samych obrad toczonych w Hali Olivii najważniejsza była "neutralizacja delegatów znanych z ekstremistycznych postaw". Było to zadanie 36 tw (najwięcej z Warszawy i Gdańska), którzy znaleźli się wśród ponad ośmiuset delegatów, oraz jeszcze większej liczby agentów SB w gronie zaproszonych na zjazd gości. W sumie SB miała na sali ponad siedemdziesięciu ludzi, co stanowiło około 5 proc. uczestników obrad. W trakcie zjazdu pozyskano kolejnego tw należącego do władz regionalnych "Solidarności" w Gdańsku. Za Wałęsą "Możliwość frontalnego ataku na Wałęsę jest w pierwszej turze obrad zjazdu mało prawdopodobna. (...) Wstępnie ustalono, że taki atak w okresie międzyzjazdowym lub w II turze obrad może jednak zostać przeprowadzony przy wykorzystaniu A. Walentynowicz, która (...) może sobie pozwolić na ujawnienie faktów kompromitujących L. Wałęsę" - raportował 6 września 1981 r. do Warszawy płk Sylwester Paszkiewicz, szef gdańskiej SB. Obecni na zjeździe agenci otrzymali polecenie wspierania kandydatury Wałęsy na przewodniczącego, ale tak, by jego zwycięstwo "uczynić możliwie nieznacznym, aby pokazać mu siłę innych". W trakcie zjazdu bezpieka prowadziła swoisty ranking ilości i jakości informacji przekazanych jej przez poszczególnych agentów. Rekordzistą okazał się tw Mietek z Poznania, który tylko w trakcie II tury zjazdu dostarczył 18 donosów. Pięć z nich zakwalifikowano do kategorii określanej jako "informacja bardzo dobra". Tuż za nim uplasowali się Marek z Gorzowa Wielkopolskiego i Równy z Warszawy. Nie u wszystkich ilość wiązała się z jakością. Słabo spisał się na przykład agent Zec z Torunia. Aż 11 z 17 nadesłanych przez niego meldunków oceniono jako słabe. W sumie podczas drugiej części zjazdu SB otrzymała ponad sześćset doniesień od uczestników obrad. Nawet tak rozbudowana agentura nie była jednak w stanie zapobiec uchwaleniu przez zjazd słynnego posłania do ludzi pracy Europy Wschodniej, które Leonid Breżniew określił na posiedzeniu politbiura mianem "chuligańskiego wybryku przedstawicieli 'Solidarności' przeciwko Związkowi Radzieckiemu". Nie zmienia to faktu, że w ścisłym kierownictwie "Solidarności" SB stanowiła liczną i bardzo wpływową frakcję. Sławomir Cenckiewicz za Tygodnik "Wprost", Nr 1046, str.74-75, (15 grudnia 2002) Notka o autorze: Historyk, pracownik gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Przygotowuje książkę o przebiegu stanu wojennego na Pomorzu Gdańskim. W latach 1988 – 1992 związany z Federacją Młodzieży Walczącej. W tym czasie wydawał „Piłsudczyka”, jedno z pierwszych pism młodzieżowych o opcji prawicowej. 10. 12. 2002OBW: PiS może liczyć na 18 proc.
Kolejne miejsce w sondażu zajmuje LPR, głosowanie na którą zadeklarowało 15 proc. ankietowanych. Oznacza to, że poparcie dla tej partii wzrosło w porównaniu do poprzedniego badania o 1 punkt proc. Samoobronę popiera 13 proc. badanych, co oznacza spadek poparcia o 1 punkt proc. Nie zmieniły się natomiast wyniki PSL, na które - tak jak poprzednio - zagłosowałoby 10 proc. ankietowanych. Według sondażu, tylko 6 proc. badanych zadeklarowało głosowanie na PO. W porównaniu do poprzedniego badania oznacza to kolejny, o 2 pkt. spadek poparcia dla Platformy. (OBW) 6. 12. 2002Wykorzystajmy ostatnie dni negocjacji Wykorzystajmy ostatnie dni negocjacji do stoczenia ciężkiej batalii o warunki polskiego członkostwa w UE - apelował podczas sejmowej debaty o rokowaniach z UE Kazimierz Ujazdowski (PiS). Domagał się poważnej zmiany tych warunków. Temu - przekonywał - służy projekt uchwały w sprawie negocjacji złożony w Sejmie przez PiS. "Głęboko wierzymy, że Polska (...) jest w stanie być silnym krajem europejskim, ale trzeba porzucić fałszywe ideologiczne okulary i trzeba wierzyć w siebie i wierzyć, że się reprezentuje państwo polskie, a nie jedną partię polityczną" - powiedział Ujazdowski w środę w Sejmie. Projekt uchwały autorstwa PO, poparty przez sejmową Komisję Europejską i SLD to - jego zdaniem - w przeciwieństwie do projektu PiS, "pomysł na to, by rząd w tych ostatnich dniach rozmawiał w warunkach rozbrojenia opinii publicznej". "Jeśli się go czyta na poważnie, a nie na niby, to jest to zapowiedź marszu ku federalizmowi. Bo czym innym jest oparcie przyszłości Unii w stopniu większym niż dziś na mechanizmach wspólnotowych? To jest większościowe głosowanie, to jest obniżenie pozycji państw narodowych" - mówił. Tymczasem - jak powiedział - w opinii PiS "Unia powinna być instytucją państw narodowych, powinna dowartościować te instytucje, w których reprezentowane są rządy państw suwerennych". Jego zdaniem, musimy walczyć o "wysokie warunki finansowe, o lepsze warunki we wspólnej polityce rolnej". "Trzeba walczyć o nasz status i z tego wyrasta główna linia polityczna PiS i projekt naszej uchwały" - przekonywał. Projekt Samoobrony o odłożeniu wejścia do Unii na 2006 r. to - jak to ujął - "projekt nieobecności Polski w Unii". Zapewnił, że PiS jest eurorealistyczny, a scenariusz Polski nieobecnej w UE jest - jego zdaniem - ewidentnie niedobry. "Idea, żebyśmy byli pomostem między UE, a Rosją jest całkowicie fikcyjna, rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo znalezienia się raczej pod mostem relacji między Europą a Rosją" - zaznaczył. "UE jest na pewno dodatkowym czynnikiem polskiego bezpieczeństwa narodowego, w stosunku do NATO, w sytuacji gdy traci ono walor sojuszu obronno-militarnego, ale nie powinniśmy używać tego argumentu jako szantażu blokującego rozmowę o ekonomicznych i społecznych warunkach polskiego członkostwa w UE" - powiedział poseł PiS. "Nie bez racji Ojciec Święty widzi w rozszerzeniu Unii koniec porządku jałtańskiego, reintegrację starego kontynentu" - zaznaczył. Ujazdowski uznał również, że strategia negocjacyjna przyjęta przez obecny rząd poniosła klęskę. "My się z tego nie cieszymy" -zapewnił. Rządowi zarzucił uległość. Krytycznie odniósł się do prowadzonej obecnie ofensywy dyplomatycznej polskich władz w krajach UE. "Zachwyca się obóz rządzący tymi peregrynacjami premiera i prezydenta po Europie, ale to jest akcja ratunkowa. To jest akcja, która przychodzi po nieobecności polskiej dyplomacji w pierwszych miesiącach sprawowania rządów. Przecież znane są fakty, że nawet poważni przedstawiciele małych państw UE nie byli zdolni uzyskać informacji ze szczebla rządowego w Polsce, bo traktowano ich z wielkim lekceważeniem. Nie było polskiej dyplomacji w Beneluksie, we Francji, w pierwszej fazie rządzenia". Szefowi polskiej dyplomacji Włodzimierzowi Cimoszewiczowi Ujazdowski zarzucił, że "przed miesiącem powiedział, że nie ma sensu dalej negocjować". Nawiązując do polskiej debaty o integracji zaznaczył: "To nie może być płytka kampania propagandowa a la pan Wołoszański - to musi być debata w warunkach pełnej rzetelności". (PAP) 4. 12. 2002
ARCHIWUM AKTUALNOŚCI (LATA 2001-2006):
Pomorskie Towarzystwo na rzecz Poszkodowanych Właścicieli którego jednym z założycieli jest gdański radny Ryszard Śnieżko udziela informacji i doraźnej pomocy w sprawach związanych z ochroną interesów właścicieli i użytkowników poszkodowanych działaniami władz, organów administracyjnych i innych instytucji publicznych; w zakresie budownictwa, ekonomiki i prawa cywilnego. Informacje: tel. 305-03-32 „Petycja”
Redaktor naczelny: Andrzej Denis; zespół redakcyjny: Marcin Adamiak, Leszek Antoszewski, Grzegorz Bonk, Janusz Długołęcki, Marcin Dobrzyński, Artur Dziambor, Marcin Horała, Dariusz Lubański, Waldemar Pawilczus, Maciej Roman, Mariusz A. Roman, Zdzisław Urla; adres korespondencyjny: ul. Marii Curie-Skłodowskiej 15A/2, 81-231 Gdynia; wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Grodna i Wilna „Osobita” w Gdańsku; www: http://www.prawicapolska.pl; e-mail: redakcja@prawicapolska.pl. Redakcja nie zwraca tekstów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich skracania i zmiany tytułów. |
|||||