|
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
ŚMIERDZĄCA SYTUACJA
Funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego byli filarem,
fundamentem nowej powojennej rzeczywistości. Zawsze czujni, gotowi odeprzeć niespodziewany
atak, wierni i bezwzględni dla elementów klasowo obcych. O ich „trudnej, mozolnej i
pełnej poświęcenia pracy” możemy dowiedzieć się ze sprawozdań, które do
niedawna nosiły klauzulę „tajne specjalnego znaczenia”. Redakcji
„Prawicy Polskiej” udało się dotrzeć do tych dokumentów, które są dowodem
urojeń i paranoi ówcześnie rządzących Polską, marnotrawstwa sił i środków milionów
ludzi, którzy zamiast budować pomyślność swojego kraju zajmowali się „szeptaną
propagandą”, donosicielstwem na sąsiada, walką z Kościołem katolickim.
„W dniu 17 kwietnia 1951 r. na terenie Gdyni rozrzucono 9.200 ulotek odbitych na
powielaczu (mały format) o wybitnie wrogiej, antyradzieckiej i antyrządowej treści -
donosili do centrali funkcjonariusze MBP. - Na terenie Gdańska rozrzucono 40 ulotek formatu
znormalizowanego, też bitych na powielaczu o treści WRN-owsko-titowskiej wzywającej do
niechodzenia na demonstracje pierwszomajowe i zachowanie milczenia. Z faktów tych należy
wyciągnąć wniosek, że na terenie Gdańska i Gdyni istnieją dwie lub trzy organizacje
podziemne. Na terenie Sztumu i Elbląga grupa przesiedleńców „W” szeroko
rozpowiada o mającej nastąpić III wojnie, którą wygra Ameryka, jak również nawołuje,
aby nie przeprowadzać akcji siewnej”.
Organy bezpieczeństwa infiltrowały również środowiska robotnicze. „Wśród byłych
działaczy PPS - wydalonych z partii - panują nastroje wojenne - pisali agenci MBP. - Żywo
interesują się oni sytuacją międzynarodową i wewnętrzną, twierdząc, że wojna jest
nieunikniona i oczekują jej wybuchu w najkrótszym czasie. Dyskusje na te tematy prowadzą
w ścisłym gronie osób wtajemniczonych. Panuje wśród nich również obawa, że w miarę
zaostrzania się sytuacji będą stosowane represje w stosunku do PPS-owców. Oficjalne
wypowiadanie się na te tematy uważają za bardzo niebezpieczne”.
Aby uwiarygodnić swoje doniesienia oficerowie MBP podawali konkretne przykłady:
„Były aktywista PPS - inteligent z niecierpliwością oczekuje wojny, gdyż obawia się,
że jeżeli dłużej tak potrwa, to PPS-owcy zostaną wyduszeni, i uważa, że najlepiej
przenieść się do Warszawy, aby tam zginąć w tłumie przed okiem władz. Inny były działacz
czołowego aktywu PPS określa obecną sytuację jako „śmierdzącą” - prowadzącą
do wojny. „W tych czasach należy trzymać język za zębami i nie poruszać żadnych
spraw politycznych nawet wobec najlepszych przyjaciół” stwierdził były PPS-owiec.
Jeden z tego środowiska powiedział do swojego rozmówcy, który wszczął rozmowę na
tematy polityczne „lepiej nie mówmy o tym - ty nie wiesz kto ja jestem, a ja nie wiem
kto ty jesteś. Były członek czołowego aktywu PPS systematycznie śledzi rozwój wydarzeń
międzynarodowych, analizuje je i ocenia siły obozu pokoju i obozu agresji. Przy tym wysuwa
swój wniosek, że wojna wybuchnie jeszcze w tym roku i wygrają ją Stany Zjednoczone (...)
uważa, że należałoby już obecnie tworzyć - choćby w pamięci - ewidencje ludzi, którzy
mogliby objąć władzę w kraju”. Gdańscy funkcjonariusze MBP analizowali stopień
infiltracji środowisk skupiających b. działaczy PPS: „Jeżeli chodzi o
zabezpieczenie tego potencjalnie wrogiego środowiska dla idei Frontu Narodowego, to w górnych
jego skupiskach mamy dość głębokie dotarcie, gorzej natomiast przedstawia się sprawa średniego
i powiatowego szczebla b. aktywistów, których jest około 400 osób - wśród tej grupy
mamy 22 informatorów”.
„Notujemy wrogą propagandę we wszystkich środowiskach - informowali oficerowie
MBP. - Dla przykładu podajemy fakty uzyskane przez agenturę: W Stoczni Gdańskiej
ujawniono 7 członków b. PPS (prawica) i Andersowców, którzy kontaktują się ze sobą i
uprawiają wrogą propagandę przeciwko Polsce Ludowej i Związkowi Radzieckiemu. Wiadomości
te pozyskaliśmy od informatorów: „Mały”, „Krakus” i
„Ewa”. Wyżej wymienieni systematycznie kontaktują się ze sobą i rozmawiają
na różne tematy polityczne, które czerpią z „Radia Londyn” i „Głosu
Ameryki” - potem rozsiewają je wśród otoczenia - komentują z własnej myśli i
wrogości (cytat oryginalny - przyp. autora). W tym samym zakładzie na Wydziale
Elektrycznym ujawniono 6-osobową grupę b. gdańszczan, którzy otrzymują prasę ze strefy
amerykańskiej. Czerpane z prasy wiadomości rozsiewają wśród otoczenia robotniczego. W
tej grupie tkwią informatorzy „E-2” i „Kordian”.
Informator „Brzozowski” w doniesieniu z dnia 26.VI. 51 r. podaje, że
„b. członkowie „Gryfu Pomorskiego”, jednocześnie kułacy z terenu
Wejherowa, nie zadeklarowali żadnej sumy na pożyczkę narodową, przy tym szerzyli wrogą
propagandę wojenną, antypaństwową i antyspółdzielczą. Przewodniczący Spółdzielni
Produkcyjnej Gnojewo pow. Malbork ob. G. otrzymał anonim nakazujący opuszczenie spółdzielni.
Anonim był pogróżkowy”.
Kierownictwo gdańskiego MBP miało świadomość stałego zagrożenia: „Dlatego też
w miesiącu czerwcu br. przeprowadzono odprawę z naczelnikami wydziałów i szefami PUBP,
na której postawiono następujące zadania: przeanalizować wszystkie prowadzone sprawy,
uaktywnić rozpracowania przez śmiałe lecz dobrze przemyślane nowe - celowe w możliwościach
dotarcia - werbunki, wprowadzić jako prawo, by każdy pracownik udający się na spotkanie
był do niego przygotowany i z przygotowanym zadaniem dla agenta czy informatora, każde
doniesienie powinno być oceniane i analizowane przez kierownictwo wszystkich
szczebli”.
Wrogi element szczególnie aktywny był w środowiskach młodzieżowych. „W
gimnazjum w Pelplinie misjonarz, w czasie wygłaszania nauki dla młodzieży, krytykował
tych, którzy studiują naukę Marksa, jak również mówił, że robotnik obecnie żyje
gorzej niż kiedykolwiek w Polsce. Katechetka ze Szkoły Podstawowej nr 37 w Gdańsku nazwała
dzieci nie uczęszczające do kościoła - przestępcami - i przesadza ich do oddzielnych ławek.
Profesor „C” ze Szkoły Zawodowej w Rumi - Janowo w pogadankach swoich stwierdził,
że krytyka i samokrytyka jest metodą zabijającą człowieczeństwo, że to jest wymysł
Zw. Radzieckiego, i że on będzie starał się nie dopuścić do tego, by w Polsce ludzie
zamieniali się w bezmyślne automaty. Profesor „C” jest członkiem PZPR. Podjęto
rozpracowanie pod kątem zebrania materiałów, które pozwolą „C” wydalić z
partii i aresztować. O zaniedbaniu w wychowaniu młodzieży świadczą liczby
aresztowanych: WUBP zatrzymał 249 z tego 75 członków ZMP.
Oficerowie MBP zauważali również swoje słabe strony. „Posiadana agentura wśród
młodzieży zdolna jest jedynie udzielać informacji o zewnętrznych przejawach wrogiej
roboty - analizowali oficerowie MBP. - Planowej, celowo werbowanej w wrogich środowiskach,
mogącej nas informować o życiu i zamiarach tych środowisk, agentury Wydział V nie
posiada”.
Resort interesował się również sytuacją w sądownictwie i prokuraturze. „Szef
Prokuratury Wojewódzkiej ob. Araszewski stara się utrudnić pracę prokuratorom (członkom
partii) przenosząc ich na powiat i tym zniechęcając do pracy, sam zaś obstawia się
starymi (sanacyjnymi) prokuratorami. Prokurator ob. Fleszer na polecenie prok. Araszewskiego
został przeniesiony do Wydz. Spec. Prok. Woj. W/w. podczas przesłuchania świadków
dowodowych w sprawach przesłanych przez WUBP - starają się ustalić sieć agencyjną Urzędu
Bezpieczeństwa”.
Katarzyna Pawelec

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|