redakcja@prawicapolska.pl

NR 16

http://www.prawicapolska.pl

Hit Counter

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

UNIA WOLNOŚCI BOJKOTUJE LUSTRACJĘ

Strach, zemsta czy sprawiedliwość !?

W rocznicę obalenia rządu Jana Olszewskiego i na dzień przed oficjalnym zerwaniem koalicji przez UW jeden z jej przywódców Wiktor Osiatyński pisał w „GW”: „...Współpraca z tajnymi służbami była słabością, kiedy indziej – fazą dojrzewania do buntu i konspiracji, po której ludzie stawali się przywódcami. (...) Miejmy nadzieję, że albo ten parlament zmieni ustawę, albo zaraz po następnych wyborach urząd Rzecznika Interesu Publicznego przestanie istnieć. (...) Ten wybór - wszystko ujawnić, wszystko zamknąć albo wszystko spalić - winien być jasno postawiony w najbliższej kampanii wyborczej do parlamentu (...) A jeśli wyborcy zdecydują, żeby wszystkie akta spalić, wówczas zamiast biadolić, że nie udało się rozliczyć z przeszłością, powinniśmy cieszyć się z tego, co nam się powiodło.”

Zaiste symboliczny to moment i symboliczny kontekst tak jednoznacznego wyznania woli politycznej. Spalić akta bezpieki!? Czy nie dziwacznie brzmią te słowa w ustach ludzi, którzy wywodzą teoretycznie swój rodowód z idei Sierpnia? Dziwią wyraźne próby tłumaczenia kolaboracji. Jak czytelne jest pragnienie kolejnych wyborów i zmiany ustaw lustracyjnych. Jakże silny musi być strach, który jest przyczyną takiej zajadłości. Ze strachem łączy się blisko inne zjawisko polityczne. To tak odległa naszej cywilizacji zemsta. Zemsta jako czynnik ślepy, pełen strachu, nienawiści, okrucieństwa. Obserwowaliśmy ten strach i zemstę w 1989 roku i w 1990 roku, kiedy w budynku KW PZPR w Gdańsku chroniliśmy akta przed spaleniem. Chyba najdobitniej uwidoczniły się one podczas nocnego obalania rządu Olszewskiego. A także potem, kiedy przy pomocy służb specjalnych infiltrowano i rozbijano partie prawicowe, a nawet jeszcze w ubiegłym roku, kiedy tuszowano śledztwo w tej sprawie.

Czyż upadek koalicji AWS-UW nie jest także spowodowany panicznym strachem przed postępującą lustracją i powstaniem Instytutu Pamięci Narodowej? Czyż nie jest objawem zemsty za próby wyjaśnienia prawdy o komunizmie? Bezpośrednio przed kryzysem koalicji pojawiła się na temat ustawy lustracyjnej i ustawy o IPN lawina alarmujących artykułów w pismach zbliżonych do UW, które zdawały się zapowiadać zbliżającą burzę. „... Zbliża się rozpoczęcie działalności IPN. Ale nie ma się z czego cieszyć. IPN jest pomysłem niedemokratycznym. (...) Ustawa o IPN łamie też porządek prawny. (...)Na naszych oczach rozpoczyna się nowy etap lustracji dzikiej – tyle że już na skalę masową...” („TP” nr 22, z 28 maja 2000).

Powstanie Instytutu Pamięci Narodowej oznacza jednak coś ważniejszego niż samo poznanie prawdy, oznacza odejście od filozofii „grubej kreski”. Umożliwia moralne osądzenie komunizmu jako systemu z natury zbrodniczego, który wespół z nazizmem wywarł złowrogie piętno na odchodzącym stuleciu. Jak twierdzi prof. Widold Kulesza, były dyrektor Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu: „Pokazanie tego wszystkiego w procesie, który byłby odpowiednikiem Norymbergi nad komunizmem jest sprawą wielkiej wagi. Pojawiła się inicjatywa powołania Społecznego Trybunału, który osądziłby zbrodnie komunizmu. Taki trybunał jest potrzebny dla europejskiej kultury prawniczej, dla etycznego wylegitymowania się wobec ofiar i ich bliskich.”

Instytut Pamięci Narodowej ma przejąć wszelkie archiwa dawnych służb komunistycznych. Będą gromadzone w ośrodkach, gdzie powstaną oddziały IPN, czyli w dziesięciu miastach, w których mają siedziby sądy apelacyjne. Ustawa uwzględniła także, co niezwykle istotne, rozwiązania prawne i praktykę działania instytucji w innych państwach postkomunistycznych, które udostępniają akta swoim obywatelom. Pokrzywdzony będzie miał nie tylko prawo zapoznania się z dokumentami, zbieranymi na niego przez UB i SB, ale po zwróceniu się do komisji może poznać sprawców wyrządzonego mu zła i wystąpić o ich ściganie. Pokrzywdzony stanie się dysponentem wszystkiego, co na jego temat zgromadziły Urząd Bezpieczeństwa Publicznego lub Służba Bezpieczeństwa czy Urząd Bezpieczeństwa PRL. Od jego decyzji zależy sposób wykorzystania tych dokumentów. Działalność Instytutu ma służyć również pracy edukacyjnej. Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, która stała się częścią Instytutu prowadzić będzie śledztwa w sprawach zbrodni hitlerowskich i komunistycznych aż po 1990 rok. Likwidacja dotychczasowej Głównej Komisji, przy jednoczesnych rocznych sporach personalnych wokół wyboru prezesa IPN, spowodowała, że od stycznia 1999 r. nie prowadzi się w Polsce śledztw, dotyczących zbrodni stalinowskich i hitlerowskich. Półtoraroczna przerwa to dużo, biorąc pod uwagę wiek stalinowskich oprawców i świadków ich zbrodni.

Od 1993 przed polskim wymiarem sprawiedliwości ukrywa się Solomon Morel. Od lutego 1945 roku był komendantem obozu koncentracyjnego w Świętochłowicach. Morel i jego służba obozowa zamordowali co najmniej 1500 Ślązaków. Większość zginęła od bicia, postrzelenia, zamarznięcia w pojemnikach lodu, podcięcia żył, złych warunków obozowych, tyfusu, niedożywienia i zagłodzenia, z wyczerpania i zimna. Po Świętochłowicach Morel został komendantem obozu w Jaworznie, gdzie to samo robiono z Ukraińcami i więźniami politycznymi. W marcu 1993 roku, Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu wszczęła śledztwo przeciwko Morelowi o morderstwa, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości.

Główna Komisja wszczęła w 1992 roku śledztwo w sprawie zbrodni popełnionej na gen. Emilu Fieldorfie. Przed sądem stanęła Maria Gurowska, dawna sędzina z sekcji tajnej stalinowskiego Sądu Wojewódzkiego w Warszawie. Bezprecedensowy proces nie doprowadził do wyroku, gdyż Gurowska zmarła. Na warszawskim Mokotowie żyje były śledczy Fieldorfa, por. Kazimierz Górski, który był autorem kłamliwego aktu oskarżenia. Nigdy nie stanął przed sądem. Ze sprawą zabójstwa generała „Nila” związana jest także Helena Wolińska, która jako prokurator wojskowy aresztowała legendarnego dowódcę podziemia. Helena Wolińska jest dziś obywatelką brytyjską, żoną emerytowanego profesora Oxfordu. Jest wątpliwe, aby angielski sąd wydał postanowienie o ekstradycji.

Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu nie wszczęła jeszcze śledztwa przeciwko stalinowskiemu sędziemu Stefanowi Michnikowi. Kpt. Michnik ma zresztą wiele wspólnego z płk. Wolińską. Nie tylko oboje byli funkcjonariuszami komunistycznego systemu bezprawia, ale brali udział w tych samych sprawach. Tak było np. w przypadku Tadeusza Jędrzejkiewicza, który za rzekomą działalność kontrrewolucyjną w Szkole Morskiej w Gdyni dostał dwa wyroki śmierci (złagodzone potem na 10 lat więzienia). Michnik orzekał w sprawie jako wojskowy ławnik, Wolińska uczestniczyła w śledztwie jako wojskowy prokurator. W latach 50-tych Stefan Michnik wchodził w skład sędziowski w wielu procesach, m.in. w dziewięciu rozprawach procesu Tatara. Przyrodni brat Adama Michnika – red. naczelnego „Gazety Wyborczej”, mieszka od 1969 roku w Szwecji. Nie wiadomo czy kiedykolwiek stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

Grzegorz Bonk

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska