|
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
UNIA WOLNOŚCI BOJKOTUJE LUSTRACJĘ
Strach, zemsta czy sprawiedliwość !?
W rocznicę obalenia rządu Jana Olszewskiego i na dzień przed oficjalnym
zerwaniem koalicji przez UW jeden z jej przywódców Wiktor Osiatyński pisał w
„GW”: „...Współpraca z tajnymi służbami była słabością, kiedy
indziej – fazą dojrzewania do buntu i konspiracji, po której ludzie stawali się
przywódcami. (...) Miejmy nadzieję, że albo ten parlament zmieni ustawę, albo zaraz po
następnych wyborach urząd Rzecznika Interesu Publicznego przestanie istnieć. (...) Ten
wybór - wszystko ujawnić, wszystko zamknąć albo wszystko spalić - winien być jasno
postawiony w najbliższej kampanii wyborczej do parlamentu (...) A jeśli wyborcy zdecydują,
żeby wszystkie akta spalić, wówczas zamiast biadolić, że nie udało się rozliczyć z
przeszłością, powinniśmy cieszyć się z tego, co nam się powiodło.”
Zaiste symboliczny to moment i symboliczny kontekst tak jednoznacznego wyznania woli
politycznej. Spalić akta bezpieki!? Czy nie dziwacznie brzmią te słowa w ustach ludzi, którzy
wywodzą teoretycznie swój rodowód z idei Sierpnia? Dziwią wyraźne próby tłumaczenia
kolaboracji. Jak czytelne jest pragnienie kolejnych wyborów i zmiany ustaw lustracyjnych.
Jakże silny musi być strach, który jest przyczyną takiej zajadłości. Ze strachem łączy
się blisko inne zjawisko polityczne. To tak odległa naszej cywilizacji zemsta. Zemsta jako
czynnik ślepy, pełen strachu, nienawiści, okrucieństwa. Obserwowaliśmy ten strach i
zemstę w 1989 roku i w 1990 roku, kiedy w budynku KW PZPR w Gdańsku chroniliśmy akta
przed spaleniem. Chyba najdobitniej uwidoczniły się one podczas nocnego obalania rządu Olszewskiego.
A także potem, kiedy przy pomocy służb specjalnych infiltrowano i rozbijano partie
prawicowe, a nawet jeszcze w ubiegłym roku, kiedy tuszowano śledztwo w tej sprawie.
Czyż upadek koalicji AWS-UW nie jest także spowodowany panicznym strachem przed postępującą
lustracją i powstaniem Instytutu Pamięci Narodowej? Czyż nie jest objawem zemsty za próby
wyjaśnienia prawdy o komunizmie? Bezpośrednio przed kryzysem koalicji pojawiła się na
temat ustawy lustracyjnej i ustawy o IPN lawina alarmujących artykułów w pismach zbliżonych
do UW, które zdawały się zapowiadać zbliżającą burzę. „... Zbliża się
rozpoczęcie działalności IPN. Ale nie ma się z czego cieszyć. IPN jest pomysłem
niedemokratycznym. (...) Ustawa o IPN łamie też porządek prawny. (...)Na naszych oczach
rozpoczyna się nowy etap lustracji dzikiej – tyle że już na skalę masową...”
(„TP” nr 22, z 28 maja 2000).
Powstanie Instytutu Pamięci Narodowej oznacza jednak coś ważniejszego niż samo
poznanie prawdy, oznacza odejście od filozofii „grubej kreski”. Umożliwia
moralne osądzenie komunizmu jako systemu z natury zbrodniczego, który wespół z nazizmem
wywarł złowrogie piętno na odchodzącym stuleciu. Jak twierdzi prof. Widold Kulesza,
były dyrektor Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu:
„Pokazanie tego wszystkiego w procesie, który byłby odpowiednikiem Norymbergi nad
komunizmem jest sprawą wielkiej wagi. Pojawiła się inicjatywa powołania Społecznego
Trybunału, który osądziłby zbrodnie komunizmu. Taki trybunał jest potrzebny dla
europejskiej kultury prawniczej, dla etycznego wylegitymowania się wobec ofiar i ich
bliskich.”
Instytut Pamięci Narodowej ma przejąć wszelkie archiwa dawnych służb
komunistycznych. Będą gromadzone w ośrodkach, gdzie powstaną oddziały IPN, czyli w
dziesięciu miastach, w których mają siedziby sądy apelacyjne. Ustawa uwzględniła także,
co niezwykle istotne, rozwiązania prawne i praktykę działania instytucji w innych państwach
postkomunistycznych, które udostępniają akta swoim obywatelom. Pokrzywdzony będzie miał
nie tylko prawo zapoznania się z dokumentami, zbieranymi na niego przez UB i SB, ale po zwróceniu
się do komisji może poznać sprawców wyrządzonego mu zła i wystąpić o ich ściganie.
Pokrzywdzony stanie się dysponentem wszystkiego, co na jego temat zgromadziły Urząd
Bezpieczeństwa Publicznego lub Służba Bezpieczeństwa czy Urząd Bezpieczeństwa PRL. Od
jego decyzji zależy sposób wykorzystania tych dokumentów. Działalność Instytutu ma służyć
również pracy edukacyjnej. Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu,
która stała się częścią Instytutu prowadzić będzie śledztwa w sprawach zbrodni
hitlerowskich i komunistycznych aż po 1990 rok. Likwidacja dotychczasowej Głównej
Komisji, przy jednoczesnych rocznych sporach personalnych wokół wyboru prezesa IPN,
spowodowała, że od stycznia 1999 r. nie prowadzi się w Polsce śledztw, dotyczących
zbrodni stalinowskich i hitlerowskich. Półtoraroczna przerwa to dużo, biorąc pod uwagę
wiek stalinowskich oprawców i świadków ich zbrodni.
Od 1993 przed polskim wymiarem sprawiedliwości ukrywa się Solomon Morel. Od
lutego 1945 roku był komendantem obozu koncentracyjnego w Świętochłowicach. Morel
i jego służba obozowa zamordowali co najmniej 1500 Ślązaków. Większość zginęła od
bicia, postrzelenia, zamarznięcia w pojemnikach lodu, podcięcia żył, złych warunków
obozowych, tyfusu, niedożywienia i zagłodzenia, z wyczerpania i zimna. Po Świętochłowicach
Morel został komendantem obozu w Jaworznie, gdzie to samo robiono z Ukraińcami i więźniami
politycznymi. W marcu 1993 roku, Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi
Polskiemu wszczęła śledztwo przeciwko Morelowi o morderstwa, zbrodnie wojenne i zbrodnie
przeciwko ludzkości.
Główna Komisja wszczęła w 1992 roku śledztwo w sprawie zbrodni popełnionej na gen.
Emilu Fieldorfie. Przed sądem stanęła Maria Gurowska, dawna sędzina z sekcji
tajnej stalinowskiego Sądu Wojewódzkiego w Warszawie. Bezprecedensowy proces nie
doprowadził do wyroku, gdyż Gurowska zmarła. Na warszawskim Mokotowie żyje były śledczy
Fieldorfa, por. Kazimierz Górski, który był autorem kłamliwego aktu oskarżenia.
Nigdy nie stanął przed sądem. Ze sprawą zabójstwa generała „Nila” związana
jest także Helena Wolińska, która jako prokurator wojskowy aresztowała
legendarnego dowódcę podziemia. Helena Wolińska jest dziś obywatelką brytyjską, żoną
emerytowanego profesora Oxfordu. Jest wątpliwe, aby angielski sąd wydał postanowienie o
ekstradycji.
Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu nie wszczęła jeszcze śledztwa
przeciwko stalinowskiemu sędziemu Stefanowi Michnikowi. Kpt. Michnik ma zresztą
wiele wspólnego z płk. Wolińską. Nie tylko oboje byli funkcjonariuszami
komunistycznego systemu bezprawia, ale brali udział w tych samych sprawach. Tak było np. w
przypadku Tadeusza Jędrzejkiewicza, który za rzekomą działalność
kontrrewolucyjną w Szkole Morskiej w Gdyni dostał dwa wyroki śmierci (złagodzone potem
na 10 lat więzienia). Michnik orzekał w sprawie jako wojskowy ławnik, Wolińska
uczestniczyła w śledztwie jako wojskowy prokurator. W latach 50-tych Stefan Michnik
wchodził w skład sędziowski w wielu procesach, m.in. w dziewięciu rozprawach procesu
Tatara. Przyrodni brat Adama Michnika – red. naczelnego „Gazety
Wyborczej”, mieszka od 1969 roku w Szwecji. Nie wiadomo czy kiedykolwiek stanie przed
polskim wymiarem sprawiedliwości.
Grzegorz Bonk

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|