redakcja@prawicapolska.pl

NR 16

http://www.prawicapolska.pl

Hit Counter

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

Z teczek komisji Mieszkaniowej Rady Miasta Gdyni

Sprawy duże i małe (II).... dziś tylko te mniejsze
Sprawy mniejsze: BHP

Zgodnie z obietnicą daną w poprzednim numerze, dziś o BHP. Sam temat „nawinął” się przypadkiem, gdy przed kolejnym sezonem budowlanym porządkowałem swoje papiery, mozolnie oddzielając sprawy komisji, zawodowe, oferty materiałowe... Wówczas wpadł mi w ręce kawałek papieru będący częścią korespondencji jednego z robotników (nawet dziś już nie pamiętam kogo), w tym świstku zogniskowała się jak w soczewce cała dziedzina małych tragedii. Proszę Państwa tylko o nieco uwagi i pewnej zadumy. Pochylmy się więc, choć przez chwilę, nad tajemniczym splotem okoliczności które doprowadziły do wypadku opisanego poniżej. Czy swoim postępowaniem (jak choćby pielęgnowanie w sobie takich cech jak rozwaga, umiar oraz rozsądek) pomagamy zminimalizować skalę zjawiska? I zarazem dodatkowo odpowiedzmy sobie na pytanie: czy zawsze warto być nadgorliwym?

Wyjaśnienie osoby poszkodowanej w wypadku przy pracy, nadesłane do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jako odpowiedź na prośbę o udzielenie bliższych informacji dotyczących okoliczności wypadku:

Szanowni Państwo!

W raporcie z wypadku jako przyczynę podałem „próbę samodzielnego wykonania pracy”. W liście stwierdzili Państwo, ze powinienem podjąć pełniejsze wyjaśnienie, sądzę, że poniższe szczegóły będą wystarczające:

Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego trzypiętrowego budynku. Na fajrant stwierdziłem, że oprócz pacy, sztychówki, rajbetki i laubzegi mam około 40 porozrzucanych cegieł1. Zdecydowałem nie znosić ich na dół pojedynczo, lecz spuścić w beczce, używając liny na bloku przytwierdzonym do tregra na trzecim piętrze budynku. Po zabezpieczeniu liny na dole, wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem na dół i odwiązałem linę, a następnie trzymając ją mocno, zacząłem powoli opuszczać ciężar.

W raporcie z wypadku napisałem, że ważę 80 kilogramów. Możecie sobie Państwo wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie nagłym szarpnięciem do góry – straciłem orientację, nie puściłem jednak liny. Nie muszę podawać, że ruszyłem do góry raczej w bystrym tempie, po ścianie budynku. W połowie drugiego piętra spotkałem się z opadającą beczką – to tłumaczy stłuczoną czaszkę oraz pęknięty obojczyk. Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne wciąganie, nie zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie mocno trzymać linę pomimo bólu i ran. W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła już tylko 20 kilogramów. Przypominam, że ja ważę 80 kilogramów, wiec w tej sytuacji zacząłem gwałtownie spadać i w połowie drugiego pietra ponownie spotkałem się z beczką, która tym razem wznosiła się do góry. W efekcie mam pęknięcie kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek na tyle, że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł – pęknięte tylko jedno żebro. Z przykrością muszę stwierdzić, że gdy leżałem obolały na cegłach, nie mogłem wstać ani się poruszać, a ponadto przestałem trzeźwo myśleć i puściłem linę. Pusta beczka ważąca mniej niż lina, spadła na dół i omal nie złamała mi nogi.

Mam nadzieje, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do zakończenia postępowania w mej sprawie.

/podpis nieczytelny/

1 jedna cegła to ok. 3,7 kg- cyt. za Poradnikiem Majstra Budowlanego, Wydawnictwo Arkady z 1979 r., ... tak więc cegły z dachu ważyły 148 kg. (przypis S.T.).

Opracował: Sławomir Trojanowski

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska