|
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
Z teczek komisji Mieszkaniowej Rady Miasta Gdyni
Sprawy duże i małe (II).... dziś tylko te mniejsze
Sprawy mniejsze: BHP
Zgodnie z obietnicą daną w poprzednim numerze, dziś o BHP. Sam temat „nawinął” się
przypadkiem, gdy przed kolejnym sezonem budowlanym porządkowałem swoje papiery, mozolnie oddzielając
sprawy komisji, zawodowe, oferty materiałowe... Wówczas wpadł mi w ręce kawałek papieru będący
częścią korespondencji jednego z robotników (nawet dziś już nie pamiętam kogo), w tym świstku
zogniskowała się jak w soczewce cała dziedzina małych tragedii. Proszę Państwa tylko o nieco
uwagi i pewnej zadumy. Pochylmy się więc, choć przez chwilę, nad tajemniczym splotem okoliczności
które doprowadziły do wypadku opisanego poniżej. Czy swoim postępowaniem (jak choćby pielęgnowanie
w sobie takich cech jak rozwaga, umiar oraz rozsądek) pomagamy zminimalizować skalę zjawiska? I
zarazem dodatkowo odpowiedzmy sobie na pytanie: czy zawsze warto być nadgorliwym?
Wyjaśnienie osoby poszkodowanej w wypadku przy pracy, nadesłane do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych
jako odpowiedź na prośbę o udzielenie bliższych informacji dotyczących okoliczności wypadku:
Szanowni Państwo!
W raporcie z wypadku jako przyczynę podałem „próbę samodzielnego wykonania pracy”. W liście
stwierdzili Państwo, ze powinienem podjąć pełniejsze wyjaśnienie, sądzę, że poniższe szczegóły
będą wystarczające:
Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego trzypiętrowego budynku.
Na fajrant stwierdziłem, że oprócz pacy, sztychówki, rajbetki i laubzegi mam około 40
porozrzucanych cegieł1. Zdecydowałem nie znosić ich na dół pojedynczo, lecz spuścić w beczce,
używając liny na bloku przytwierdzonym do tregra na trzecim piętrze budynku. Po zabezpieczeniu
liny na dole, wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem
na dół i odwiązałem linę, a następnie trzymając ją mocno, zacząłem powoli opuszczać ciężar.
W raporcie z wypadku napisałem, że ważę 80 kilogramów. Możecie sobie Państwo wyobrazić,
jak duże było moje zaskoczenie nagłym szarpnięciem do góry – straciłem orientację, nie puściłem
jednak liny. Nie muszę podawać, że ruszyłem do góry raczej w bystrym tempie, po ścianie
budynku. W połowie drugiego piętra spotkałem się z opadającą beczką – to tłumaczy stłuczoną
czaszkę oraz pęknięty obojczyk. Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne
wciąganie, nie zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście
pozostałem przytomny i byłem w stanie mocno trzymać linę pomimo bólu i ran. W tym samym czasie
beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła.
Pozbawiona cegieł beczka ważyła już tylko 20 kilogramów. Przypominam, że ja ważę 80 kilogramów,
wiec w tej sytuacji zacząłem gwałtownie spadać i w połowie drugiego pietra ponownie spotkałem
się z beczką, która tym razem wznosiła się do góry. W efekcie mam pęknięcie kostki i rany
szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek na tyle, że odniosłem mniej obrażeń przy
upadku na stos cegieł – pęknięte tylko jedno żebro. Z przykrością muszę stwierdzić, że
gdy leżałem obolały na cegłach, nie mogłem wstać ani się poruszać, a ponadto przestałem
trzeźwo myśleć i puściłem linę. Pusta beczka ważąca mniej niż lina, spadła na dół i omal
nie złamała mi nogi.
Mam nadzieje, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do zakończenia
postępowania w mej sprawie.
/podpis nieczytelny/
1 jedna cegła to ok. 3,7 kg- cyt. za Poradnikiem Majstra Budowlanego, Wydawnictwo Arkady z 1979
r., ... tak więc cegły z dachu ważyły 148 kg. (przypis S.T.).
Opracował: Sławomir Trojanowski

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|