|
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
Czy powinniśmy pomagać Czeczenii?
Obecna wojna czeczeńska toczy się o 2000 tys. km od granic Polski. Bliżej
nam do Groznego niż do Madrytu. Toczy ją nasz sąsiad. W Europie. Stosując broń zakazaną
konwencjami i uprawiając tylekroć potępianą politykę eksterminacji ludności cywilnej.
Czy powinniśmy milczeć? Czy jest to, cynicznie pytając, w naszym interesie?
Czeczeni mają prawo do niepodległości wynikające z faktu, iż są wspólnotą narodową
o odrębnym języku, kulturze i wielowiekowej historii związanej z jednym i tym samym,
zwartym terytorium. Oczywiście, nie są jedynym narodem uporczywie i z ogromnymi stratami
walczącym o suwerenność polityczną. Jednakże tylko w przypadku Tybetańczyków
proporcja sił na korzyść agresora jest równie przygniatająca. Przypomnijmy: 1 do 150
milionów przed wojną 1994-1996, w której zginęło kilkadziesiąt tysięcy Czeczenów (różne
źródła szacują tę liczbę na 40 do 90 tys.).
USA i Unia Europejska nie wykazują żadnych konkretnych posunięć w celu wywierania
realnego wpływu na politykę Rosji w tym rejonie Kaukazu. Rezolucje Rady Europy mają
znaczenie czysto propagandowe, konieczne w krajach, które zaledwie kilka miesięcy przed
agresją rosyjską na Czeczenię zaatakowały Jugosławię pod hasłem obrony mniejszości
przed czystkami etnicznymi. Jedynie niektóre agendy organizacji międzynarodowych, zajmujące
się prawami człowieka, krytykują na forum publicznym rosyjskie zbrodnie wojenne.
Protesty wobec tej wojny poddaje się ostatnio w wątpliwość, podsycaną zwłaszcza
przez opcję polityczną od zawsze związaną z byłym Związkiem Sowieckim. Że zagraża to
polskiej racji stanu, drażni Rosję, jest wtrącaniem się w sprawy wewnętrzne suwerennego
państwa, może szkodzić polskiemu eksportowi na wschodnie rynki, wreszcie... że rosyjskie
prawosławie w istocie broni Europy przed islamem! Rosja Putina jako „przedmurze chrześcijaństwa”!!!
Wydaje się, że chłodne stosunki polsko-rosyjskie, o które prezydent Kwaśniewski
troszczy się tak bardzo, że odbierając telefony od Putina krytykuje publicznie, jakby na
zamówienie, polski rząd i jego politykę zagraniczną, są po prostu następstwem długofalowej
koncepcji polityki rosyjskiej wobec Europy, a nie naszych „uchybień” lub złej
woli. Rosja nie chce traktować Polski jako partnera na arenie międzynarodowej, chce
rozmawiać z Niemcami, Anglią i Francją tylko ponad naszymi głowami, chce na koniec
pokazać NATO, że każdy nowy kraj środkowowschodniej Europy przyjęty do sojuszu (na co
czeka Ukraina i kraje bałtyckie) będzie, jak Polska, źródłem potencjalnych zatargów z
Rosją. Ma odwlec przyjęcie tych państw do NATO.
W Czeczenii odbywa się eksterminacja małego narodu. Nie tylko pamięć o powstańcach,
o Polakach wywożonych na Sybir, zwłaszcza po agresji sowieckiej i po 1944 roku, o planowej
eksterminacji elity narodu, której symbolem jest Katyń nakazuje wyrażać protest wobec
zbrodni rosyjskich w tym kraju. Milcząca akceptacja brutalnej i całkowicie bezkarnej
polityki siły pokazuje Rosji, że taka właśnie jej polityka jest skuteczna, także na
arenie międzynarodowej. Sprzyja to aktywizacji tendencji dyktatorskich w Rosji, umocnieniu
dawnego KGB i armii, stopniowej likwidacji struktur przedstawicielskich lub ich podporządkowania
pionowi wojskowo-policyjnemu - czego jesteśmy już świadkami! Czy to jest dla Polski
korzystne? Jaki kraj będzie następny w kolejce? Białoruś? Mołdawia?
Należy zauważyć, że wzrost tendencji fundamentalistycznych w Czeczenii, kraju
stosunkowo „otwartego” islamu, związany był z zawiedzeniem nadziei na jakąkolwiek
pomoc Europy w latach wojny w obronie niepodległości 1994-96. Jedyna zauważalna pomoc płynęła
wówczas z krajów arabskich. To Europa w istocie rzeczy nadal wpycha Czeczenów w ramiona
integrystów islamskich, jedynych, którzy mają im cokolwiek do zaoferowania. Nawet jeśli
jest to już tylko śmierć w ”świętej wojnie”.
Wątpię, by Kościół prawosławny, jak ostatnio znów wyraźnie widać, wierny sługa
tronu opanowanego przez polityków z byłego KGB, z hierarchią często wywodzącą się
wprost ze szkół tejże organizacji, miał moralną siłę niezbędną, by stać się
„przedmurzem chrześcijaństwa”. My, Polacy, pamiętamy natomiast, że Kościół
prawosławny ten, eksterminowany przez bolszewików, zdobył się jednak w 1920 roku na
oficjalne poparcie najazdu na Polskę w duchu wielkoruskiego imperializmu. Tak jak to zrobił
teraz, w przypadku Czeczenii.
Istnieje jeszcze czynnik etyczny, który każe nam zająć stanowisko wobec zbrodni ludobójstwa,
dotykającej, co należy podkreślić, nie tylko Czeczenów, ale i żyjących wśród nich
Rosjan. Winni jesteśmy pomoc humanitarną ofiarom tej wojny, niezależnie od tego, co możemy
zrobić, lub co sądzimy o jej aspektach politycznych.
Krzysztof Rogala

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|