redakcja@prawicapolska.pl

NR 16

http://www.prawicapolska.pl

Hit Counter

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

Czy powinniśmy pomagać Czeczenii?

Obecna wojna czeczeńska toczy się o 2000 tys. km od granic Polski. Bliżej nam do Groznego niż do Madrytu. Toczy ją nasz sąsiad. W Europie. Stosując broń zakazaną konwencjami i uprawiając tylekroć potępianą politykę eksterminacji ludności cywilnej. Czy powinniśmy milczeć? Czy jest to, cynicznie pytając, w naszym interesie?

Czeczeni mają prawo do niepodległości wynikające z faktu, iż są wspólnotą narodową o odrębnym języku, kulturze i wielowiekowej historii związanej z jednym i tym samym, zwartym terytorium. Oczywiście, nie są jedynym narodem uporczywie i z ogromnymi stratami walczącym o suwerenność polityczną. Jednakże tylko w przypadku Tybetańczyków proporcja sił na korzyść agresora jest równie przygniatająca. Przypomnijmy: 1 do 150 milionów przed wojną 1994-1996, w której zginęło kilkadziesiąt tysięcy Czeczenów (różne źródła szacują tę liczbę na 40 do 90 tys.).

USA i Unia Europejska nie wykazują żadnych konkretnych posunięć w celu wywierania realnego wpływu na politykę Rosji w tym rejonie Kaukazu. Rezolucje Rady Europy mają znaczenie czysto propagandowe, konieczne w krajach, które zaledwie kilka miesięcy przed agresją rosyjską na Czeczenię zaatakowały Jugosławię pod hasłem obrony mniejszości przed czystkami etnicznymi. Jedynie niektóre agendy organizacji międzynarodowych, zajmujące się prawami człowieka, krytykują na forum publicznym rosyjskie zbrodnie wojenne.

Protesty wobec tej wojny poddaje się ostatnio w wątpliwość, podsycaną zwłaszcza przez opcję polityczną od zawsze związaną z byłym Związkiem Sowieckim. Że zagraża to polskiej racji stanu, drażni Rosję, jest wtrącaniem się w sprawy wewnętrzne suwerennego państwa, może szkodzić polskiemu eksportowi na wschodnie rynki, wreszcie... że rosyjskie prawosławie w istocie broni Europy przed islamem! Rosja Putina jako „przedmurze chrześcijaństwa”!!!

Wydaje się, że chłodne stosunki polsko-rosyjskie, o które prezydent Kwaśniewski troszczy się tak bardzo, że odbierając telefony od Putina krytykuje publicznie, jakby na zamówienie, polski rząd i jego politykę zagraniczną, są po prostu następstwem długofalowej koncepcji polityki rosyjskiej wobec Europy, a nie naszych „uchybień” lub złej woli. Rosja nie chce traktować Polski jako partnera na arenie międzynarodowej, chce rozmawiać z Niemcami, Anglią i Francją tylko ponad naszymi głowami, chce na koniec pokazać NATO, że każdy nowy kraj środkowowschodniej Europy przyjęty do sojuszu (na co czeka Ukraina i kraje bałtyckie) będzie, jak Polska, źródłem potencjalnych zatargów z Rosją. Ma odwlec przyjęcie tych państw do NATO.

W Czeczenii odbywa się eksterminacja małego narodu. Nie tylko pamięć o powstańcach, o Polakach wywożonych na Sybir, zwłaszcza po agresji sowieckiej i po 1944 roku, o planowej eksterminacji elity narodu, której symbolem jest Katyń nakazuje wyrażać protest wobec zbrodni rosyjskich w tym kraju. Milcząca akceptacja brutalnej i całkowicie bezkarnej polityki siły pokazuje Rosji, że taka właśnie jej polityka jest skuteczna, także na arenie międzynarodowej. Sprzyja to aktywizacji tendencji dyktatorskich w Rosji, umocnieniu dawnego KGB i armii, stopniowej likwidacji struktur przedstawicielskich lub ich podporządkowania pionowi wojskowo-policyjnemu - czego jesteśmy już świadkami! Czy to jest dla Polski korzystne? Jaki kraj będzie następny w kolejce? Białoruś? Mołdawia?

Należy zauważyć, że wzrost tendencji fundamentalistycznych w Czeczenii, kraju stosunkowo „otwartego” islamu, związany był z zawiedzeniem nadziei na jakąkolwiek pomoc Europy w latach wojny w obronie niepodległości 1994-96. Jedyna zauważalna pomoc płynęła wówczas z krajów arabskich. To Europa w istocie rzeczy nadal wpycha Czeczenów w ramiona integrystów islamskich, jedynych, którzy mają im cokolwiek do zaoferowania. Nawet jeśli jest to już tylko śmierć w ”świętej wojnie”.

Wątpię, by Kościół prawosławny, jak ostatnio znów wyraźnie widać, wierny sługa tronu opanowanego przez polityków z byłego KGB, z hierarchią często wywodzącą się wprost ze szkół tejże organizacji, miał moralną siłę niezbędną, by stać się „przedmurzem chrześcijaństwa”. My, Polacy, pamiętamy natomiast, że Kościół prawosławny ten, eksterminowany przez bolszewików, zdobył się jednak w 1920 roku na oficjalne poparcie najazdu na Polskę w duchu wielkoruskiego imperializmu. Tak jak to zrobił teraz, w przypadku Czeczenii.

Istnieje jeszcze czynnik etyczny, który każe nam zająć stanowisko wobec zbrodni ludobójstwa, dotykającej, co należy podkreślić, nie tylko Czeczenów, ale i żyjących wśród nich Rosjan. Winni jesteśmy pomoc humanitarną ofiarom tej wojny, niezależnie od tego, co możemy zrobić, lub co sądzimy o jej aspektach politycznych.

Krzysztof Rogala

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska