|
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
NIE ROZWIĄZANE PROBLEMY GDYŃSKIEJ SŁUŻBY ZDROWIA
Służba zdrowia w Gdyni nadal kuleje. Nie rozwiązane są problemy Oddziału
Płucnego Szpitala Miejskiego i gdyńskiej specjalistyki. Dochodzą jeszcze problemy z
wzajemnym zadłużeniem przychodni, którego prawne wyegzekwowanie może zagrozić ich
bytowi. Przychodnie gdyńskie nieuchronnie czeka prywatyzacja, w tym kierunku poszły już
niektóre miasta polskie, jak Poznań i Chorzów. Jest to temat, który wzbudza wiele obaw,
bowiem wiąże się też ze zwolnieniami personelu. Trzeba podejść do niego bardzo ostrożnie
i wcześniej uporządkować wszystkie sprawy i zaległości w funkcjonowaniu gdyńskich
przychodni i szpitali.
Pomocą w przygotowaniu do przekształceń i w poprawie kondycji placówek służby
zdrowia ma być rządowy program restrukturyzacji ochrony zdrowia i realizujące go,
tworzone w każdym województwie tzw. regionalne grupy wsparcia. Całość prowadzi Urząd
Marszałkowski. Opracowywany jest wojewódzki program restrukturyzacji bazy łóżkowej
szpitali, a także POZ-ów i pogotowia ratunkowego. Ostateczny kształt programu zatwierdza
wojewoda i kieruje wniosek do Ministerstwa Zdrowia, które po ewentualnej akceptacji da
pieniądze.
Restrukturyzacja w Gdyni jest niezbędna, mamy odziały szpitalne, gdzie jest ciasno i
takie, gdzie jest wiele wolnych miejsc, których utrzymanie kosztuje. Oba szpitale gdyńskie
generują dalej straty. Trzeba przeprowadzić badania epidemiologiczne, ustalić ile i jakie
zachorowania są i na tej podstawie określić kierunki restrukturyzacji. W Gdyni brakuje
np. Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej, trzeba utworzyć oddział ratowniczy.
Z rządowym programem restrukturyzacji był związany konkurs ofert dla placówek służby
zdrowia, które przedstawiając plan restrukturyzacji u siebie miały szanse uzyskać, po
akceptacji ministerstwa, pieniądze na ten cel. Dla wielu przychodni i szpitali byłaby to
wielka szansa uzyskania dodatkowych środków spoza otrzymywanych z kas chorych i dokonania
za nie zmian, które mogłyby wyprowadzić daną placówkę na prostą i stworzyć taką
strukturę, która miałaby szanse na samodzielne utrzymanie się w przyszłości. Niewątpliwie
ten konkurs był szansą też dla Szpitala Miejskiego i jego Oddziału Płucnego. Niestety
doktor Nowobilski - dyrektor Szpitala Miejskiego - nie zgłosił żadnej oferty(!). Termin złożenia
ofert minął 19 maja br. i dyrektor wiedział o tym od dawna. Czyżby dyrektor tak naprawdę
dążył do likwidacji oddziału i sabotował wszelkie próby i marnował szanse na jego
uratowanie? Dla pracowników oddziału i jego pacjentów postawa dyrektora jest niezrozumiała.
Nie rozwiązany jest dalej problem finansowania specjalistyki gdyńskiej. Problemy
finansowe przeżywa Specjalistyczna Przychodnia Lekarska przy ul. Armii Krajowej, która
utraciła płynność finansową. Nie może płacić swoich zobowiązań, gdyż przychodnie
POZ-u zalegają jej kilkaset tysięcy złotych. Przychodnia Specjalistyczna przeprowadziła
już restrukturyzację, zatrudnienie zmniejszyło się ze 170 do 116 osób. Zadłużone
przychodnie nie płacą, a dyrektor ma problemy z zebraniem pieniędzy na pensje swojego
personelu. Właściwie należałoby zadłużone przychodnie podać do sądu, ale mogłoby to
skończyć się ich zamknięciem, a w tym wypadku najbardziej ucierpiałby po prostu
pacjent.
Niestety, doszło już do pierwszych działań przeciwko innym przychodniom. Przychodnia
Działki Leśne, mająca w swoich strukturach także gabinety specjalistyczne, przez wiele
miesięcy nie płaciła pieniędzy do ZUS-u i teraz do egzekucji długu przez ZUS wskazała
swoich dłużników – trzy przychodnie: Witomino, Orłowo i Wzgórze św.
Maksymiliana. Przychodnie te zostały obciążone dodatkowo 44 proc. odsetek i opłat
egzekucyjnych. Takie działania należy uznać za naganne, gdyby wszystkie przychodnie, a
przede wszystkim Specjalistyczna Przychodnia Lekarska, zaczęły tak egzekwować swoje należności,
doprowadziłoby to do upadku najbardziej zadłużonych, a tysiące gdynian byłoby
pozbawionych opieki medycznej.
Już najwyższy czas, aby znaleźć sposób na rozwiązanie problemu wzajemnych zadłużeń
przychodni. Być może mógłby to być kredyt bankowy, który odetka ten zator. Ale kredyt
kiedyś trzeba spłacić, problem więc powróci, niezbędne są więc zmiany w zarządzaniu
i restrukturyzacja najbardziej zadłużonych przychodni, a nawet łączenie się niektórych
w jeden organizm. Uporządkowanie tych spraw jest warunkiem prywatyzacji, która w przyszłości
będzie przeprowadzona. A więc gdynianie muszą być cierpliwi, stan taki jeszcze trochę
potrwa.
Andrzej Denis
członek komisji Zdrowia RM Gdyni

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|