redakcja@prawicapolska.pl

NR 17

http://www.prawicapolska.pl

Hit Counter

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

O strategii wojewódzkiej raz jeszcze...

Pomiędzy starym a nowym
czyli jak być konserwatystą w regionie

Reforma administracyjna przeprowadzona w naszym kraju szczególne zadania powierzyła regionalnemu szczeblowi sprawowania władzy. To nowe województwa stały się obecnie istotnym kreatorem polityki, a także podmiotem stosunków międzynarodowych. Najważniejszym jak do tej pory głosem w dyskusji o przyszłości naszego regionu było uchwalenie Strategii Rozwoju Województwa Pomorskiego przez sejmik wojewódzki w lipcu tego roku. Tematem tym zajmowałem się już na łamach “PP”. Teraz chciałbym się odnieść do niektórych aspektów politycznych.

Strategia wojewódzka, choć uchwalona została niemal jednogłośnie, od początku spotykała się z głosami krytyki artykułowanymi zarówno przez lewicową opozycję, jak i narodową oraz związkową część AWS-u. Głosy te często ze szlachetnych pobudek jednak w sposób niewłaściwy lokalizowały źródła zagrożeń proponowanych rozwiązań systemowych. W efekcie trafiały w próżnię. I tak lobby morskie oraz transportowe krytykowały strategię przy pomocy archaicznych argumentów, w efekcie stanowisku temu łatwo można było zarzucić partykularyzm, strach przed zmianą i stanie na straży społecznego status quo. Nieumiejętność doboru odpowiednich argumentów to konsekwencja słabości programowej Akcji Wyborczej Solidarność, a to z kolei jest efektem kryzysu tożsamości, na jaką cierpi obecnie ta formacja. AWS przede wszystkim musi przestać naiwnie wierzyć, że wszystko można rozwiązać przy pomocy metod politycznych, bowiem to, czego najbardziej jej brakuje, to nie polityczna skuteczność lecz konsekwentny i długookresowy program działania. W efekcie najistotniejsze problemy pozostają nie rozwiązane, a głos w sprawie przyszłości Pomorza niemal walkowerem zostaje oddany środowiskom liberalnym.

Główną przesłanką przyświecającą Strategii Rozwoju Województwa Pomorskiego jest idea modernizacji pomorskiej gospodarki. Strategia na tej podstawie formułuje tezę o nadmiernym uzależnieniu naszej gospodarki od branży sektora morskiego. Chociaż część pomorskich przedsiębiorstw tego sektora (np. stocznie) radzi sobie zupełnie nieźle w nowych warunkach gospodarczych - to według autorów strategii dziedziną, w której winniśmy się specjalizować, aby sprostać światowym wyzwaniom - winny być tzw. sektory oparte na wiedzy. Proponuje się w związku z tym podjęcie inwestycji w człowieka (tzn. w naukę, szkolnictwo, parki technologiczne) oraz inwestycje w nowoczesne technologie informacyjne i telekomunikacyjne. Propaguje się zwłaszcza uściślenie związków pomiędzy nauką a lokalną gospodarką.

Chociaż nie jestem wrogiem budowy “doliny krzemowej” w Trójmieście, uważam, że Strategia Wojewódzka w niewłaściwy sposób rozkłada akcenty, biorąc niejednokrotnie skutek za przyczynę. Zdominowany przez środowiska liberalne Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową zapomina, że człowiekiem rządzą nie tylko potrzeby ekonomiczne. Strategia nie wykazuje kulturowych i społecznych kosztów procesów modernizacji gospodarczej, procesów, których realizacja jest niezbędna. W zamian za to kusi nas świetlaną wizją przyszłości, ocierając się częstokroć o utopię.

Zagrożenia płynące z podobnego sposobu rozumowania przedstawię na paru przykładach. Nieprawdziwa wydaje mi się koncepcja większego uniezależnienia od gospodarki morskiej. Inwestycje w nowoczesne technologie, usługi finansowe oraz w edukację z powodzeniem mogą się przecież odbywać w zgodzie z morskim dziedzictwem naszego regionu, a nawet na bazie gospodarki morskiej. Podobną zależność jeszcze dobitniej można sformułować w odniesieniu do roli infrastruktury komunikacyjnej (zwłaszcza autostrady A1) w rozwoju gospodarczym regionu. Chociaż w uchwalonym dokumencie pojawił się zapis o konieczności wypełnienia VI korytarza transportowego autostradą, to właśnie eksperci z instytutu w swoich licznych wypowiedziach podważają niezbędność tej inwestycji. Wskazują oni, iż autostrada A 1 nie jest celem samym w sobie i dopiero po spełnieniu pewnych warunków wstępnych - w postaci zmodernizowania pomorskiej gospodarki - spełni ona swoją rolę. Rozumowanie takie wydaje mi się błędne. Budowa autostrady może być przecież czynnikiem sprawczym uruchamiającym pomorską gospodarkę. Na jej bazie rozwijać się będą nie tylko przeładunki portowe, ale także turystyka i usługi telekomunikacyjne. Dla budowy centrów logistyczno-dystrybucyjnych niezbędne są przecież zarówno inwestycje w zaawansowane technologie, jak i istnienie tradycyjnej infrastruktury komunikacyjnej (kołowej oraz kolejowej). Po raz kolejny okazuje się, że “nowego” nie trzeba budować na gruzach “starego”.

Nie należy też lekceważyć wpływu autostrady w zacieśnianiu poczucia wspólnoty wśród mieszkańców naszego regionu. Dostarczamy oto Pomorzanom bardzo konkretny i namacalny cel. Cel ten ma szanse zmobilizować całe społeczeństwo, gdyż jego wymowa jest swojska i jednoznaczna, czego nie można powiedzieć o enigmatycznym społeczeństwie informacyjnym.

Kontrowersyjne wydaje mi się instrumentalne podejście do nauki i szkolnictwa wyższego zaproponowane w strategii wojewódzkiej. Strategia propaguje zacieśnienie związków pomiędzy nauką a gospodarką oraz dostosowanie oferty szkolnictwa wyższego do potrzeb regionalnej gospodarki. Działania takie w pewnych zakresach mogą się okazać skuteczne i sprzyjać innowacyjności w gospodarce. Uważam jednak, że jest coś nie w porządku, jeżeli ludzie nauki idą na kompromis z lokalnym biznesem. Przed nauką stoją poważniejsze i bardziej wzniosłe cele niż służba regionalnej gospodarce; a rolą elit intelektualnych jest dostarczanie drogowskazów moralnych dla naszego społeczeństwa - zwłaszcza w obecnych, trudnych i przełomowych czasach.

Dochodzimy w tym momencie do zasadniczej skazy większości liberalnych programów gospodarczych. Jak przedstawiliśmy powyżej - strategia nie docenia kontekstów społecznych i kulturowych w życiu regionalnej wspólnoty. Dotyczy to nie tylko tych dziedzin ludzkiej aktywności, które nie posiadają wartości rynkowej (kultura, nauka, pielęgnowanie dziedzictwa historycznego, szkolnictwo wyższe), ale także dziedzin typowo gospodarczych (gospodarka morska, rolnictwo, rola autostrad w rozwoju ekonomicznym). Eksperci z instytutu zapominają, że determinanty społeczne i kulturowe są także czynnikami napędzającymi rozwój gospodarczy.

Lokalne elity polityczne (a także naukowe) dla odbudowy zaufania społecznego winny się zdobyć na głębszą refleksję i zaproponować wiarygodne i długookresowe programy działania. Zadanie takie stawia przed elitami społeczeństwo zwłaszcza w okresach trudnych transformacji systemowych. W chwili obecnej jest nią proces unowocześnienia lokalnej gospodarki. Bezbolesne przejście do ery społeczeństwa informacyjnego nie może być dokonane w atmosferze walki z reliktami przeszłości lecz przy poszanowaniu dziedzictwa historycznego naszego regionu. W przeciwnym razie proces ten w ogóle się nie powiedzie.

Michał Graban

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska