redakcja@prawicapolska.pl

NR 17

http://www.prawicapolska.pl

Hit Counter

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

Niemieccy wychodźcy oraz wrogie Radio WE

Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa byli filarem, fundamentem nowej powojennej rzeczywistości. Zawsze czujni, gotowi odeprzeć niespodziewany atak, wierni i bezwzględni dla elementów klasowo obcych. O ich „trudnej, mozolnej i pełnej poświęcenia pracy” możemy dowiedzieć się ze sprawozdań, które do niedawna nosiły klauzulę „tajne specjalnego znaczenia”. Redakcji „Prawicy Polskiej” udało się dotrzeć do tych dokumentów, które są dowodem urojeń i paranoi ówcześnie rządzących Polską, marnotrawstwa sił i środków milionów ludzi, którzy zamiast budować pomyślność swojego kraju zajmowali się „szeptaną propagandą”, donosicielstwem na sąsiada, walką z Kościołem katolickim.

Funkcjonariuszy SB niepokoiło, że część społeczeństwa znajdowała się pod wpływem zachodnich polskojęzycznych ośrodków propagandowych: „Ustalono znaczną ilość osób podatnych na wpływy wrogiej działalności ideologiczno-politycznej - pisał w raporcie do centrali gdański oficer SB. - Osoby te wywodzą się głównie z niektórych środowisk inteligenckich. Ich postawę charakteryzuje czarnowidztwo w ocenie aktualnej sytuacji ekonomicznej kraju, plotkarstwo polityczne na temat zmian w kierownictwie partii, rzekomych tendencji antysemickich, nawrotu do stalinizmu itp. oraz nieodpowiedzialny, a nawet wręcz wrogi sposób komentowania polityki partii i rządu”.

Oficerowie SB ustalili, że niektórzy mieszkańcy woj. gdańskiego utrzymują kontakty z zachodnimi ośrodkami dywersji ideologicznej i postanowili wyjaśnić charakter owych kontaktów: „Niektóre osoby ze środowisk inteligenckich, w tym także pracownicy naukowi, utrzymują kontakty z paryską „Kulturą” oraz Radiem Wolna Europa - pisał w sprawozdaniu oficer bezpieczeństwa. - Drogi kontaktów są różne: korespondencyjny, bezpośredni w czasie pobytów turystycznych, naukowych i stypendialnych. Mamy sygnały przenikania poufnych materiałów do ww. ośrodków z narad aktywu partyjnego Stoczni Gdańskiej oraz Zakładów Mechanicznych w Elblągu. Zanotowano kolportaż wydawnictw paryskiej „Kultury” i przedruków niektórych artykułów z miesięczników i książek pozbawionych w Polsce praw publikacji. Wielokrotnie wydawnictwa te przesyłane były do kraju drogą morską. Dotychczas ustalono 12 osób kontaktujących się z paryską „Kulturą” i 13 z Radiem Wolna Europa. Kontakty z Radiem WE są utrzymywane przez ludzi z różnych środowisk i czasem mają na celu odnalezienie rodziny za granicą”.

„Dalej zauważa się słuchanie Radia WE o czym świadczy fakt, że niektóre jednostki spośród obywateli polskich biorą udział w konkursach organizowanych przez WE i przesyłają odpowiedzi drogą korespondencyjną - analizował sytuację oficer SB. - Są również osoby zbierające informacje na temat audycji, po czy przesyłają je na zachód , aby w przyszłości programy radia WE mogły lepiej zaspokajać potrzeby polskich odbiorców. W związku z powyższym należy: organizować źródła dopływu informacji, rozpoznać działalność niektórych osób i grup w środowiskach twórczych, stowarzyszeniach i klubach, rozpoznać stopień oddziaływania paryskiej „Kultury” i Radia WE oraz ustalić kontakty z tymi ośrodkami”.

Szczególnej kontroli poddawano środowiska inteligenckie: „W czasie wygłoszonych odczytów i prelekcji przez niektórych literatów warszawskich notowano akcenty podważające słuszność polityki rządu i partii - donosił do Warszawy oficer SB. - W roku 1963 r. odbyło się kilka prelekcji Gdańskiego Towarzystwa Kultury Moralnej z udziałem przedstawicieli władz tego towarzystwa z Warszawy. Na spotkaniach, jak wykazują materiały operacyjne, padały wypowiedzi szkalujące politykę państwa ludowego. Głównym motorem tego typu dyskusji i wypowiedzi był ob. P. i B. W czasie tych spotkań (indywidualne rozmowy) sugerowano potrzebę zaktywizowania działalności towarzystwa, wykorzystując trudną sytuację ekonomiczną w kraju. Rzucano paszkwile na działaczy partyjnych i państwowych, przypisywano im nieudolność w rządzeniu. Zakładano poszerzenie działalności towarzystwa, wciągnięcie do niej ludzi mających wpływ na społeczeństwo”.

Wnikliwej inwigilacji poddawani byli obywatele utrzymujący kontakt z ludnością zamieszkującą tereny NRF: „Ustalono 23 adresy z NRF, z których systematycznie nadsyłane są paczki - meldował oficer bezpieczeństwa. - Na terenie woj. gdańskiego ujawniono 167 odbiorców, w 20 przypadkach podjęto próbę wyjaśnienia co łączy ich z nadawcami paczek. Z 12 osobami przeprowadzono rozmowy profilaktyczne. Dotychczasowe rozeznanie tego zagadnienia wykazało, że odbiorcami są przeważnie emeryci. Otrzymaliśmy również sygnały, że nadchodzące paczki służą jako forma wynagrodzenia za przesłane informacje do NRF. Każdy odbiorca paczki wysyła potwierdzenie jej odbioru, a niektórzy wykazują przy tym solidarność z polityką NRF”.

Aparat bezpieczeństwa miał swoje komórki w urzędach pocztowych: „Wiosną ub. roku zaobserwowano nadsyłanie do osób miejscowego pochodzenia spisów byłych obywateli III Rzeszy celem zaktualizowania kartoteki ojczyźnianej tzw. HOK przy Związku Gdańszczan i w Ziomkostwie Prus Wschodnich - informowała agentura. - Spisy obejmowały całe miejscowości na ziemiach odzyskanych i Pomorzu”. Służba Bezpieczeństwa podjęła odpowiednie działania: ”Ujawniono siedem przypadków uaktualniania takich list. Celem zapobieżenia akcji przeprowadzono rozmowy profilaktyczne, a jedną sprawę zakończono aresztem za pisanie anonimów o treści rewizjonistycznej do przedstawicieli władz centralnych PRL i NRD. W czasie śledztwa ujawniono, że figurantka sprawy - za przesłane paczki - podjęła się dokonać aktualizacji ponad 100 osób zamieszkałych w Kościerzynie w latach 1939-1945”.

Służba Bezpieczeństwa zanotowała przypadki nawiązywania kontaktów przez niemieckich naukowców z obywatelami PRL: „Zanotowano kilka przypadków kontaktów korespondencyjnych nawiązywanych przez intelektualistów NRF, najprawdopodobniej wywodzących się z różnych placówek badających sytuację na Wschodzie - informowali MSW oficerowie SB. - Jeden z gdańskich adwokatów utrzymuje kontakt z Instytutem Wschodnim z NRF. Sugestie pracowników tego instytutu mają na celu zjednanie polskiej inteligencji dla idei współpracy z NRF. Stwierdzono również utrzymywanie kontaktu adwokatów z Trójmiasta z ośrodkami pomocy prawnej NRF, w osobie dr. Hermana Riedla z Hamburga. Adwokatom naszym przez ten ośrodek zalecane są sprawy obrony marynarzy NRF, opieka nad nieruchomościami pozostałymi w Polsce. Za przysługi te otrzymują oni wysokie honoraria”.

„Niewątpliwie kontakty korespondencyjne i bezpośrednie mają duży wpływ na działalność rewizjonistyczną - analizowali sytuację oficerowie bezpieczeństwa. - Wielu marynarzy bandery NRF pochodzi z Gdańska lub Pomorza, bądź posiada tu znajomych. Sytuacja ta sprzyja utrzymywaniu kontaktów. Były przykłady, że marynarze tej bandery dostarczali literaturę rewizjonistyczną. Zachowanie marynarzy i rybaków NRF w porównaniu z latami ubiegłymi (raport pisano w 1964 r. - przyp. autora) uległo znacznej poprawie na skutek stosowania ostrych sankcji za antypolskie wystąpienia: zdecydowana reakcja społeczeństwa, szybkość śledztwa i rozpraw sądowych oraz wysokie wyroki. W roku 1962 zanotowaliśmy 52 wrogie akty i wystąpienia, a w roku 1963 - 23”.

Sankcje przyniosły oczekiwany skutek: „Mimo wzmożonego przyjazdu obywateli NRF daje się zauważyć poprawę w ich zachowaniu - informowali centralę oficerowie SB. - Są przykłady pozytywnych wypowiedzi pod adresem Polaków i ich gospodarki oraz piętnowanie wrogiej propagandy ukazującej się na Zachodzie, która sprzeczna jest z polską rzeczywistością. Nie zanotowano sygnałów o tworzeniu się nielegalnych organizacji, grup, czy związków. Były pojedyncze wypadki malowania swastyk przez dzieci (nie zawsze miejscowego pochodzenia) przecięte rozmowami profilaktycznymi z ich rodzicami”.

Służba Bezpieczeństwa monitorowała wycieczki z NRF: „Poza marynarzami - w 1963 r. - teren woj. gdańskiego odwiedziły 472 osoby z NRF. W większości wypadków były to odwiedziny rodzinne, a przyjezdni rekrutowali się z osób w podeszłym wieku. Były wypadki, że obywatele NRF w czasie pobytu na tutejszym terenie interesowali się pozostawionym majątkiem, a nawet prowokacyjnie prosili obywateli PRL, aby dobrze o ten majątek dbali, ponieważ oni tu niedługo wrócą. Przykłady takie miały miejsce w powiatach: Sztum, Malbork oraz w Sopocie”.

Henryk Herlinger

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska