redakcja@prawicapolska.pl

NR 17

http://www.prawicapolska.pl

Hit Counter

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

Tradycyjna prymicja w Gdyni po latach...

16 lipca w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni odprawił mszę świętą prymicyjną w rycie trydenckim ks. Tomasz Dawidowski. Jeśli chodzi o wzrost łask duchowych jest to wydarzenie nie do przecenienia.

Fot. Joanna GrzesińskaWzruszenie ogarniało mnie już na kilka dni przed tym wydarzeniem. Gdy wszedłem do kościoła, miałem wrażenie jakbym wrócił z bardzo dalekiej podróży. Przyszedłem z dziećmi. Znając ich niefrasobliwe zachowanie na coniedzielnych mszach świętych, wcześniej pouczyłem je, że tym razem oczekuję szczególnej powagi i zamyślenia. Choć rozumiem, że msze święte dla małych dzieci powinny mieć swój klimat, a ich reżyseria winna uwzględniać dziecięcy infantylizm, to przyda się dzieciom też taka nauka, że życie to nie tylko zabawa, kiedyś trzeba dorosnąć, w chwilach różnych kryzysów ich wiara musi być silna, przemyślana, pogłębiona, sięgać do zasad i wiedzy religijnej. W trudnych momentach życiowych spontanicznie śpiewana łagodna piosenka rodem z młodzieżowych pielgrzymek czy festiwalu pieśni religijnych staje się bezużyteczna, pomocne za to są wyciszenie, skupienie, świadomość, że liczy się powinność, obowiązek i wartości niezmienne.

Fot. Joanna GrzesińskaCieszę się, że ta msza święta odbyła się właśnie w tej parafii. Byłem z nią związany w dzieciństwie i latach studenckich. Dzieciństwo minęło mi w czasach wczesnego Gomułki; dziś ze wzruszeniem i rozbawieniem oglądam swoje zdjęcia z występów przedszkolnych, na których, przebrany za Murzynka, tańczyłem wraz z innymi dziećmi dzikie tańce afrykańskie (był to okres ogłaszania niepodległości różnych krajów kolonialnych), na przedszkolnych zabawach królował niepodzielnie „Walentyna twist” (z niebezpiecznie narodowymi wtrętami o Panu Twardowskim). Później w przepięknie położonej szkole podstawowej przy ul. Tatrzańskiej wbijano nam do głowy piekielnie trudną melodycznie pieśń „Naprzód młodzieży świata”, w domu już od najmłodszych lat ściszonym głosem Rodzice mówili mnie i bratu bym o pewnych sprawach, o których mówiło się w domu nie rozmawiał w szkole. Było to niemożliwe i jak to dziś oceniam niepotrzebnie tylko mnie rozjuszało. Panie chodziły w dziwacznych czapkach-perukach i nadchodził czas mini.

Oczywiście, ten świat mnie wówczas czarował i byłby może rozkojarzył do cna, ale wśród tego zgiełku tkwił kościół NSPJ, groźny niczym Bóg Ojciec (takie miałem jakieś wtedy skojarzenia) św. pamięci ksiądz prałat Hilary Jastak i coniedzielne spotkania z Panem Bogiem wśród tradycyjnych pieśni religijnych, tajemniczego języka łacińskiego, niezmiennych gestów, wiecznej trwałości. Była więc to alternatywa. I choć później przyszły msze św. „bigbitowe”, Pierwsza Komunia Święta ze św. pamięci księdzem Janem Żywickim, beztroskie lata studenckie wśród studentów na „górce” z księdzem Andrzejem Miszewskim, to do dziś najmocniej wzruszam się na wspomnienie pierwszego roku ministrantury, podczas którego wkuwało się łacińskie formuły oraz mojego nauczyciela religii w liceum, księdza Kotleng,ę który nieśmiało próbował przestrzec nas przed nadchodzącym czasem kryzysu i zagrożeniami wynikającymi z liberalizmu.

Ksiądz Dawidowski święcenia kapłańskie otrzymał w seminarium Bractwa św. Piotra w Wigratzbadzie w Bawarii z rąk arcybiskupa Mariana Przykuckiego. Tradycyjna msza święta trydencka, po łacinie, tyłem do ludzi, przodem do Pana Boga, zagwarantowana katolikom po wsze czasy przez papieża Piusa V Świętego i potwierdzona specjalnym dekretem przez papieża Jana Pawła II, stanowi niezbędny warunek ostania się tradycyjnych wartości niesionych przez naszą wiarę. Być może z tego powodu jest przedmiotem sporej niechęci i „nadinterpretacji” ze strony zwolenników liberalizmu. Tymczasem jest ona niezbędna dla utwierdzania pokoju bożego szczególnie na styku kultur kilku narodowości, brak wówczas gorszących sporów o msze święte „polskie”, „niemieckie”, „białoruskie”, bo są to po prostu msze święte katolickie. Moim zdaniem, są konieczne w miastach portow,ych jakim jest Gdynia, a świątynią szczególnie predestynowana winna być Stella Maris przy ul. Portowej.

Patrzę w przyszłość z optymizmem, dla wszystkich jest już jasne, że droga tolerancji wobec liberalizmu jest pochyłą drogą do piekła. Można co prawda wybudować wiele kościołów, ale czy niedostrzegalnie, powoli nie robią się one coraz bardziej puste?

W mijającym roku wydarzeniem była pielgrzymka Bractwa Świętego Piusa X Papieża do Rzymu, witana z radością przez wielu księży watykańskich, a Wieczne Miasto nie widziało już dawno tylu księży chodzących w sutannach, a nie w marynarkach z koloratką. Ekumenizm jak widać może wydać dobre owoce.

Jak wiadomo w Prawicy Polskiej są ludzie z różnych opcji politycznych, w różny sposób włączają się w życie Kościoła (są zwykli parafianie, członkowie Akcji Katolickiej i Szafarze Eucharystii), ale łączy ich sympatia do tradycji.

Cieszmy się więc, że Tomasz Dawidowski, gdynianin, związany z naszym środowiskiem od lat, jest pierwszym polskim kapłanem wyświęconym w Wigratzbadzie i módlmy się, by na tej drodze wytrwał i by jego posługa wydała plon stukrotny.

Sławomir Trojanowski

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska