Polityczna schizofrenia
Rozmowa z posłem Kazimierzem Janiakiem, sekretarzem klubu parlamentarnego AWS
- Czy AWS czuje się zagrożona faktem powstania Platformy Obywatelskiej?
- Pojawienie się nowego podmiotu politycznego przemodelowało dotychczasowy układ na scenie politycznej i wydaje się być jej ostateczną próbą dekompozycji przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. PO będzie walczyła o elektorat UW oraz tych sympatyków AWS, którzy mają skłonności liberalne...
- Czy wśród liderów AWS nie istnieje obawa, że PO sięgnie po elektorat, który jednak trudno zdefiniować jako liberalny, a który w 1997 r. głosował na AWS?
- Takie zagrożenie faktycznie istnieje. Dzisiaj wyraźnie już widać, że PO nie sięga po sympatyków SLD, ale - jak już wcześniej powiedziałem - po zwolenników UW i AWS.
- Ostatnio jedna z pracowni badań opinii publicznej podała wynik sondażu plasujący AWS na czwartym miejscu, po: SLD, PO i PSL. Czy jednym z czynników tak słabej pozycji Akcji nie jest pojawienie się PO?
- Na szczęście tylko w jednym z sondaży PSL nas wyprzedziło. My, oczywiście nie bagatelizujemy tego faktu, ale też nie nadajemy mu jakiejś szczególnej rangi.
- Część polityków AWS zadeklarowała wolę budowy PO, ale jednak nie chcą opuszczać szeregów Akcji. Poseł Jacek Rybicki zapowiedział, że wobec nich zostanie zastosowana taktyka, którą określił jako "miękka stanowczość". Co to za wydra ta owa "miękka stanowczość"?
- Nie wiem. O to należałoby spytać posła Rybickiego. Natomiast ja uważam, że w polityce nie można stać na dwóch brzegach jednej rzeki. Należy dokonać wyboru. W przeciwnym razie mam prawo sądzić, że polityka dotknęła schizofrenia. Schizofrenia polityczna. Dobry przykład swoim zwolennikom dał marszałek Maciej Płażyński, który opuścił nasze szeregi. Sympatycy PO, członkowie Akcji, powinni pójść jego śladami.
- Tymczasem UW, postrzegana jako formacja, której brakuje dynamiki, akurat w tej kwestii wydaje się być bardziej zdecydowana niż AWS. Ci, którzy opowiedzieli się za PO, muszą opuścić szeregi unitów.
- Nie jest tak do końca. Nie słyszałem, by UW kogoś usunęła z własnych szeregów. Unici sami składają rezygnację...
- Co się nie dzieje w AWS...
- Akcja jest znacznie większym podmiotem politycznym niż UW. Być może niektóre przypadki uciekły naszej uwadze...
- Unici są bardziej czujni?
- Politycy UW czują się bardziej zagrożeni. Nasz były koalicjant walczy o polityczny byt. Przypominam, że ostatnie sondaże plasują UW na poziomie progu wyborczego. Oczywiście, to z jednej strony wzbudza nerwowość, a z drugiej dopinguje liderów UW do zdecydowanych posunięć. W AWS pilnie obserwujemy sytuację i na bieżąco dokonujemy jej analizy. Nie chcemy wykonywać pochopnych ruchów. Widzimy, że niektórzy nasi politycy mieli chwile słabości... Zapewniam, że na listach AWS nie znajdą miejsca członkowie i sympatycy PO, gdyż Platforma - jak rozumiem - stworzy własny komitet wyborczy.
- Marszałek Jan Zarębski zawiesił funkcję wiceprzewodniczącego RS AWS województwa pomorskiego i wezwał innych członków zarządu, by uczynili tak samo w swoich formacjach.
- Dziwi mnie taka decyzja. Przecież pan marszałek pełni swoją funkcję z poręczenia Ruchu Społecznego AWS. Jeżeli marszałek Zarębski jest tak apolityczny, to nasuwa się pytanie, czym kierował się, gdy podejmował się swojej misji? Dlaczego startował z listy AWS, na której reprezentował RS AWS? Apolityczność powinna istnieć w świecie gospodarki, skąd wyszedł marszałek Zarębski, a nie w świecie polityki. Przecież byłby to całkowity absurd. W postępowaniu marszałka dostrzegam wyraźny brak logiki.
- Jakie konsekwencje RS AWS wyciągnie wobec marszałka Zarębskiego?
- Sądzę, że władze partii nie mogą tej sprawy tak zostawić, musi ona być definitywnie wyjaśniona.
- Przecież jest tajemnicą poliszynela, że marszałek Zarębski oraz Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni, są zwolennikami PO.
- Jeżeli wykonają skok na PO, to muszą pamiętać, że w ich otoczeniu nastąpi zmiana układu politycznego - wystąpi wówczas konieczność zawiązana koalicji AWS i PO, ze wszystkimi wynikającymi z tego kroku konsekwencjami.
- Nie obawiacie się sytuacji, w której politycy AWS będą de jure w strukturach Akcji, ale de facto będą wspierali budowę nowej formacji?
- Obawiam się, że znajdujemy się właśnie w takiej niezdrowej sytuacji. Czekamy na decyzje tych polityków... Podkreślam, że na poziomie samorządów jesteśmy otwarci i gotowi na rozmowy koalicyjne z PO. Tutaj niezwykle ważna jest stabilizacja i spokój. Chociaż można teoretycznie przyjąć, że w niektórych miejscach możemy mieć do czynienia z politycznym patem. AWS nie chce doprowadzić do sytuacji, w której do akcji musiałby wkraczać zarządca komisaryczny, bo ludzie wywodzący się - jakby nie było - z tego samego obozu nie potrafią dojść ze sobą do porozumienia. Wykazujemy dobrą wolę i liczymy na taką samą deklarację ze strony ludzi, z którymi przez długi czas staliśmy w jednym szeregu.
- Czy nie istnieje zagrożenie, że zwolennicy PO publicznie ujawnią swoje zamiary za pięć dwunasta?
- Najlepszym recenzentem jest wyborca, który - jak sądzę - bardzo sobie ceni kwestie lojalności. Ci, którzy udowodnią, że posiedli umiejętność skakania z kwiatka na kwiatek, stracą poparcie swojego elektoratu.
- Jak odnosi się pan do powołania nowej inicjatywy politycznej - Przymierza Prawicy?
- Nowa inicjatywa polityczna ma zakończyć się powołaniem kolejnej partii politycznej... Z jednej strony cieszę się, że posłowie, którzy stanęli na czele PP nie przeszli do Platformy, a z drugiej strony jest to sytuacja trudna do wytłumaczenia naszym wyborcom, którzy widzą kolejną inicjatywę po prawej stronie sceny politycznej. Patrząc na tę sytuację z zewnątrz można odnieść wrażenie, że prawicę dotknął kolejny rozłam. Uważam jednak, że w dalszej perspektywie czasowej jest to wzmocnienie AWS.
- Czy prawdą jest, że będzie pan startował w wyborach parlamentarnych z naszego okręgu wyborczego obejmującego tereny byłego woj. słupskiego, Gdynię, powiat wejherowski, pucki, kartuski, kościerski i chojnicki?
- Przyznaję, że poważnie zastanawiam się nad tym krokiem. Oczywiście wszystko zależy od ordynacji wyborczej. Dotychczas uwagę koncentrowałem na problemach byłego województwa słupskiego, skąd wcześniej startowałem do parlamentu. Jednak starałem się, by Gdynia otrzymywała należne jej środki finansowe, jak np. na dokończenie trasy Kwiatkowskiego. Uczestniczyłem również w wielu negocjacjach z protestującymi rybakami, a więc te moje związki z ludźmi morza są bardzo silne. Próbę również negocjować pomiędzy Zarządem Miasta a gdyńskim portem w sprawie obniżenia wysokości podatku gruntowego, jaki port musi wnosić do kasy Miasta. Jest to suma niemała, a przecież port, to miejsca pracy dla gdynian. Zarząd miasta powinien w tej sprawie wykazać większe zrozumienie. Przypominam władzom Gdyni, że bezrobocie jest największym dramatem, jaki może spotkać wykształconego i zdrowego człowieka.
- Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiali: Henryk Herilnger Mariusz A. Roman

redakcja@prawicapolska.pl
|