|
511601
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
Inwazja supermarketów, czyli historia pewnego planu
W prasie ciągle pojawiają się alarmujące artykuły poświęcone penetracji polskiego rynku przez kapitał zagraniczny i to poprzez swoją najbardziej paskudną formę, a mianowicie budowę supermarketów. W niniejszym artykule chciałbym omówić sprawę planu zagospodarowania przestrzennego terenu dawnej płyty lotniska na gdańskim osiedlu Zaspa, a konkretnie części dzielnicy między al. Jana Pawła II a ul. Dywizjonu 303.
Podstawą tworzenia miejscowego planu zagospodarowana przestrzennego tego terenu jest Uchwała Rady Miasta z 1991 r., która przewidywała budowę na tym terenie hotelu, centrum biznesowego, placówek kulturalnych, handlowych i usługowych. Uchwały Rady Miasta z lat 1994 i 1995 nie wniosły zasadniczych zmian do planu zagospodarowana dzielnicy. Znalazł się inwestor, a więc Wydział Urbanistyczny i Architektoniczny Zarządu Miasta przygotował projekt decyzji o warunkach zabudowy Centrum Usługowo-Handlowego Gdańsk Zaspa, Projekt przewiduje rozszerzenie planu o budowę multikina, gabinetu kosmetycznego, dyskotek, kręgielni, pomieszczenia adwokackiego, poczty, banku, sklepów jednobranżowych z powierzchnią na wynajem, sklepu z materiałami budowlanymi i ogrodniczymi oraz tego, co wzbudza największe zaniepokojenie “sklepu wielobranżowego samoobsługowego”.
7 grudnia 2000 r. na posiedzeniu Komisji Doraźnej Rady Miasta ds. Handlu, Rzemiosła i Usług, na wniosek Korporacji Rozwoju Pasa Startowego sp. z o.o., przedstawiono projekt decyzji o zabudowie wyżej wspomnianego terenu. Projekt decyzji przewiduje zabudowę “180.000 m kw. (max) powierzchni użytkowej”. W uzasadnieniu projektu stwierdza się, że “wnioskodawca nie narusza ustaleń miejscowego planu szczegółowego zagospodarowania dzielnicy Zaspa”. Jako że przysłowiowy “diabeł siedzi w szczególe” przyjrzyjmy się owemu planowi, który zgodnie z prawem jest podstawą wszelkich działań inwestycyjnych.
Podczas posiedzenia Komisji Doraźnej, jej przewodniczący pan Stefan Grabski zwrócił uwagę, że w planie zagospodarowania, na który powołuje się dyrektor Wydziału Urbanistyki Architektury Zarządu Miasta, zostały wykreślone pewne fragmenty. Poprawek nikt nie podpisywał ani nie opatrzył datą. Natomiast pierwotnej wersji planu nie można było znaleźć w archiwach Rady Miasta, Urzędu Miejskiego, Urzędu Wojewódzkiego.
Po pewnym czasie, ku zaskoczeniu członków komisji, plany zaczęły się znajdować w kilku różnych wersjach. Różniły się od siebie mniej lub bardziej w szczegółach, ale ostatni od pierwszego różni się zasadniczo. W projekcie decyzji o warunkach zabudowy znalazły się inne zapisy niż w miejscowym planie. Obecnie Wydział Urbanistyki i Architektury zaprzecza, aby projekt decyzji opierał się na sfałszowanym planie (“Dziennik Bałtycki” z dnia 14.12.2000 r. “Fałszywy plan?”).
Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej “Rozstaje” położonej w dzielnicy Zaspa, pan Gajcy, został całkowicie zaskoczony projektem, gdyż wstępnie zamierzano budować tutaj również 250 mieszkań i pawilony handlowe, do których mieliby się przenieść kupcy z bud położonych na placu startowym, a nie hipermarket. Członkowie Spółdzielni “Rozstaje” oprotestowali ten plan, gdyż w sposób znaczny narusza on funkcje mieszkaniowe dzielnicy. Zresztą Zarząd Miasta, w związku z planem zagospodarowania pasa startowego, był już na celowniku lokalnej prasy. Chodziło konkretnie o antydatowanie dokumentów. (“Wieczór Wybrzeża” z dnia 10.11.1999 r. “Kupcy pójdą z torbami”).
Przyjrzyjmy się inwestorowi. Właścicielem terenu, na którym ma powstać obiekt jest Korporacja Rozwoju Pasa Startowego sp. z o.o. Udzieliła ona pełnomocnictwa na budowę “centrum handlowego” (a nie kulturalno-biznesowego) niemieckiej developerskiej spółce MBS Gewerbeprojekt Entwicklung GmbH, Willy Messerschmidt Strasse, D-50125 Bergheim. Dodatkowo udzieliła drugiego pełnomocnictwa firmie Helman Consultans Designes, ul. Żeromskiego 22, Sopot, do podjęcia “wszelkich działań niezbędnych do wzniesienia centrum handlowego”.
Można domniemywać, że poprawki, skreślenia i inne zmiany w kolejnych wersjach planów miały na celu umożliwienie inwestorowi ograniczenie się tylko do tego, co będzie dla niego korzystne, a więc do zawężenia inwestycji jedynie do funkcji handlowej, nie budując pozostałych elementów planu, do których jest zobowiązany. Dzielnicy Zaspa w Gdańsku nie jest potrzebny kolejny handlowy moloch. Przez kilka ostatnich lat opinię publiczną bulwersował projekt budowy supermarketu w tej samej dzielnicy na działce między al. Jana Pawła II a ul. Czarny Dwór. Na szczęście nie doszło do jego realizacji.
Kolejnym przykładem jest hipermarket w środku gdańskiej dzielnicy Chełm. Mimo protestów mieszkańców, władze miasta zgodziły się, by w tej dzielnicy, zamiast niezagospodarowany teren przeznaczyć rekreację, postawić handlowy kolos. Według pierwszego planu hipermarket mieć powierzchnię 7600 m kw., a ostatecznie, po zmianie planu 9600 m kw. Po oprotestowaniu planu zagospodarowania miasta przez Stowarzyszenie Mieszkańców “Zdrowy Gdańsk”, przedstawiono w październiku tego roku kolejny nowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który... stworzył możliwość budowy obiektów na obszarze 63 600 m kw. (!). Tym razem zastrzeżono, że wyklucza się budowę obiektów powyżej 4500 m kw., ale na działce można wybudować kilka mniejszych marketów, za to wysokich na 18 metrów. (“Wieczór Wybrzeża” z 4.12.200 r., “Przemycanie hipermarketu”).
Kolejny gigant handlowy Carrefour zamierzano postawić w rejonie ul. Opackiej. Mieszkańcy Trójmiasta znają ten urokliwy zakątek Oliwy, położony tuż obok katedry. O ile mieszkańcy dzielnicy wykazali się wysokim stopniem odpowiedzialności protestując przeciwko budowie, to radni Rady Miasta w osobach pp. Leszka Słomińskiego i Jacka Bendykowskiego (obaj AWS) byli przeciw uchwale Komisji Doraźnej ds. Handlu, Rzemiosła i Usług Rady Miasta nie dopuszczającej budowy centrum handlowego w tym miejscu (“Herold” , listopad 2000). W innym wypadku, tym razem w dzielnicy Suchanino, decyzję o budowie kolejnego hipermarketu, również Carrefour, wstrzymał Naczelny Sąd Administracyjny, rozpatrując skargę mieszkańców ze Stowarzyszenia “Zdrowy Gdańsk” (“Gazeta Wyborcza” 19 grudnia 2000).
Budowa jest niestety kontynuowana.
W śródmieściu Gdańska istnieje znane targowisko zwane Gildią. W związku z planami prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, oddania jako aport, holenderskiej firmie ING Real Estate terenu “Centrum Handlowego Gildia“ Zarząd Stowarzyszenia Gildia Kupców Gdańskich” wystosował list otwarty z 12 października 2000r. do Rady Miasta Gdańska w tej sprawie. Zarząd domaga się wyjaśnienia zobowiązań miasta wobec ING wynikających z podpisanego listu intencyjnego oraz traktowania kupców polskich na takich samych zasadach jak kapitału zagraniczny. M.in. poprzez przystąpienie miasta Gdańska do spółki prawa handlowego z aportem w postaci gruntu, na którym położone jest Centrum Handlowe by, docelowo umożliwić kupcom z Gildii wykup udziałów miasta po cenie uzgodnionej i zatwierdzonej przez Radę Miasta. List otwarty poparła grupa radnych domagając się w liście do prezydenta Gdańska z 13 listopada 2000 m. in. szczegółowych wyjaśnień, dlaczego list intencyjny z firmą holenderską został podpisany bez jakichkolwiek konsultacji z Radą Miasta oraz zbadania, kto jest udziałowcem spółki, jaki jest jej przedmiot działalności, jaki jest jej skład osobowy oraz jakie są dotychczasowe przedsięwzięcia realizowane na terenie Polski.
Firma “Real” atakuje także w dzielnicy Morena. 19.01.1999 r. wydano “decyzję o zmianie decyzji (z 22.10.1997)” o warunkach zabudowy obiektu zwanego “główny ośrodek usługowy dzielnicy”, powiększając go z 10 000 m kw. do 15 600 m kw. Z kolei w dzielnicy Oliwa przy ul. Obrońców Wybrzeża napiera “E. Leclerc Pergraso sp. z o.o.” Projekt decyzji o budowie przewiduje 60 000 m kw. powierzchni użytkowej. W tym wypadku miejscowy plan zagospodarowania przewidywał stworzenie w tym miejscu ogrodu osiedlowego adaptując jedynie do celów handlowych istniejące obiekty mieszkaniowe. W kołach zbliżonych do Rady Miasta mówi się o nieustającym potopie. Zarząd Miasta popiera bezkrytycznie zagranicznych inwestorów. W obronie polskiego handlu występuje grupa radnych. Obecnie złożono zawiadomienie o przestępstwie w gdańskiej prokuraturze w związku z podejrzeniem fałszerstwa i zmianą planów zagospodarowania przestrzennego miasta. Od pewnego czasu mówiło się w kuluarach, że Komisję Doraźną zamierza się zlikwidować, gdyż “przeszkadza” w inwestowaniu. Po ujawnieniu tego faktu przez lokalną prasę nie jest to już żadną tajemnicą (“Zlikwidować niewygodnych władzy”, “Gazeta Trójmiasto” 7-8 lutego 2001).
Polscy kupcy w zupełności zaspokajają potrzeby mieszkańców. Popierajmy polski kapitał dający rodakom tak potrzebne w tych czasach miejsca pracy i wpływy z podatków do kasy miejskiej. Przypomnijmy, supermarkety nie płacą podatków! Poza podatkiem od nieruchomości. Jak podają statystyki między 1996 a 1999 rokiem zmniejszył się udział w handlu małych jednostek z 62 proc. do 55 proc. Polski handel artykułami spożywczymi stale zmniejsza się zbliżając się do alarmowego wskaźnika 0-1 proc. (“Nasz Dziennik”, “Kupcy Polscy”, 22 grudnia 2000 r.).
Argument inwestorów, że każdy supermarket daje 100 miejsc pracy, należy odeprzeć. Prawda jest taka, że ulega likwidacji 500 miejsc pracy w polskich sklepach, powstaje natomiast 1000 nowych miejsca pracy w... Unii Europejskiej, skąd importowana jest nawet żywność. Ponadto należy doliczyć likwidację polskich zakładów przetwórstwa spożywczego czy spadku sprzedaży żywności u polskich rolników. Pan Ryszard Śnieżko, radny Rady Miasta Gdańska, słusznie zapytał na posiedzeniu Komicji Doraźnej “czy zdajemy sobie sprawę ile pieniędzy wydaliśmy za granicą na tak polskie produkty jak pomidory i kapustę? 18,1 milionów USD!”. Statystyki podają, że np. tylko w jednej dziedzinie przetworów warzywnych mamy ujemne saldo z 11 krajami Europy Zachodniej w wysokości 500 mln dolarów. (“Prawica Polska”, kwiecień 2000). Kontynuując, zadajmy sobie pytanie, czy aby deficyt obrotów bieżących państwa w handlu z Zachodem nie polega właśnie na tym, że Unia, ku naiwności tubylców, wprowadziła dystrybutora swoich produktów żywnościowych, w postaci supermarketów, swoistego konia trojańskiego. Całe zło zaczyna się z reguły od “planu zagospodarowania przestrzennego miasta”. A tak jak w Gdańsku, jest i w Krakowie, i w Poznaniu (“Nasz Dziennik”, “Walka z wiatrakami”, 22 grudnia 2000 r.). Nie wszystko jeszcze stracone. 7 lutego Trybunał Konstytucyjny orzekł, że prezydent Kwaśniewski postąpił niewłaściwie wzbraniając się przed podpisaniem nowelizacji (z 13 lipca 2000 r.) do ustawy o planowaniu przestrzennym. Nowelizacja ta daje gminom prawo kontroli nad lokalizacją wielkopowierzchniowych placówek handlowych, a nawet prawo do kontroli inwestycji już w toku. Decyzja o warunkach zabudowy jest jedynie informacją co może powstać na danym terenie. Może ulec zmianie, gdy zmienią się gminne plany zagospodarowania przestrzennego. Wobec tego urzędnicy miejscy nie będą już panami “życia i śmierci” polskiego handlu.
Piotr Błaszkowski

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|