|
496121
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
I tak ich diabli wezmą
Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa byli filarem, fundamentem nowej powojennej rzeczywistości. Zawsze czujni, gotowi odeprzeć niespodziewany atak, wierni i bezwzględni dla elementów klasowo obcych. O ich „trudnej, mozolnej i pełnej poświęcenia pracy” możemy dowiedzieć się ze sprawozdań, które do niedawna nosiły klauzulę „tajne specjalnego znaczenia”. Redakcji „Prawicy Polskiej” udało się dotrzeć do tych dokumentów, które są dowodem urojeń i paranoi ówcześnie rządzących Polską, marnotrawstwa sił i środków milionów ludzi, którzy, zamiast budować pomyślność swojego kraju, zajmowali się „szeptaną propagandą”, donosicielstwem na sąsiada, walką z Kościołem katolickim.
Sytuacja społeczno-polityczna województwa gdańskiego na początku 1949 r. była napięta: „W środowisku byłych członków partii, wydalonym przed Kongresem Zjednoczeniowym, daje się zauważyć wzrost szeptanej propagandy przejawiających się w następujących wypowiedziach: Obywatel Tadeusz D. personalny Administracji Nieruchomościami Zarządu Miejskiego w Gdańsku w obecności A. Dyr. Administracji Nieruchomości pociesza również usuniętego z PPS: „Nie martw się wyrzuceniem z partii, bo oni i tak długo nie wytrzymają i tak ich diabli wezmą, a wtedy my będziemy górą. Rząd to sami NKWD-ziści i Żydzi, nie dadzą robotnikowi, aby ten mógł żyć. Ci potrafią wykończyć ludzi bez litości, a gdy coś na nich powiesz, to cię wyślą na białe niedźwiedzie, a stamtąd nie ma powrotu. Wcześniej ich Truman wykończy, a wtedy my odżyjemy” - raportował oficer MBP do Warszawy. - A. na te słowa wyraził pragnienie niedoczekania chwili, kiedy Zachód ruszy na Rosję”.
Znacznie niebezpieczniejsze były groźby oficerów Armii Krajowej: „Ob. S.-technik budowlany, b. oficer AK. jest pewny siebie i pełen nadziei, że wydalonym z partii nic nie zdążą zrobić, bo jeszcze 4 miesiące, będzie wiosna, lasy zazielenią się i w przededniu wojny znów zaludnią się partyzantami - pisał w raporcie oficer MBP. - Milczenie państw zachodnich oraz przygotowania w Polsce i montowanie planu mobilizacyjnego wymownie świadczą o bliskiej wojnie. On ma swoich ludzi, których w odpowiednim momencie zbierze i pójdzie z nimi do lasu”.
Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego zaniepokojone było również nastrojami w PZPR: „Notujemy szereg wypowiedzi członków partii, co świadczy, że akcja oczyszczania szeregów partyjnych z elementów wrogich nie zamknęła całkowicie im drogi do wejścia w szeregi PZPR - informowali warszawską centralę pracownicy MBP. - Ob. Sz. były sekretarz dzielnicy PPS-u ubolewa nad swoją dolą, że jakkolwiek przyszedł do Partii Zjednoczonej to jednak od dwóch miesięcy chodzi bez pracy, a działacze partyjni jak S. i inni karmią go tylko obiecankami, ale to musi się skończyć i przyjdzie czas, kiedy asom partyjnym będzie się urzynać łby, a UB-owców sądzić jak obecnie SS-manów”.
„Wrogie elementy wykorzystując trudności aprowizacyjne (brak mięsa i tłuszczu) starają się podważyć pochwałę uchwał Kongresu Zjednoczeniowego - donosiła agentura MBP. - Ob. Romuald K. - księgowy Domu Prasy, na temat Kongresu powiedział, że „to wszystko lipa, tyle szumu robili na Kongresie o poprawie bytu robotnika i mas pracujących, a w rzeczywistości wszystko drożeje i życie się staje coraz trudniejsze, bo nie ma nawet kawałka mięsa na obiad”. Inni robotnicy mówią, że zobaczą co ci partyjni będą mieli do powiedzenia, jeżeli kobieta z rynku wróci z pustymi rękoma i ugotuje obiad bez mięsa i tłuszczu”.
Oficerowie MBP żywo interesowali się życiem gospodarczym województwa: „Jeżeli chodzi o odcinek aprowizacji, to uległ on znacznej poprawie poprzez dostarczenie znacznej ilości mięsa i tłuszczu - notowali gdańscy pracownicy MBP. - Na podstawie obserwacji zauważono, że społeczeństwo zaopatruje się w mięso i tłuszcze nie wg. potrzeby, ale ile da się kupić. W związku z wprowadzeniem nowej siatki płac inicjatywa prywatna i elementy reakcyjne usiłowały wywołać chaos wykupując wszelkie towary, które były magazynowane. Winnych wywołania chaosu oraz spekulantów pociągnięto do odpowiedzialności”.
„W dniu 18 stycznia 1949 r. na Podhurtowni Tekstylnej w Kościerzynie zdjęto napis następującej treści: „Na kościerskim magistracie wisi Stalin d... w krawacie. Precz z komunistami. Precz z bolszewikami. Takiego świńskiego narodu jak Ruski nie ma na całym świecie - oficerowie MBP musieli rozważyć czy napisać pełne czteroliterowe słowo, czy też posłużyć się równie wymownym skrótem.
Kościół był oczkiem w głowie bezpieczeństwa: „Po Kongresie Zjednoczeniowym ożywił swoją działalność kler zajmujący stanowisko wrogie wobec obecnej rzeczywistości na czele z biskupem Kowalskim - raportował oficer bezpieki do ministerstwa. - W całej diecezji odbywają się konferencje dekanackie na temat przemówienia tow. Zawadzkiego i premiera Cyrankiewicza. W dyskusji na tych zjazdach kler podzielił się na dwa obozy. Księża reakcyjni chcą ostro walczyć przeciwko rządowi, natomiast postępowi chcą być lojalni wobec państwa. Biskup widząc niezadowolenie i niejednolitą postawę kleru nakazał utworzenie organizacji „Contregatio Unita”, tak że każdy otrzyma kartę sprawdzającą jego działalność (ilość mszy, pracy społecznej itp.)W kongregacji tej są specjalni księża, których zadaniem jest obserwowanie czy któryś z księży nie idzie linią lewicową. O takich wypadkach mają natychmiast meldować biskupowi”.
Aby nie być gołosłownym oficerowie MBP podawali konkretne przykłady: „Ksiądz Józef Wróbel z Sierakowic pow. Kartuzy na lekcji religii powiedział: ”Wróg zabrania wam należeć do organizacji kościelnych, ale wy się nie bójcie, a przychodźcie do mnie”. Ksiądz Lubiński - prefekt gimnazjum w Kartuzach - na zebraniu K.S.M.-u nawoływał, aby młodzież nie wstępowała w szeregi żadnych organizacji demokratycznych, mówiąc, że chrześcijaństwo z marksizmem nie pogodzi się nigdy, że demokracja ludowa równa jest faszyzmowi, a wyzysk człowieka przez człowieka jest pustym frazesem, gdyż teraz człowieka nie wykorzystuje kapitalizm, ale państwo. Ksiądz Ludwik Niemczyczyski - z parafii Kiełpino pow. Kartuzy - nawołuje z ambony, aby katolicy mocno trwali przy swojej wierze, a szczególnie w obecnych czasach. Ksiądz proboszcz Jutrzenko-Trzebiatowski z parafii Lipusz pow. Kościerzyna na kazaniu w dn. 9 stycznia 1949 r. powiedział, że „dziwi się różnym ludziom z wykształceniem, że idą na lep nowej propagandy i oddalają się od kościoła”. U ks. Wojciecha K. w dniu 13 stycznia 1949 r. była u spowiedzi uczennica Państwowego Gimnazjum i Liceum w Starogardzie (nazwiska uczennicy PUBP nie podaje). Ksiądz zapytał się jej do jakiej należy partii czy organizacji? Gdy oświadczyła mu, że jest członkiem ZMP, ks. Wojciech K. powiedział, że nie otrzyma rozgrzeszenia. Słowa te miały skutek taki, że na drugi dzień uczennica przyszła do przewodniczącego ZMP prosząc o zwolnienie”.
Henryk Herlinger
Walka z Kościołem katolickim
We wrześniu 1947 r. w Szklarskiej Porębie odbył się zjazd dziewięciu partii komunistycznych. Na tym spotkaniu Andrej Żdanow, członek politbiura KC WKP, wygłosił referat poświęcony potrzebie prowadzenia intensywnej walki ideologicznej. Naczelnym zadaniem – w tym względzie - powinna być totalna rozprawa z Kościołem katolickim we wszystkich krajach rządzonych przez komunistów. Andrej Żdanow zachęcał zebranych, by korzystali z doświadczeń sowieckiej Rosji, gdzie zniszczono hierarchię poprzez przeprowadzenie masowych aresztowań biskupów, księży i aktywistów świeckich. Jednocześnie – mówił Żdanow - władze powinny utworzyć ugrupowania duchownych i świeckich dyspozycyjnych wobec partii, wspierających komunistów w walce z hierarchią. Za wzór miały posłużyć sowieckie ugrupowania tzw. Żywej Cerkwi, zorganizowane przez sowieckie służby specjalne zaraz po rewolucji październikowej. „Sprawa kleru narasta z bardzo dużą siłą i stanowi ważne, jeżeli nie najważniejsze zagadnienie w walce klasowej” – oświadczyła Julia Brystygierowa „Luna”, dyrektorka Departamentu V MBP w 1947 r.
Agentura w Kościele
Komuniści próbowali infiltrować wszystkie szczeble hierarchii Kościoła katolickiego. Proces ten nie szedł jednak w tempie imponującym. W 1949 r. Stanisław Radkiewicz informował, że posiada kilkudziesięciu agentów w środowiskach kościelnych: Bydgoszcz – 1, Gdańsk – 3, Katowice – 9, Kraków – 10, Lublin – 1, Łódź – 3, Olsztyn – 4, Poznań – 14, Rzeszów – 9, Warszawa – 1, Wrocław –1. „Pracownicy czwórki mieli olbrzymie kłopoty z werbowaniem kandydatów – wspominał po latach gen. Władysław Pożoga. – Jeżeli jakiś ksiądz wyraził zgodę na udzielenie informacji pracownikowi resortu, uważano to za postęp. Jeżeli przy okazji wziął jakiś dyskretny prezent lub pieniądze, osiągano sukces. Jeżeli kogoś z kręgów Kościoła udało się bliżej związać z resortem, fetowano święto. Na ogół funkcjonariusze bezpieki musieli być zadowoleni, jeżeli wytypowany ksiądz przyjął sugestię w jakiejś sprawie prowadzonej przez resort lub zleconej czwórce przez partię. Do niezmiernej rzadkości należały przypadki pisania przez księży meldunków. O zobowiązaniach do pracy agenturalnej przeważnie w ogóle nie było mowy”.
PPS
Partia w czasie II wojny światowej poniosła ogromne straty. Z rąk hitlerowców zginęli członkowie jej Centralnego Komitetu Wykonawczego: Norbert Barlicki, Kazimierz Czapiński, Mieczysław Niedziałkowski i Wilhelm Topinek, a także 28 innych członków Rady Naczelnej i około 700 czołowych aktywistów. Ponadto kilkunastu członków kierowniczych organów PPS, łącznie z przewodniczącym i wiceprzewodniczącym, przebywało w Wielkiej Brytanii. Kazimierz Pużak, przewodniczący Rady Jedności Narodowej, został porwany i uwięziony w Moskwie. Komuniści podstępem i terrorem opanowali PPS i 14 grudnia 1948 r. doszło do fuzji PPR i PPS. Gośćmi honorowymi na Kongresie Zjednoczeniowym byli: Zofia Dzierżyńska i Wanda Wasilewska - Korniejczukowa. Warto przybliżyć atmosferę tamtego wydarzenia. „Józefowi Stalinowi wysłano w sześćdziesiątą rocznicę urodzin list gratulacyjny – pisał po latach Marek Łatyński w książce „Nie paść na kolana”. – Kiedy Aleksander Zawadzki odczytał tekst, w którym użyto słowa „genialny”, wybuchła olbrzymia owacja. Skandowano nazwisko adresata”. Nic więc dziwnego, że działacze PPS, którzy nagle stali się członkami PZPR, już nie potrafili podnieść się z klęczek, byli całkowicie uzależnieni od komunistów.

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|