|
511773
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
Rozważania rekolekcyjne
Powołanie chrześcijańskie i jego realizacja w życiu publicznym
Pan Bóg stworzył człowieka i odkupił. On chce dla swego stworzenia dobra, dlatego troszczy się o niego, prowadzi go i opiekuje się nim. Bóg, choć niewidzialny, patrzy na człowieka jako na niepowtarzalną osobę, co więcej, choć niesłyszalny – przyzywa go po imieniu. On wie, co może człowiek uczynić i kim najlepiej może być. On wie, co jest jego największym szczęściem, i zamierza właśnie tego szczęścia jemu udzielić.
Bóg wybrał nas jeszcze przed założeniem świata – powiada św. Paweł – dodając, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli (Ef 1,4). Każdy chrześcijanin-katolik to instrument w ręku Boga, naprawdę każdy! To narzędzie samego Stwórcy świata, narzędzie w Bożym dziele zbawienia ludzkości. Jeśli to już pojmuje, jeśli nie żyje się tylko dla siebie, jeśli obrzydzeniem napawa letniość i egoizm, niedaleko już do Królestwa Niebieskiego. Cały problem leży w tym, aby być instrumentem dobrym i na miarę użytecznym. O to stara się człowiek i realizuje przez całe swoje ziemskie życie. Nie chcemy przecież naszego Boga zawieść - to byłby raczej kiepski scenariusz na życie.
Człowiek jest stworzony dla chwały Bożej. Żyjemy na ziemi po to, aby pełnić wolę Bożą; wypełnianie Jego woli to chrześcijański modus vivendi. Nasz Stwórca jest wszechmocny i wszechwiedzący, zatem On zna doskonale wszystkich ludzi, każdego z osobna. Pan Bóg wiąże z każdą ochrzczoną osobą wiele planów, pokłada w nas swe nadzieje. Za życia na ziemi Bóg powołuje każdego bez wyjątku do czegoś, przeznacza go do jakiejś służby - nie żyjemy przecież tylko dla siebie. Rzeczą niezwykle ważną jest, aby odkryć w sobie to powołanie i go nie zmarnować; aby odkryć i rozwinąć te dary, którymi Bóg nas obdarował.
Do doskonałości, do ideału człowieka silnego moralnie, wezwany jest każdy. Bóg chce i tegoż wymaga. Doskonałość, świętość nie dzieje się jednak od razu, ale stopniowo i systematycznie. Poza tym ta doskonałość, naśladowanie Chrystusa, dokonuje się w konkretnych warunkach. Powołanie chrześcijańskie realizuje się w różnych sferach życia ludzkiego, zatem ideał świętości przybiera różny wymiar, zależnie od stanu, okoliczności, zdolności, funkcji, czy urzędu. Mówi się np. o pobożnym księdzu, o dobrym lekarzu, prawym polityku, o bezinteresownym społeczniku, uczciwym biznesmenie, etc.
Powołaniem szczególnym chrześcijanina-katolika jest jego zatroskanie o dobro wspólne, zaangażowanie w sprawy publiczne, państwowe i narodowe. Dla człowieka wierzącego celem ostatecznym jest owszem zbawienie i życie wieczne u Boga, ojczyzna w Niebie, jednak nie wolno mu uciekać od problemów tego świata. Wiara w Boga nie zwalnia od aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Z chrześcijańskiego punktu widzenia nie można być społecznie biernym, politycznie zupełnie obojętnym! Nie wolno uciec w sferę prywatności i ograniczyć się tylko do spraw rodzinnych, czy osobistych. Wokoło dzieje się przecież tyle niesprawiedliwości, zatem powinien on myśleć o uzdrowieniu struktur społecznych, powinien przezwyciężać różne siły bezładu, które działają przeciwko ludzkości. Tzw. odsunięcie się od polityki ułatwia przejęcie sterowaniem życia społecznego przez kogoś innego, niekiedy tyrana, albo lewackie siły, które umiejętnie wykorzystają bierność i egoizm obywateli.
Zaangażowanie społeczne nie jest jakimś złem koniecznym. Niektórzy pisarze postrydendcy głosili, że świętość chrześcijańska wymaga odsunięcia się od spraw tego świata. Czyżby zatem ideałem chrześcijaństwa miałoby być życie zakonne, lub przynajmniej naśladowanie jego w miarę możliwości? Nie! Klasztor owszem stwarza niesłychanie dogodne możliwości na drodze ku zjednoczeniu z Bogiem (przykładów wielu takich świętych w historii Kościoła masz ci dostatek), jednak nie każdy może się cieszyć takim powołaniem. Poza tym, żyjemy już w innej epoce: po zarazie błędnych idei oświeceniowych, po trujących owocach rewolucji anty-francuskiej z 1789 r., po wielkich wojnach zeszłego stulecia, struktury społeczne uległy wielkim przemianom, a powstają coraz to nowe wyzwania i problemy. Życie religijne można więc rozwinąć także w aktywności doczesnej. Co więcej, zaangażowanie w sferze publicznej, na płaszczyźnie społecznej, politycznej, może w dużej mierze uświęcać, choć związanych jest z tym szereg trudności i niebezpieczeństw. W tym sensie zrozumiałe są słowa jednego z przedwojennych działaczy narodowych: “Przez pracę dla narodu prowadzi droga do Boga”.
Czyńcie sobie ziemię poddaną, mówi Pan Bóg. Kościół Boży zachęca swoich wiernych do czynnego udziału we wszystkich dziedzinach życia społecznego, do przenikania ich duchem chrześcijańskim. Brak uczestnictwa oznacza rezygnację z możliwości doskonalenia świata wokół siebie.
Papież Jan Paweł II usilnie nawołuje do aktywności społecznej. W adhortacji “Christifideles laici” pisze: “Nowe sytuacje – zarówno w Kościele, jak i w życiu społecznym, ekonomicznym, politycznym i kulturalnym – domagają się dzisiaj ze szczególną siłą zaangażowania świeckich katolików. Bierność, która była zawsze postawą nie do przyjęcia, dziś jeszcze bardziej staje się winą. Nikomu nie godzi się trwać w bezczynności” (Chl 3).
Kościół potrzebuje wielu współpracowników w swej misji. Człowiek wierzący poprzez podjęcie działalności społeczno-politycznej wprowadza w historię danego społeczeństwa szereg prawd, które czerpie z Objawienia Bożego. Prawdy te oświecają różne obszary działalności ludzkiej, gdzie zasady współżycia i reguły postępowania stają się coraz bardziej chrześcijańskie. Kościół za pomocą swojej doktryny społecznej usiłuje wprowadzić do społeczeństw wartości oparte na chrystianizmie (np. prawda o porządku stworzenia, poszanowanie praw, własności, obecność etyki, godność osoby ludzkiej, etc.), a przynajmniej walczy o prymat w nich prawa naturalnego. Jako iż Kościół troszczy się o zbawienie każdego, a mając na uwadze ułomność ludzkiej natury, stara się zatem, aby zaistniał taki porządek, który zapewniałby człowiekowi znośną kondycję w życiu doczesnym, na jego drodze ku życiu wiecznemu. A struktury zła to poważny problem dla chrześcijanina, bo jak tu w nich żyć, jak się doskonalić, jak praktykować wiarę, aby nie dochodziło do konfliktów sumienia czy relatywizmu moralnego.
A czas, w którym dane nam żyć (tak Pan Bóg zechciał) jest niełatwy. Jakby zamęt; kryzys obiektywnych i bezwzględnych wartości (czyli tego, co jest cenne, lub dzięki czemu coś staje się cenne), kryzys władzy i autorytetu; brak powiązania między prawdą, dobrem i pięknem.
Zaangażowanie społeczne jest czymś szlachetnym, bohaterskim, ofiarnym, niekiedy nawet heroicznym. Dziś, w obliczu tak wielu wyzwań, to zadanie wręcz gigantyczne – zadanie ludzkie, ale również o wartości nadprzyrodzonej. Problemy współczesne są aż nadto palące, aby siedzieć spokojnie i zabawiać się, pozostawiając innym ich rozwiązanie. A piękna to rzecz, kiedy dana osoba jest gotowa poświęcić swój osobisty interes na rzecz innych, kiedy umie, dla osiągnięcia drogiego mu celu, z innymi współdziałać. Homo politicus to dojrzały typ człowieka i chrześcijanina.
Aktywne uczestnictwo w życiu społecznym wymaga wielkiej odpowiedzialności – idzie bowiem tu o sprawy dotyczące wielu ludzi, o dobro wspólne. To straszne, jeśli działania nie będą przemyślane, jeśli będą czynione bez odpowiednich kompetencji, a co gorsza, ze strony człowieka lekkomyślnego, bez charakteru (bez tzw. kręgosłupa), kogoś małostkowego, próżnego i wyniosłego. Powszechne jest przekonanie, że udział w rządzeniu państwem powinien przypadać ludziom nie tylko z pewnym zapleczem intelektualnym i doświadczeniem, ale i o wysokich walorach moralnych.
Celem nadrzędnym wszelkiej działalności społeczno-politycznej jest troska o bonum commnune, o rozwój materialny i duchowy narodu; celem ostatecznym jest chwała Boża, konkretnie – budowanie, rozwijanie Królestwa Chrystusa, aby On na ziemi panował. Papież Jan Paweł II mówi o wnoszeniu fermentu ewangelicznego w rzeczywistość, w której się żyje i pracuje. Wyrażanie Ewangelii poprzez własne życie z właściwą sobie kompetencją w dziedzinie polityki, środków masowego przekazu, nauki, techniki, kultury, oświaty, pracy, jest więc misją szczególną, jest powołaniem niezwykłym.
Powołanie w służbie Kościołowi, narodowi powinno być też w jakiejś mierze skuteczne, wtedy ma ono sens i jest obfite w zasługi dla Nieba. Jakże potrzeba tutaj intensywnej i ciągłej formacji, wewnętrznego uporządkowania i wielkiej samodyscypliny! Cnót, a nie wad, stałego charakteru, silnej osobowości. Synowie Boga, aby cokolwiek osiągnąć, muszą koniecznie być przynajmniej tak silni i wpływowi jak synowie diabła (por. Łk 16, 1-9).
Działalność katolików w sferze publicznej musi być ściśle związana z duchem służby, która decyduje o jej moralnej wartości. Autentyczny duch służby pobudza do przezwyciężania takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych dla własnych partykularnych korzyści, stosowanie dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania, bądź powiększenia władzy za wszelką cenę.
Papież Pius XII za punkt wyjścia i istotny cel życia społecznego uznał “zachowanie, rozwój i udoskonalenie osobowości ludzkiej, niesienie jej pomocy do pełnego wykorzystania zasad i wartości religijnych i kulturowych, ukazanych przez Stwórcę każdemu człowiekowi i całej ludzkości, pojmowanej bądź jako zwarta całość, bądź też w swoim naturalnym rozczłonkowaniu. (...) Główny cel życia społecznego pozostaje ten sam, święty i zobowiązujący, pomimo największych przemian i przekształceń; jest nim rozwój wartości osobowych człowieka, będącego obrazem Boga”.
*
Móc działać skutecznie, a równocześnie według zasad moralnych; móc działać aktywnie, a równocześnie swej duszy nie zatracić - to jest “sztuka”, to wyzwanie dla nas, młodego pokolenia katolickich polityków konserwatywnych. Chcemy przecież zmieniać rzeczywistość na lepsze, służyć dobrej sprawie, a przy tym postępować według kategorii etycznych i myśleć po Bożemu. Wiemy jednak, że nemo dat, qui non habet – nikt nie może dać tego, czego sam nie ma. Trzeba więc wpierw regularnie wglądać w samego siebie i zmieniać to, co jeszcze wewnątrz nieuporządkowane; należy starać się o to, co czyni nas duchowo silnym i pięknym.
Naszym celem jest silna osobowość chrześcijańska. Zadaniem, które bez ustanku należy realizować, to trwanie w nadprzyrodzonym stanie łaski, ciągła świadomość godności dziecka Bożego, harmonijny rozwój wszystkich naszych talentów i energii, rozwój całej osoby. W tym pomaga Pan Bóg, o tym uczy Ewangelia i o tym napomina święty Kościół katolicki.
Wielki Post, 2001 Ks. Tomasz Dawidowski FSSP
| „Czy w całych dziejach ludzkości panował kiedykolwiek większy chaos? Narody ziemi buntują się przeciwko swojemu Stwórcy, nie chcą, aby On panował. Niby szaleńcy uciekają od Boga i Jego świętych praw. Oddalają się wciąż od Krzyża Chrystusowego, pozostawiając go za sobą w osamotnieniu i zapomnieniu. Ogromna armia zdeterminowanych stworzeń, zjednoczonych w swej nienawiści do Stwórcy. A ten szaleńczy potok tych, którzy Go nienawidzą, porywa za sobą ludzi obojętnych i oziębłych.
Dokąd oni zmierzają? Pozostawili Boga daleko za sobą, a teraz błąkają się, poszukując czegoś, w co by mogli uwierzyć, czegoś, co by ugasiło ich pragnienie. Dokąd oni zmierzają? Szukają wciąż nowych bóstw i wierzeń (...) To oni mówią o pokoju, oni usiłują pocieszać ofiary wojny, chorych i okaleczonych. To oni przodują w dzisiejszym chaosie i daremnie obiecują ład i pomyślność. Mówią o wielkim braterstwie, które zjednoczy bogatych z biednymi, panów ze sługami, dzieci z rodzicami, żołnierzy z politykami. Mówią o wielkim braterstwie, które nie uznaje Chrystusa i naigrywa się z Jego Kościoła”
Jesus Urtega, El vador divimo de lo humano, Madrit 1988 r. |
|
Istnieje kilka zasad w realizacji chrześcijańskiego powołania politycznego:
1. Działalność publiczna jest sposobem życia i służenia Bogu, bliźnim i światu, co wynika z przykazania miłości;
2. Nie ma tutaj sprzeczności między łaską a naturą, między transcendencją a służbą człowiekowi historycznemu;
3. Służba ta oparta jest na wierze, nadziei i miłości, z pomocą zasad: dobra wspólnego, pomocniczości i solidaryzmu;
4. Chrześcijanin-katolik jest obecny w strukturach zarówno społecznych, jak i politycznych;
5. Jego działalność jest żywa i twórcza, a nie statyczna i wyczekująca;
6. Zaangażowanie chrześcijanina obarczone jest wielką odpowiedzialnością, cechuje je kompetencja i świadomość;
7. Nie ma tu “ważnych i mniej ważnych”, lecz każdemu przypisane jest właściwe jemu zadanie, z którego powinien się jak najlepiej wywiązać.
Gorzka M., O duchowości odpowiedzialności za świat, Bibl. Augustinum, Warszawa 1998 r. |

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|