redakcja@prawicapolska.pl

NR 18

http://www.prawicapolska.pl

496191

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

Platforma – do władzy

Pojawienie się Platformy Obywatelskiej znacząco zmieniło kształt polskiej sceny politycznej. Proces jednoczenia prawicy - odzwierciedlający w ramach AWS formułę amerykańskiej Partii Republikańskiej czy też brytyjskiej Partii Konserwatywnej, ze skrzydłem stricte konserwatywnym na jednym biegunie oraz skrzydłem liberalnym na drugim biegunie - został nie tylko zahamowany, ale wręcz zniweczony. Na scenie pojawiła się liberalna formacja, stanowiąca konkurencję dla UW i AWS. Przy dzisiejszym zagmatwaniu i pomieszaniu, trudno prognozować, jaki będzie ostateczny wynik rywalizacji między formacjami wywodzącymi się z dawnego obozu „Solidarności”.

Dwie istotne prawdy nie budzą jednak wątpliwości i od nich wypada rozpocząć analizę oraz ocenę Platformy. Chodzi o określenie celu przyświecającego twórcom nowego bytu politycznego. Wbrew własnym deklaracjom, celem Platformy nie jest ani pokonanie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ani wymiana prawicowych elit przywódczych. Platforma nie stwarza poważniejszego zagrożenia dla SLD, ponieważ partia ta cieszy się poparciem głęboko rozgoryczonego i niechętnego reformom elektoratu, który nie żywi żadnych sympatii liberalnych, może z wyjątkiem liberalizmu światopoglądowego, czyli niechęci do Kościoła, wartości moralnych i konserwatywnych. Oferta liberalnej Platformy nie jest zatem skierowana do wyborcy SLD. Jeżeli twórcy Platformy żywili nadzieję, że pozyskają wyborców lewicy, to mogli tak sądzić jedynie na podstawie fałszywej przesłanki, że AWS traci poparcie z powodu odejścia od liberalnego programu. W rzeczywistości AWS straciła poparcie milionów wyborców z przeciwnego powodu: uznali oni, że Akcja nie broni należycie interesów pracowniczych. Po drugie, celem Platformy nie jest dokonanie wymiany skompromitowanych elit na nowe, jakościowo lepsze. W rzeczywistości twórcy i sympatycy Platformy są bardzo licznie reprezentowani w elitach władzy. Są to ludzie obecni od 10 lat na szczytach tejże władzy i w znaczącym stopniu odpowiedzialni nie tylko za pozytywne skutki reform, ale również za większość zjawisk nagannych, czy wręcz patologicznych. W przekonaniu większości Polaków, Polska nie jest „naszym państwem” ani „dobrym państwem”. Współodpowiedzialność za to ponoszą m.in. Andrzej Olechowski, minister finansów w rządzie Olszewskiego, minister spraw zagranicznych w rządzie Pawlaka, Maciej Płażyński, wieloletni wojewoda gdański, od trzech lat marszałek Sejmu, druga po Krzaklewskim postać w AWS, Donald Tusk, wieloletni poseł, szef KLD, od trzech lat wicemarszałek Senatu.

Wobec wniosków wypływających z powyższych prawd, nasuwa się pytanie o prawdziwy cel przyświecający twórcom Platformy. Wydaje się, że jest nim zagospodarowanie na nowych zasadach, czyli przetasowanie sceny politycznej, zajmowanej przez Unię Wolności i AWS. Nie znaczy to, że miejsce jednych polityków mają zająć nowi ludzie, bo grono twórców Platformy miało bardzo mocną pozycję, zwłaszcza w AWS. Nie chodzi zatem o pokonanie SLD czy wymianę prawicowych elit przywódczych, lecz o zbudowanie na prawicowej scenie politycznej wąskiej formacji stricte liberalnej. Takiej formacji nie udało się stworzyć z AWS, gdzie silny opór stawiało Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe broniące interesu narodowego i wartości moralnych, oraz „Solidarność”, która nie mogła pozostawać do końca obojętna na postulaty świata pracy. Istnieje wiele argumentów przemawiających za tym, że nowa formacja liberalna będzie realizowała nie tylko interes rodzimego lobby finansowo-politycznego, nastawionego na pomnażanie swoich walorów, ale również będzie bardziej spolegliwa wobec międzynarodowej sieci dążącej do uzyskania dominującej pozycji w gospodarce światowej. W najbliższych miesiącach stanie się jasne: czy w Polsce będzie jeden obóz prawicowy, czy też co najmniej dwie prawice – jedna głosząca program liberalny, a druga broniąca interesu narodowego. Otwarte pozostaje pytanie o to, która z nich skupi wokół siebie większość wyborców prawicowych.

Największe zdziwienie budzi fakt, że aż 15 procent potencjalnych wyborców przyjęło pozytywnie ofertę Platformy. Po pierwsze Platforma nie przedstawiła żadnego programu, poza mgławicowymi obietnicami dla przedsiębiorców, którzy jednak stanowią co najwyżej 5 procent elektoratu. Po drugie, twórcy Platformy w roli głosicieli odnowy moralnej i naprawy państwa wyglądają wręcz kiczowato. Jak można uwierzyć w wiarygodność i szczerość ludzi, którzy wypierają się współodpowiedzialności za minioną dekadę polskich „błędów i wypaczeń”? Z ich biografii politycznych wynika nieodparcie, że nieraz gotowi byli do daleko idących kompromisów, byle uzyskać władzę, a także, że są w rozmaity sposób powiązani z niejednoznacznymi, z punktu widzenia etyki, grupami gospodarczymi. Nie są ani trochę lepsi od liderów AWS czy UW. Nie są też – bądźmy sprawiedliwi – od nich gorsi. Porównanie Platformy do „tymińszczyzny” nie wytrzymuje krytyki, bynajmniej nie ze względu na różnice jakościowe, ale na fakt, iż ludzie Platformy nie są ludźmi znikąd. Doskonale wiadomo kim są, skąd są i jaką rolę spełniali w polskiej polityce. A poza tym, Tymiński reprezentował samego siebie, podczas gdy za Platformą stoi potężne lobby gospodarcze, które uznało, że nadszedł czas, aby władzę gospodarczą rozciągnąć na władzę polityczną za pośrednictwem podporządkowanej sobie formacji.

Czym jest Platforma i kim są jej ludzie najlepiej widać na Pomorzu, tu bowiem wpływy Platformy są największe. Członkowie i sympatycy Platformy posiadają na Pomorzu praktyczny monopol władzy: są prezydentami Gdyni i Sopotu; ludzie Platformy będą – niezależnie od okoliczności – rządzili Gdańskiem. Sympatykiem Platformy jest marszałek województwa, a także wielu wysokich urzędników i posłów. O skali wpływów Platformy świadczy uzasadnione podejrzenie, że jeszcze nie wszyscy wysoko usytuowani sympatycy Platformy ujawnili się przed opinią publiczną. W najbliższym czasie będą oni dążyli do spacyfikowania „antyplatformistycznych” nastrojów wewnątrz AWS, a być może nawet do zawiązania koalicji AWS - Platforma. Ludzie Platformy pomorskiej nie wykazali się, będąc w AWS, żadnymi specjalnymi zdolnościami, czy też programami politycznymi. Wykorzystali do maksimum pożytki płynące z przynależności do AWS, po czym opuścili Akcję w momencie, kiedy ogarnął ją kryzys.

Wnikliwa analiza nie może pominąć jeszcze jednego, arcyważnego elementu. Jak to się stało, że aż tylu ludzi obecnej Platformy odgrywało aż tak istotną rolę w pomorskiej Akcji Wyborczej Solidarność? Czy nie było trzy lata temu ludzi, którzy ostrzegali przywódców „Solidarności” przed wpuszczaniem swoistego „konia trojańskiego” do AWS? I co się stało z tymi, którzy nie dziś, ale trzy lata temu ośmielili się nie być zwolennikami np. Macieja Płażyńskiego? Warunkiem sine qua non budowy zjednoczonego obozu prawicy powinno być opieranie się na ludziach sprawdzonych i wiarygodnych. Ten warunek nie został wypełniony, dlatego dziś pomorska AWS, która wygrał wybory w 1997 i 1998 roku, po powstaniu Platformy straciła praktycznie władzę w regionie, a na domiar złego ulega wewnętrznej dekompozycji.

Wojciech Turek

Autor jest gdańskim radnym AWS oraz redaktorem naczelnym dwumiesięcznika chrześcijańsko-narodowego „Sprawa Polska”

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska