Przed wyborami do parlamentu
Wizerunek katolickiego parlamentarzysty
(...) Nadchodzące wybory w swoim wyrazie kojarzą mi się z głosowaniem w roku 1993. Podobnie jak dziś, nie dawałem wtedy większych szans na zwycięstwo nurtu politycznego, który bez zafałszowań można by nazwać prawicowym i chrześcijańskim.
Mimo tej pesymistycznej nuty nie możemy pozwolić sobie na luksus ucieczki od odpowiedzialności za kraj, na izolację od udziału w życiu politycznym. Mamy dwie drogi wyboru: głosowanie na partię respektującą zasady chrześcijańskie i akceptującą społeczną naukę Kościoła z jej fundamentami filozoficznym i teologicznym, bądź głosowanie na osoby, które spełniają podstawowe kryterium katolickiego parlamentarzysty.
Nie znam programów wszystkich partii, które można byłoby zaliczyć do nurtu prawicowego i chrześcijańskiego. Podkreślam – chodzi o programy partii, a nie o programy wyborcze.
(...) Przedstawię zatem czytelnikom „Naszego Dziennika” jak widzę katolickiego parlamentarzystę.
Pierwszy warunek to formacja katolicka. Drugi – męstwo posunięte do granic heroizmu. Następnie, umiejętność skutecznego działania. Podkreślam, działania, a nie manipulacji. Czwarty warunek to dojrzałość społeczna. Z dojrzałością społeczną wiąże się mądrość społeczna. I szósta cecha katolickiego parlamentarzysty to nieposzlakowana przeszłość.
Teraz wyjaśnię, na czym polegają wymienione przeze mnie warunki.
Formacja katolicka to myślenie oparte na pryncypiach katolickich. Mowa zgodna z myśleniem i działaniem. Przez wiele lat współpracowałem z ks. kardynałem Stefanem Wyszyńskim, który nas nauczył pewnych zasad postępowania. Problem starał się najpierw zobaczyć w świetle Bożej prawdy, potem skonfrontować go z dorobkiem filozofii, następnie myślą społeczną, wreszcie zastosować przemyślenia w oparciu o zasady prakseologiczne.
Męstwo, a nawet heroizm, to przede wszystkim miłość tego, co się robi. Wola zdecydowanej walki ze złem. Polaków stać na heroizm bitewny, ale nie umiemy zmagać się z codziennymi przeciwnościami.
Skuteczne działanie cechować może także zbrodniarza czy złodzieja. W przypadku parlamentarzysty jest to taka umiejętność, która pozwala przewidywać skutki działania w najdalszych odniesieniach. Trzeba jednak dysponować mądrością i dojrzałością społeczną. Mądrość to znajomość prawdy o danym bycie społecznym. Nie tylko teoretyczna, ale i egzystencjalna. Znajomość egzystencjalna wymaga dojrzałości społecznej.
Nieposzlakowana przeszłość oznacza brak obciążeń, przede wszystkim moralnych, ale także społecznych i politycznych. Chodzi o to, żeby nie można było wywlec wydarzeń z przeszłości i powiedzieć: zachowałeś się niezgodnie z tym, co my, katolicy, nazywamy dobrem wspólnym.
prof. dr Romuald Kukołowicz za „Naszym Dziennikiem” z 25-26 sierpnia br.

redakcja@prawicapolska.pl
|