redakcja@prawicapolska.pl

NR 20

http://www.prawicapolska.pl

672586

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

Ofiary bez mogiły

Emocje nad grobem

Czy w Gdyni stanie obelisk poświęcony ofiarom, które straciły życie w zatopionym „Wilhelmie Gustloffie”? Mimo upływu lat emocje nadal biorą górę nad merytoryczną dyskusją.

- Ponad 100 ciał pochowano na cmentarzu w Gdyni – powiedział onegdaj Czesław Pietraszek, prezes Towarzystwa Polska - Niemcy. –„Zbiorowa mogiła znajdowała się tuż przy wejściu, gdzie wcześniej usytuowane były kwatery ewangelickie. Zaraz po wojnie komunistyczne władze bezpieczeństwa usunęły z ksiąg cmentarnych wszystkie zapisy, które mogłyby przypominać, iż w Gdyni spoczywają ofiary katastrofy. Obecnie na miejscu tej zbiorowej mogiły znajdują się groby zmarłych po wojnie. Równocześnie prowadzono wówczas, zakrojoną na szeroką skalę, akcję propagandową, która miała na celu przekonanie społeczeństwa, iż na „Wilhelmie Gustloffie” płynęli sami hitlerowcy i dygnitarze III Rzeszy. Oczywiście nie jest to prawdą. Wśród pasażerów była również bliżej nie znana liczba Polaków, pracujących w gospodarstwach rolnych na terenie Prus Wschodnich, którzy razem z Niemcami uciekali przed Armią Czerwoną”.

W Towarzystwie Polska - Niemcy w Gdyni powstał pomysł i projekt zbudowania symbolicznego grobu ofiar z „Wilhelma Gustloffa”. Jeżeli władze Gdyni wyrażą zgodę, krzyż z pamiątkową tablicą stanie na Cmentarzu Witomińskim, gdzie obecnie znajdują się groby ostatnich zidentyfikowanych żołnierzy niemieckich poległych na ulicach Gdyni. Cała inwestycja ma być sfinansowana przez stronę niemiecką.

Jednak ta inicjatywa spotkała się z ostrym sprzeciwem „starych” gdynian. W internecie można przeczytać: Kością niezgody jest niemiecki transportowiec „Wilhelm Gustloff” zatopiony 30 stycznia 1945 roku. Absurdem jest, byśmy przepraszali Niemców za to, że w trakcie działań wojennych storpedowany został, idący pod ekskortą okrętów wojennych Kriegsmarine „Löwe” i T-36, transportowiec przewożący wojsko i dygnitarzy okupanta. Źródła historyczne dowodzą, że na pokład wstęp mieli tylko wyselekcjonowani hitlerowcy posiadający specjalne przepustki. Oczywisty sprzeciw wobec bezczelności Prusaków jest podyktowany nie tym, że chcą oni oddać hołd swym bliskim, którzy ponieśli śmierć na morzu, lecz, że chcą to uczynić w rdzennie polskim mieście, w którym owi ludzie nie pozostawili po sobie nic poza odciśniętym na wieki piętnem zbrodni. Zastanówmy się, czy w miastach niemieckich stoją pomniki marynarzy, którzy zatonęli w konwojach do Murmańska lub czy np. w Bremie lub Hamburgu stoi pomnik 1300 ofiar „Lusitanii” storpedowanej w 1915 roku przez niemiecką łódź podwodną. Decydując o tym, czy pomnik hitlerowców z „Wilhelma Gustloffa” stanie w Gdyni, pamiętajmy o tysiącach więźniów Stutthofu, którzy w marszu śmierci z obozu szli pod Gdynię, gdzie zostali załadowani na barki i zatopieni w morzu. Pamiętajmy o męczennikach Piaśnicy, o polityce eksterminacji i biologicznej degradacji narodów. Kierujemy się zasadą, że nie stawia się pomników mordercom, bez względu na to, w jaki sposób zostali ukarani za swoje zbrodnie, gdyż byłoby to zhańbieniem pamięci ich ofiar. Nikomu chyba nie trzeba udowadniać, jak pamięć ta i znajomość historii jest ważna dla ukształtowania tożsamości Polaków, którzy powinni być partnerami, a nie niewolnikami dla sąsiadów, zarówno zza zachodniej, jak i wschodniej granicy. Wszyscy powinni wiedzieć, że Polacy potrafią wybaczać, lecz nie umieją zapomnieć, bo: „Ci, co nie potrafią zapamiętać przeszłości, skazani są na jej powtarzanie” – tekst podpisało Stowarzyszenie Gdynian Wysiedlonych.

H.H.

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska