|
496177
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
Zła inicjatywa
Rozmowa z Romanem Dambkiem, sekretarzem zespołu ds. Upamiętnienia Etosu Tajnej Organizacji Wojskowej (TOW) „Gryf Pomorski”
- Co sądzi pan o inicjatywie budowy na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni płyty upamiętniającej ofiary zatopionego przez Rosjan niemieckiego statku „Wilhelm Gustloff”?
- Środowisko gdyńskich, jak również pomorskich kombatantów z oburzeniem przyjęło wiadomość o powstaniu takiej inicjatywy. Stanowczo potępiamy jakiekolwiek pomysły upamiętniania tablicami czy pomnikami żołnierzy Wehrmachtu, SS, gestapo i innych zbrodniczych organizacji. Jeżeli chodzi o „Wilhelma Gustloffa”, to trzeba przypomnieć kto tak naprawdę płynął na tym okręcie: specjaliści od broni podwodnej, marynarze Kriegsmarine, wysocy rangą funkcjonariusze NSDAP, SS, SD i gestapo. Przy czym należy dodać, że znalezienie się wśród tego grona „szczęśliwców” nie było rzeczą łatwą i wymagało specjalnego zezwolenia władz niemieckich. Należy również dodać, że wyżej wymienione organizacje hitlerowskie zostały przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznane jako przestępcze, „winne zbrodni przeciwko ludzkości”, przez co wszelkie próby ich upamiętniania lub gloryfikowania są niezgodne z prawem międzynarodowym. Postanowienia tego Trybunału są respektowane przez państwa najbardziej zainteresowane, a więc Niemcy i Austrię, gdzie jakiekolwiek upamiętnianie lub chociażby publiczne pokazywanie symboli związanych z tymi ugrupowaniami jest zabronione prawnie.
- A co z kobietami i dziećmi, które przecież również znajdowały się na pokładzie „Wilhelma Gustloffa”?
- Winę za śmierć niewinnych osób, które znalazły się na tym okręcie, ponoszą Niemcy. Statek wychodził w nocy z portu, nie był ani oświetlony, ani oznakowany, płynął w eskorcie dwóch niemieckich okrętów wojennych Kriegsmarine: „Lowe” i T-36. Zgodnie z prawem międzynarodowym, był więc okrętem wojennym, a każda osoba, która znalazła się na pokładzie takiego okrętu, traktowana jest jak żołnierz.
- Jak pan się odnosi do postawy części władz miasta, w tym prezydenta Szczurka, który pozytywnie ocenił tę inicjatywę?
- Nie chcę krytykować władz miasta, które prowadzą swoją politykę. Wypowiadam się w imieniu gdyńskich środowisk kombatanckich, a one w tej sprawie ogłosiły już oficjalny protest. Zastanawiam się jedynie dlaczego takie działania spotykają się z aprobatą władz, a inicjatywy, które dotyczą polskich bohaterów nie cieszą się taką popularnością. Chodzi mi np. o brak w Gdyni chociażby ulicy im TOW „Gryf Pomorski”? W tym samym czasie, gdy padają te niesłychane propozycje, podejmuje się próbę likwidacji pomnika bohatera narodowego, założyciela i dowódcy Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” z okresu drugiej wojny światowej, por. Józefa Dambka, w Gołubiu Kaszubskim. Likwiduje się tablice upamiętniające martyrologię narodu polskiego, np. zamordowanych przez Niemców nauczycieli w Smolnikach. Czemu to wszystko ma służyć? Czy to jest potrzebne? Czy to negatywnie nie wpływa na stosunki między Polakami i Niemcami?
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Maciej Roman

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|