|
496231
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
Na co komu market...
Mieszkańcy sobie, władza sobie
Zamiast zieleni miejskiej i niewielkich obiektów usługowych mieszkańcom Gdyni Witomina funduje się market. Większość z nich jest przekonana, że taka inwestycja jest tam najzupełniej zbędna i przyniesie wyłącznie szkodę. Władze Gdyni, zezwalające na budowę, wiedzą jednak lepiej... Już wcześniej informowaliśmy o kontrowersyjnych zamianach gruntów, dzięki którym ta budowa w ogóle jest możliwa.
Według wstępnych projektów market ma mieć kubaturę 10 tys. m sześc. i w żaden sposób nie przystaje do założeń miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Dodatkowo ma tam powstać infrastruktura techniczna z rampą przeładunkową i parkingiem na około 100 samochodów. Powstaje pytanie - po co to wszystko? Mieszkańcy Witomina na brak dostępu do artykułów spożywczych ewidentnie narzekać nie mogą. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się kilkanaście sklepów (w tym również całodobowe), niedawno powstałe targowisko, a specjalnym autobusem w pięć minut można za darmo dojechać do hipermarketu na Wzgórzu św. Maksymiliana.

Łatwiej odpowiedzieć na to, jaki efekt przyniesie budowa marketu - zagrożenie dla funkcjonowania osiedlowych sklepów, zeszpecenie krajobrazu (Witomino mieści się na obszarze Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego), a także bardzo poważne utrudnienia w ruchu drogowym - szczególnie, że tędy prowadzi droga dojazdowa do trójmiejskiej obwodowej. Modernizacja głównego skrzyżowania, która jest realizowana, sprawy nie rozwiąże, a może budzić wątpliwości. Czy realizuje się ją ze względu na dobro mieszkańców, czy „pod” konkretnego inwestora? Nasuwają się tu niestety skojarzenia z drogą Różową, przez niektórych zwaną „drogą do Géanta”.
Nie wiadomo też, czemu ma służyć ustalanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, skoro później nie trzyma się ich zapisów. Rządzący z upodobaniem wprowadzają zmiany (zwykle zresztą jest to polityka faktów dokonanych, gdy budowa danego obiektu jest już niemal przesądzona) szczególnie w wypadku dużych sklepów. Głos mieszkańców przeważnie się nie liczy. Pozostaje im czekać na rozstrzygnięcie Samorządowego Kolegium Odwoławczego, do którego spora grupa zdeterminowanych ludzi zaskarżyła pozytywne dla inwestora decyzje.
Andrzej Nurowski

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|