![]() |
|
496150 |
Młodzież kontra komuna O wolność i niepodległość "W końcu czerwca 1984 r., na spotkaniu młodzieży, przedstawicieli szkół i zakładów pracy z Warszawy, utworzona została Federacja Młodzieży Walczącej. Celem działania FMW jest organizowanie młodych ludzi do walki z komunistycznym reżimem w Polsce" - głosił komunikat założycielski. Jako pierwsza o powstaniu podziemnych struktur młodzieżowych poinformowała Polaków rozgłośnia Radia Wolna Europa. Pod koniec lat 80. na terenie Trójmiasta nie było praktycznie szkoły średniej, w której nie działaliby przedstawicieli FMW. Jej historia jest tyleż mało znana, co fascynująca.
Impuls księdza Jerzego- Zamordowanie księdza Jerzego Popiełuszki dało impuls, że struktury młodzieżowe FMW zaczęły się rodzić jak przysłowiowe grzyby do deszczu - mówi Robert Kwiatek ps. Jacek, dzisiaj fotoreporter "Dziennika Bałtyckiego". W Gdańsku komunikat Radia Wolna Europa usłyszał Mariusz Wilczyński, który wraz z Klaudią Moszczyńską wydawał już wcześniej w IX LO pisemko "Monit". Tak powstała pierwsza struktura FMW w Gdańsku. Druga powstała na bazie BISZ-u, czyli Biuletynu Informacyjnego Szkół Zawodowych, który założył Darek Krawczyk, a w jego pierwszym składzie był Błażej Dróżdż, dziś kapłan gdański. Od wiosny 1985 r. te dwie gdańskie struktury działały już wspólnie. W tym samym czasie w Gdyni, działa m.in. Organizacja Starej Polski (OSP), którą kierował Mariusz Roman ps. "Powstaniec", uczeń IV LO w Gdyni. Powstaniec jednak szybko nawiązuje kontakt z ekipą gdańską i wchodzi do redakcji "Monitu", następnie wydaje "Antymantykę", integrującą silnie gdyńskie środowisko. Struktura federacji była niezwykle pojemna. Z czasem wchodziły do niej i inne środowiska, energicznie rozszerzała się działalność FMW. Na tej fali powstają lokalne i nowe pisma: "Wolni" (Wejherowo), "Strzelec" (Chojnice), "Piłsudczyk" (Gdańsk). Wychodzi cała masa pisemek szkolnych. Bardzo często członkowie Federacji działali równolegle w strukturach harcerskich, czy duszpasterstw oazowych. Tam też - oprócz szkół - rozchodziły się drukowane pisemka i ulotki. Dzięki przestrzeni wolności, którą stwarzał Kościół, następowała nie tylko formacja duchowa, ale i ideowa.
"Można powiedzieć, że olbrzymią rolę w procesie ideowego dojrzewania i politycznej emancypacji trójmiejskiej młodzieży odegrała pielgrzymka papieska z czerwca 1987 r. Słowa Jana Pawła II, wypowiedziane na spotkaniu z młodzieżą 12 czerwca 1987 r., na Westerplatte, stały się zwiastunem całej niezłomnej postawy Federacji Młodzieży Walczącej. Dla wielu przecież kazanie Ojca Świętego o potrzebie posiadania jakiegoś własnego Westerplatte było potwierdzeniem słuszności dokonanego wyboru. Słowa te brzmiały niczym nakaz i ideowe Credo. W tamtym czasie "Westerplatte" znaczyło "Wolność i Niepodległość"! Było zatem oczywiste, że nie może być mowy o porozumieniu z tymi, którzy przez całe dekady PRL tym podstawowym wartościom czynnie się sprzeciwiali" - pisał Sławomir Cenckiewicz, działacz FMW, a obecnie pracownik IPN. Konspira i drukowanie- Drukowanie ulotek i pisemek było czymś najtrudniejszym, ponieważ byliśmy niezależni od struktur "Solidarności" - mówi "Jacek". Początkowo drukowano ręcznie na zwykłym filcu i wałku, później już na skradzionym powielaczu z III LO. - Dzięki Darkowi Krawczykowi pojawił się sitodruk. Czasami FMW dostawała z "Solidarności" ochłapy w postaci emulsji, czy siatki. Papier też stanowił poważny problem. Pamiętam, że raz udało nam się go kupić. Olgierd Buchocki pojechał moim maluchem przywożąc nim aż osiemdziesiąt ryz! Żeby tego wyczynu dokonać, wyjęliśmy z niego tylne siedzenia - śmieje się Kwiatek. Okazji legalnego kupna papieru nie było zbyt wiele. Dlatego też wielu ludzi wynosiło papier z zakładów pracy, kupowało nielegalnie od różnych pośredników po znacznie wyższych cenach niż oficjalne, wyrywano kartki z zeszytów szkolnych, a potrzeby były i tak o wiele większe.
Obok działalności drukarskiej członkowie FMW uczestniczyli w pokazach filmów mających wtedy zakaz dystrybucji w PRL, najczęściej organizowanych w jakieś salce przy parafii. Magnetowid stanowił wtedy cud techniki. Czytano książki z tzw. biblioteki latającej. Pod koniec lat 80. w mieszkaniu piszącego znajdowało się kilkaset pozycji książkowych, wydanych w II obiegu. Przy parafiach organizowano ponadto koła samokształceniowe; jeden z wykładów, jaki się odbył w salce przy parafii św. Mikołaja w Gdyni, prowadził nasz starszy kolega - Przemysław Gosiewski, wówczas w NZS. Do tego akcje związane z malowaniem murów i to z różnych okazji i rocznic. Piotr Adamski ps. "Wesoły", działający w strukturach FMW w Zespole Szkół Łączności w Gdańsku, dzisiaj kapłan pracujący w parafii św. Andrzeja Boboli w Gdyni, brał udział w jednej z nich. - Oprócz wydawania gazetki ("Spięcie" - przyp. S.Cz.) standardem było malowanie murów. Pamiętam takie malowanie w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Ze strachu wypadł mi słoik z czerwoną farbą i okropnie zabrudziłem sobie ręce. Ale bardziej od patroli ZOMO bałem się pobrudzenia kurtki. () Szedłem więc z podniesionymi i pomazanymi rękoma ul. Grunwaldzką, aby nie poplamić sobie rękawów. Poszedłem do zaprzyjaźnionych zakonnic w mojej parafii, aby umyć ręce rozpuszczalnikiem, bo wejście do klatki oznaczało namierzenie - wspomina "Wesoły". Zadymy i strajkiW połowie lat 80. nastąpiło w społeczeństwie załamanie, niewiara w możliwość zmiany rzeczywistości. W pierwszych latach po wprowadzeniu stanu wojennego manifestacje z udziałem tysięcy demonstrantów nie należały do rzadkości. Po roku 85. zgromadzenie kilkuset uczestników graniczyło z cudem. I właśnie wtedy swój renesans przeżywa FMW, organizując większość demonstracji solidarnościowych na terenie całego kraju. - Taką większą demonstrację udało się zorganizować FMW po mszy św. na gdańskiej Zaspie - mówi Jarosław Wąsowicz ps. "Wąsu", który kierował pismem "Klakson" w Zespole Szkół Samochodowych w Gdańsku. Przy okazji wizyty papieskiej w Gdańsku aresztowany został - w autobusie dowożącym młodzież na Westerplatte - Olgierd Buchocki. Wiózł on przygotowane na spotkanie z Janem Pawłem II transparenty. Na Olgierda doniósł agent SB "Krzysztof", a dokładnie Paweł Jan Dąbrowski, kleryk gdańskiego seminarium Informację tę potwierdzają akta IPN związane z akcją Zorza II oraz rozpracowujący FMW esbek, podporucznik Sławomir Rudnicki. Jedynymi transparentami, jakie udało się wtedy przemycić przez FMW, były przywiezione przez zmarłego w tym roku, Adama Dydzińskiego "Dudi" z Kętrzyna. - Przyjazd Papieża na Wybrzeże tchnął w nas nowego ducha - mówi "Wąsu", pracujący w Pile salezjanin.
O. Jarek, ministrant przy kościele św. Kazimierza na gdańskiej Zaspie, wspomina legendarną już dzisiaj postać śp. Tadeusza Duffeka. To właśnie on, na czele ok. pięćdziesięciu kibiców Lechii, stanowił trzon tzw. Grupy Wykonawczej, specjalnej komórki FMW, organizującej manifestacje, które nierzadko kończyły się regularnymi walkami z oddziałami ZOMO. W pierwszy dzień wiosny 1988 r. odbył się głośnym happening w Sopocie. Późnym popołudniem zebrała się młodzież z marzanną - kukłą Wojciecha Jaruzelskiego w ciemnych okularach, którą udało się... utopić. Niestety, w okolicach Grand Hotelu młodzież zaatakowały oddziały ZOMO. Zatrzymano wtedy wielu działaczy FMW. Jeden z nich Tadeusz Trocki (miał wówczas19 lat) został oskarżony o pobicie milicjanta. Dostał rok w zawiasach i 50 tys. starych zł kolegium. Inny zatrzymany to Krzysztof Bronk, wtedy wydawca "Roty" - pisma IV LO w Gdyni, o którym wieczorem, jako o jedynym z imienia i nazwiska, mówiło już BBC. Może nomen omen, bo pracuje dzisiaj w Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego. Wreszcie, FMW bardzo aktywnie włączyła się w strajki majowe i sierpniowe 1988 r. Dariusz Krawczyk pomaga rozkręcić poligrafię w stoczni. W trójmiejskich szkołach, kolportowany jest codziennie redagowany i wydawany na powielaczu białkowym "Monit", informujący o sytuacji strajkowej. Działacze FMW zbierają po blokowiskach jedzenie i papierosy, które później przemycają na teren blokowanej przez ZOMO stoczni. Demontaż systemuTo, co połączyło w latach 80. młodzież, to brak zgody na to, co dzieje się w Polsce i z Polską. Wpływ na ich postawy miała niewątpliwie również atmosfera domów, z których się wywodzili. - Pragnienie niepodległości wyniosłem z tradycji domu rodzinnego, nigdy nie uważałem się za opozycjonistę, ale za spadkobiercę żołnierzy walczących w szeregach WiN, NSZ czy AK - mówi Grzegorz Bonk, wtedy uczeń II LO, a dzisiaj radny Gdyni. Dojrzewało pokolenie, które nie przyjmowało do wiadomości, że z czerwonymi można uprawiać jakikolwiek dialog. "Dość paktów z czerwonymi" to było hasło noszone na gdyńskim transparencie FMW. - Nie akceptowaliśmy idei okrągłego stołu oraz porozumienia z komunistami. Byliśmy wtedy wierni rządowi polskiemu na uchodźstwie i wspólnie z SW oraz Polską Partią Niepodległościową zorganizowaliśmy bojkot koncesjonowanych wyborów - mówi Mariusz Roman. Bardzo wymownym akordem było zajęcie w styczniu 1990 r. budynku KW PZPR w Gdańsku, w wyniku którego ujawniono fakt niszczenia partyjnych archiwów. Młodzież, po kilkugodzinnej okupacji budynku, została rozpędzona na polecenie rządu Mazowieckiego przez jednostki MO i antyterrorystów. PZPR mogła spokojnie dopalić to, co jeszcze tam zostało. Do adwersarzy młodzieży dołączył wtedy sam Lech Wałęsa, który zarzucał jej działanie na szkodę kraju. Na dziedzińcu kościoła św. Brygidy wykrzyczał w kierunku młodzieży: "Brak kultury politycznej" nazywając ich "agentami bezpieki". Jako strażnik nowego porządku oznajmił, że jeśli młodzież nadal będzie zachowywać się nieodpowiedzialnie to "sam stanie z pasem i będzie lał w dupę". W odpowiedzi na murach pojawiło się nowe hasło: "Mazowiecki musi odejść", a na uroczystościach z okazji X-lecia "Solidarności" ulotka sygnowana przez FMW pt. "Kto dzisiaj obłudnie świętuje".
"Bez względu na to, jak dzisiaj oceniany jest tamten radykalizm "młodzieży walczącej", warto pamiętać, że nie wypływał on z koniunkturalizmu i chęci wskoczenia na stołek, ale z autentycznego umiłowania Ojczyzny i pragnienia wolności. Klimat przełomu lat 1989/1990 oddają też w jakiś sposób dokumenty odnalezione w Instytucie Pamięci Narodowej. Zwłaszcza jeden, z którego wynika, że jeszcze w końcu maja 1990 r. już nie Wydział III Służby Bezpieczeństwa, a Urząd Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa (formalnie istniał już wówczas Urząd Ochrony Państwa, którego szefem został Krzysztof Kozłowski) rozpracowywał trójmiejską FMW" - pisał Cenckiewicz. - Idealizm się skończył. Spośród trzystu osób, działających świadomie i ideowo w trójmiejskiej FMW, prawie nikt nie zaangażował się w politykę. Myślę, że z dużą stratą dla Polski, a pewnie z zyskiem dla nich... Polska jednak na pewno straciła, bo tych ludzi później po prostu zabrakło - mówi "Jacek". Wielu z nich odeszło do Pana, często nie doczekawszy swoich 40 urodzin. Od kilku lat trwa bowiem nieprzerwanie w naszym środowisku zła passa. Dariusz Stolarski, Wiesław Gęsicki, Tadeusz Duffo, Robert Bodnar, Adam Dydziński.... Kto następny dołączy do niebiańskiego oddziału formowanego z działaczy FMW? ks. Sławomir Czalej Więcej o FMW na stronie: http://www.fmw.org.pl
|
|||