|
496226
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
Wielka ucieczka
rozmowa z senator Dorotą Arciszewską-Mielewczyk, prezesem Powiernictwa Polskiego

- Otrzymała pani od niemieckiego sądu zakaz kolportowania na terenie Niemiec plakatu z Eriką Steinbach, która jest ukazana w towarzystwie SS-mana i teutońskiego rycerza. Czy zamierza pani podporządkować się decyzji niemieckiego sądu?
- Żaden niemiecki sąd nie ma nade mną władzy. Ta decyzja, bo nadal nie wiem czy mam do czynienia z wyrokiem, czy też z zabezpieczeniem, zapadła za moimi plecami. Nie mogłam się bronić, nie mogłam zaprezentować swoich racji, nie mogłam złożyć dowodów, które dobitnie świadczą o mojej niewinności. Dlatego też mam prawo postawić absolutnie uzasadnioną tezę, iż mamy do czynienia z sądem kapturowym, którego zadaniem jest zastraszenie Powiernictwa Polskiego, zamknięcie nam ust. To się Niemcom jednak nie uda.
- Zamierza pani nadal kolportować ten plakat?
- Tak. Powiernictwo Polskie musi jednak wcześniej oszacować wszystkie koszty związane z dodrukiem plakatu, bo tylko one stanowią dla nas przeszkodę w podjęciu decyzji o wznowieniu akcji informacyjnej. Powiernictwo Polskie, w odróżnieniu od niemieckich ziomkostw, nie jest dotowane z budżetu centralnego. Dwa razy musimy oglądać każdą złotówkę zanim ją wydamy.
- Czy Niemcom udało się przenieść kwestie wypędzeń na forum międzynarodowe, podnieść rangę problemu z wewnątrzniemieckiego na płaszczyznę europejską? Przypomnijmy, że na ostatnim zjeździe w Berlinie gościł Hans Poetering, przewodniczący Parlamentu Europejskiego.
- Określenie "wypędzeni" jest poważnym nadużyciem. W czasie II wojny światowej mieliśmy do czynienia z Wielką Ucieczką, o której pisał wybitny niemiecki autor Jurgen Thorwald. Niemcy, wiedząc o okrucieństwach popełnianych przez żołnierzy Armii Czerwonej, spodziewając się zemsty za zbrodnie niemieckie popełnione na terenie Rosji sowieckiej, masowo uciekali w głąb Rzeszy. I kto chce znać fakty historyczne, to może w każdym momencie sięgnąć do podręczników. Pani Steinbach woli jednak tymi faktami manipulować, posługiwać się półprawdami, poruszać się w półmroku po to, by osiągnąć doraźne cele polityczne.
- Czy jednak Niemcy nie mają prawa do pielęgnowania swojego bólu?
- Wybrali sobie jednak zupełnie niewiarygodną "pielęgniarkę". Przypomnijmy, że p. Steinbach urodziła się w Rumi, a jej ojciec (żołnierz armii okupacyjnej) pochodził z Hanau. Matka natomiast była urzędniczką z Bremy... W tym sensie p. Steinach może, co najwyżej, stać na czele Związku Dzieci Niemieckich Okupantów, a nie na czele środowisk tzw. wypędzonych.
- Czy dobrze się stało, że Hans Poetering zjawił się na zjeździe - używając pani terminologii - uciekinierów?
- Pan Poetering okazał się bardziej politykiem niemieckim aniżeli europejskim. Jeżeli uciekinierzy chcą przenieść swoje roszczenia na forum europejskie, to pragnę panu Poeteringowi powiedzieć tylko tyle, że podejmiemy rękawicę. Musimy Europie przypomnieć kto rozpoczął II wojnę światową, bo Europa zbyt szybko zapomniała. To jest walka o pamięć, którą Niemcy już rozpoczęli, a my - niestety - przespaliśmy ostatnie 17 lat. Musimy jak najszybciej nadrobić zaległości. Obecność czołowych polityków niemieckich na tych zlotach dowodzi jedynie, że droga, którą obrało Powiernictwo Polskie jest słuszna.
- Tymczasem Janusz Lewandowski, europarlamentarzysta Platformy Obywatelskiej, uważa, że Powiernictwo Polskie jest organizacją - jak to się wyraził - skrajną...
- Z jednej strony mamy do czynienia ze skrajną organizacją, jaką niewątpliwie jest Powiernictwo Pruskie, z drugiej zaś spotykamy się z tak skrajnie nieodpowiedzialnymi postawami, jakie reprezentuje m.in. pan poseł Lewandowski. Ci ludzie nadal powtarzają w kółko - jak jakąś mantrę - że trzeba rozmawiać, nie drażnić, prowadzić szczery i odważny dialog. Tymczasem Polacy, którym sądy odbierają dorobek całego życia i oddają je Niemcom, płaczą z bezsilności. Niechaj pan Lewandowski zapyta tych ludzi, co sądzą o dialogu, który on niestrudzenie prowadzi... To dopiero ten rząd opracował ustawę o ujawnieniu ksiąg wieczystych, która zastopuje niemieckie roszczenia. Po drugiej stronie słychać tylko krytykę, krytykę i jeszcze raz krytykę.
- Z czego wynika krótkowzroczność polityków z Platformy Obywatelskiej?
- To jest szkoła Bronisława Geremka, który - jak mawiali dziennikarze - gdy jest na schodach, to nie wiadomo, czy wchodzi, czy schodzi. Ci ludzie lubią wypić dobrą kawę, pobrylować na salonach, pogadać o niczym. A nuż problemy same się jakoś rozwiążą. No i nie za bardzo lubią jak ktoś próbuje te problemy faktycznie rozwiązać. To ich dotyka do żywego.
- Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał: Wojciech Kotek

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|