|
672637
NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA
AKTUALNOŚCI
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKTY
LISTY
|
 |
Rozstrzelana armia
17 września 1939 r. Armia Czerwona wkroczyła do Polski, by pomóc niemieckiemu sojusznikowi w dobiciu II RP - państwa, które Wiaczesław Mołotow, sowiecki minister spraw zagranicznych, określił mianem "pokracznego bękarta traktatu wersalskiego".
W sowieckiej niewoli znaleźli się żołnierze, oficerowie i policjanci. Poddano ich ścisłej inwigilacji. Ławrentij Beria, szef NKWD, na początku marca 1940 r. sporządził dla Stalina notatkę, w której czytamy: "są zapalonymi wrogami (polscy jeńcy - przyp. autora) władzy radzieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju radzieckiego... Każdy z nich niecierpliwie oczekuje zwolnienia, aby mieć możliwość aktywnego włączenia do walki przeciwko władzy radzieckiej". Wyrok zapadł. Sowieccy przywódcy postanowili zastosować wobec Polaków "ostateczne rozwiązanie". Od początku kwietnia do maja 1940 r. trwało systematyczne i planowe zabijanie oficerów. Dla bezpieczeństwa pętano ręce skazańców drutem kolczastym i zabijano strzałem w tył głowy. W 1943 r. Niemcy odkryli groby, ale świat milczał w imię pragmatycznych celów - alianci potrzebowali jednego zbrodniarza do walki z drugim. Po wojnie sowieci - zresztą konsekwentnie - obarczali winą za zbrodnie Niemców. W czasie rozprawy przed Trybunałem Norymberskim gen. Rudenko, główny prokurator sowiecki, oskarżył Niemców o agresję na Polskę i politykę eksterminacji. Herman Goering gdy to usłyszał zerwał słuchawki, a dzień później powiedział: "Nie sądziłem, że Rosjanie będą na tyle bezczelni, aby wspominać o Polsce". Rosjanom nie udało się obwinić Niemców za Katyń. W rezultacie sprawa spadła z wokandy.

13 kwietnia 1990 r. agencja TASS ogłosiła lakoniczną informację, w której przyznano, że masakry dopuściła się NKWD. Dwa lata później polskie władze otrzymały kopię przechowywanych na Kremlu materiałów dokumentujących zbrodnię. Jest to jednak wciąż czuły punkt w stosunkach polsko-rosyjskich, a w państwie Putina nie brakuje chętnych do podważania autentyczności i charakteru tej zbrodni, dla nas Polaków wciąż zbrodni nie wyjaśnionej do końca i nie nazwanej po imieniu - zbrodnią ludobójstwa.

Niedawno na ekrany polskich kin wszedł film Wajdy pt. "Katyń", który bardzo realistycznie przedstawia proces eksterminacji polskich oficerów. Miejmy nadzieję, że nie będzie to ostatnia reżyserska próba przypomnienia nam o tej tragedii. Na łamach "Prawicy Polskiej" w dziale "Z teczek bezpieczeństwa" prezentujemy bardzo ciekawy materiał dr. Sławomira Cenckiewicza o jednym z katów odpowiedzialnych za mord na polskich oficerach (str. 4-5).
Maciej Roman

redakcja@prawicapolska.pl
|
 |
BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO
POMORZE
HISTORIA
IDEE
GOSPODARKA
WYWIADY

|