redakcja@prawicapolska.pl

NR 24

http://www.prawicapolska.pl

496202

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

Samorządowcy w Sejmie pilnie potrzebni!

Gdy piszę te słowa kampania wyborcza nabrała pełnego rozpędu. Reklamy telewizyjne i radiowe, plakaty, ulotki i inne formy perswazji powodują "szum informacyjny", w którym czasem trudno się połapać przeciętnemu wyborcy. Tymczasem czeka nas wszystkich decyzja o kluczowym znaczeniu dla naszej Ojczyzny.

Oczywiście, najważniejszy w tych wyborach będzie spór ideowy pomiędzy PiS a oligarchiczną klasą polityczną (PO, LiD i inne partie). Wybór pomiędzy przeżartą korupcją III RP a IV RP, silnym państwem wolnych Polaków. Dokonując tego podstawowego wyboru (nie muszę chyba dodawać, wyboru IV RP), dokonać musimy również wyboru pobocznego, nie mniej ważnego - komu konkretnie, jakiej osobie powierzymy sprawowanie mandatu.

Niektóre kryteria tego drugiego - osobowego -  wyboru, są oczywiste. Niewątpliwie nasz kandydat pownien być człowiekiem uczciwym i prawym, o ustabilizowanej sytuacji rodzinnej, o odpowiednim wykształceniu i pozycji zawodowej. Jak już wspomniałem, to są sprawy oczywiste. Jeżeli ktoś nie jest w stanie rzetelnie wywiązywać się ze zobowiązań wobec własnej żony i dzieci, jeżeli nie umie uczciwą pracą zdobyć szacunku swojego otoczenia, jeżeli nie ustrzegł się pokus korupcyjnych czy obyczajowych - naiwnością byłoby oczekiwać, że będzie w stanie rzetelnie pracować dla dobra kraju, czy też dotrzymywać obietnic składanych wyborcom.

To wszystko sprawy oczywiste i należy o nich pamiętać. Chciałbym jednak zwrócić Państwa uwagę na jeszcze jeden ważny, moim zdaniem, aspekt. Otóż uważam, iż warto, aby w następnym Sejmie znalazło się jak najwięcej osób z doświadczeniem samorządowym.

Poseł, wybierany przez nas, ma być naszym reprezentantem w Sejmie. Trudno o bardziej oczywiste stwierdzenie. Niestety, jakże często nie przystaje ono do rzeczywistości. W praktyce okazuje się bowiem, że różne grupy interesu, naciski takich, czy innych lobby, opinie elit i elitek stają się dla naszych przedstawicieli ważniejsze od interesu nas - wyborców. Tymczasem, czy może być ktoś bardziej związany z lokalnym środowiskiem niż samorządowiec? To nie jest polityk z pierwszych stron gazet, z "warszawki". To nasz sąsiad, ktoś, kogo spotykamy na spacerze, podczas zakupów na pobliskim rynku, na niedzielnej mszy w naszym kościele. Co więcej, pracując na szczeblu samorządowym ów ktoś zazwyczaj dowiódł już swojego zaangażowania w nasze lokalne sprawy. Można więc mieć uzasadnioną nadzieję, że również w Warszawie nie zapomni o obowiązkach wobec swoich wyborców.

Kampania wyborcza do Sejmu rządzi się swoimi prawami. Trzeba w niej docierać do dziesiątek, a czasem i setek tysięcy wyborców. W sposób naturalny dla większości z nich jedyną formą kontaktu z kandydatem są media, względnie plakaty czy ulotki. A zatem nasza wiedza ma charakter pośredni, często może być zniekształcona. Media mogą być jednym osobom, w sposób niesprawiedliwy, przychylne, innym w ten sam sposób szkodzić. Do materiałów samego kandydata też można mieć ograniczone zaufanie - wiadomo, że służyć one mają promocji, a nie obiektywnej informacji. Taka jest ich natura i nie ma w tym niczego zdrożnego. Niemniej, często ten stan rzeczy powoduje, iż głosując na danego kandydata tak naprawdę kupujemy kota w worku, mamy jedynie wiedzę o pewnej medialno-propagandowej kreacji, a nie o kandydacie jako takim. Tymczasem samorządowiec, aby uzyskać swój mandat radnego gminy, miasta czy powiatu musiał wygrać wybory w znacznie mniejszym okręgu. W takiej małej Ojczyźnie ludzie zazwyczaj dobrze się znają i wiedzą kto jest kim. Jeżeli więc nasz kandydat umiał zaskarbić sobie zaufanie wyborców w wyborach samorządowych, i w wyborach parlamentarnych możemy mieć do niego większe zaufanie. Nawet jeżeli my osobiście go nie znamy, to wygrana w wyborach lokalnych stanowi swoistą rekomendację od ludzi, którzy go znają i wiedzą jaki jest naprawdę.

Niektóre osoby w swoich życiorysach skrywać mogą fakty kompromitujące ich nie tylko jako polityków, ale również jako ludzi. W demokracji w sposób naturalny przeciwnicy polityczni oraz media "polują" na tego rodzaju informacje. To bardzo dobrze, przeciętny wyborca nie ma takich możliwości dochodzenia prawdy. Tymczasem ciemne sekrety u osób sprawujących najwyższe funkcje państwowe mogę być bardzo szkodliwe dla państwa - np. czyniąc takie osoby bardzo podatnymi na szantaż. Tu znów wybierając samorządowca nie kupujemy kota w worku. Nasz kandydat jest już bowiem od pewnego czasu na lokalnym "świeczniku" i możemy zakładać, że gdyby miał coś "za uszami" lokalne media i przeciwnicy polityczni wywlekliby to już na światło dzienne. Nasza pewność może być tym większa, gdy dany polityk pochodzi z partii regularnie atakowanej przez większość mediów.

Parlament jest miejscem, gdzie decydują się losy naszego kraju. Jedno niefortunne zdanie w ustawie może mieć istotne znaczenie. Codziennie posłowie decydują w kwestiach mogących polepszyć lub pogorszyć życie milionów Polaków. Czy stanowisko o takim znaczeniu powinno być miejscem na naukę służby publicznej od podstaw? Zdecydowanie nie. To właśnie w samorządach powinni się uczyć przyszli parlamentarzyści. Niech najpierw udowodnią, że umieją mądrze podejmować decyzje dotyczące setek i tysięcy osób, zanim będą decydować o losach milionów.

W ostatnich latach rola samorządów znacznie wzrosła, np. to samorządy odpowiadają w znacznej mierze o wykorzystaniu środków unijnych. Niestety, bardzo często decyzje parlamentu utrudniały pracę władzom samorządowym. Przykładem może być przekazywanie komptenecji, czy wręcz obowiązku działania w niektórych dziedzinach bez jednoczesnego przekazania źródeł ich finansowania. Dlatego bardzo często klucz do poprawy działania władz lokalnych ma w ręku władza centralna. Im więcej osób z doświadczeniami samorządowymi w Sejmie, tym większa szansa na dobre ustawy regulujące działalność samorządów. Tym większa więc szansa, iż władza lokalna będzie w stanie dobrze zaspokajać nasze codzienne potrzeby.

Mając na uwadze powyższe zgodzą się chyba Państwo, że potrzebujemy więcej samorządowców w Sejmie. Wiem o czym mówię, gdyż sam jestem samorządowcem. Ja nie kandyduję do parlamentu, ale chciałbym w przyszłości współpracować z parlamentarzystami, którzy będą dobrze rozumieli nasze lokalne problemy.

Marcin Horała

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska