redakcja@prawicapolska.pl

NR 24

http://www.prawicapolska.pl

496212

NUMER BIEŻĄCY

STRONA GŁÓWNA

AKTUALNOŚCI

NUMERY ARCHIWALNE

KONTAKTY

LISTY

Powiernictwo Polskie broni honoru Polaków

"Naród, który traci pamięć, traci sumienie".
Zbigniew Herbert

"Patrząc w przyszłość, pamiętamy o przeszłości" - brzmi motto Powiernictwa Polskiego. Polacy ufnie patrzą w swoją przyszłość. Nareszcie zaczynamy wierzyć we własne siły, nabieramy pewności siebie, przywracamy właściwy sens takim pojęciom, jak: honor, patriotyzm, uczciwość w codziennym postępowaniu. Jednak krocząc ku przyszłości nie wolno nam odwracać się plecami do własnej historii, bo ona nigdy się nie kończy. Cyprian Kamil Norwid pisał, że "przeszłość - jest to dziś, tylko cokolwiek dalej".

Naród, który zapomina o swojej przeszłości, nie ma przed sobą przyszłości. Jeżeli utracimy  pamięć przestaniemy być Narodem - stajemy się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących ten kawałek ziemi. I wreszcie jeżeli zapomnimy o swojej historii skazani jesteśmy na jej powtórne przeżycie. 

Przez ostatnie lata - mam na myśli okres po 1989 r. -  w Polsce prowadzono przedziwną politykę, nie tyle odwracania się od przeszłości, co jej wyszydzania, czy też wręcz szkalowania. Jednej z najbardziej poczytnych  gazet w Polsce Powstanie Warszawskie kojarzyło się z rozstrzeliwaniem Żydów przez... powstańców! Oto ofiary były spychane na margines, a oprawców nominowano do zaszczytnego grona "ludzi honoru". Nic więc dziwnego, że nasi sąsiedzi widząc u nas takie rozchwianie nastrojów - pomieszanie pojęć - postanowili również odwrócić znaczenie takich pojęć jak: odpowiedzialność,  zadośćuczynienie, konsekwencje za czyny.

Sprawdziła się prorocza wizja Edwarda Benesza, prezydenta Czechosłowacji: "Rychło nadejdzie chwila, gdy winowajcy przed sobą i przed światem będą się oczyszczać z tego, czego się dopuścili w tych latach. Sami w to uwierzą i będą szerzyć te nowe kłamstwa".

Coraz częściej za naszą zachodnią granicą zaczęły pojawiać się głosy o "polskiej winie", coraz częściej stawia się tezę, iż Polacy są również winni "zbrodni przeciwko ludzkości", gardłuje się o prawie do zadośćuczynienia za krzywdy, jakich Niemcy rzekomo doznali z rąk Polaków. Padały nawet słowa podziękowania dla Armii Czerwonej za... "obronę przed polskimi napastnikami". Niemcy już nie pamiętają słów swojego rodaka Ericha Fromma - wielkiego filozofa: "Dzień, w którym my, Niemcy, zapomnimy o okropieństwach i szaleństwie III Rzeszy, o naszym zbiorowym tchórzostwie, o naszej zbiorowej winie, będzie pierwszym, w którym światu zacznie obnażać kły IV Rzesza".

Próbuje nam się wmówić, że te środowiska są w Niemczech marginalne, że nic nie znaczą na tamtejszej scenie politycznej, a tylko polska - "histeryczna" - reakcja jest wiatrem w żagle dla takich ludzi jak p. Steinbach czy p. Pawelka. Jeżeli tak jest, to stawiam pytanie, z jakich źródeł finansowane są tzw. związki wypędzonych? Czy nie przypadkiem z budżetu federalnego? Jeżeli tak jest, to co na zjazdach tych "marginalnych organizacji" robili czołowi politycy niemieccy tacy jak: Horst Kohler, prezydent Niemiec, Hans-Gert Petering przewodniczący PE, Edmund Stoiber premier Bawarii, Roland Koch premier Hesji? Co oni tam robili?

Nic dziwnego, że Polacy zaczęli się oddolnie organizować. Na tym fundamencie powstało Powiernictwo Polskie, które ma bronić prawdy historycznej, ma bronić honoru Polaków. Kiedy przeszliśmy do kontruderzenia - wydaliśmy ulotkę w języku niemieckim i rozkolportowaliśmy ją w Niemczech, nagle Niemcy poczuli się urażeni. Sprawę natychmiast oddano do sądu w Kolonii. Na Powiernictwo Polskie zostało nałożone zabezpieczenie majątkowe w wysokości do 250 tys. euro lub kara pozbawienia wolności do 6 miesięcy, gdybyśmy nie zaprzestali kolportażu ulotki. Oświadczam, że Powiernictwo Polskie nie zamierza podporządkować się decyzji niemieckiego sądu.

Co ciekawe, niektórzy polscy politycy również są szczerze zaskoczeni. Ich dotychczasowa polityka obliczona na froterowanie berlińskich salonów przechodzi do lamusa. Ci, co jak strusie chowali głowy w piasek, sądząc, że gdy nic nie widzą, sami są niewidoczni potrafią jedynie dzisiaj doradzać, by z Polską postępować inaczej - znaczy się ostrzej. Stąd te wściekłe ataki, nieustanne pouczania, zatroskanie o los polskiej demokracji.

Jest rozwiązanie, które wcześniej zaproponowało Powiernictwo Polskie. Roszczenia obywateli Niemiec przejmuje na swoje barki rząd w Berlinie. Jednak Niemcy nie chcą nawet o tym słyszeć! Twierdzą, że problemu nie ma. Kiedy politycy PiS forsują ustawę o ujawnieniu ksiąg wieczystych, w Niemczech odzywają się głosy, że jedno bezprawie - czyli tzw. wypędzenia - chcemy zastąpić kolejnym bezprawiem. I tak źle i tak niedobrze.

Tylko konsekwentna kontynuacja zagranicznej polityki PiS pozwoli na rozwiązanie tego problemu, a zmiana kursu, proponowana przez dzisiejszą opozycję grozi poważnym konfliktem, zarówno w wymiarze wewnętrznym, jak i kryzysem w relacjach z naszym zachodnim sąsiadem. Nasz stosunek do Niemiec powinien być dokładnie taki sam, jak stosunek Niemiec do nas.

Dorota Arciszewska-Mielewczyk

Zapraszam do lektury najbliższego numeru kwartalnika
"Powiernictwo Polskie".

redakcja@prawicapolska.pl

Z teczek bezpieczeństwa

BASTION ŚWIĘTEGO JERZEGO

POMORZE

HISTORIA

IDEE

GOSPODARKA

WYWIADY

Liga Republikańska